Wstęp
Jesteś rodzicem, któremu włosy jeżą się na głowie, gdy słyszy słowo
"adaptacja"? Oprowadzę cię po świecie tego procesu. Razem zobaczymy, co
się sprawdza, a co nie. Jak nie zaglądać do sali przez dziurkę od
klucza? Co zrobić, aby nie płakać w poduszkę?
No to od początku! Czym jest adaptacja?
Adaptacja to w teorii dostosowanie organizmu do wymogów sytuacji i środowiska1. Jednak co to pojęcie znaczy dla rodzica?
Rodzica małego dziecka, który ma oddać je w ręce zupełnie obcych osób?
Adaptacja to proces, który potrzebuje czasu. Ale ile czasu? Tydzień?
Dwa? Miesiąc? Pół roku? W tym poradniku znajdziesz coś, co pozwoli ci
odpowiedzieć na to pytanie.
Proces ten niesie za sobą ogrom zmian. Zmiany w życiu dziecka, rodzica,
ale też rodziny jako całości. A dlaczego to proces? Ponieważ jest to
zbiór wydarzeń, które są ze sobą powiązane, i w ich wyniku uzyskujemy
oczekiwany rezultat.
Szczęśliwe dziecko = szczęśliwy rodzic = szczęśliwe ciocie
Ale warto pamiętać, że aby uzyskać ten rezultat, należy przygotować
sobie zapas czasu. Każdy proces adaptacji powinien być dostosowany
zarówno do dziecka, jak i do rodziców, do ich potrzeb i zasobów. Głównym
czynnikiem, który odpowiada za "powodzenie" adaptacji, jest nastawienie
rodziców. Zadanie sobie kilku pytań może znacznie ułatwić ocenę
sytuacji:
Jak wyobrażam sobie proces adaptacji?
Czy to odpowiedni moment na rozpoczęcie tego procesu?
Czy jestem gotowa(-y) powierzyć swoje dziecko w ręce obcych mi osób?
Czy jestem przekonana(-y) co do miejsca, które wybraliśmy?
Są to przykładowe pytania, które mogą pomóc otworzyć oczy na to, co
ważne i trudne. Niestety, jeśli chodzi o tak małe dzieci (maluchy do lat
trzech), tłumaczenie, pokazywanie budynku placówki w drodze na spacer
czy czytanie książeczek o przygodach Tosi w żłobku nie przygotuje ich
tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Nie mówię, że zaszkodzi. Warto próbować!
Natomiast tutaj działa to inaczej niż choćby z dzieckiem, które za
chwilę idzie do przedszkola.
Dlatego najważniejsze jest, jak z tą decyzją czują się rodzice. A jak mogą się czuć? Mogą być smutni, bo rozłąka z dzieckiem jest po
prostu trudna; mogą być źli na siebie, bo gdzieś kiedyś ktoś im
powiedział, że żłobek to przechowalnia smutnych dzieci; mogą tęsknić i odliczać minuty do odbioru dziecka; ale mogą też czuć ulgę. Dlaczego? Bo
udało im się znaleźć rozwiązanie, jak spiąć domowy budżet, realizować
się zawodowo czy po prostu odetchnąć. Wszystko to można czuć naraz. To
czas, kiedy emocje biorą górę, często nawet te skrajne -?ekscytacja,
strach, obawa, niepewność, zachwyt, ciekawość i wiele innych. Dla wielu
rodziców początek żłobka to pierwszy krok dziecka w świat poza
bezpiecznym domem. W świat, gdzie nie będzie już tylko z nimi. Należy
wziąć pod uwagę wielkość tego kroku i pamiętać, że to wszystko ma swój
koniec.
Jak już wcześniej wspomniałam, żłobek to szereg zmian całego organizmu,
jakim jest rodzina. Te zmiany zaczynają się już od pierwszego dnia.
Zmiana porannej rutyny, a co za tym idzie -?zmiana rutyny wieczornej.
Organizacja pracy dorosłych tak, aby zawsze być w gotowości i mieć na
uwadze fakt, że maluch może potrzebować bliskości szybciej, niż było to
ustalone z opiekunkami w żłobku. Kto go zawiezie do żłobka? Kto
odbierze? Dodatkowe kombinacje związane np. z karmieniem piersią czy
inną porą drzemki. Wszystko to generuje dużo napięcia. Z reguły nikt,
kto posyła dziecko do żłobka, nie wie, jak to będzie wyglądać, dopóki
nie doświadczy tego na własnej skórze.
Trzeba pamiętać, że w zasadzie może zmienić się wszystko, co do tej pory
było codziennością. Dziecko może gorzej spać w nocy, może wrócić do
pieluch, jeśli jest odpieluchowane, może potrzebować ogromnej ilości
bliskości i nie odklejać się od nogi rodzica. Warto pamiętać, że to
normalne. Tak duża zmiana generuje napięcie nie tylko u rodziców, ale
też u dziecka. Każde zgromadzone w organizmie emocje muszą znaleźć
gdzieś ujście. Gdzie dziecko czuje się najbezpieczniej? W ramionach
bliskich.
Wszelkie zmiany wiążą się z wyjściem ze strefy komfortu, więc należy się
przygotować i zadbać o siebie. Jak to zrobić? Myślę, że warto zacząć od
dokładnej i opartej na otwartości rozmowy z dyrektorem lub właścicielem
placówki. Porozmawiać o obawach, o tym, co jest nowe, nieznane, o oczekiwaniach.
Adaptacja, jak każdy proces, wymaga czasu. Ile? To zależy od wielu
czynników, takich jak temperament dziecka czy wcześniejsze
doświadczenia. Niektóre dzieci potrzebują więcej czasu, inne mniej. Jest
to kwestia bardzo indywidualna. Obserwacja dziecka umożliwia
dostosowanie tempa adaptacji do jego potrzeb i możliwości. Znam
przypadki, kiedy maluch już po trzech dniach poczuł się w żłobku
bezpiecznie.
Dodatkowo adaptacja wiąże się z budowaniem relacji oraz współpracą.
Dziecko, które buduje relacje z opiekunem, buduje również poczucie
bezpieczeństwa, które jest kluczowe do prawidłowego funkcjonowania w żłobku. Chodzi tu nie tylko o to, że dziecko musi się oswoić z nowym
miejscem, ale również z nowym dorosłym. Pisząc "współpraca", mam na
myśli współpracę między opiekunem a rodzicami. Dobra komunikacja między
nimi jest ogromnym fundamentem, który wspiera proces adaptacji. Rodzice
najlepiej znają swoje dzieci -?wiedzą, co je złości, co je smuci, jak
działać, żeby pomóc im się uspokoić. Kiedy dziecko idzie do żłobka,
rodzic i opiekun stają się partnerami w wychowaniu. Można powiedzieć,
że "grają do jednej bramki", prawda? To dość trudne, bo niewielu
dorosłych ma takie zasoby, dzięki którym mówienie o tym, co ważne, nie
sprawia im trudności.
Od tego, jak przebiegnie proces adaptacji, zależy tak naprawdę wszystko.
Pisząc "wszystko", mam na myśli dalszą przygodę ze żłobkiem, to, jak się
będzie czuło dziecko, i to, jak odnajdą się w tym wszystkim rodzice.
Ważne jest więc, żeby wiedzieć, co wiąże się z oddaniem dziecka do
żłobka. Świadomość ilości zmian, świadomość ilości emocji i gotowość na
nie to klucz do sukcesu. W dalszej części poradnika przeprowadzę cię za
rękę przez cały ten proces. Podzielę się wskazówkami, strategiami i narzędziami, które pomogą ci poczuć się spokojniej, a może nawet i pewniej.
Kiedy dziecko jest gotowe na żłobek?
Tak szczerze, to dziecko do lat trzech nigdy nie przejawia gotowości do
oddzielenia się od rodzica. Dlaczego tak jest? Ponieważ funkcjonowanie
małego dziecka jest w dużej mierze oparte na obecności dorosłego.
Najbliższego dorosłego -?mamy lub taty. Niemożliwe jest to, żeby
dwulatek powiedział: "Jestem gotowy, idę do żłobka bez ciebie, mamo".
W przeciwieństwie do przedszkolaków strategii przygotowujących maluchy
do żłobka jest o wiele mniej. Moim zdaniem złudne jest przekonanie, że
chodzenie dookoła budynku placówki pomoże 13-miesięcznej Zosi przekonać
się to tego, żeby została w obcym miejscu bez bazy bezpieczeństwa, jaką
są rodzice. Ale żeby nie było tak negatywnie -?jest kilka rzeczy, o których trzeba pamiętać przed posłaniem dziecka do żłobka.
W żłobku trudno o w pełni zindywidualizowane podejście do każdego
dziecka. Zwłaszcza w placówkach, gdzie na jednego dorosłego przypada aż
ośmioro dzieci. Tak właśnie określa to ustawa:
Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3
Art. 15
Jeden opiekun może sprawować opiekę:
w żłobku -?nad maksymalnie ośmiorgiem dzieci, a w przypadku gdy w grupie znajduje się dziecko niepełnosprawne, dziecko wymagające
szczególnej opieki lub dziecko, które nie ukończyło pierwszego roku
życia -?maksymalnie nad pięciorgiem dzieci;
w klubie dziecięcym -?nad maksymalnie ośmiorgiem dzieci, a w przypadku gdy w grupie znajduje się dziecko niepełnosprawne lub dziecko
wymagające szczególnej opieki -?maksymalnie nad pięciorgiem dzieci.
Oczywiście uważam, że jest to o wiele za dużo. Pracowałam w miejscach,
gdzie na jednego opiekuna przypada pięcioro małych dzieci i to też nie
pozwalało na pełne zaangażowanie. Na szczęście w Polsce powstaje coraz
więcej alternatywnych form opieki nad małymi dziećmi. Na przykład
wioski.co -?bliskościowe przedszkola i żłobki lub dzienne punkty opieki
nad dziećmi.
Zeskanuj QR lub kliknij TU
Myślę, że to dopiero początek "wariacji" na temat żłobków, bo jako
społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi, jak ważne są te pierwsze
lata życia dziecka i jak wiele od nich zależy.
Jako rodzice i opiekunowie wiemy, jak trudne jest właściwe opiekowanie
się nawet jednym małym dzieckiem oraz zapewnienie mu pełnego zakresu
opieki obejmującego rozwój emocjonalny, fizyczny, społeczny, językowy
itp. A co dopiero, gdy trzeba zająć się ośmiorgiem małych, pełnych
energii ludzi?
Dlatego chciałoby się powiedzieć -?przygotujmy dziecko tak, żeby było
bardziej samodzielne! I tu mamy kłopot -?oddajemy do żłobka czasami
kilkunastomiesięczne bobasy, które niewiele wiedzą o samodzielności.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki