Aksinja - Adam Szymański

Reflow text when sidebars are open.
W czasie wieloletnich wędrówek moich po Rosji najdłużej wypadło mi mieszkać w miejscowości nie tylko dla nas Polaków, nie tylko dla Słowian w ogóle, ale dla etnografów jakiejkolwiek bądź narodowości szczególniej ciekawej: wśród resztek dawnych, kiedyś niezmierzonych, a i dziś jeszcze imponujących swą rozległością lasów, niezwykłe sprzyjających przechowaniu wszelakiego starego zwyczaju, wśród plemienia, będącego, niewątpliwie, nieodrodną krwią krwi i kością kości starego lackiego rodu.
Na linii granicznej zlewów Dniepru i Wołgi, na obu pochyłościach wyżyn, tę linię tworzących: wschodniej, zroszonej dopływami wierzchowisk Oki i zachodniej, obejmującej zlew Desny z Sejmem, od wieków wieczystych, od czasów niepamiętnych rozsiadł się lud, o którego pochodzeniu kronikarz Nestor mówi: "...a nad Desną i Sejmem osiedli Radim i Wjatka (Wętka) z rodami swymi; są zaś oni lackiego rodu".
Chociażby jednak stary kronikarz słowiański o lodzie bajecznych patriarchów wschodnich plemion lackich nic był nam nie powiedział, nie potrzeba by wielkiej przenikliwości badawczej i znajomości dawnych cech, charakteryzujących, najdalej na zachód wysunięte, lackie plemiona, aby znając choćby tylko dzisiejsze, najistotniejsze cechy naszego plemienia, dostrzec pomiędzy nami a znaczną częścią ludności, zamieszkującej gubernie: Kałuską, Orłowską, Tulską, część Kurskiej i zachodnią część Riazańskiej, wiele wspólnych rysów.
Pomijam już tu wzgląd tak ważny, jak język, który, pomimo zatracenia dźwięków nosowych i przybrania przez to pozornej powierzchowności wielkoruskiej zachował niemało wyrazów, nieużywanych wcale W języku wielkoruskim, pomijam i inne, zresztą dotąd należycie przez naukę nieustalone, rysy plemion wielkoruskiego i lackiego. - Rzecz to nauki i przyszłych jeszcze długoletnich dociekań. Zwrócimy tu uwagę na inne cechy.
Przede wszystkim więc, co dla czytelniczek naszych, sądzę, powinno być argumentem nie tylko najpoważniejszym, ale wprost decydującym, niewiasty wschodnich Lachów są piękne.
Dziewczyny lackie z dalekiego wschodu posiadają ten niewysłowiony urok i wdzięk, dzięki którym Turgieniew obdarzył literaturę rosyjską takimi przedziwnymi perłami poezji swojej, jak Zapiski Myśliwca1, ten urok i wdzięk, które, jak wiemy od niewątpliwego znawcy wdzięków niewieścich, Heinego, są podobno wyłączną właściwością niewiast lackich.
Te najbardziej dostrzegalne, najbardziej realne cechy niewieściej piękności: budowa i wielkość ręki i stopy, pomimo ciężkiej pracy fizycznej, przechowały się wśród łaszek tutejszych z przedziwną doskonałością. Gdy się widzi spracowaną rękę tutejszej dziewczyny, musi się podziwiać jej piękność, a jeszcze bardziej piękność prześlicznej stopy, gdy niezazdrosne lato, uwolniwszy ją z niezgrabnego łapcia lipowego, każdemu ukazuje jej wprost artystyczną budowę. Nawet w kraju macierzystym, nawet chyba i w samej Warszawie, może tylko najpiękniejsze rączki i nóżki mogłyby się kusić o porównanie z tymi wdziękami córek Radima i Wętki. A cóż mówić o innych rysach niewieściej urody, ocena których jest bardziej zależną od naszych subiektywnych pojęć o pięknie!
Laszki wschodnie jednak nie tylko są piękne, ale, co ważniejsza, a co, jak wiemy, jest rzeczą nierównie trudniejszą, umieją być pięknymi.
Ich stary, archaiczny strój słowiański, tu, w tym jedynym zapewne na całym świecie zakątku, w wielkich niedostępnych borach, z niezwykłą czystością, z przed wieków chrześcijańskich dotychczas zachowany, nadzwyczaj temu współdziała.
Strojem łaszki tutejszej, dopóki za mąż nie wyjdzie, jest to, co w Grecji chitonem zwano, a po polsku koszulą się zowie. Ubrać się w samą koszulę, nie dla jakiejś przelotnej krotochwili, ale jako w zwykłą, codzienną, świąteczną i powszednią szatę, nie jest tak łatwo.
Aby czytelnicy moi właściwie mogli zrozumieć to, co niżej o tym mówić będę, proszę sobie wyobrazić, jakie to zamieszanie zapanowałoby u nas, gdyby tak raptem wszystkim naszym pannom, choćby tylko na dzień jeden, wypadło wystąpić w tym stroju naszych praprababek! Wtedy dopiero zrozumielibyśmy, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa odzież i jak dziś rola ta jest bardzo, bardzo daleką od właściwej.
Na pierwszy rzut oka wydaje się jako pewnik niezbity i tak nawet z początku sam mniemałem, że ubrać się w koszulę może tylko piękna, ale tak właściwie nie jest. Aby bowiem i piękna mogła się tak ubrać, musi się ubrać w taką odzież pięknie.
Gdy się jednak i temu warunkowi uczyni zadość, trzeba nauczyć się sztuki jeszcze trudniejszej, mianowicie, sztuki zachowania się w tak wielce uproszczonej odzieży, nauczyć się nosić ją pięknie. I wtedy dopiero okazuje się, że jest to odzież dla drugiej połowy rodzaju ludzkiego wprost idealna: potęgując bowiem najdrobniejszy wdzięk niewieści do stopnia najwyższego, z lichwą pokrywa nawet i bardzo przykre braki i jest strojem prześlicznym nawet i dla niepięknych dziewczyn.
Pozwalam więc tu sobie z tego względu przypuszczać, że przede wszystkim ta konieczność przystosowania się do tak niezłożonej odzieży w ciągu wielu i wielu wieków musiała wyrobić w kobiecie tutejszej wielkie poczucie piękna i harmonii. Wielkie dlatego, że zmuszone do obracania się w granicach tak ciasnych, z góry niejako zmuszonym było jak najściślej stosować się do najgłówniejszej podstawy wszelakiego piękna - prostoty.
I rzeczywiście. Rozwinięcie wśród niewiast tutejszych poczucia piękna i harmonii jest wprost niezwykłym. Ujawnia się to i w wewnętrznym, i w zewnętrznym ich życiu.
Gdy się ujrzy tutejszy barwny tłum niewieści, w pierwszej chwili nie chce się wierzyć, że jedyną odzieżą tego tłumu ślicznego jest tylko koszula, tak ta skromna odzież jest upiększoną i ozdobioną. Prześliczne wyszycia zdobią ramiona i rękawy, a często i dół, a wypuszczona spod wąziutkiej przepaski, lekko obejmującej giętką kibić, górna część koszuli sprawia na pierwszy rzut oka wrażenie odzieży, złożonej z kilku zupełnie różnych części; z jakiejś spódnicy i bluzki, bufiasto na spódnicę spadającej i dopiero po bliższym rozejrzeniu widzi się złudzenie.
Czyż potrzeba dodawać, że piękne łaszki w swej odzieży więcej niż skromnej, aby zachować swój urok i wdzięk muszą być nadzwyczaj skromne. Skromne przede wszystkim w ruchach i co już zatem samo z siebie niejako wypływa, skromne i w mowie i w całym swym obejściu się i zachowaniu z ludźmi.
Te proste, spracowane dziewczyny wiejskie mogłyby dla wielu i wielu pań z tak zwanego, nieraz i wcale niezłego towarzystwa być wzorem niezrównanej miary w stosunkach z ludźmi, godności i elegancji, wprost wyszukanej. Gdy się widzi je przy ciężkiej, nieraz brudnej pracy, jak one chodzą, jak się poruszają, jak pracują, jak się zachowują, szczególniej w obecności obcych mężczyzn, jak w każdym ruchu, z każdego słowa przebija jakaś dziwna ogłada, godność, szczególniejsza umiejętność zachowania miary i harmonii we wszystkim, jakaś przyrodzona delikatność i łagodność, wierzyć się nie chce, że to nie są jakieś bajeczne, zaczarowane księżniczki, które tylko los surowy rzucił tu kapryśnie.
Drugą charakterystyczną cechą łaszek tutejszych jest ich niezwykła śpiewność, o jakiej u nas nikt już pojęcia nie ma. Dopiero, gdy tu pomieszka się trochę dłużej, zaczyna się rozumieć podziw i zachwyty niemieckich kronikarzy nad śpiewnością Lachów zachodnich, bo dawne obrazy, pozostawione nam przez tych mnichów surowych, dopiero tu realizują się w obrazy pełne rzeczywistego życia i niewątpliwej prawdy.
1 Napisane pod wpływem wrażeń z pobytu znakomitego pisarza w lasach gub. kałuskiej.