Agencja detektywistyczna Christie i Agaty. Tom 7. Zła nuta - Pip Murphy

Kup ebooka

32.90 zł
26.32 zł (32,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział pierwszy

Christie i Agata Parker nigdy wcześniej nie były w Ameryce. Dla bliźniaczek był to zupełnie nowy kontynent do odkrycia!

To mogłoby być jeszcze bardziej ekscytujące, gdybyśmy przyjechały tu, żeby rozwiązać zagadkę - pomyślała Christie, gdy obie z siostrą wysiadły z pociągu w Chicago. Mimo wszystko były tu po to, by spotkać się z dawną podejrzaną co również stanowiło nie lada gratkę.

- Widzisz ją, Aggie? - zapytała Christie, stając na palcach.

Agata rozejrzała się w tłumie poważnych biznesmenów, którzy przechodzili obok nich szerokim strumieniem.

- Jeszcze nie - powiedziała.

Czuła się tak przytłoczona, że w tym tłumie nie zobaczyłaby nawet słonia. Nagle ktoś ścisnął jej ramię w uspokajającym geście. To była ich mama, Clara.

- O rany... - powiedziała. - Co za pośpiech! Chicago wygląda na równie zatłoczone jak Nowy Jork!

Dla Parkerów, którzy mieszkali w spokojnym miasteczku Torquay w hrabstwie Devon w Anglii, tętniące życiem miasta Stanów Zjednoczonych wydawały się głośne i pełne pośpiechu. Przybyli do Nowego Jorku tydzień wcześniej razem z przy­jaciółmi rodziny: panią Dupont i jej synem Augustem. Wszyscy byli gośćmi Muzeum Metropolitalnego w Nowym Jorku, które napisało do Parkerów i Dupontów z pytaniem, czy chcieliby przyjechać i zo­baczyć wystawę sztuki egipskiej. Muzeum chciało w ten sposób podziękować dzieciom za pomoc w rozwiązaniu serii kradzieży z grobowca Tutanchamona.

Krótko po otrzymaniu tego zaproszenia dostali kolejny list z Ameryki. Tym razem nadawcą była panna Naomi Hall, fotografka, którą poznali w Egipcie podczas rozwiązywania jednej ze spraw. Dowiedziała się ona od pracowników muzeum o przybyciu bliźniaczek i również postanowiła zaprosić je do siebie. Chciała, aby ją odwiedziły w Chicago i wzięły udział w międzynarodowych targach "Stulecie postępu", które właśnie się tam odbywały.

Po wizycie w Nowym Jorku dwoje dorosłych i troje dzieci wsiadło więc do ekspresowego pociągu 20th Century Limited i cieszyło się luksusową nocną podróżą do Chicago. Szczególnie August był pod wrażeniem wszystkich szczegółów - od mundurów obsługi po czerwony dywan, który rozwinięto, gdy wsiadali do pociągu. Gdy on i jego mama wyszli za pozostałymi na peron, był nieco rozczarowany, że tutaj nie było już czerwonego dywanu.

- Ojej! Skąd mamy aż tyle bagaży? - zdziwiła się pani Dupont. - Chyba powinniśmy skorzystać z pomocy bagażowego, jeśli tylko uda się jakiegoś znaleźć! A pomyśleć, że część walizek zostawiliśmy już w Nowym Jorku...

- To ona! - zawołała Christie, widząc, że wysoka, młoda kobieta przebija się przez tłum. - Dzień dobry, panno Hall!

- Witaj, Chrissie - odpowiedziała Naomi z uśmiechem. - Jak zawsze wyglądasz na pełną energii! Miło znów panią zobaczyć, pani Dupont, i was, Aggie i Auguście. A to z pewnością pani Parker? Bardzo mi miło!

- Cała przyjemność po mojej stronie - zapewniła Clara. - Słyszałam o pani tak wiele od moich córek!

- Same dobre rzeczy, mam nadzieję! - odparła panna Hall z lekkim śmiechem. - Ale proszę, pozwólcie, że znajdę kogoś do pomocy z bagażem.

Przywołała bagażowego i pomogła ułożyć wszystkie walizki na wózku. Jak powiedziała pani Dupont, rzeczywiście mieli ze sobą sporo rzeczy.

- Stacja LaSalle Street - przeczytała na głos Christie, gdy podążali wzdłuż peronu. - Czy to znaczy, że ulice mają tu prawdziwe nazwy? W Nowym Jorku były po prostu ponumerowane. To było trochę nudne.

- Ale za to takie metodyczne i uporządkowane - mruknął August z zachwytem. - Gdyby tylko wszystkie miasta były zaprojektowane w taki sposób...

- Jak minęła podróż pociągiem? - zagadnęła Naomi.

- Znacznie lepiej niż rejs statkiem z Anglii do Nowego Jorku! - stwierdziła Clara. - Nigdy w życiu nie czułam się tak źle! A na morzu byliśmy przez całe sześć dni. Nie zdziwiłabym się, gdybym wciąż miała zieloną twarz. Och, Agato, masz mój szal? Trochę tu wietrznie.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej