Rozdział pierwszy
- Och! To jest niesamowite, Matyldo! - zachwyciła się Iga.
Jej koleżanka z Sali Diamentowej, Matylda, obłożyła jedną ścianę stajni papierem i rysowała na nim wielki mural, przedstawiający ostatni rok w Akademii Jednorożców. Były tam sceny przybycia uczniów, dobierania ich w pary z jednorożcami, galopowania po szkolnych terenach oraz biwaków w lesie. Pozostałe dziewczynki z Sali Diamentowej - Róża, Frania, Alina i Wioleta - malowały tło, a mechaniczny jednorożec, którego skonstruowała Frania, nazywany Jednorobotem, pomagał im, rozwożąc wiaderka farby.
- Nieźle to wygląda, prawda? - odezwała się z dumą Róża.
- Rodzicom na pewno się spodoba! - odparła Iga.
Wszyscy uczniowie, którzy stworzyli więź ze swoimi rumakami i odkryli ich magiczną moc, wkrótce kończyli naukę. Już za kilka dni rodzice dzieci i jednorożców mieli przyjechać do akademii na uroczysty bal. Uczniowie, którzy jeszcze nie kończyli szkoły, jak Iga, zamierzali obejrzeć ceremonię, po czym pojechać do domu na święta i wrócić do szkoły w styczniu, na drugi rok nauki.
- Chcesz nam pomóc, Igo? - zapytała Matylda, odwróciwszy się do koleżanki.
- Tylko bym wszystko popsuła. - Iga potrząsnęła głową.
- Nie wygłupiaj się, ja nie umiem rysować, więc robię tylko trawę - powiedziała Wioleta. - Chodź i przyłącz się do mnie!
Z pewnością byłoby miło, ale Iga nie chciała ryzykować, że zrujnuje ich piękny mural.
- Innym razem - powiedziała radośnie. - Wkrótce przyjdą dziewczyny z mojej sali. Robimy śnieżynki, które będą zwisać z sufitu. - Uśmiechnęła się szeroko. - To jest mój poziom, jeśli chodzi o sztukę!
- No to przynajmniej z nami usiądź - zaproponowała Wioleta, machając do niej zachęcająco pędzlem.
- Dzięki. - Iga znowu się uśmiechnęła.
Dziewczynki z Sali Diamentowej zawsze były dla niej takie miłe. Będzie za nimi tęsknić, kiedy opuszczą szkołę.
W jej grupie, czyli Sali Rubinowej, uczennice nie dogadywały się ze sobą tak dobrze jak koleżanki z Sali Diamentowej. Co prawda Monika i Anna były miłe, ale przyjaźniły się i wszystko robiły razem. Czwarta dziewczynka, Walentyna, miała bogatych rodziców - członków zarządu szkoły, i często zachowywała się tak, jakby była lepsza od innych.
"Ciekawe, kto będzie w mojej sali w przyszłym roku" - zastanawiała się Iga, szykując się do pracy nad swoim płatkiem śniegu. Sama nie wiedziała, co myśleć o powrocie do akademii po feriach świątecznych, cieszyła się więc, że Jaskier, jej pewny siebie, energiczny mały jednorożec, będzie z nią.
- Próbowałyśmy odgadnąć, gdzie może się ukrywać pani Wierzba - powiedziała Wioleta, włączając Igę do rozmowy. - Masz jakieś podejrzenia?
Miła, przyjacielska pani Wierzba była szkolną pielęgniarką, do czasu aż dziewczynki z Sali Diamentowej odkryły, że wyciągała magię z wyspy, aby przejąć nad nią władzę! Miesiąc wcześniej pani Wierzba porwała Wioletę i jej jednorożca Migotkę do Lodowej Laguny, gdzie przechowywała skradzioną magię w wodzie pod lodem. Dzięki wiadomości przekazanej przez Igę dziewczynki z Sali Diamentowej ruszyły na ratunek swoim przyjaciołom i wszystkim udało się bezpiecznie stamtąd uciec. Pani Wierzba zaś zniknęła bez śladu.
- Mogła wrócić do Lodowej Laguny - odparła Iga i poczerwieniała na twarzy, gdy koleżanki odwróciły się w jej stronę.
Właściwie nie miała zamiaru głośno wyrażać tej myśli. Czy teraz wszyscy pomyślą, że to głupi pomysł?
- Oczywiście! To jest błyskotliwa myśl! - powiedziała Wioleta.
- Jesteś bardzo mądra, Igo - dodała Matylda.
Komplementy zawstydzały Igę, więc zarumieniła się jeszcze bardziej.
- No nie wiem... Na pewno inni mają lepsze pomysły.
- Nie powinnaś być taka skromna. - Róża się do niej uśmiechnęła. - To logiczne, kiedy się nad tym zastanowić. Pani Wierzba z pewnością ukrywa się w Lodowej Lagunie, ma tam przecież zgromadzoną magię, którą ukradła z kilku różnych miejsc na wyspie. W dodatku jest to tajemnicze miejsce, do którego nikt inny nie umie trafić.
- To jak ją schwytamy, jeśli tam jest? - zastanawiała się Frania.
Właśnie wtedy pojawiły się Monika, Anna i Walentyna z papierem i nożyczkami.
- Och, jaki ładny płatek śniegu, Igo! - powiedziała zachwycona Monika.
- Pokażesz mi, jak go zrobiłaś? - zapytała Anna. - Zrobię taki sam.
Iga przez chwilę poczuła się szczęśliwa, lecz szybko zniweczyła to Walentyna.