Adelka i małe WIELKIE rzeczy - Anna Bichalska

Kup ebooka

29.90 zł
22.22 zł (22,52 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

- Adelko, pora wstawać!

Adelka słyszy głos mamy. Otwiera oczy, ale zaraz je zamyka, ziewa przeciągle i chowa głowę pod kołdrę.

- Nie, jeszcze wcześnie... - mruczy w poduszkę i ani myśli wstawać.

- Jest już bardzo późno. Mówiłam wieczorem, żebyś szła spać, ale nie słuchałaś. - Mama odsłania kołdrę i gładzi dziewczynkę po włosach, a potem lekko łaskocze w stopę. Adelka chichocze i chowa nogę pod kołdrę.

- Bo miałam do zrobienia bardzo ważną rzecz - wyjaśnia i znowu ziewa.

A, właśnie! Adelka przypomina sobie o ważnej rzeczy i pomyśle, na który wpadła wczoraj. Przeciąga się i biegnie do kuchni. Lucynka i Kreska już nie śpią. Jedzą ze swoich miseczek. Na Adelkę też czeka już na stole miseczka z owsianką i owocami. Ona jednak przystaje przy lodówce i przygląda się przyczepionej magnesami kartce. Jest tam narysowanych aż trzydzieści kwadratów i każdy oznacza jeden dzień. Adelka sama je narysowała, chociaż nie umie jeszcze liczyć do trzydziestu, ale tata powiedział, że to tyle samo co trzy razy dziesięć. U góry kartki napisała: DO WAKACJI. Trochę krzywo jej wyszło i napisała bez "J", które potem musiała dopisać u góry, ale da się przeczytać. Adelka bardzo czeka na wakacje, bo wtedy mają całą rodziną wyjechać na wycieczkę. Wszystko już z rodzicami zaplanowali. Nawet zaznaczyli na mapie miejsca, które odwiedzą. Adelka już nie może się doczekać. To będzie naprawdę wspaniała wyprawa! I właśnie tyle dni wczoraj zostało do wakacji - trzydzieści. Dziś może już skreślić jeden kwadrat. Bierze kredkę i rysuje w nim duże "X". Przygląda się kartce. Przydałoby się ją jeszcze pokolorować. Każdy kwadrat miałby jakiś kolor. Odczepia magnesy, a potem biegnie z kartką do stolika i wyciąga kredki.

- Adelko, co ty tam robisz? - woła mama, wyglądając z łazienki. - Zjedz, proszę. Zostało mało czasu. To nie jest pora na rysowanie.

Adelka udaje, że nie słyszy, i dalej zawzięcie koloruje. Potrafi naprawdę dobrze udawać, że nie słyszy, kiedy tylko chce.

- Adelko! - ponagla mama.

Adelka wzdycha i odkłada kredki. Szybko zjada owsiankę i znów wraca do kolorowania.

Tym razem tata wygląda z łazienki, a w ręku trzyma golarkę, która potwornie hałasuje. Zupełnie jak okropnie wielki brzęczący komar. - Adelko, ty jeszcze w piżamie? Ubierz się prędko.

Adelka znowu wzdycha i odkłada kredki. Ubiera się szybko - majtki, skarpetki, bluzka, spodnie. No i już - myśli i znów zabiera się do kolorowania.

- Adelko, zęby! - woła tym razem mama. - Mówiłam przecież, że nie ma czasu na rysowanie - dodaje nerwowo. - Zaraz spóźnimy się do przedszkola.

Adelka znów niechętnie odkłada kredki i myje zęby. Bardzo dokładnie. Przez całe trzy minuty. Potrafi zrobić to naprawdę świetnie. Oczywiście, jeśli akurat chce.

Potem mama jeszcze ją czesze, a Adelka znów zabiera się do kolorowania. Mama przygląda się rysunkowi.

- Odliczasz dni do wakacji? - pyta z uśmiechem.

- Tak. - Adelka kiwa głową. Zostały jej już tylko dwa kwadraty do pokolorowania. - Właśnie wczoraj na to wpadłam. Jak wczoraj było trzydzieści dni do wakacji, to dzisiaj ile zostało?

- Dwadzieścia dziewięć.

- To strasznie długo - wzdycha Adelka i ziewa przeciągle. - I chyba nadal chce mi się spać.