Rozdział pierwszy
- Spróbuj jeszcze raz. - Izabela wskazała stos gałązek otoczony kamieniami. - Dasz radę, Chmuro! Pomyśl, jaką wspaniałą zabawą byłoby rozniecanie ognia!
Chmura trąciła ją nosem.
- Dobrze, Izabelo, spróbuję. Ale jestem przekonana, że nie posiadam magii ognia.
W Akademii Jednorożców była pora obiadowa i większość uczniów razem z jednorożcami wygrzewała się na słońcu nad brzegami Błyszczącego Jeziora. Izabela i jej wierzchowiec Chmura wymknęły się do innej części ogrodów.
- Nie wiesz tego na pewno. - Izabela pogłaskała srebrno-niebieską grzywę Chmury. - Po prostu musisz bardziej się postarać.
Wszystkie jednorożce rodziły się z wyjątkową magiczną mocą, ale nie wiedziały, kiedy ta moc się ujawni. Izabela bardzo chciała, aby Chmura szybko odkryła swoją magię.
"Proszę, niech Chmura posiada moc ognia, tak jak Iskra" - pomyślała.
Jednorożec Aleksandry był jednym z pierwszych, które odkryły swoją magię. Izabela cieszyła się ze szczęścia swojej najlepszej koleżanki, ale w głębi duszy żałowała, że Iskra pokazała swą moc przed Chmurą.
Chmura intensywnie wpatrywała się w stos patyków. Podniosła kopyto i tupnęła.
- Jeszcze raz! - poleciła Izabela. - Ale mocniej. Chyba widziałam iskrę.
Rumak powtórnie uderzył kopytami w ziemię. Od hałasu dziewczynce zadźwięczało w uszach, a kurz wywołał u Chmury kichanie.
- A psik! - Jednorożec nie mógł przestać. - Przepraszam, Izabelo. Nie potrafię wzniecać ognia.
Izabela westchnęła głęboko.
- W porządku, widać magia ognia nie jest dla ciebie. A może znowu spróbujesz stać się niewidzialna? Jestem pewna, że podczas ostatniej próby znikł czubek twojego ucha.
Chmura potrząsnęła głową.
- Nie, nie znikł, i uważam, że powinnyśmy z tym skończyć. Moi rodzice mówili, że magia nie może być wymuszana. Cierpliwości!
Izabela schowała twarz w srebrno-błękitnej grzywie jednorożca, próbując ukryć frustrację. Chmura była urocza, słodka i miła, ale Izabeli przyszła do głowy myśl, że pani Prymulka, dyrektorka szkoły, popełniła błąd, dobierając je w parę. Powiedziała, że każdemu uczniowi przydziela jednorożca, który jest dla niego najlepszy, jednak spokojna i cierpliwa Chmura była całkowitym przeciwieństwem ambitnej Izabeli.
"Czy ona naprawdę jest jednorożcem dla mnie?" - myślała dziewczynka. "Czy nie powinnam była dostać bardziej żywiołowego i śmiałego rumaka, takiego jak Iskra?"
Izabela miała dziesięć lat, kiedy w styczniu zaczęła naukę w Akademii Jednorożców. Uczniowie poznawali swego rumaka i szkolili się na opiekunów Wyspy Jednorożców. Ich piękna kraina była zasilana magiczną, wielokolorową wodą, która wypływała ze środka ziemi przez fontannę w Błyszczącym Jeziorze znajdującym się na terenie akademii. Następnie strumienie i rzeki rozprowadzały tę wodę po całej wyspie, a jej właściwości pomagały ludziom, zwierzętom oraz roślinom żyć i rozwijać się.
Większość uczniów spędzała w Akademii Jednorożców rok, lecz niektórzy zostawali dłużej. Pani Prymulka nazywała takich szczęściarzami, bo dostawali dodatkowy czas, aby ich jednorożce mogły odkryć swoją magię i nawiązać z właścicielami więź. Oznaką więzi był kosmyk włosów ucznia, który przybierał taką samą barwę jak grzywa rumaka.
- Muszę odpocząć - powiedziała Chmura. - Wracajmy nad jezioro.
- Dobrze. - Izabela wskoczyła jej na grzbiet. Miała nadzieję, że Chmura wkrótce odnajdzie swoją moc. Dziewczynka nie zniosłaby kolejnego roku w Akademii Jednorożców po wyjeździe wszystkich jej przyjaciół!
Kiedy podjechały bliżej brzegu, Izabela osłoniła oczy przed oślepiającym słońcem. Zobaczyła swoje przyjaciółki z Sali Szafirowej. Coś do siebie szeptały, patrząc na Błyszczące Jezioro. Izabela czuła, że wie, o czym rozmawiają.
- Ktoś z pewnością próbuje wywołać problemy - odezwała się Zosia, która splatała stokrotki w długi warkocz. - Wydarzyło się zbyt wiele złych rzeczy, aby to mógł być przypadek. - Dziewczynka odsunęła z twarzy ciemne pasma włosów. - Najpierw jezioro zostało zatrute, a potem zamrożone...
- Ale kto chciałby zaszkodzić jezioru? - przerwała jej Ewa. - Wszyscy wiedzą, że bez jego magicznej wody na Wyspie Jednorożców nic nie urośnie.
Zamiast gałązki niezapominajek Ewa wpięła dzisiaj czerwoną różę w swe ciemne, sięgające podbródka włosy.
- Ktokolwiek to był, próbował też skrzywdzić jednorożce. - Lilianę przeszedł dreszcz. Wyciągnęła rękę, aby pogłaskać Tancerza. - Pamiętasz, jak niemal zniszczył krzewy niebiańskich jagód?
Niebiańskie jagody rosły w górach za szkołą. Stanowiły ulubione pożywienie jednorożców, a co ważniejsze, zawierały dużo witamin, których zwierzęta potrzebowały, aby cieszyć się dobrym zdrowiem.
- To straszne - powiedziała Zosia. - Szkoda, że nie możemy nic zrobić.
- Może nie powinnyśmy się martwić? - odparła Oliwia. - Pani Prymulka obiecała, że znajdzie osobę, która jest za to odpowiedzialna.
- A jeśli jej się nie uda? - zapytała Ewa. - Minęło wiele tygodni od czasu ataku na krzewy niebiańskich jagód i nikt nie został przyłapany. Zapytam rodziców, czy znają rośliny, które mogłyby pomóc ochronić szkołę.
Rodzice Ewy mieli szkółkę roślin.
- Dobry pomysł - poparła ją Zosia.
- A ja będę dalej czytała książki w bibliotece, aby znaleźć jakieś przydatne zaklęcia ochraniające - dodała Liliana.
- Pomogę ci - zaproponowała Oliwia i spojrzała na Izabelę. - Ty też chciałabyś pomóc?
Izabela wzruszyła ramionami.
- Może. - Izabela miała szczęście, że nauka przychodziła jej łatwo i otrzymywała najlepsze oceny w klasie. Wolała jednak spędzać czas na dworze z Chmurą, próbując odkryć jej magię, i przeżywać przygody, niż ślęczeć nad książkami. - Gdzie Aleksandra i Iskra? - zapytała, widząc, że jej przyjaciółki nie ma wśród pozostałych.
- Widziałam, jak jechały z Borysem i Piorunem - odpowiedziała Zosia. - Ale nie wiem dokąd.
- Poszukam ich - zdecydowała Izabela. - Do zobaczenia później.