TABLICA ORIENTACYJNA
Na swój sposób książka ta zawiera wiele książek. Istnieją też rozmaite rodzaje lektury: można rozpocząć od numeru pierwszego, a skończyć na siedemset siedemdziesiątym siódmym. Można jednak podjąć się lektury według klucza, jednego z wielu, które ukryte są pośród kolejnych myśli, sentencji, cytatów, refleksji, parafraz i uwag.
Oto niektóre z proponowanych kierunków lektury:
Dla wielbicieli Małego księcia:
644 - 221 - 51 - 114 - 341 - 61 - 269 - 686 - 212 - 140...
Dla początkujących biblistów:
1 - 10 - 215 - 42 - 24 - 286 - 65 - 335 - 109 - 583 - 3...
Dla filologów i filozofów:
5 - 15 - 25 - 338 - 238 - 120 - 147 - 88 - 314 - 189 - 222 - 100...
Dla czcicieli gematrii:
55 - 44 - 33 - 22 - 223 - 57 - 259 - 227 - 67 - 172 - 300...
Dla romantycznych dusz (i ciał):
200 - 110 - 70 - 80 - 349 - 66 - 228 - 148 - 48 - 58 - 382...
Etc. etc.
1.
Idźcie i głoście!
(Mk 16, 15)
2.
6 stycznia 2015 roku papież Franciszek powiedział:
Na drodze życia bądźmy uważni, odważni i nie zmęczeni!
Niech będzie z nami zawsze Słowo Boże!
Czyli po polsku: nie bądź gapą, nie bądź tchórzem i nie bądź leniem!
I jeszcze czytaj Pismo.
3.
Trzy nauki proroka Jonasza:
Pamiętaj, że z rybami nie ma żartów!
Niechaj cię nie zasmuca szczęście bliźniego twego!
Nawet największy wieloryb może nagle przemienić się w złotą rybkę!
Święty Jonaszu,
od ryby i od rycyny, od rzucania losów i od czarnej rozpaczy,
od płomiennych kazań i od robaczka, gdy skwar
- ulecz nasz egoizm
i daj, by wspaniałość Boga znów zamieszkała w naszych duszach.
Quis ut Deus!
4.
Labor assiduus vincit omnia (Wergiliusz).
Konsekwentna praca przezwycięża wszystko.
Mała, maleńka mróweczka zdobywa szczyt.
Ostatecznie tylko ona jest zwycięzcą.
5.
Jeśli zapytają, kto jest większym pisarzem, Sienkiewicz czy Gombrowicz,
odpowiadaj zawsze - Norwid!
Jeśli zapytają, kto bohaterem, a kto zdrajcą, pułkownik Kukliński czy generał Jaruzelski,
zawsze odpowiedz - rotmistrz Pilecki!
Jeśli zapytają, kto największym świętym...?
Milcz!
6.
Współczesna sztuka podobna jest do dziecka, które siedzi przed olbrzymią kartką papieru. Przed nim leży sterta tubek z farbą. Obraz, który powstaje, to wściekle kolorowe dzieło. Dzieciak z radością bije sobie brawo, jego dłonie (a nawet buzia) poplamione są farbą.
Cóż przedstawia to pstrokate dziełko? Moje wewnętrzne JA - odpowiada z dumą mistrz bobas. Moje wewnętrzne NIC - dopowiada echo, jak zwykle czarnobiałe.
7.
Lepiej jest milczeć i być niż mówić, a nie być.
Nauczanie skuteczne jest wtedy, gdy czyni się to, czego się naucza.
(św. Ignacy Antiocheński)
8.
Melchizedek. I Psalmista, śpiewający siedem wieków później jego pochwałę.
Król Szalemu, który wychodzi na spotkanie Abrahama. Bez złota, kadzidła i mirry, ale z kromką chleba.
Bóg tak się nim zachwycił, iż postanowił powtarzać ten gest przez wszystkie wieki.
Jezus, Król pokoju, który jest Chlebem życia i Kapłanem na wieki.
Jezus Melchizedek.
9.
Nie błądźcie, bracia moi. Ci, którzy rujnują rodziny, królestwa Bożego nie odziedziczą.
(św. Ignacy Antiocheński)
10.
Niech nikt nie odważa się przemawiać, polegając na bogactwie swego serca, niech nikt nie polega na swej wytrwałości, kiedy doznaje pokusy. Albowiem od Boga otrzymujemy mądrość, aby rozumnie o rzeczach zbawiennych przemawiać, od Niego też otrzymujemy cierpliwość, aby zło mężnie znosić.
Oto skoro powiedział swoim uczniom: "Świat będzie was nienawidził", dodał natychmiast, aby uspokoić zalęknionych: "Nie bójcie się, Jam zwyciężył świat".
Powiedziano: "Świat będzie was nienawidził". Świat niszczy, ale nie zniszczy; walczy, ale nie zwalczy. Przeciw żołnierzom Chrystusa wysyła dwie armie: schlebia, aby zwieść; trwoży, aby załamać. Niech więc nie paraliżuje nas szukanie własnej przyjemności ani nie przeraża cudze okrucieństwo, a tak zwyciężymy świat.
(św. Augustyn)
11.
François Gérard Georges Nicolas Hollande, czworga imion, prezydent Republiki Francuskiej, ogłosił program walki z terroryzmem. W ciągu trzech lat Francuzi wydadzą ćwierć miliarda euro, aby w edukacji wprowadzić nowy program laicyzacji. Dzięki temu w przyszłości nie pojawią się nowe tragedie a la "Charlie Hebdo".
Pomysł z loży piekielnej rodem. To tak, jakbyście konającemu, z którego wycieka krew, zalecili upuszczenie krwi. I nie zapomnijcie o słodkim nuceniu Marsylianki w tle.
12.
Zło jest pięknem, którego poszukujemy z nienawiścią i wstrętem.
To sobie, malarzu, dobrze zapamiętaj!
(Tomáš Špidlik)
13.
Nie pij grappy na czczo! To wezwanie Papieża Franciszka rozpaliło serca i głowy. Kto lubił papieża, lubi go dalej; kto nie lubił, tym bardziej polubić nie zechciał. Oburzeni oburzyli się bardziej, a zachwyceni nie porzucili swego zachwytu.
Ten Papież od grappy bardzo przypomina pewnego Proroka z Nazaretu. Jego pierwszym cudem (jak podaje ewangelista Jan) nie było wcale uzdrowienie trędowatego, wskrzeszenie chłopca w Nain albo egzorcyzmowanie opętanego. Pierwszym aktem cudotwórczym była przemiana wody w wino podczas wesela w Galilei. Od tego czasu wojna oburzonych z zachwyconymi trwa w najlepsze.
14.
Wszystko jest łaską.
(św. Teresa z Lisieux)
15.
Niedobra jest szkoła i zła:
stawia nam jedynki,
stawia nas do kąta
i na grochu klęczeć musimy.
16.
Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twej duszy od ciebie.
(Łk 12, 20)
17.
Drzewo to ta potęga, co wolno zaślubia niebo. Podobnie i ty, mały człowieku. Bóg sprawia, że rodzisz się, rośniesz, że wypełniają cię kolejno pragnienia, żale, radości i cierpienia, wściekłość i przebaczenie - a potem bierze cię do siebie z powrotem.
(Antoine de Saint-Exupéry)
18.
Jeśli trąba brzmi niepewnie, któż będzie się przygotowywał do bitwy?
(1 Kor 14, 8)
19.
Każdy człowiek, który ma upodobanie w mnóstwie słów,
chociażby głosił chwalebne rzeczy,
jest pusty wewnątrz.
(Izaak z Niniwy)
20.
To, co mówisz niech będzie pełne treści.
I niech nie wychodzi z twoich ust żadne słowo
zawieszone w próżni i pozbawione znaczenia.
(św. Ambroży)
21.
COR AD COR LOQUITUR - serce przemawia do serca!
(kard. John H. Newman)
22.
Jest lód i jest lodówka. Jest żar i jest żarówka.
Jest wiatr i jest wiatrówka. Jest groch i jest zupa grochowa.
Jest także studniówka, czyli dziwna noc, która pochodzi od stu dni.
98... 99... 100!
Jak od stu dni to od studni.
Do tej studni zaglądał Narcyz, by ujrzeć swe śliczne oblicze.
Do tej studni zaglądał Elegant, by ujrzeć oblicze śmierci (w Czerwieni Pamuka).
Zaglądam dzisiaj i ja - bo dzisiaj studniówka.
Wrzucam pieniążek "na szczęście".
Nabieram bukłaczek wody, aby ocaliła mnie zagubionego na pustyni świata.
Krzyczę, myśląc o tym, który jest delfinem-topielcem.
Jezus mówi, iż jest Wodą Życia.
Studnią, która nigdy nie pozna smaku suszy.
Duchu Święty, przyjdź!
Gdy mój grosik na drogę, bukłaczek nadziei i niebieski delfin
płoną.
23.
U nas śnieg prawie stopniał,
ale wieje "depresyjny" wiatr,
a rano spadł grad.
Ale rymy, niech to kaczka kopnie!
(Dorota Kulczycka)
24.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie,
albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.
(Mt 11, 29-30)
25.
Dociekania prawdy nie można traktować jako rzemiosła: zarabiać nią na życie, a potem odkładać ją na bok i cieszyć się sobotą wolną od zwykłych zajęć. Prawdą trzeba żyć, ukierunkować na nią wszystkie swoje ambicje i plany. Jedynie dopuszczalnym stosunkiem do prawdy jest nieustanne dążenie.
I to można by nazwać mądrością.
Mądrością nigdy nie posiadaną, zawsze zdobywaną: nigdy nie obcą, a zawsze jeszcze pełną obietnicy. Mądrość nie jest wielką namiętnością, lecz spokojną przyjaźnią. Nie tonie się w niej bez pamięci, ale zawsze można na nią liczyć. Nie traci się dla niej głowy, lecz dzięki niej zyskuje się twardy grunt pod nogami.
(Michał Heller)
26.
Życie człowieka podobne jest do podróży morskiej. Możesz chwycić wiosełko i machać nim na prawo i lewo. Możesz nawet zawołać kogoś do pomocy: wiosłując zgodnie, popłyniecie trochę dalej. Ale szybko przychodzi zmęczenie. Nie masz siły, zniechęcony i zrezygnowany tracisz nadzieję na dalszą podróż.
Tymczasem wystarczy włączyć myślenie. Wyrzuć wiosełko i postaw żagle na maszt. Kiedy zaczyna wiać wiatr, bezwysiłkowo, bez zmęczenia, znajdziesz się na drugim brzegu.
Ten wiatr to oczywiście Duch Boży. Ten Duch, który przywraca człowiekowi człowieka.
Nie poprzez wielkie wzruszenia religijne, bicie serca, gwałtowne uczucia miłości do Boga i ludzi. Raczej duch pokory i prostoty, w którym dobro smakuje jak dobry chleb, a prawda znowu zaczyna świecić w ciemności.
Ten właśnie duch wprowadza porządek w nasze wewnętrzne dysharmonie. Tylko idąc za nim owieczka ciała i owieczka duszy podążają spokojnie na zielone łąki radości.
27.
Potius mori, quam foedari
(raczej umrzeć niż się skalać)!
28.
Św. Jan Chryzostom o stole Eucharystii:
Jak lwy ziejące ogniem odchodzimy od tego stołu, stając się postrachem dla szatana!
Codziennie od nowa przystępujmy do źródła życia.
29.
Bóg jest INNY.
Niepodobny do otaczającego nas świata.
Po prostu oryginalny.
Przy Nim wszystko jest wtórne.
Każdy gest jest lichą imitacją, każde dzieło miernym falsyfikatem.
Tylko serce próbuje Go naśladować. I drży.
30.
Zwiastowanie Pańskie.
Święto pokornych aniołów.
I Miriam pełnej niepokoju.
Nasze święto.
31.
Mojżesz czy Abraham? Kto jest ważniejszy w Starym Testamencie? Kiedy odpowiadamy: Mojżesz (wszak wyjście z Egiptu, przykazania, Pascha), rodzi się w nas niepokój, że jednak Abraham. Mówiąc: Abraham (do niego przyznają się trzy religie - islam, Żydzi i my - a nade wszystko przyznaje się do niego sam Bóg), odczuwamy pewność, iż jednak Mojżesz.
Dlatego najlepiej scalić tych dwóch gigantów wiary. Idziemy przez świat przestrzegając Prawa Mojżeszowego, aby otrzymać nagrodę na łonie Abrahama. Taka formuła wydaje się najbardziej trafna. W ten sposób wilk syty i owieczka cała.
Albo inaczej - Panu Bogu zapalamy świeczkę, a diabłu ogarek! Połączenie Abrahama z Mojżeszem jest jak najbardziej fatalne. Wystarczy wdrapać się na Golgotę, aby zobaczyć różnicę! Tam obok krzyża Jezusowego powieszono dwóch łotrów. Pierwszy patrzy na proroka z Nazaretu jako na potomka Mojżesza, który wzywa do wierności Prawu, do przestrzegania przymierza, unikania grzechu. I dlatego ma w sobie tylko nienawiść i rozpacz. Drugi łotr widzi w Jezusie syna Abrahama, którym i on jest. Cierpiącego człowieka, który dzieli i jego niedole. Mesjasza. Ten drugi nazwany jest Dobrym Łotrem.
32.
Nie znajdziesz mnie, jeśliś mnie szukał - mówi szczęście.
(Jean Guitton)
33.
Pewien wybitny malarz, mieszkający w Unio-Eur-Opp. przeprowadził eksperyment. Pomalował człowieka białego - czarną farbą, a czarnego - farbą białą. Dodatkowo, aby całość skomplikować, pomalował innego białego na czarno, a następnie przemalował go znów na biało, natomiast kolejnego czarnego pomalował na biało, aby ponownie wymalować go czarną farbą. Po zakończeniu swej "działalności artystycznej" nasz malarz wystąpił na krótkiej konferencji prasowej, na której ogłosił Orędzie Nowej Estetyki dla Narodów Zjednoczonej Europy. Jego tzw. "czterej ewangeliści" (czyli B-C, C-B, B-C-B, C-B-C), stylizowani na anioły (złote skrzydła przypięte do białych bądź czarnych pleców), po każdym zdaniu bili brawo. Prasa zamieściła tekst orędzia oraz mnóstwo zdjęć z happeningu "Świątyni Estetyki Nowego Świata".
Nikt nie podążył śladem "czterech ewangelistów". Tymczasem dalszy ciąg historii B-C, C-B, B-C-B, C-B-C daje do myślenia. Pierwszy wrócił do swojej rodzinnej wioski, a ponieważ właśnie zaczęła się pora deszczowa, przez trzy dni wystawiał swoje ciało na działanie chrzcielnego żywiołu - i stał się czysty. Drugi ruszył w daleki świat - udoskonalił metodę malarza i ciągnął zyski ze swojego stanu Colour Man, śpiewając smutne songi o szarej egzystencji ludzkiej mrówki. Trzeci zniknął - ponoć porwany przez dzikie plemiona daltonistów stał się ich wodzem.
Czwarty...? Okazało się, że w jego przypadku farba jest toksyczna. Nie mogąc znieść bólu - toksyczna farba paliła niczym szata Dejaniry - przemienił się w płonącą pochodnię. Prasa nie odnotowała jego śmierci.
Problemem nie jest to, że jesteś numerem czwartym.
Problem zaczyna się, gdy z lustra patrzy na ciebie Picasso.
Nie dajcie się!
Niechaj nie przemienią Was w "nowoczesne" literki lub numerki.
W żadne AAA, BBC, CBA... CDN!
Tylko cudowny alfabet, którym jest Ewangelia, potrafi nadać życiu prawdziwy sens i smak.
Bądźcie aniołami i podążajcie drogą Ewangelii. I niech bije w Was mocno serce, którego żadna trująca siła nie potrafi przefarbować.
Albowiem Światło przyszło na świat...!
34.
Wokół ołtarza gromadzi się rodzina.
Przed ekranem siada samotny widz.
35.
Nie warto zabiegać o względy świata. Co o nas sądzi, jak nas widzi, co o nas powie? Uczeń Jezusa powinien troszczyć się o swojego Oblubieńca, o miłość, która mocniejsza jest od śmierci. I nie przejmować się zbytnio światem, który jest domeną "księcia" tego świata. A co z ewangelizacją, z nawracaniem ludzi, z głoszeniem światu orędzia zbawienia i łaski? Cóż powiedzieć...? Kościół - niczym łódź Piotrowa - płynie po morzach i oceanach. Wokół świat, którego wody są słone, i zginiesz z pragnienia, jeżeli na pokładzie nie ma wody życia. Cudownej wody ze źródła, którym jest Serce Pana, przebite na krzyżu.
Nie paktuj ze światem, ale zanurzony w miłosierdziu Boga, stań się prawdziwym uczniem Jezusa. A inni pobiegną za tobą.
36.
Jak ewangelizować?
A w jaki sposób zdobyć warowne miasto? Mądry król wie, iż istnieją dwie możliwości: zaskoczyć obrońców szturmem albo ogłosić długie oblężenie. W pierwszym przypadku zginie połowa jego żołnierzy, a zdobyte miasto będzie kupą dymiących gruzów. Dlatego warto rozważyć cierpliwe oblężenie. Rozpalić wokół murów ogniska, zaparzyć herbatę. Obrońcy, widząc cierpliwość króla, szybko stracą ducha. Wielu z nich zacznie wzdychać: jak dobrze byłoby, aby ten łagodny i cierpliwy król panował nad naszym krajem. Abyśmy byli krainą płynącą mlekiem i miodem, a nie ziemią krwi i łez.
Ewangelizacja to dobre i mądre serce, które bije spokojnie.
W rytm Innego Serca.
37.
Kim są ludzie zblazowani?
To ludzie, których szczęściem jest bycie nieszczęśliwym. Nie ma w nich pasji, brakuje im radości życia, ciekawości świata, entuzjazmu i wiary. Nic ich nie fascynuje, nic nie pociąga. Owszem, chcą mieć wciąż więcej i więcej, ale czym więcej posiadają, tym większy w nich odruch wymiotny. Torsje: człowieka zblazowanego wszystko drażni i złości - świat jest "zły", ludzie "nieciekawi", a on sam ze sobą się nudzi.
Człowiek zblazowany to przeciwieństwo dziecka, któremu nieustannie towarzyszy radość. Dostanie lalkę, biega z nią po całym domu. Wykopie dżdżownicę, wywija nią niczym lassem. Jak to dziecko...! Przeciwieństwem zblazowanego jest także staruszek/staruszka. Kiedy zapytasz go "co słychać?", zacznie opowiadać o swoim (nie-swoim) szczęściu: że syn-wnuk-prawnuk znalazł pracę, że córka-wnuczka-prawnuczka szykuje się do ślubu, a narzeczony jest żołnierzem, tak mu do twarzy w mundurze...
Ludzie zblazowani szukają światła na szczytach, knują o wielkości, sukcesach, karierze i władzy. Myślą, że tam należy szukać szczęścia. Tymczasem prawdziwe szczęście znajdziesz w dolinach: od wieków w dolinie płonie światło, które czyni człowieka prawdziwym człowiekiem. Od tysięcy lat w dolinach ludzie rozpalali ogniska, siadali przy nich, śpiewali pieśni, snuli opowieści, pili wino. Tam uczyli się radości wspólnoty, bowiem to nie były imprezy i balangi zblazowanych mistrzów obłudy, pozujących na melancholijnych wyznawców dekadencji, ale prawdziwe spotkania z miłością. Człowiek potrzebuje człowieka. Z drugim pragnie szukać szczęścia. Z innymi pogadać o... niczym. To znaczy o życiu, o tym, że warto iść przez świat, iść i biec, i poczuć, jak mocno bije w piersiach serce. Ludzie zblazowani tego nie potrafią. Nie ma w nich pasji.
38.
J + M + J.
Jezus - Maryja - Józef.
Czy istnieje wyższa mistyka niż TO?
Żaden Ojciec Pio, Matka Teresa czy nasza Faustyna nie dorównuje mistycznej prostocie nazaretańskiego domu. To właśnie z tej pokory i miłości wyrasta każda świętość.
J + M + J... oto największa mistyka. Recepta zbawienia. W czasach pustki, depresji, nihilizmu też. Zawsze. Podążaj drogą Nazaretu, a smak szczęścia napełni wszystko: w tobie i wokół ciebie. Życie zacznie być prawdziwe. DŻEJ-EM-DŻEJ...! Dla każdego!
39.
Zagrożeniem dla cnoty księdza nie jest wyzywająca, ekscytująca i prowokacyjna seksbomba. Prawdziwym niebezpieczeństwem jest szara myszka.
40.
Nie jest dobrze, aby człowiek sam wędrował - potrzebuje towarzysza podróży. Dlatego Pan Jezus posyła uczniów po dwóch. Dwóch świadków Ewangelii to więcej niż jeden. Pilnują się wzajemnie. Zawsze bowiem wisi nad osobnym indywidualistą niebezpieczeństwo. Albo wpadnie w depresję, albo zacznie głosić herezję (herezja to ortodoksja w depresji). Dlatego właśnie musi być "ten drugi".
Jak cień. Jak wierny pies. Jak anioł stróż. Jak brat bliźniak, na którego możesz zawsze liczyć.
41.
Kto żyje w czystości, niechaj się tym nie chwali (św. Klemens I, papież).
Po pierwsze: to Pan Bóg jest dawcą wszelkiej łaski,
więc czystość powinna przyoblec się w pokorę.
Po drugie: nie wolno kusić zła.
Święty Klemensie, jakie wielkie, święte i roztropne są twe słowa!
42.
Warto studiować geografię. Tak przynajmniej naucza święty Łukasz. Troada - Samotraka - Neapol - Filippi. Apostoł Paweł nakreślił sobie dokładny plan podróży. Tymczasem Bóg ma inne zamiary: w geografii zbawienia orędzie Ewangelii musi być głoszone w Tiatyrze. A to za sprawą dzielnej niewiasty, Lidii. Wszystko zapisano w szesnastym rozdziale Dziejów Apostolskich.
Boża ekonomia i geografia zbawienia to intrygująca zagadka. Zanim Apostoł narodów zaczął swoją misję, Boża Opatrzność dokonała dzieła przemiany ówczesnej cywilizacji. Za chwilę zhellenizowany świat przyjmie Ewangelię, której językiem nie jest hebrajski i aramejski, ale greka. I tak Kościół trwa przez tysiąc lat; aż do schizmy wschodniej, w której Grek udaje Greka, a Rzymianie (papież i jego świta) nie potrafią zrezygnować z przekonania o swojej wielkości. Nie chcą się już wspólnie modlić.
43.
Kiedy jesteście kuszone, gdziekolwiek byście nie były, uklęknijcie przed Panem. Powiedzcie: Panie, wyrzekam się szatana, jego dzieł, chcę tylko Twojego Ducha.
Gdy nie wiecie, co jest dobre, co jest złe, powiedzcie w głębi serca, klękając: Panie, wyrzekam się szatana, jego dzieł, jego uczuć, chcę tylko Ciebie i Twojego Ducha.
Zobaczycie, że zawsze będziecie zwyciężać.
(św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)
44.
Święto Matki Miłosierdzia obchodzimy 16 listopada. W święto Matki Miłosierdzia. Matki z Ostrej Bramy. Jej czcicielem był marszałek Józef Piłsudski, który pomarł 12 maja 1935. Jak to możliwe?
12 maja 1850 roku, w Rimini, w kościele Świętej Klary dokonał się cud maryjny. Oto Matka Najświętsza - w obrazie Matki Miłosierdzia - zaczęła patrzeć w niebo (Jej oczy mrugały). Cud trwał od maja do grudnia. Księża Misjonarze od Przenajświętszej Krwi Pana Jezusa w tym dniu obchodzą święto. Na tym polega tajemnica cudu. Jest - aby nas przemienić. Patrzymy na cud, aby stać się cudownymi, napełnić się cudownością. Cud nie jest dla tłumu gapiów. Dlaczego wpatrujecie się w niebo? - rzecze anioł do apostołów w dniu Wniebowstąpienia. Cud nie jest do "patrzenia", ale dla przemiany serca. Aby życie stało się na powrót cudowne.
45.
Lepiej być mądrym i dobrym
niż głupim i złym.
46.
Żeby zobaczyć rybkę, nie trzeba wchodzić do akwarium.
47.
Ksiądz, któremu spłonął kościół, nie głosi płomiennych nauk.
48.
Chciałbym napisać księgę, w której opiszę trzy Cuda. Pierwszy tom, liczący tysiąc stron, to Cud Ewangelii. Drugi tysiącstronicowy tom opisuje Cud Eucharystii. Trzeci - jedna biała kartka - największy przedmiot zachwytu na tym łez padole: Cud Człowieka, w którym - poprzez swoją tajemniczą obecność w Ewangelii i Eucharystii - zamieszkał Pan.
49.
Staruszka,
obdarta z marzeń
zbiera puszki.
Jej torby ciążą
zapachem wielkomiejskiego śmietnika.
Dłonie bezkształtne
krzyczą.
(Grażyna D. Kowalska).
50.
Paść na kolana przed Bogiem obecnym w Eucharystii oznacza wyznanie wolności.
Kto składa hołd Jezusowi, ten nie musi kłaniać się żadnej ziemskiej potędze.
(Benedykt XVI, Procesja Bożego Ciała w Rzymie)
51.
Tylko pięć panien zaprosił Oblubieniec na swoją ucztę. Roztropne panny przyniosły lampy, nie zapomniały też o zapasie oliwy. Ich roztropna mądrość została hojnie wynagrodzona.
Cóż z tego, skoro ja bardziej przypominam głupią pannę, która stoi pod drzwiami i beczy. Wpuść, Panie... jestem tak bardzo samotna.
Pięć panien samotnych powinno odejść, dać za wygraną, uznać się za zwyciężone. A jednak... rozpoczynają śpiewać pieśń. Najsłodszą pieśń świata. Najcudowniejszą pieśń ziemi. Najbardziej tajemniczy poemat o miłości.
Poruszony Oblubieniec wygląda przez okno: Otwierajcie bramy! Niechaj przystąpią... Siostra Vivaldi i Siostra Beethoven! Siostra Chopin i Siostra Mozart! I jeszcze Siostra Mary Ellen! Nie rozpoczniemy wieczerzy, aż wszystkie dziewczęta nie zasiądą do stołu.
52.
Nie miłość własna, lecz chwała Boża.
(Carlo Akutis)
53.
Nasz najlepszy Przyjaciel mówi: Nie lękajcie się, wypłyńcie na głębię. Przestańcie taplać się w kałużach, wyruszamy w cudowną podróż!
54.
Jeśli pełnisz Jego wolę, nie musisz już spełniać swojej. Twoja wola może wreszcie odpocząć. Twoje zachcianki, kaprysy, ochoty, chęci, pragnienia, chciejstwa - wszystko to, co tak naprawdę nie jest "wolą", ale znie-wo-le-niem, możesz powiesić na wieszaku. Cały ten strój kogoś, kim nie jesteś. Kogoś, kto chce podobać się innym, by zyskać uznanie w ich oczach. To właśnie więzienie, w którym musisz grać clowna i zbira. Bo publiczność chce się bawić albo chce się bać. A ty jesteś głównym aktorem (dopóki kopniakiem nie strącą cię ze sceny).
55.
Istnieją teksty objawicielskie. Spadają na nas niczym ogień z nieba i wiemy, że to właśnie to! To znaczy odczuwamy całym sobą, że nie tyle udało się nam "odkryć" coś istotnego (bo tutaj nie chodzi o jakieś miłe "coś"), ale wprost przeciwnie - Ktoś zesłał z góry światło, które potrafi ukoić nasz głód sensu, uleczyć tęsknotę za prawdą. Jednym z takich autorów, strzelających ognistymi strzałami w zdezorientowanych czytelników, jest autor książek Być chrześcijaninem oraz Humanizm. Dobra niewidzialne, czyli... zapewne nie słyszeliście o nim, więc - nie liczcie na łatwe rozwiązanie zagadki! "Luksus jest zniewoleniem, które bardzo łatwo opanowuje nasze serce i sprawia, że zamiast kochać Boga i bliźnich zakochujemy się w odrobinach nietrwałej materii". To cytat numer 1. A dalej czytamy, że z tego fatalnego zauroczenia materią rodzi się zwyczajna głupota, żałosna i komiczna, bowiem wpychająca człowieka do błota zazdrości i chciwości. Człowiek zaczyna tracić zdolność podążania za wielkimi ideałami i staje się lekkomyślny (po prostu głupi). A cytat numer 2? "Trywializacja seksualności niesie ze sobą wulgaryzację miłości", sprawiając, iż nasz biedny głupek staje się bezwstydny. Zły, bezwstydny i głupi, oto cały homo sapiens.
Trzeba powiedzieć, że Juan Luis Lorda nie jest zbyt pobłażliwy dla ludzkiego rodu. No i wygadałem się! Tak, tak, autorem powyższych tyrad "przeciwko" ludzkości jest Juan Luis. I w dodatku Lorda. Warto czytać Lordę? Jeszcze jak! Spotkamy bowiem w jego książkach nie tylko hiszpańskiego profesora antropologii (sam Lorda), ale też św. Grzegorza ("Tylko ten, kto kocha naprawdę, nie pamięta o sobie samym"), św. Teresę Wielką ("Ten, kto się nie modli, nie potrzebuje diabła, który by go kusił"). A nawet starożytne maksymy: Ama tamquam ossorus. I tutaj pojawia się problem: Ama tamquam ossorus (osurus) - kochaj jak ten, kto ma śmiałość! Jak rozumieć słynną frazę z Cycerona? Często myślimy, że trzeba szukać znaczenia, uparcie i wytrwale poszukiwać prawdziwego sensu, wyszukiwać i odszukiwać aż do skutku. A skutek bywa różny: szukasz i szukasz, a gdy odnajdziesz, to nawet nie poczujesz, że zostałeś oszukany. Prawda nie jest bowiem do "szukania", z miną wielkiego zdobywcy światów i filozofa od siedemnastu boleści, ale to my jesteśmy poszukiwani przez to, co prawdziwe. Dlatego właśnie teksty objawicielskie. W nich nie tyle my odkrywamy coś, ale Ktoś objawia nam to, co prawdziwe. Abyśmy nie byli źli, bezwstydni i głupi na wieki wieków.
Jak wobec tego zrozumieć wezwanie Kochaj jak ten, kto ma śmiałość? Czym jest owo bycie śmiałkiem, do którego Lorda zachęca współczesnego człeka? Być śmiałkiem, ośmielić się, to nie jest męstwo i odwaga, o których tyle słyszymy. Śmiałość to po prostu śmiałość, a o definicję należy pytać śmiałków. Sam nie ośmielaj się podawać definicji, bowiem łatwo wpadniesz w pułapkę. Szukając, łatwo zostać oszukanym. Ważne, by wiedzieć, gdzie szukać, u kogo poszukiwać odpowiedzi, w które drzwi stukać. Tak oto przechodzę do pointy: skoro Juan Luis Lorda, więc warto otworzyć zapiski, które pozostawił nam św. Josemaria Escrivá, założyciel Opus Dei. Otworzyłem... i pierwsze (sic!), co wpadło mi w oko:
Szaleńcze! Sądziłeś, że jesteś w kaplicy [biskupiej] sam jeden. Widziałem, jak składałeś pocałunki na każdym kielichu i na każdej patenie poświęconej przed chwilą, aby On znalazł twe pocałunki, gdy po raz pierwszy "zejdzie" do tych naczyń eucharystycznych (Droga/Camino, n. 438).
Kochaj jak ten, który ma śmiałość.
Już wszystko rozumiem.
Ja - mały, bezwstydny i głupi człowieczek czuję, jak zapala się we mnie iskierka.
Lorda, i wszystko jasne.
56.
Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: "Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy". Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: "Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać (...) Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego". Mówili bowiem: "Ma ducha nieczystego" (Mk 3, 22-30).
Ten fragment napełnia strachem. Nie tylko dlatego, że tematem rozmów Jezusa z uczonymi w Piśmie jest szatan, demony, złe duchy, diabeł, Belzebub, królestwo ciemności. Nie tylko dlatego. Przerażający jest kategoryczny ton Jezusa, z jakim nazywa po imieniu postawę swoich adwersarzy. Uczeni w Piśmie, elita intelektualna i duchowa Świętego Miasta, chluba Jeruzalem, kasta ówczesnych VIP-ów i celebrytów, to bluźniercy. Nie tylko błądzą, popełniają pomyłkę i wpadają w sidła herezji... oni stają się winni grzechu bluźnierstwa, który nie zostanie nigdy odpuszczony! To grzech wieczny, skutkujący wiecznym potępieniem.
Rozmaici teologowie od siedmiu boleści, współczesna kasta faryzeuszów i mędrców, dzielących włos na czworo, najchętniej wykreśliłaby ten fragment z Ewangelii. Poprawność teologiczna chciałaby podać własną wykładnię, w której parabole, metafory, narracje. Tymczasem - jak u Piłata - co napisano, napisano! I jeszcze myślę, że takich znawców i ekspertów religijnych, komentatorów i interpretatorów, słuchających bardziej siebie niż Boga - Jezus wzywa dzisiaj do siebie ("przywołał ich do siebie") i upomina. Jego słowa są stanowcze i surowe. Jezus dobrze wie, co mówi, ponieważ widzi, o jaką stawkę idzie gra. O życie wieczne.
57.
Judasz szukał okazji, by wydać Jezusa. Dzisiaj staje na drodze naszego życia: zaprasza do współpracy, szuka chętnych, którzy będą jak on, skłonni zrobić dobry interes - wymieniając niepewne nauki proroka z Nazaretu na czyste srebro zysku. Judasz Iskariota - człowiek, który stał się narzędziem diabła. Zdradził swojego Mistrza za trzydzieści srebrników jałowego zarobku. Biblia pisze, że później opamiętał się i żałował. Ale nie wrócił do Jezusa. Nie umiał odnaleźć drogi do Jego miłości i przebaczenia.
58.
Ten ołtarz łączy ziemię i niebo. Tak więc my, którzy nieraz dziecięco pytamy: "Gdzie właściwie jest niebo?", mamy odpowiedź - ono jest tu, już tu! Dłonie dźwigające Hostię skupiają na sobie uwagę świata, bo są to dłonie błogosławiące. Nie pięści, nie miecze, nie groźby, lecz Boga wznoszą wzwyż. Cóż może bardziej jednoczyć i pociągać niż Hostia i Kielich, ukazujące narodom drogę ku Ojczyźnie?
(kard. Stefan Wyszyński)
59.
Na drodze krzyżowej tłum ludzi. Jest Piłat, który wydaje wyrok. Szymon z Cyreny, pomagający dźwigać krzyż. Weronika ocierająca twarz. Dobry łotr z ostatnim westchnieniem skruchy. Setnik, co wyznaje wiarę. Ale nade wszystko jest Ona, Mater dolorosa, Matka Boleściwa. "Stoi Matka obolała,/ Łzy pod krzyżem przepłakała,/ Gdy na krzyżu Syn Jej mrze.// Jakże w duszy jest zmartwiona,/ Zasmucona, zachmurzona,/ Aż ją poprzeszywał miecz". Stoi pod krzyżem, podtrzymywana przez umiłowanego ucznia. Ból Maryi i nasze serca. "Co za człowiek, co nie płacze,/ Kiedy Matkę tę zobaczy/ W udręczeniu - w takim, o". I nie uciekajmy spod krzyża.
60.
Tak cicho, Panie, przy Twoim grobie. Tak cicho, gdy ustało bicie serca, które było ciche i pokorne. I było nadzieją świata, tego świata, co w zgiełku i wrzasku topi swoją rozpacz. Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Na krzyż! Barabasz uwolniony planuje nowy mord, Piłat umył już ręce i śpieszy pocieszyć żonę, która przeczuwa nieszczęście, Annasz gratuluje Kajfaszowi, a Kajfasz wysławia Annasza.
Jutro przyjdą kobiety, aby namaścić Twoje ciało. Aby opłakiwać Tego, którego zabito jak baranka. Jak zapisało Pismo. Tak przecież nazwał Cię Jan nad brzegiem Jordanu.
Oto Baranek Boży...
Oto Ten, który zostanie zabity.
61.
Pierwszą zwiastunką Dobrej Nowiny o zbawieniu stała się Magdalena. Jej łzy wzruszyły serce Boga. Niczym oblubienica z Pieśni nad pieśniami szukała swojego Mistrza i Pana.
Gdy inni stracili nadzieję.
Gdy inni już pogodzili się z klęską projektu "Ewangelia".
Gdy wydawało się, że już po wszystkim.
Maria z Magdali stała przed grobem. A Bóg posłał swojego anioła, aby obwieścić jej wielkie rzeczy. Aby obetrzeć jej łzy. Aby zapalić w jej sercu światło, którego nie znał świat. Magdalena rozpoznała Jego głos.
Panie, który jesteś Światłością świata, wezwij nas, jak Magdalenę, po imieniu.
I prowadź jak Pasterz zaginione owce.
62.
W zakończeniu Ewangelii według świętego Marka pojawia się zaskakujący fragment. Jezus wyrzuca swoim uczniom brak wiary i upór - że nie chcą uwierzyć tym, którzy świadczą o tym, że On żyje. Czy rzeczywiście chodzi o to, że uczniowie nie wierzą. Przecież widzą Jezusa zmartwychwstałego, słuchają Jego słów - więc nie muszą "wierzyć"? No właśnie! Prawdziwym problemem nie jest sama wiara w zmartwychwstanie Jezusa, ale pytanie co dalej? Skoro On zmartwychwstał, skoro tak wielką ma moc - to oznacza, że i w nas może narodzić się nowe. I w nas może zapłonąć ogień prawdziwej miłości, zmartwychwstanie serca. Myślę, że tego lękają się apostołowie. Brak im wiary w siebie, w to, że potrafią głosić Jezusa całemu świat, że dadzą radę. Właśnie do tych zakompleksionych i tchórzliwych serc Jezus mówi: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię. Idźcie, już czas.
63.
Tomasz jest klasycznym przykładem sceptyka. Rozum nie pozwala mu uwierzyć. Dopóki nie zobaczę na swoje oczy, dopóki nie dotknę własną ręką - nie uwierzę. Zamiast zostawić go w spokoju (niechaj rozkoszuje się swoją racjonalną niewiarą), Pan Jezus przychodzi ponownie do wieczernika i... od razu wali do Tomasza: Podnieś swój palec, podnieś rękę, i nie bądź niedowiarkiem!
Jak głośno brzmi słowo Jezusa, że dociera i do mojego serca. Bowiem każdy z nas jest Tomaszem. Pan Jezus mówi i do mnie: Nie bądź niedowiarkiem! Uwierz w miłość, w Boga, który jest Miłością i w to, że ty sam jesteś godzien miłości. Ach, jak dobrze jest przez chwilę nie wierzyć, aby już na zawsze uwierzyć!
64.
Nikodem przychodzi nocą. Niektórzy mówią, iż po prostu nie chciał, aby go zobaczono. Skrycie, pod osłoną nocą, przemyka się do Jezusa. A może odpowiedź jest dużo bardziej mistyczna. Noc to czas, w którym istnieje tylko światło lampy i twarz twojego przyjaciela-rozmówcy. Cały świat ginie w mroku. Nic nie przeszkadza. Żadne sprawy nie niepokoją - wydaje się jakby czas się zatrzymał. W nocnych rozmowach mocniej biją serca. I bliżej jest Ten, którego nazywamy Niewidzialnym.
Spraw, Panie, abym umiał być jak Nikodem - a gdy będę spał, niech Twój święty anioł zaniesie każde uderzenie mojego serca przed Twój tron w niebie.
65.
Niech miłość i wierność cię strzeże,
przymocuj je sobie do szyi, na tablicy serca je zapisz,
a znajdziesz życzliwość i łaskę w oczach Boga i ludzi.
(Prz 3, 3-4)
66.
Bądź bez lęku w obliczu nieprzyjaciela.
Bądź dzielny i prawy, by podobać się Bogu.
Mów prawdę zawsze, choćbyś miał za nią zginąć.
Chroń bezbronnych i nie krzywdź nikogo - to twoja przysięga!
(Królestwo niebieskie, reż. Ridley Scott)
67.
Cudowne rozmnożenie chleba jest po prostu cudowne!
Zamiast głodu wspaniała uczta, na której dla nikogo nie zabrakło chleba. Nawet Magda Gessler jest pod wrażeniem. Nakarmić pięć tysięcy ludzi - to nie lada wyczyn! Dla mnie najważniejsze w tym wydarzeniu jest to, co na początku. Jezus "ujrzał" i "ogarnęła Go litość".
Zobaczył głodnych ludzi, z daleka od domu, a zbliżała się noc.
Jezus najpierw karmi ich swoim słowem (naucza), a potem daje im chleb do jedzenia. Momencik...! Przecież to obraz Mszy świętej! Codziennie Pan Jezus przychodzi, aby karmić nas swoim Słowem i swoim Ciałem, które jest Chlebem życia. A my? Jak to jest z nami - na Mszy świętej? Jak bardzo jesteśmy GŁODNI...? Jak gorąco pragniemy przyjąć Go do naszych serc?
Panie Jezu, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale przyjdź i spraw, bym stał się głodny: głodny Twojej łaski, głodny Twojej dobroci i miłości, głodny jak jeden z pięciu tysięcy, których nakarmiłeś. Albo jeszcze lepiej: bym stał jak chłopiec, co miał pięć chlebów i dwie rybki! Jak dzielny dzieciak, który pomógł Bogu. Czy on też był głodny? Pewnie tak, ale - jak Jezus - umiał zobaczyć innych.
68.
Religia bez piękna zanika, zaś sztuka bez głębi duchowej jest jałowa i pusta.
69.
Łódka tonie, za chwilę pójdzie na dno, a Jezus śpi! Budzą Go, mówiąc: Nic Cię to nie obchodzi, że giniemy... RATUJ NAS! A Jezus, jak najlepszy ratownik - ratuje! Taki opis znajdziemy w Ewangelii, ale nie dzisiaj...!
Dziś uczniowie wiosłują sami. Płyną do Betsaidy, ale wiatr jest przeciwny i strasznie się męczą. Jezus został na brzegu, aby się modlić. A oni myślą, że dopłyną do celu przed Nim. Tymczasem... gdy wokół fale, gdy noc i złość, że jeszcze nie dopłynęli do celu - zjawia się On. I to jest najbardziej dziwne - udaje, że ich nie widzi. W Ewangelii zapisano, że Jezus "chciał ich minąć"! Ten obcy, obojętny, przerażający, kroczący po jeziorze Prorok - to ich nauczyciel. Uczniowie ze strachu zaczynają krzyczeć. A Jezus dopiero wtedy zwraca się do apostołów pełnych lęku i niedowierzania: ODWAGI...! To przecież Ja, nie musicie się bać, jestem tutaj i nic złego was nie spotka. Jaka z tego dla nas nauka? Po pierwsze: nie musisz się lękać, ponieważ Jezus zawsze jest blisko, aby cię ocalić! Nawet gdy wody ogromne, ty nie utoniesz (o tym czytamy już u proroka Izajasza, w 43 rozdziale jego księgi!).
A po drugie: nie wypływaj nigdy sam, bez Twojego Przyjaciela-Ratownika, bo życie nie jest po to, by sobie powiosłować, ale po to, by dotrzeć na drugi brzeg - w najlepszym towarzystwie!
70.
Jak walczyć z szatanem, skoro jest duchem doskonałym i inteligentnym? Wydaje się, że zło kusi i nęci człowieka, który (wcześniej czy później) upadnie, to znaczy popełni grzech. I tak, i nie! Zawsze przegrywamy walkę z pokusą, kiedy liczymy tylko na własne siły. Ale jeżeli jesteśmy wpatrzeni w Boga, jeśli pamiętamy o Jego łasce, czyli o Jego miłości - zawsze zwyciężymy. A zatem, recepta na prawdziwe życie jest prosta: zakochaj się w Bogu, a nigdy nic ci nie zagrozi! Nigdy? Nigdy-nigdy! Bóg jest Miłością, nie musisz się lękać!
71.
Nie mówcie, że nie można otrzymać Ducha Bożego. Nie mówcie, że bez Niego można być zbawionym. Nie mówcie, że Bóg nie daje się ujrzeć ludziom. Nie mówcie, że ludzie nie mogą widzieć światła Bożego lub że to jest niemożliwe w czasach obecnych! Nigdy nie przekracza to granic możliwości, przyjaciele, lecz zaiste możliwe jest dla chcących.
WYSTARCZY CHCIEĆ!
(Symeon Nowy Teolog)
72.
Jezus spotyka opętanego. I uwalnia go od złych mocy. Jednak naszą uwagę przykuwa coś, co w sumie nie ma większego znaczenia - a mianowicie ŚWINIE! Jakie świnie? Dwa tysiące kwiczących zwierzaków, które utonęły w jeziorze. To właśnie w świnie weszły złe duchy - a wiemy, że jest ich wiele, wielki legion demonów - a potem stało się nieszczęście: cała trzoda ruszyła w kierunku jeziora i tam potonęły. Mieszkańcy miasteczka są oburzeni: zamiast wieprzowiny na kolację otrzymują widok świnek, uprawiających surfing na falach jeziora...! I dlatego żądają, by Jezus opuścił ich miasto. Jest dla nich "persona non grata", czyli człowiekiem, którego nie chcą u siebie gościć. Cóż powiedzieć? Dla tych, którzy bardziej kochają świnie niż Boga, Ewangelia jest zawsze niewygodna. Albo powiem bardziej zrozumiale: jeśli Twój biznes jest ważniejszy od wiary, to w jaki sposób pragniesz się zbawić?
A zatem cała Ewangelia jest dzisiaj dramatycznie smutna? Świnie potopione, mieszkańcy oburzeni, a demony szaleją...! No tak, ale jest jedna osoba, której serce napełniło się szczęściem! Uwolniony od złych duchów człowiek płacze ze szczęścia, bo ulitował się nad nim sam Bóg.
73.
Raz po raz podchodzi to mnie ktoś i - z cynicznym uśmieszkiem - cedzi przez zęby: "Jak można w 21 wieku chodzić do kościoła, modlić się, mówić o Bogu??? To taaakie niemodne, takie nie-cool i takie nie-trendy". Wysłuchałem, przeżegnałem się i, z uśmiechem szczęśliwego człowieka, odpowiedziałem: Sorry, nie mam czasu z tobą gadać, bo śpieszę się do kościoła! Co prawda dzisiaj sobota, ale obiecałem Maryi, że odmówię z Nią różaniec. Idziesz ze mną...?
74.
Dzisiaj znowu rusza Liga Mistrzów.
Prawdziwym piłkarzem nie stajesz się, gapiąc się na zieloną trawkę.
Nie trzeba pobierać lekcji u Maradony, Pelego czy Georga Besta.
Trzeba po prostu kopnąć piłkę i biec.
Na początku musi być pasja. Bez niej wszystko jest jałowe.
Na studiowanie reguł futbolu przychodzi czas później.
75.
Trąbią wszem i wobec, iż Degrelle jest faszystą. Głupcy, obleczeni w pustkę.
Nade wszystko Degrelle jest mistykiem. Siedząc na mrozie w czarnym mundurze przeżywa nawrócenie. Owszem, walczy po stronie Hitlera, ale gdyby doświadczył Boga jako rześki czerwonoarmista, byłby bardziej wiarygodny? Albo mniej niewiarygodny?
Dla mnie Degrelle jest kolejnym Ignacym Loyolą. Znienawidzony przez komunistów i lewaków wszelkiej maści. Ścigany. Opluty. Zdradzony. Skazany na haniebną śmierć.
Degrelle niczym święty Sebastian.
Człowiek ulepiony z ognia i krwi.
76.
To, co obecnie dokonuje się w świecie, nie jest nawet kryzysem humanizmu - to drugorzędny problem - jest kryzysem człowieka. Stawia się nawet pytanie, czy ta istota, do której należy przyszłość, będzie nadal nosić miano człowieka. Jesteśmy świadkami procesu dehumanizacji we wszystkich dziedzinach kultury i życia społecznego. Przede wszystkim dehumanizuje się świadomość moralna. Człowiek przestał być nie tylko najwyższą wartością, ale przestał być jakąkolwiek wartością.
(Mikołaj Bierdiajew)
77.
Panie i Władco życia mego,
nie daj mi ducha lenistwa, zniechęcenia,
pożądania władzy i próżnych słów.
Daruj zaś słudze Twemu ducha czystości,
pokory, cierpliwości i miłości.
O Panie, Królu, pozwól mi widzieć moje grzechy
i nie osądzać brata mego,
albowiem błogosławiony jesteś na wieki wieków. Amen.
(św. Efrem Syryjski)
78.
Niechaj nic Cię nie trwoży
niech nic Cię nie przeraża
wszystko mija
Bóg sam wystarczy.
(św. Teresa Wielka)
79.
Pośpiech wynalazł diabeł.
Próżnowanie jest początkiem miłości.
Próżnuję, czyli "tracę" czas dla mojego Pana.
80.
Modlić się - pożyczyć od Aniołów skrzydeł.
81.
Nie czytam niczego poza Biblią - ona ma moc i siłę.
(Henryk Ibsen)
82.
Nie oczekuj niczego od człowieka, jeśli pracuje tylko na swoje życie, a nie dla wieczności.
(Antoine de Saint-Exupéry)
83.
Niepojęta to wzniosłość, ku której prowadzi nas miłość.
(św. Klemens Rzymski)
84.
Nie powtarzajcie słów pełnych pychy.
(1Sm 2, 3)
85.
TYLKO TY JEDEN - PANIE...
(Ps 4, 9)
86.
Największą radością jest wiedzieć, że Bóg istnieje.
(św. Teresa z Lisieux)
87.
Uśmiechaj się do Pana Boga i ludzi.
(św. Teresa z Lisieux)
88.
Bóg to Poeta, który zbawia świat
prowadząc go ku wartościom prawdy, piękna i dobra.
(Alfred North Whitehead)
89.
Szatan jest zazdrosny. Próbuje wszelkimi sposobami odebrać wiarę, popchnąć dusze do upadku: niczego się nie bójcie. Nawet wtedy, kiedy nie czuje się wiary, trzeba żyć pokorą i ufnością. Kiedy nie czujemy wiary, a posuwamy się naprzód mimo naszych jęków i łez, znosimy dobrze zasłużone męczeństwo, które przyniesie nam łaski; obyśmy tylko zawsze były zwrócone w stronę Jezusa.
(św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)
90.
W Księdze Tobiasza tytułowy bohater jest strasznym pechowcem. Śpi smacznie pod drzewem, gdy tymczasem na jego oko z gniazda jaskółczego spadają odchody. Tobiasz ślepnie. Pobożny i szlachetny Tobiasz zostaje dotknięty nieszczęściem, a głupi i bezbożni się śmieją.
Właśnie w tym ukryty jest wielki paradoks tej księgi. Ślepy Tobiasz, który widzi (widzi to, co najistotniejsze, czyli sens życia). Okrutni szydercy, którzy myślą, że widzą, a tak naprawdę są ślepcami. I wreszcie Bóg, który udaje Ślepca, ale wszystko wie i zna serce każdego człowieka.
91.
Paweł apostoł w swoim liście do Koryntian (drugim) opowiada o swoich doświadczeniach: "Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach w pracy i umęczeniu".
Tych niebezpieczeństw i trudów wystarczyłoby na cztery biografie. Dobrze wiemy, iż istnieje recepta, dzięki której Paweł mógłby wszystkich tych problemów uniknąć. Wystarczyłoby, aby... nie głosił Ewangelii.
Czyli aby Paweł na nowo stał się Szawłem z Tarsu.
92.
Trzeba się samemu oczyścić, aby móc oczyszczać innych.
Trzeba być wykształconym, aby móc kształcić innych.
Trzeba stać się światłem, aby oświecać innych.
Trzeba być świętym, aby innych uświęcać.
(św. Grzegorz z Nazjanzu)
93.
W pewnej diecezji pewien pobożny biskup polecić sprawdzić, ilu spośród jego duchownych jest materialistami. Okazało się, iż jest ich znacznie więcej niż przypuszczają ludzie, ale dużo mniej niż myślą księża.
94.
Porzucamy zło i grzech, bo nie jest nam z nimi do twarzy.
A wszystko stawiamy na "dobroć serca", bo tylko tak odnajdziemy szczęście.
95.
Jak bardzo współczesny świat potrzebuje uczniów Ewangelii. Którzy pójdą głosić w Europie, Afryce i Azji. W Australii i Ameryce. Tej u góry i tej na dole. Którzy pójdą do Żydów, buddystów i muzułmanów, głosząc: Nie lękajcie się Jezusa... Tylko w Nim jest nasze zbawienie. Którzy ateistom powiedzą: Uwierzcie w Miłość, bo bez niej nie warto żyć! Którzy wszystkim chrześcijanom - tak, tak, do nich też jesteśmy posłani - przypomną, że Jezus nadal nas kocha.
96.
Na końcu czasów Bóg będzie nas sądził z miłości. Ale jak okazać miłość Bogu, który jest przecież niewidzialny? To proste - trzeba umiłować tych, których widzimy! Kochać, czyli okazywać dobro, pomagać, wspierać! Jeśli jestem przyjacielem innego człowieka w potrzebie, Pan Bóg jest ze mnie dumny. Woła do swoich aniołów: "Patrzcie na niego/na nią, jaki to dobry i szlachetny człowiek, to naprawdę moje dziecko!" Tylko przez miłość naśladujemy Boga, jak pisał jeden z francuskich myślicieli. Który...? Blondel. Maurice Blondel.
To naśladowanie dobroci i miłości musi być jak najbardziej praktyczne. Nie możemy tylko pięknie mówić O MIŁOŚCI, ale mamy kochać. Gadanie niczego nie zmienia, głodnego gadaniem nie nakarmisz, a spragnionemu miłe słowo nie ugasi pragnienia. Zamiast słów - czyny! I zamiast obietnic - działanie. No to po co jeszcze ze sobą gadamy? Bierzmy się do roboty! W niebie nie potrzebują gaduły, ale świętego, co potrafi w każdym, a zwłaszcza tym najbiedniejszym, zobaczyć Jezusa.
97.
Nie wiem, co mną kieruje, kiedy dokonuję tego pierwszego decydującego kroku: zdaję sobie z niego sprawę, kiedy już go dokonałem i wiem, że nie mogę się cofnąć.
(Nicola Chiaromonte)
98.
Dialog pięcioletniej Gieni z Bratem Zdrówko:
- A ty nie skaczesz?
- Po co?
- Żeby skakać!
(Jasminum, reż. Jan Jakub Kolski)
99.
W niebie nie potrzebują gaduły, ale świętego, co potrafi w każdym, a zwłaszcza tym najbiedniejszym, zobaczyć Jezusa. Bo liczy się działanie, a nie słodkie słówka. Podobnie jest w modlitwie! Mistrzem modlitwy nie jest ten, kto zgrabnie wyrecytuje dziesięć kilometrów pobożnych formuł. Prawdziwa modlitwa to nieustanna radość serca, w którym zamieszkał Bóg. Modlę się naprawdę, gdy moje życie się uświęca. Gdy, odmawiając słowa, którymi często przede mną modlili się święci i błogosławieni, przemieniam się wewnętrznie. Bowiem w modlitwie nie chodzi o to, bym sam był zadowolony z siebie! To Bóg ma być zadowolony ze mnie. Dlatego "OJCZE NASZ"!
100.
Skoro bohaterowie jakiejś fikcji mogą być jej czytelnikami czy widzami, to my, jej czytelnicy czy widzowie, możemy równie dobrze być fikcją.
(Jorge Luis Borges)
101.
Umrzeć z uśmiechem na twarzy, na wzór ojców, którzy umierali w obronie świętości.
(Karol Baliński)
102.
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; stukajcie, a otworzą wam.
Kto prosi, ten otrzymuje! A nawet, jak nie prosi, to też otrzymuje! Dobroć Boga nie zważa jednak na nasze lepsze czy gorsze umizgi. UMIZGI, czyli takie prośby na niby. Prośby na różowo, w walentynkowym kostiumie. Panie Boże, mój Ty dobry Panie Boże, z tej strony JA, wysłuchaj mnie: stuk puk, otwórz mi, szukam szczęścia, więc DAJ, i jeszcze dorzuć kilka szóstek w szkole, żeby rodzice w końcu przestali na mnie narzekać!
103.
Wschód słońca i pierwsze promienie rzucało na Hostię i ta cała była śliczniejsza nad słońce, omal nie krzyknęłam z przerażenia, że ręce biskupa [Zygmunta Łozińskiego] płoną, ale nie zrozumiałam, że to Pan Jezus zlewa zdroje łask z miłości i dlatego po rękach kapłana zlewają się jakby promienie z ognia. Od tej chwili jeszcze więcej ukochałam Ukrzyżowanego.
(s. Wanda Boniszewska)
104.
Prawdziwa katastrofa to utrata zdolności do bycia człowiekiem. Czyli odrzucenie prawa miłości, które zostało w prosty sposób przekazane ludziom w Ewangelii. Niebezpieczeństwo życia według własnych pomysłów i planów zagraża także ludziom wierzącym. Egoizm i hedonizm mogą zabić w człowieku dary łaski i wiarę. Wówczas człowiek przestaje być prawdziwym człowiekiem, a nawet Kościół przestaje być prawdziwym Kościołem. Jeśli wspólnoty chrześcijańskiej nie ożywia wiara i miłości, jeżeli nie ma w niej ducha miłosierdzia - wówczas umiera to, co najważniejsze.
105.
Nasz nieskończony smutek może być uleczony tylko przez nieskończoną miłość.
(Papież Franciszek)
106.
Gdzie byłbym teraz, gdyby Bóg spełniał wszystkie głupie prośby,
z którymi się do Niego zwracałem?
(Clive S. Lewis)
107.
Świat potrzebuje dobroci i miłości, aby nie osunąć się w nicość.
108.
Kilka prostych łez wylali,
Lecz je otarli. Gdyż oto przed nimi
Świat cały leżał i mogli wybierać
Miejsce spoczynku. Opatrzność ich wiodła.
A więc dłoń w dłoni i krokiem niepewnym
Z wolna przez Eden ruszyli samotnie...
(John Milton)
109.
Bo góry mogą ustąpić, [mówi Bóg],
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie
i nie zachwieje się moje przymierze pokoju.
(Iz 54, 10)
110.
Pewien człowiek wyrusza w podróż do Babilonu. W swej wędrówce napotyka na przedziwne zjawisko. Dwa ptaki walczą ze sobą: ten większy - jak to w życiu bywa - zadziobał mniejszego i odleciał. Ale po chwili zjawia się inny ptak, niosący w dziobie tajemnicze zioło, które położył na martwym skrzydlatym nieszczęśniku, a ten powraca do życia i... odlatuje. Widząc to nasz podróżnik szybko wybiega z ukrycia i na miejscu tragicznych wydarzeń, pośród kurzu i piór, odnajduje tajemnicze zioło. Już wie, co zrobi: powróci do rodzinnej wioski, aby na grobach swoich bliskich położyć choć listek cudownej rośliny, która przywraca życie.
Jednak w okolicach Tyru naszego wędrowca spotyka nowa (i, czego wcale nie oczekuje, ostatnia) przygoda. Na drodze leży lew. Martwy lew. Z litości (licho wygląda taki martwy król zwierząt), ale także ze zwykłej ciekawości (aby sprawdzić, czy cudowne zielsko ma rzeczywiście skuteczność), nasz wędrowiec kładzie kawałek rośliny na leżącym kocie. Lew powraca do życia. I natychmiast zjada naszego bohatera!
Tu koniec całej historii, do której Talmud dodaje morał: Dobrze czyń dobrym, zaś złym - niekoniecznie. Już na pierwszy ruch ucha słyszymy, niejako instynktownie, że morał tej bajki nie jest chrześcijański. Ewangelia przecież umieściłaby inny komentarz:
Dobrze czyń dobrym i dobrze czyń złym.
Jednak takie myślenie zawiera poważny błąd. Ewangelia nie naucza: Dobrze czyń dobrym i dobrze czyń złym, ale: Dobrze czyń dobrym i dobrze czyń złym, aby stali się dobrymi. Czyń dobro, aby się nawrócili, aby porzucili zło. Jeśli jednak zły uparcie trzyma się zła, to odsuń się szybko od takiego człowieka. Bo kto z kim przestaje...
Licho nie śpi, czasem tylko udaje, że śpi, jak się zbudzi, to cię zje! I tutaj właśnie potrzebna jest mądrość. Mądrość serca, która rozróżnia dobro i zło. Mądrość, która umie liczyć dni naszego życia i sprawia, że człowiek idzie drogą do nieba.
111.
Nie obrażaj drugiego człowieka, nie oskarżaj, nie wyśmiewaj, nie pokazuj paluchem, nie popychaj, nie wymądrzaj się, nie poniżaj! Nawet jeśli w swoich oskarżeniach masz rację, to co z tego? Łatwo powiedzieć do chorego, że jest chory, to potrafi każdy. Trudniej jest przywrócić mu zdrowie.
112.
Święty chleb - chleba łamanie
Święta sól - solą witanie
Święta cisza, święty śpiew
Znojny łomot prawych serc
Słupy oczu zapatrzonych
Bicie powiek zadziwionych
Święty ruch i drobne stopy
Święta święta święta - ziemia co nas nosi
(Edward Stachura)
113.
Przychodzą do Jezusa FARYZEUSZE, czyli przewrotni i podstępni ludzie, w których sercach jest pycha i obłuda. Oni nie chcą słuchać Jezusa, ponieważ uważają, że wszystko wiedzą najlepiej i nie potrzebują od nikogo pouczenia. Ich symbolem jest żmija - armia cwaniaków i ważniaków. Powiedzmy to głośno: nie budzą w nas sympatii.
A jednak! Wśród faryzeuszów i uczonych w Prawie znajdujemy ludzi, którzy rozpoznali w Jezusie prawdziwego Mesjasza. To Nikodem, ten, co przychodził nocą, by rozmawiać z Panem Jezusem. To Józef z Arymatei, którego spotkamy podczas pogrzebu Chrystusa. To wreszcie najbardziej znany spośród faryzeuszów: święty Paweł. Nawet wredny faryzeusz może przemienić się w gorliwego apostoła. Ach, czyli także dla CIEBIE jest nadzieja! Ale wyrzuć ze swego serca pychę i obłudę. Wcale Ci z nimi nie do twarzy!
114.
Odkryliśmy, że życie tylko wtedy ma sens, kiedy się je przemienia po trochu w coś,
co jest poza nami.
(Antoine de Saint-Exupéry)
115.
Istnieją ludzie, którzy mają złą wolę. Ta zła wola objawia się przez to, co mówią o tych, których posłał Bóg. Jan Chrzciciel jest dla nich szaleńcem, opętanym przez demona. Jezus to zwyczajny pijak i żarłok (Łk 7, 31-35).
Skoro wszyscy - w ich mniemaniu są źli - to kto jest dobry? To zależy. Od czego? Od ich kaprysu, czyli od tego, z której strony powieje wiatr, kto się do nich uśmiechnie, kto powie miłe słówko. Takim rozkapryszonym towarzystwem są ludzie współcześni Jezusowi. I dzisiaj jest podobnie, od czasu do czasu widzimy rozkapryszonego bobasa, który stał się rozwydrzonym urwisem i łobuzem, i krzyczy, że wszystko mu wolno, bo... on tak chce. Bo mu się należy, bo przecież żyje się raz, bo kto mu zabroni.
Zastanówmy się jednak nad sobą. Czy nie jestem człowiekiem złej woli? Czy i we mnie nie siedzi rozkapryszony łobuziak, który nie chce słuchać Ewangelii, bo zawsze wie lepiej?
116.
Zła wola nie jest prostym brakiem dobrej woli. To stan bycia przeciwko, stan wrogości i buntu. Czasami tego buntownika nazywamy "wiecznym kontestatorem". Gdy jednak pomyślimy głębiej, okazuje się, iż człowiek złej woli to żaden kontestator, ale maleńki krasnoludek, który siedzi w każdym z nas i nieustannie jest "anty". To przeciwnik Bożych planów - Ewangelia nazywa go "szatanem".
W sercu każdego człowieka istnieje takie małe ziarenko złej woli. Być może to ziarenko piasku pochodzi jeszcze z czasów wędrówki przez pustynię, podczas której jadowite węże rzuciły się na lud wybrany. Smutna to prawda: zła wola potrafi wszystko zniweczyć. Pamiętajmy jednak, iż z ziarenka piasku rodzi się perła.
117.
Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych.
(Janek Bukowski)
118.
Czy zwierciadło negatywności, którym posługuje się współczesna sztuka, nie staje się celem samym w sobie? Czy nie prowadzi do zasmakowaniu w złu, do radości zniszczenia i upadku, czy nie prowadzi do cynizmu i znieważania człowieka?
(św. Jan Paweł II)
119.
Słowo Boże nie jest słowem niemowy skierowanym do głuchego.
To żywa obecność Ducha, który ma moc przemienić wszystko w nas i wokół nas.
120.
W kluczu bramy niebieskiej
w kluczu od przepaści
przekręcam się w sobie przekręcam
- nic się nie otwiera...
Jak to pięknie że nic się nie otwiera
Jak to pięknie że zostaje zamknięte
Choć coś nie do zaśmiecenia!
(Jan Darowski)
121.
W świecie, w którym żyjemy - po ogłoszeniu "likwidacji indywiduum" Adorna, "końca człowieka" Derridy, "śmierci autora" Barthesa czy "zmierzchu człowieka" Foucaulta - warto wyruszyć w poszukiwanie człowieka, który jest podmiotem. Jego podmiotowość pochodzi od Tego, który jest Autorem świata i jedyną Rzeczywistością. W Nim - jak głosi Pismo - żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 28).
122.
Tuum fac nec respicias finem ("Rób swoje i nie patrz końca!")
- dewiza Jerzego Żuławskiego
123.
Nie zabijaj! Nie zdradzaj! Nie kradnij! Nie kłam! Właściwie wszystko to sprowadza się do jednego: CZŁOWIEKU, BĄDŹ CZŁOWIEKIEM! Tylko wówczas - tylko będąc prawdziwym człowiekiem - możesz odnaleźć drogę do nieba.
Okazuje się, że samo wypełnienie przykazań nie wystarczy! Co z tego, że nie czynię zła-grzechu, skoro mam puste serce. Dlatego podczas modlitwy, po dziesięciu przykazaniach Dekalogu, dodajemy jeszcze jedno - przykazanie miłości Boga i bliźniego.
Człowieku, jeśli pragniesz prawdziwego życia... KOCHAJ! Kochaj, bowiem Bóg jest Miłością i Miłosierdziem. Kochaj, bo każdy człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże, zasługuje na miłość. Bez tej miłości nie będziesz nigdy szczęśliwy.
124.
Rozpoznać i ocalić to, bez czego człowiek ginie z rozpaczy.
(Chantal Delsol)
125.
Myślę o zmilkłych dzwonach: gdzie są dawne dzwony?
Gdzie są litanie, gdzie słodkie antyfony?
Gdzie długie nabożeństwa i piękne kantyki?
Gdzie są liturgie, gdzie są muzyki?
(Blaise Cendrars)
126.
Jeżeli chcę ocenić drogę, ceremoniał albo wiersz, patrzę na człowieka, kim się stał zetknąwszy się z nimi. Albo słucham, jak bije jego serce.
(Antoine de Saint-Exupéry)
127.
O czym opowiada człowiek, który przed momentem był niemy, ale nagle odzyskał mowę? Tak sobie myślę, że chce powiedzieć wszystko jednocześnie, że wypowiada naraz tysiące słów, że krzyczy z radości i nikt nie wie, o co mu chodzi! A jednak wszyscy zrozumieli jego przemowę - ten człowiek krzyczy z radości, bo odzyskał mowę. Dlatego z uśmiechem i podziwem patrzą na Jezusa i niemowę, którego uzdrowił; są świadkami cudu.
Są jednak i tacy, którym to się nie podoba: nie chcą, aby Jezus czynił cuda, drażni ich radosny krzyk uzdrowionego. Zostawmy tych zgorzkniałych krytyków Jezusa i nie słuchajmy ich głupich komentarzy. Posłuchajmy lepiej niemowy, który już nie jest niemową.
Dzisiaj krzyczy z radości, ale co będzie jutro...? Do czego posłuży mu odzyskany dar? Jakie słowa zacznie wypowiadać do swoich bliskich? Czy jego słowa będą wielkim poematem uwielbienia Boga? Modlitwą? Wyznaniem miłości do bliskich? Słowami pociechy i dobroci? Czy też zacznie słowem - jak ostrym mieczem - ranić i zabijać? Plotką, złośliwością, oszczerstwem, obmową, kłamstwem, obelgą! Jak myślisz, co będzie dalej z naszym uzdrowionym? MILCZYSZ? Ale nie jesteś niemową? A jeśli nie jesteś, to powtórz za mną: Skoro Jezus jest blisko, nie muszę się lękać! Niczego - amen!
128.
Rzadkie są istoty, nawet wśród poetów, które nie starają się "robić wrażenia" na innych, ale spalają się w ciszy. Niełatwo je rozpoznać, ale to właśnie one nadają barwę światu. Nie tyle spotykamy je, co mijamy, ale sama bezgłośna mowa ich spojrzeń (przytakując albo zadając pytanie) spowija nas spokojem. Mają twarze wiecznych poszukiwaczy, a zarazem władców, twarze, które mogłyby mieć anioły przebrane za żebraków. To wieczni pielgrzymi: ich umysł spragniony absolutu nie spocznie w jednym miejscu. A potem, któregoś dnia, dowiadujemy się o takiej istocie, że znikła, że jej życie powoli zgasło.
(Jean Guitton)
129.
Uważnie i powoli. Żmudnie i cierpliwie. Tak trzeba żyć i pracować. Tak trzeba przepychać się przez minuty i godziny. Tak trzeba modlić się i kochać. Modlić się też trzeba w wysiłku. To wielki wysiłek.
Wierzyć - to szalony trud, to ciężka praca. Nigdy tego nie rozumiałam tak jak dzisiaj.
(Anna Kamieńska)
130.
Trzy cnoty teologiczne - to trzy klęski.
Wiara - to, co pozostaje po klęsce poznania.
Nadzieja - po klęsce własnego ja, po próbach utrwalenia, utwierdzenia, zatrzymania siebie.
Miłość - po klęsce zatrzymania dla siebie tego, co się kocha, po klęsce posiadania, kiedy wszystko jest odebrane, kiedy nie żądamy niczego.
(Anna Kamieńska)
131.
Świętość nie jest przywilejem nielicznych, ale powołaniem każdego chrześcijanina. (Benedykt XVI, Środowa audiencja, 16 lutego 2011)
132.
Tragiczna samotność człowieka niezdolnego do komunikowania i kochania.
(Bruno Forte)
133.
Warto wspominać Świętego Kazimierza, który umarł w niedzielę 4 marca 1484 roku. Urodził się w Krakowie, umarł w Grodnie, a spoczywa w Wilnie. Odznaczał się wybitnymi zdolnościami, silną wolą i szlachetnym charakterem. Był człowiekiem niezwykle pobożnym, kochał Matkę Bożą, którą sławił każdego dnia, i troszczył się o ubogich. Jak pisze w Żywotach świętych patronów polskich zacny ksiądz kanonik Piotr Pękalski: w młodym królewiczu nieustannie płonął "pobożny nałóg życia świątobliwego". Święty Kazimierz królewicz jest patronem Polski i Litwy.
Warto o nim pamiętać i wzywać go jako orędownika i patrona. Jak nasi rycerze w szesnastym wieku, którzy wołali, idąc do boju: Kazimierz! Kazimierz! A Święty ich zachęcał: ŚMIAŁO DZIECI! Warto też pamiętać o kaziukach, które są czasem radosnego świętowania, bowiem WIOSNA tuż tuż! Wszak, jak mówi przysłowie, "na świętego Kazimierza/ zima do morza zmierza". Chociaż ja wolę to przysłowie w innej wersji: "Na świętego Kazimierza - wyjdzie skowronek spod pierza!"
No to jak, moje miłe skowronki...? Za przykładem Świętego Królewicza porzucamy pierzyny gnuśności i lenistwa - i ruszamy w stronę świętości? Pewnie, że tak! Przecież jesteśmy przyjaciółmi Boga!
134.
Współcześnie twierdzenie: Prawda was wyzwoli, zostaje odwrócone. Nie jest tak, że Wyzwala mnie to, co jest prawdziwe, lecz Prawdziwe jest to, co mnie wyzwala. Wprowadzone w ten sposób nowe pojęcie prawdy ma charakter pragmatyczny, gdyż jest ono blisko spokrewnione z twierdzeniem: Prawdziwe jest to, co dla mnie użyteczne.
(Vittorio Possenti)
135.
Życie jest cieniem ruchomym jedynie,
Nędznym aktorem, który przez godzinę
Pyszni się i miota po scenie, aby
Umilknąć później na zawsze, jest bajką
Opowiedzianą przez głupca, pełnego
Furii i wrzasków, które nic nie znaczą.
(William Shakespeare)
136.
Jezus naucza ludzi, którzy patrzą na Niego z ciekawością. Czyżby to On był Mesjaszem? Ale jak to możliwe? Tak wielu już ogłaszało się Mesjaszem, i nic z tego! Fałszywy alarm! Pewno i ten prorok z Nazaretu (na pewno ktoś wyjątkowy), okaże się kolejnym nieporozumieniem. Nie może przecież być Mesjaszem!
Cóż na to wszystko odpowiada Jezus? Jezus mówi o swoim Ojcu. Wzywa, aby patrzeć uważnie na Boga Ojca, a wówczas zobaczymy Tego, którego ON posłał. Wiemy, że to patrzenie na Ojca, który jest w niebie, nie polega na gapieniu się w niebo niebieskie, na którym chmurki uśmiechają się do słońca. To patrzenie na Ojca, który tak świat umiłował, że Syna swojego dał... A ludzie - Jego Jednorodzonego Syna przybili do krzyża. Patrzeć na Ojca to znaczy patrzeć na krzyż. Nie tylko w piątek. Nie tylko w czasie Wielkiego Postu. Patrząc na krzyż, patrzysz na miłość. Na Tego, który z miłości oddał za nas swoje życie.
137.
Czytamy poezję, bo należymy do gatunku ludzkiego. A gatunek ludzki przepełniony jest namiętnościami! Oczywiście, medycyna, prawo, bankowość, to dziedziny niezbędne, by utrzymać nas przy życiu. Ale poezja, romans, miłość, piękno? To wartości, dla których żyjemy.
(Stowarzyszenie Umarłych Poetów, reż. Peter Weir).
138.
Przeczyć, wierzyć i wątpić jest dla człowieka tym, czym bieganie dla konia.
(Blaise Pascal)
139.
Nocami każę palić światło w pokojach, oświetlam cały dom. Wstaję, czytam na głos, prawie krzyczę urywki z "Księgi Hioba". Lub otwieram okna i podaję światu jego słowa. Nawet jeżeli Hiob był poetycką imaginacją, nawet jeżeli nikt nie mówił w ten sposób, nawet wówczas jego słowa pozostaną moimi: chcę za nie odpowiadać. Inaczej nie potrafię.
(S?ren Kierkegaard)
140.
Ja postawiłem tę świecę. Ty ją zapalisz.
Ja budowałem świątynię. Ty zamieszkasz w jej ciszy.
(Antoine de Saint-Exupéry)
141.
Pomimo swojego nieprzystosowania do świata (nadwrażliwi - zamyśleni - nadcodzienni) poeci są nam (współczesnym Jonaszom, Judaszom, Tomaszom, Dawidom, Kainom, Magdalenom) konieczni do życia. Bez nich życie traci swój blask: świat niepoetycki trąci nicością.
142.
Śnił mi się wiersz
o nicości
i jak bywa z wierszem
wstaję
lampę zapalam
pusto
ale JESTEŚ
(ks. Jerzy Banaśkiewicz)
144.
Uczeni w Piśmie i faryzeusze zastawili na Jezusa pułapkę. W jaki sposób rozwiąże problem owej kobiety, którą oskarżają z takim gniewem? Jeżeli stanie w jej obronie, to znaczy, że nie przestrzega prawa Mojżeszowego! Jeżeli natomiast pozwoli ją zabić, to w pewnym sensie stanie się współwinny jej śmierci! Mówiąc krótko: cokolwiek Jezus nie uczyni - przegra! Doskonały plan - przygotowany w jednym celu: by skompromitować Jezusa z Nazaretu w oczach ludzi.
W jaki sposób zachowuje się Pan Jezus? Wydaje się, iż nie staje w obronie kobiety. Za chwilę biedulka zostanie ukamienowana. A Jezus milczy i nic. Nie, jeszcze coś tam pisze na piasku. Czyżby nie interesował się całą sprawą. Ależ skąd? Jezus chce, by napięcie rosło! Pozwala, by jego przeciwnicy uśmiechali się drwiąco, pewni swojej wygranej. I wówczas wstaje. Patrzy na kobietę. Potem patrzy na jej oskarżycieli. I w końcu wypowiada słowa: "Ten, kto z was jest bez grzechu - niechaj pierwszy rzuci w nią kamieniem". A oni milczą...!
145.
Dopokąd idę, jestem człowiekiem. Żyję. Spotykam innych. Idę naprzód. Wypełniam swoje powołanie. Spełniam swój obowiązek. W ten sposób staję się stale na nowo. Coraz bardziej staję się sobą.
(o. Jan Góra)
146.
Odnajdziemy siebie w lustrze, którym jest Jezus.
(o. Jan Góra)
147.
Być poetą w czasie marnym znaczy: śpiewając, baczyć na trop zbiegłych bogów. Toteż w czas Nocy Świata poeta wypowiada to, co święte. Dlatego w języku Hölderlina Noc Świata jest świętą nocą.
(Martin Heidegger)
148.
W czasach religijności
mierzonej rozsądną miarą
zdumiewa postanowienie
kanoników w Sewilli
z roku 1401:
Zbudujmy kościół tak wielki,
by ci co go zobaczą
wzięli nas za szaleńców.
Nikt już nie pamięta
kto był wówczas rozważny
i odradzał budowę.
Tak powstaje kościół.
(ks. Janusz St. Pasierb)
149.
Kościół - zamiast narzekać na pustkę i nihilizm współczesnej kultury - powinien śpieszyć na ratunek tym, którym odebrano wiarę w Boga, a poprzez to również wiarę w siebie i sens własnego życia.
150.
Jezus mówi o swoim wywyższeniu, a to oznacza - śmierć na krzyżu! A jednak w tym smutku ukryta jest prawdziwa radość!
Jezus mówi o swoim odejściu z tego świata (i to nas smuci), które będzie powrotem do domu Ojca. W tym jednak i nasza radość, a nawet COŚ więcej - nasza nadzieja. Wiemy przecież, że w domu Boga Ojca jest mieszkań wiele. A Jezus odchodzi, aby przygotować nam miejsce. Przygotować miejsce w swoim królestwie dla każdego, kto uwierzy Jego miłości. Kto zapragnie dotknąć krzyża na Golgocie, złożyć pocałunek na Jego ranach, kto - jak Weronika - powie: "Ach, mój dobry Panie Jezu, tak bardzo Cię kocham!" Kto, jak Szymon z Cyreny, weźmie krzyż w swoje dłonie, by dźwigać go za Jezusem. Kto, jak Dobry Łotr, westchnie: Panie Jezu, wspomnij na mnie... wspomnij na moje biedne serce!
151.
Nawet tam, gdzie miłość i prawda królują, w cieniu czai się kłamstwo i zdrada.
Bo licho nie śpi. Nigdy.
152.
Zamiast ewidencjonować znane powszechnie dzieła kultury i wskazywać na ich praktyczne zastosowanie w katechizacji, katecheza powinna rozmawiać ze współczesnym człowiekiem. Z tym człowiekiem, który nie słucha Beethovena i Bacha, nie czyta Dantego i Cervantesa, nie chce oglądać dzieł Giotta i Caravaggia. Człowiekiem, który zamiast do katedry wędruje w kierunku McDonalda. Albo bardziej współcześnie i po polsku: człowiekiem, którego nie interesuje Kilar i Penderecki, Brandstaetter i Kamieńska, Duda Gracz i Nowosielski, ponieważ najchętniej porozmawia o meczu Barcelony z Realem Madryt i - pijąc piwo marki PIWO - odnajdzie szczyt artystycznych przeżyć w najnowszym teledysku disco polo lub reklamie Media Expert.
153.
Kryzys kultury współczesnej zakorzenia się w amnezji i wyraża w afazji.
(kard. Paul Poupard)
154.
Wszystko można skarykaturować:
moralność, mistykę, posłuszeństwo, wiarę, religię, pobożność.
(Henri de Lubac)
155.
Wiara dyskretna: tak. Wiara wstydliwa: nie.
(Henri de Lubac)
156.
A może TU leży Emaus
gdzie biedny i samotny
ze śmietnika podnosi ukradkiem
kawałek spleśniałego chleba
(ks. Kazimierz Wójtowicz)
157.
W świecie artystycznym nastąpił zanik ambicji, artyści nie tworzą już wielkich i natchnionych arcydzieł. A może po prostu cierpią na zwyczajne ludzkie kompleksy: nie wierzą, iż potrafią stworzyć arcydzieło, więc uciekają w kicz, w żart, w karykaturę.
158.
Przyszedł JEZUS, popatrzył na nas, na nasze lęki i strach, na nasze niewiary i trwogi, na nasz niepokój i smutek. I powiedział - POKÓJ WAM!
Nikt z nas nie wiedział, co robić. Jak się zachować? Co wypada, a czego nie wypada - potężna radość zalała nasze serca i odebrała nam głos. Odebrała też rozum, bo - powiem uczciwie - zgłupieliśmy do końca.
A wtedy ON OŚWIECIŁ nasze biedne głowy, rozjaśnił niezdarne serca i zaczął nas nauczać. Jak wówczas, gdyśmy za NIM biegli ścieżkami Galilei.
Tak to pamiętam, ja - apostoł Zmartwychwstałego. To do mnie powiedział Chrystus: Nie siedź taki smutny w wieczerniku, jesteś moim ŚWIADKIEM, ruszaj w drogę! I nie lękaj się, Ja zawsze będę przy Tobie.
Alleluja - JEZU, UFAM TOBIE!
Prowadź mnie, niczego więcej nie pragnę.
Niczego więcej nie pragnę...
159.
Ale to dziwne spotkania! Najpierw Jezusa z Magdaleną, a potem Magdaleny z apostołami. Wiemy, że uczniowie byli smutni i płakali. A Magdalena? Wpadła do wieczernika jak wiatr, który wyrywa z ręki gazetę, kartkę papieru, a nawet opasłą księgę. I krzyczała: Hej, czy są TU uczniowie Jezusa? Czy siedzą TUTAJ smutni i wystraszeni? Czy to wy jesteście tymi, którzy zaniosą Ewangelię na krańce świata? Wy przecież jesteście papierowymi ludzikami, myślącymi tylko o jednym - jak napisać poemat swojej żałoby, jak zamknąć się na klucz w swojej samotności! A prawdziwy apostoł to OGIEŃ, który zapala i wszystko zmienia...!
Gdy jeszcze mówiła te słowa, oto zjawiają się dwaj uczniowie z Emaus. Nasi dobrzy znajomi: Łukasz i Kleofas. Oczy ich płonęły, opowiadali o spotkaniu z Jezusem, o chlebie i ogniu!
"IM TEŻ NIE UWIERZYLI"!
Dlaczego? To proste: z zazdrości! Jak to możliwe, że Pan Jezus objawia się Magdalenie, Łukaszowi i Kleofasowi, gdy tymczasem Jego uczniowie, przekonani o swojej wielkości, mądrości i pobożności, jego uczniowie, którzy towarzyszyli mu przez cały czas, gdy głosił naukę, Jego APOSTOŁOWIE zostali zepchnięci na margines! Jak to możliwe? Właśnie do takich, oburzonych i obrażonych apostołów, przychodzi JEZUS i... uwaga, za chwilę zacznie się prawdziwa kłótnia! Nic z tego, Chrystus dotyka ich serc i mówi: Panowie, nie ma czasu na głupoty, "idźcie na cały świat, aby głosić Ewangelię", ruszajcie w drogę, bowiem już czas!
160.
Chrześcijaństwo trzeciego tysiąclecia (w tym teologia) albo będzie gorliwym i wiarygodnym świadkiem nadziei, która nie zawodzi, albo nim nie będzie, bo nie będzie mieć nic do powiedzenia o miłości rozbitkom krótkiego wieku, którzy - mimo wszystko - wciąż poszukują tego sensu i historii, jaki został nam w pełni ofiarowany jedynie w Chrystusie.
(Bruno Forte)
161.
Biada, jeśli tzw. dorosły nie przeszedł w swoim dzieciństwie przez kanon literatury dziecięcej. Ale też bieda, jeśli dziecko rozpoczyna swoją przygodę z książką od Kanta, Hegla i Nietzschego. Wówczas wszystko... do niczego. Dorosły potrzebuje dziecka, a dziecko musi stać się dorosłym, nie w sensie starości, ale w sensie bycia prawdziwym człowiekiem (dojrzałym). Więcej, wszystko ma swój czas, niczym w naukach biblijnego mędrca, Koheleta.
162.
Tylko dziecko uczy nas prawdziwej czułości i miłości.
I to właśnie dzieci są prawdziwymi poetami i filozofami.
163.
Tomasz nie chce uwierzyć w to, że Pan Jezus zmartwychwstał! Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. Wszyscy wierzą, a On jeden nie! Tomasz niedowiarek, a nawet - Tomasz nieborak. W sercach innych wiara i radość, a on - sam jak paluch, jak Tomcio Paluch! JEZUS przychodzi, specjalnie dla niego, i okazuje mu swoje miłosierdzie! A Tomasz mówi: PAN MÓJ I BÓG MÓJ! Ten, który nie wierzył, mówi: Pan mój i Bóg mój, a WIĘC powiedz i ty: PAN MÓJ I BÓG MÓJ, abyś uwierzył i TY. Aby Twoja wiara przyoblekła się płaszczem miłosierdzia.
164.
A kiedy umrę
Kto zauważy, że mnie nie ma?
Może słońce
Ponieważ nie będę już zbierać
Jego promieni
Może wiatr
Kiedy nie będę mu już
Opowiadać mojej historii
One brały mnie taką
Jaka jestem
(Luisa Famos)
165.
Jak kość w gardle
ten wieczór
Jak brzęk szkła
które przetnie, skrwawi, zamąci
ta muzyka
Jak sól w różowych ustach rany
te słowa
Jak wieczny odpoczynek
to milczenie
ufaj
mimo wszystko
żyj
próbuj
kochaj
To jest możliwe
na przekór
logice i pamięci
spójrz:
nad twoją głową
zorze i jaskółki
(ks. Jerzy Szymik)
166.
Nikodem przychodzi do Jezusa nocą. Dlaczego nocą? Dlaczego w ukryciu? Niektórzy mówią, że się boi. Że nie chce, aby ktoś go zobaczył, bo przecież jako faryzeusz nie powinien spotykać się z Nauczycielem z Nazaretu. Inni powiadają, że dopiero wtedy Nikodem może spokojnie porozmawiać z Jezusem. W ciągu dnia jest wielki tłum ludzi, mnóstwo spraw, na nic nie ma czasu. Dlatego noc to najlepsza pora na rozmowy. O tym pisał nawet poeta.
A jeszcze inni uważają, że Nikodem przychodzi nocą, ponieważ NOC to szczególny czas. Istnieje noc mistyczna, w której wszystkie rzeczy doczesne, materialne, widzialne i dotykalne - stają się nieistotne (po prostu nie widać ICH, giną w ciemności), a wówczas - można spokojnie porozmawiać o TYM, co prawdziwe. O sprawach DUCHA. Uwaga - mówię Ducha przez wielkie D, bo chodzi o Ducha Świętego, więc nie musisz się bać!
Nikodem przychodzi do Jezusa nocą, aby rozmawiać o sprawach DUCHA, a więc i Ty, nie bądź śpiochem, ale znajdź swój czas, aby rozmawiać z Jezusem. Więcej, aby GO słuchać. I uważaj, żeby nie przespać swojego życia! Słodkie LULU, chrapanie i ciepłe łóżeczko - to dobre dla leniuchów. Nie dla nas! Ogłaszam nabór do "Klubu Nikodema"! Wstęp tylko dla niespokojnych serc, które szukają Światła, którym niestraszne ciemności.
167.
W południe
nad Wisłą raźniej śpiewają ptaki
zbłąkany promień słońca
klęknął przed cudownym obrazem
polski Nazaret
oddycha powietrzem aniołów
tylko Maryja
zdziwiona
prosi Archanioła o błogosławieństwo
(o. Eligiusz Dymowski)
168.
Nigdy nie jest za późno na szczęście.
(o. Eligiusz Dymowski)
169.
W świecie pełnym rozmaitych gwiazd, gwiazdek i gwiazdeczek, warto odkryć Światło prawdziwe i - jak Nikodem - podążać za Jezusem drogą zbawienia. Warto świecić sercem, które kocha i przebacza. Warto? Pewnie, że tak! Dlatego porzuć lęk i nie bądź ciemniakiem, to światło jest przecież dla Ciebie.
170.
Współcześni często biegną w stronę uczonej autoterapii, aby estetyką zasłonić brak etyki, a w płytkiej i bełkotliwej "metafizyce" utopić swoją duchową pustkę.
171.
Bądź nie tym, który wie, ale tym, który szuka.
Nie tym, który definiuje, ale tym, który stawia pytania.
Nie tym, który obdarza, ale tym, który potrafi przyjąć.
172.
W świat niemożliwy do zdefiniowania i określenia, w którym człowiek szukający odpowiedzi już z góry wie, że jeśli przez przypadek zdoła jakąś odpowiedź zdobyć, to w ironiczny sposób pozostawi go ona w podobnej niejasności, tak jakby jedyną możliwą odpowiedzią była pewność, że nigdy i na żaden temat nie uzyska się najmniejszej choćby pewności. Jest to pewność zniechęcająca, a nawet doprowadzająca do rozpaczy, gdyż człowiek, który niczego o sobie nie kryje, poza tym, że nic o sobie nie wie, zostaje wydany na pastwę uczuć, jakie rodzi taka niewiedza: to znaczy na pastwę niepokoju, wątpliwości, wstydu, skrajnej nieufności do siebie samego, doświadczenia wewnętrznej nieprzejrzystości, o której do tej pory nie miał pojęcia, wreszcie strachu przed byciem potworem, i to nieświadomie. Cały lęk człowieka, lęk bez granic, bez "dementi" i bez pocieszenia, ale też bez czegokolwiek, co dałoby się określić, streszcza się w pytaniu, które sobie stawiamy, i o którym z góry wiemy, że pozostanie bez odpowiedzi.
(Georges Poulet)
173.
Jeśli Cię nie ma, jakże się ośmielę
Zagasić myśli, by oddać się snowi -
(Wojciech Bąk)
Jeżeli pójdziemy za NIM, wówczas nasze życie również będzie prawdziwe. Ale jeśli zapomnimy o Bogu, wtedy... No właśnie, co wtedy? Bezdroża i manowce. Kłamstwa i oszustwa. Śmierć i trwoga. Jeśli nie pobiegniemy w stronę Boga, który jest pełen światła, wówczas zginiemy w ciemnościach. Niestety, w taki sposób wielu przeżywa swoje życie. Jakby byli ślepi i głusi, jakby mieli w sobie serce, które przestało bić! Zapomnieli o prawdomównym Bogu, który zaprasza do nowego życia. I dlatego całe ich życie stało się kłamstwem. Tak dzieje się z każdym, kto hoduje w sobie bożka zła i głupoty. I z takim, który wzdycha do swojego odbicia w lustrze. Pycha i egoizm potrafią wszystko zniszczyć.
174.
Raz tylko mówi do człowieka Bóg:
zanim go stworzy. Potem w ciszy
w noc go prowadzi.
(Rainer Maria Rilke)
175.
Kto dziś bezdomny, nie ma dlań nadziei.
Kto dziś samotny, takim pozostanie,
ten długie listy pisze nieustannie,
ten niespokojnie błąka się w alei,
gdy nad bezsennym liści trzepotanie.
(Rainer Maria Rilke)
176.
Życie jest cieniem krzyża; poza tym jest tylko śmierć.
(św. Albert Wielki)
177.
Każdy dzień wzywa do nawrócenia: przestań gapić się w rzeczy światowe i zacznij oddychać wiecznością. Prawdziwym chlebem jest TEN, który zstąpił z nieba, abyś miał życie wieczne. Dlatego warto codziennie biegać na Eucharystię, warto karmić się Ciałem Pańskim, czyli Komunią świętą. Warto słuchać Ewangelii, Dobrej Nowiny o zbawieniu. Warto żyć w łasce, to znaczy w świetle, które oświeca i daje moc, abyśmy nie upadli w grzechy. Warto iść za Jezusem, który jest Chlebem życia.
178.
Rozdzierająca tęsknota za nie wiem czym sprawia, że ludzie szlochają na pustej plaży wieczności, wyciągając ręce ku gwiazdom, których zapewne wiele zgasło przed wiekami. Na ziemi myśli jedynie człowiek i myśl jego leci dalej niż najdalsze słońca. Cóż więc może mnie obchodzić codzienna rozpacz tego świata? Wszystko staje się bezwartościowe. A ciemności są ogromne, straszliwe. Wydaje mi się, że jestem spadającym kamieniem, kamieniem, który spada, spada i nigdy spadać nie przestanie.
(Pieter van der Meer de Walcheren)
179.
Nie tylko sprawiedliwe, ale użyteczne dla nas jest, aby Bóg był w części ukryty, a w części jawny, skoro jednako jest niebezpieczne człowiekowi znać Boga, nie znając swej nędzy, i znać swą nędzę, nie znając Boga.
(Blaise Pascal)
180.
Mój Boże, tak jestem pochłonięty wpatrywaniem się w Ciebie,
że lękam się, bym wśród tego nie zapomniał umrzeć!
(Paul Claudel)
181.
Wiara i nawrócenie to nie gwiazdka z nieba, której żąda rozkapryszony dzieciak. Łaska i świętość nie są prezentem od złotej rybki. Prawdziwym chlebem jest Boże słowo, a kto słucha słów Boga, ten odmienia swe życie. Zamiast serca z kamienia, posiada serce... dobre jak chleb! I WIERZY WE MNIE, mówi Chrystus, bowiem "Ja jestem Chlebem życia".
Kochany Panie Jezu, zabierz wszystkie moje kaprysy i zachcianki, a daj mi prawdziwą wiarę. I jeszcze naucz miłości do Ciebie, obecnego w Najświętszym Sakramencie. Abym zawsze mówił AMEN, gdy Ty do mnie przychodzisz...
182.
On jeden zajmuje wszystkie moje myśli,
a cała reszta poza Nim jest cieniem, udręką i marnością.
(Teresa z Los Andes)
183.
Zaczynam się poznawać. Nie istnieję.
Zgaście światło, zamknijcie drzwi i przestańcie szurać kapciami na korytarzu.
(Fernando Pessoa)
184.
Przypadkowość, niespójność, rozmemłanie, marnotrawstwo, niedbalstwo w obowiązkach, zapominanie o biednych! Jestem niby marionetka ustawicznie zmagająca się ze sznurkami, na których ją uwieszono, stąd te nieustanne upadki i groteskowa gestykulacja.
(Paul Claudel)
185.
To nie inteligencja jest nieśmiertelna, ale dusza.
(Paul Claudel).
186.
Tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę.
(J 6, 37)
187.
Leżę przed Bogiem z twarzą w prochu, jestem niemy i zatopiony w modlitwie, a burza złotego światła wstrząsa moją duszą. Chcę oddać Mu swoją duszę, On jest moim mistrzem, On moją najsłodszą radością i najbardziej gorzkim zwątpieniem, On moją pociechą i moją obawą, moją trwogą i moim pokojem, On moim celem, moją ojczyzną, On radością mego istnienia, On moim portem, moją siłą i moją radością. On jest dla mnie kopalnią złota, On moim odnalezionym rajem, moim źródłem i moim niebem gwiaździstym. On moim na zawsze Jezusem...!
(Pieter van der Meer de Walcheren)
188.
Duch daje życie - ciało na nic się nie przyda! Te słowa Pan Jezus wypowiada w synagodze w Kafarnaum. Dla człowieka żyjącego w dwudziestym pierwszym wieku to słowa przerażające: jak to, CIAŁO, to ciało, o które tak się troszczymy, atrakcyjne, odchudzone, z super fryzurą i obowiązkowym kaloryferem (dla panów) oraz długimi nogami jak szyja żyrafy (to wersja dla pań), a więc to ciało NA NIC się nie przyda? Podziwiane, oklaskiwane, hołubione, upiększane, odmładzane i odtłuszczone ciało, nie przedstawia większej wartości w porównaniu z wiecznością. Jak mówi autor Księgi Przysłów: "kłamliwy wdzięk i marne jest piękno" wobec tego, co najważniejsze - wobec Boga...! A skoro Bóg jest Duchem, więc tylko w duchu i prawdzie można oddawać Mu cześć.
189.
Filozofowie naszych powojennych czasów wiele mówili o nicości: w Niemczech Heidegger, we Francji Sartre. Ze zdumiewającą i posępną siłą, szczerzej niż kiedykolwiek, podejmowali ów odwieczny temat Greków, Żydów i chrześcijan: rodzimy się po to, aby umrzeć, jesteśmy w sytuacji tych, których skazano na śmierć. Nic tu nie można zrobić. To wspólna nam wszystkim kondycja, która rozkosz, a nawet wolność czyni czymś zgoła absurdalnym. Lubię czytać te rozpaczliwe analizy: bo wydaje mi się, że właśnie z głębi tak oczywistej absurdalności śmierci, która w naszych czasach doczekała się tak głębokiej analizy, rodzi się myśl, że to niemożliwe, że to niewyobrażalne.
(Jean Guitton)
190.
Tak spędzamy życie, kochana Siostrzyczko, modląc się, pracując i śmiejąc. Obyś miała pewnego dnia to szczęście, by znaleźć się w tym antycypowanym małym niebie, gdzie nie dochodzi hałas i wzburzenie morza tego świata. Bóg jest miłością i radością, i On jej nam udziela.
(Teresa z Los Andes)
191.
Jezus Chrystus nie był osobistością, był Osobą.
(Paul Claudel)
192.
Powołanie to nie tylko sprawa zakonów, klasztorów, habitów i mnichów. Powołanie zostało dane każdemu z nas - to wielkie powołanie do życia, którego nie wolno zmarnować. Powołanie do miłości, która wskazuje drogę do Nieba, bo tylko przez miłość naśladujemy Boga!
193.
Jedynie przez Chrystusa poznajemy życie i śmierć. Z daleka od Niego nie wiemy ani czym jest nasze życie, ani nasza śmierć, ani Bóg, ani my sami.
(Blaise Pascal)
194.
Upodabniamy się do sfinksów, choćby fałszywych, aż doprowadzimy do tego, że nie będziemy wiedzieli, kim jesteśmy. Bo, ostatecznie, jesteśmy fałszywymi sfinksami i nie wiemy, jaka jest nasza prawdziwa natura. Jedynym sposobem na to, abyśmy pozostawali w zgodzie z życiem, jest pozostawanie w niezgodzie ze sobą. Absurdalne jest boskie.
(Fernando Pessoa)
195.
Żonglerka pojęciami i sprawność w logicznej analizie własnego ego nie przynosi jednak wytchnienia w gonitwie za sensem: Absurdalne jest boskie rychło przemienia się w bliskie desperacji Boskie jest absurdem. A może jednak nie...? Może to kolejna pułapka zręcznego szachisty, który chce zniechęcić mało doświadczonego czytelnika do dalszej lektury. Albo sprowokować - do absurdalnego poszukiwania sensu własnego istnienia.
196.
Celem człowieka jest zbawienie - człowiek żyje, aby się ZBAWIĆ. Jednak we współczesnym świecie ludzie zapomnieli o Bogu. Nie myślą już jak się ZBAWIĆ, ale w jaki sposób się ZABAWIĆ. Nieustanie, w kółko, ciągle myślą o zabawie. Rozrywka to ich sposób na życie. I nawet to zrozumiałe, takie LUDZKIE. Wszak śmiech to zdrowie. Jednak to nie jest zwyczajny śmiech - współczesny człowiek żyje z poniżania innych, z ośmieszania słabszych, z wieszania psów na tych, którym się nie powiodło. To nie jest HUMOR lub KOMEDIA - to okrutne widowisko, w którym przedmiotem drwin stało się ludzkie nieszczęście. A przecież przysłowie upomina: Nie śmiej się dziadku z cudzego wypadku... A dziadek się śmiał i to samo miał!
To takiego świata, pełnego zła i nienawiści, nikczemności i grzechu, przychodzi JEZUS. I mówi: Nie przyszedłem, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić.
Oto miłosierny Pasterz! Nie jest okrutny, mściwy i pamiętliwy. Nawet czarną owieczkę, nawet najgorszego barana - przygarnia. Zmartwychwstały PAN, z ranami, które zostały na Jego dłoniach po Męce, wchodzi w najgłębsze ciemności, w najmroczniejszą noc, aby nas odszukać. Przecież sam nam obiecał, że zawsze możemy na Niego liczyć: Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.
197.
Nigdy nie chciałem być rozumiany. Być rozumianym to prostytuować się. Wolę być traktowany poważnie jako ktoś, kim nie jestem, po ludzku lekceważony - przyzwoicie i naturalnie.
(Fernando Pessoa)
198.
Jedynie świadomość siebie nie może być zdefiniowana, nawet przez nią samą. Świadomość, zanim nie zostanie, najczęściej zresztą na bardzo krótki czas, osaczona, przez przedmioty, które ją otaczają i dają jej jakby sztuczną określoność, może objawiać się wyłącznie jako rzeczywistość nieokreślona, pozbawiona wszelkich indywidualnych cech, bez żadnego znaczenia, nie obdarzona formą i w związku z tym niezdolna do otrzymania najskromniejszej choćby definicji.
(Georges Poulet)
199.
Jezus po raz ostatni pragnie spożyć wieczerzę ze swoimi uczniami. Dla nas to niezwykła nauka, wszak tajemnica wieczernika powtarza się codziennie podczas każdej Mszy świętej. My również, niczym Mojżesz na pustyni, mamy zdjąć buciory i umyć nogi. A wcześniej opluskać serca w wodzie łaski. Bowiem tylko czyste serca potrafią dotknąć Boga, który jest święty.
200.
Nigdy się nie spełniamy.
Jesteśmy dwiema otchłaniami -
studnią wpatrzoną w niebo
(Fernando Pessoa)
201.
Tendencja do przypisywania winy za niedoskonałość jakiegoś społeczeństwa wewnętrznym lub zewnętrznym kozłom ofiarnym jest jeszcze ciągle zjawiskiem powszechnym, to pewne, lecz zamiast ją powściągać i denuncjować, społeczeństwa totalitarne zachęcają do niej i zmieniają w system. Ofiarami żywią mit, który podają do wierzenia, mit o swojej doskonałości.
(Rene Girard)
202.
Judasz sprzedał Jezusa za trzydzieści srebrników. A potem nawet żałował, ale było już za późno. Dramat Judasza jest dla nas, ludzi wierzących, bardzo niepokojący - można być tak blisko Jezusa, można być apostołem i uczniem Ewangelii, a jednak w końcu okazać się zdrajcą! Jak to możliwe? Srebrniki Judasza potoczyły się we wszystkie strony świata. Jeśli chwycisz jeden z nich, chciwość i kłamstwo wejdą do Twojego serca. Dlatego: nie daj się! Bądź wierny i nie spuszczaj z oczu Jezusa. Tylko patrząc na Niego, nigdy nie upadniesz.
203.
Nie oburzam się, bo oburzenie jest dla silnych;
nie wyrzekam się, bo wyrzeczenie jest dla szlachetnych;
nie milczę, bo milczenie jest dla wielkich.
Cierpię i marzę.
Żalę się, bo jestem słaby, a ponieważ jestem artystą, bawię się komponowaniem melodii z moich żalów i układaniem moich marzeń tak, aby wydawały mi się jak najpiękniejsze.
(Fernando Pessoa)
204.
O co chodzi w życiu? Jaka jest prawdziwa filozofia współczesnego buntownika? Zdaniem hipstera-buntownika "chodzi o to, żeby na Twitterze pisać o tym, co się robi na Facebooku, a na Facebooku pisać o tym, co się robi na blogu, a na blogu pisać o tym, co się robi na swojej stronie internetowej. Tam z kolei pisze się o tym, co się robi w realu, a o realu pisze się na Twitterze. O to chodzi".
(Piotr Czerwiński)
205.
To musi pójść dalej jeszcze: dusza musi się stać swym własnym zdrajcą, swym własnym zbawcą, jednym działaniem; zwierciadło musi zmienić się w lampę.
(William Butler Yeats)
206.
Nie umiem zwyczajnie pacierzy naszeptać
Nawet i za zmarłych. A to rzecz poważna
Przepychają się do mnie. Każdy bardzo ważny
Jakby mnie chcieli zadeptać.
(Ernest Bryll)
207.
Daj nam lekkie serce wędrowca zapinającego torbę podróżną,
gdy za zamgloną szybą rozkwita blady świt!
(Gabriel Marcel)
208.
Jak to dobrze, że Tomasz zagaduje do Jezusa. Inni apostołowie milczą. Pewnie też mają swoje wątpliwości, pewnie wielu spraw nie rozumieją, ale boją się pytać. A Tomasz wali prosto z mostu: Nie wiemy, Panie, dokąd idziesz! Powiedz nam! Nie owijaj w bawełnę, tylko tak powiedz, żeby każdy z nas zrozumiał!
Po tych Tomaszowych tyradach pojawia się zdanie, które dobrze znamy z Ewangelii. Pan Jezus mówi: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem (J 14, 6). Przetłumaczmy to zdanie Jezusa na język polski - kto idzie za Nauczycielem z Nazaretu, ten nie pobłądzi, nie stanie się sługą kłamstwa i nie dostanie się we władzę śmierci. Warto podążać za Jezusem, warto iść za Nim ścieżką dobroci i miłości. Tomasz zrozumiał to jako ostatni z grona apostołów: Pan mój i Bóg mój (J 20, 28), wykrzyknął na widok Zmartwychwstałego! I ruszył głosić Jego Ewangelię - daleko, bo aż do Indii. Czego i Wam życzę (to znaczy życzę nie tyle podróży do egzotycznej krainy, ale wierności Bogu).
209.
Wbrew utartym poglądom, według których kapłan jest tym, który daje, a uczestnicy wspólnoty tylko biorą, kapłan więcej bierze niż daje; buduje się wiarą wspólnoty, poznaje codzienne problemy ludzi świeckich.
(ks. Józef Kudasiewicz)
210.
Nie możemy nigdy sami czytać Pisma świętego. Spotykamy zbyt wiele zamkniętych drzwi i łatwo błądzimy. Biblia została napisana przez lud Boży i dla ludu Bożego, pod natchnieniem Ducha Świętego. Jedynie w tej komunii z ludem Bożym możemy rzeczywiście dotrzeć z naszym "my" do istoty prawdy, którą Bóg chce nam przekazać.
(Benedykt XVI)
211.
Polska potrzebuje bohaterów, którzy nie przejmują się sprawami doczesności, przyziemnymi problemami, ponieważ ich szlachetne dusze szukają tego, co większe. Szukają drogi do Nieba, do Bożego królestwa. A wiemy - tego nas uczy Ewangelia - że najlepszym sposobem otrzymania wiecznej nagrody jest wierna służba Bogu i ludziom.
212.
Liczy się tylko, kim stałeś się w godzinę śmierci.
(Antoine de Saint-Exupéry)
213.
Istnieje modlitwa myślna, modlitwa ustna, modlitwa tańcem; modlitwa chrześcijanina i żyda, modlitwa hindusa i buddysty, modlitwa muzułmanina i masona.
Istnieje nawet modlitwa ateisty (swoiste orędzie niewiary, negacja Boga, credo a rebours). Modlitwa człowieka - człowiek modlitwy.
Pokaż mi swoją modlitwę, a powiem ci, kim jesteś!
214.
Gdy się modlisz, powinieneś mieć na uwadze to, aby obudzić litery, z pomocą których został stworzony świat i wszystko, co w nim jest w górze i na dole. Jeśli tak uczynisz, cały Wszechświat, wszystkie stworzenia dołączą do ciebie w modlitwie. W ten sposób rozbudzisz litery, które są siłą życiową całego stworzenia. Gdy włączysz wszystko to w swoje modlitwy, twoje myśli są w stanie wynieść całe stworzenie na wyższy poziom.
(Baal Szem Tow)
215.
Gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi
i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu.
(Mt 6, 6)
216.
Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w Imię moje, tam jestem pośród nich.
(Mt 18, 20)
217.
Módl się, jak potrafisz i nie próbuj modlić się tak, ja nie potrafisz.
(John Chapman)
218.
A komu modlitwa nie smakuje, ten niech po morzu żegluje.
219.
Świat istnieje po to, aby duch mógł zaspokoić swe pragnienie piękna.
(Ralph Waldo Emerson)
220.
Quasimodo jest poetą quasimodalnym, zaś Stachura to pisarz stachuroidalny.
221.
Obecny. Jeszcze jestem obecny. Jeszcze żyję. Tak, jak umiem żyć. Z całej duszy i z całych sił. Do upadłego. Twardo. Bez reszty, bez iluzji, bez sztuczek, bez maski. Czasami tylko czapkę błazeńską z dzwoneczkami wkładają mi na głowę ci, którym się zdaje, że są mądrzy. Panowie i damy - to jest dla mnie zaszczyt.
(Edward Stachura)
222.
Porzucisz każdą rzecz którą kochałeś najbardziej
I to jest owa strzała którą łuk wygnania pierwszą wypuszcza
Spróbujesz jak gorzki ma smak cudzy chleb
I jak ciężko jest wchodzić i schodzić po cudzych schodach
A tym co najbardziej ugnie ci ramiona
Będzie kampania zła i niegodziwa
Z którą zejdziesz w dolinę wygnania
Co cała szalona i bezbożna powstanie przeciwko tobie
Lecz nie za długo to ona nie ty
Zarumienione będzie mieć ze wstydu skronie.
(Dante Alighieri)
223.
Skoro istnieje przykazanie miłości, które Chrystus nazywa "nowym przykazaniem", to czy stare przepisy, Dziesięć Bożych Przykazań, już nas nie obowiązują? Cóż powiedzieć? Jak czytamy w Ewangelii: "ani jedna kreska, ani jedna jota, nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni". Z Dekalogiem jest trochę tak, jak z zajęciami w szkole. Można zaliczyć wszystko na pozytywną ocenę: trzy plus nie jest jednak szczytem marzeń. Ambitnego ucznia nie ucieszy taka nota. Więcej, nawet szóstkę przyjmie z niesmakiem. Dlaczego? Bo tylko "siódemki" dodają nam skrzydeł!
Przykazanie miłości to szczyt naszego losu. A jako mądre i roztropne dzieci Boże pamiętamy, że Bóg umiłował nas aż do końca. A skoro ON nas kocha, więc i my, powinniśmy otrząsnąć się z marazmu, złości i gniewu.
Boże, daj mi serce nowe, którym napiszę wspaniały poemat mojego życia.
224.
Poezja prawdziwa jest dążeniem do absolutu, rodzajem iluminacji, otwarciem na świat wewnętrzny i wejrzeniem w przepaść swojej duszy. Jest "echem istnienia", które zaprasza do wejścia w świat tajemnicy.
225.
krytyk w okularach uśmiecha się
nie mogę
mu wyjaśnić
sam musi rozwiązać
zagadkę
(Tadeusz Różewicz)
226.
Wielki Don Kichocie! Zostało Nic. I jeśli my ludzie nie pójdziemy po rozum do głowy i nie zagospodarujemy tego rosnącego Nic, to... to co?! Powiedz, nie bój się! Co się stanie...? Zgotujemy sobie takie piekło na ziemi, że Lucyfer wyda nam się aniołem, wprawdzie aniołem upadłym, ale nie pozbawionym duszy, zdolnym do pychy, ale pełnym tęsknoty za utraconym niebem, pełnym melancholii i smutku...
Polityka zamieni się w kicz, miłość w pornografię, muzyka w hałas, sport w prostytucję, religia w naukę, nauka w wiarę.
(Tadeusz Różewicz)
227.
Rząd Pani Premier Beaty Szydło z przerażeniem patrzy na świętą Katarzynę Sieneńską. Czternasty wiek. Italia. Katarzyna to dziewica i DOKTOR KOŚCIOŁA. Ale dla mnie najważniejsze w jej życiorysie jest to - urodziła się jako dwudzieste trzecie dziecko swoich rodziców. Program 500 PLUS zagrożony? Ależ skąd...! Tam gdzie jest miłość, nie musimy się lękać! Niczego! W rodzinach mocnych wiarą i wzajemną miłością cała nadzieja ludzkości. To dzięki nim świat nie zginie. A zatem: Bóg - Honor - Ojczyzna! Pewno że tak!
Jakiś smutas z boku zrzędzi: Pożyjemy, zobaczymy! Nie myślcie, że to takie łatwe. A KTO POWIEDZIAŁ, ŻE ŁATWE? Życie zawsze pełne jest rozmaitych problemów. ALE, kto jak kto, ale my, których serca płoną ogniem, serca, co ciche i pokorne - pamiętamy nieustannie o JEGO słowach: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
228.
Tylko dwa tematy towarzyszą poezji: miłość i śmierć. Być może właśnie śmierć jest jedynym tematem ludzkości - każde dzieło ma sens o tyle, o ile pisane jest in articulo mortis. I każde dzieło jest wyzwaniem, rzuconym przemijaniu. Chociaż przemijam, jakaś część mnie pozostaje, jakiś horacjański gest buntu opiera się śmierci. Chociaż mija czas, ból i ciemności nie ustają, a modlitwa nie przynosi ukojenia - pamiętam i trwam.
229.
Każdy z nas nosi w sobie coś,
czego nie można nazwać,
ale co stanowi prawdę o nas samych.
(Jose Saramago)
230.
Od początku świata, to znaczy od początku literatury, ludzie opisują to, co widzą. Człowiek pojawia się, aby patrzeć, podziwiać świat wokół siebie. Wszystko dociera do nas przez oczy. Veni - vidi, ale - sam nie wiem, czy odniosłem zwycięstwo.
231.
To NIEPOKALANA skruszyła łeb szatana. Pod Jej obronę uciekamy się! Opieka Świętej Bożej Rodzicielki dodaje siły i nie pozwala poddać się rozpaczy. To Bogurodzica stała się tarczą dla naszego polskiego narodu. To Ona powiedziała do Jana Pawła Drugiego, trzynastego maja:
Nie umrzesz, jestem przy tobie, nie musisz się lękać!
I dlatego nasz Papież przebaczał i kochał. I jeszcze uczył wszystkich tej miłości i przebaczenia.
A zatem: hej, kto Polak, do litanii.
Bo gdzie kochają Matkę, tam jest Polska!
232.
Staram się uczynić moim słońcem światło cudzych oczu,
moją symfonią muzykę grającą w cudzych uszach,
a moim szczęściem uśmiech na cudzych ustach.
(Helena Keller)
233.
Panie, jeśli świat jest zwodzony tyloma bałwochwalczymi kultami, jeśli przeżywa on dziś tak zmasowany nawrót pogaństwa, to dlatego, że pozwoliliśmy, by zwietrzała sól Twojej nauki. Panie, tak dziś, jak i wczoraj, i w każdym czasie, w Tobie tylko jest zbawienie - a kimże my jesteśmy, że ośmielamy się kwestionować i rewidować Twoje nauki? Panie, zachowaj nas od tej ułudy i przywróć nam, jeśli trzeba, nie tylko uległą wiarę, ale także żarliwy i konkretny szacunek dla Twojej Ewangelii!
(Henri de Lubac)
234.
Szymon Piotr nie jest jeszcze Piotrem. Jest Szymonem - rybakiem. Można nawet powiedzieć, że spotyka Pana Jezusa całkiem przypadkowo. Jest zmęczony: całą noc spędził na połowie ryb, który zakończył się totalnym fiaskiem. Nici z połowu - sieci puste. Dlatego utrudzony i zniechęcony chce jednego, chce odpoczynku. Tymczasem przychodzi nieznany prorok z Nazaretu i pragnie głosić swoją naukę. Bezceremonialnie wpycha się na łódkę Szymona, żądając, by właśnie jego łódź stała się amboną do głoszenia nauki Bożej. Ewangelista opisał to w prostych słowach: Jezus poprosił Szymona, żeby nieco odbił od brzegu.
A zatem wszystko dzieje się na płytkiej wodzie. Ta metafora pokazuje nam, jakie jest życie Szymona, zanim stanie się Piotrem! Płytkie życie - praca, odpoczynek, zmęczenie, złość, że nie udało się, że nie zarobił trochę grosza. Szymon jest biedny, ale ta bieda dotyczy jego serca. Nie ma w nim wielkiej pasji, nie ma pragnienia szukania sensu życia, poszukiwania Boga. Z tej płytkiej egzystencji Szymon zostaje wyrwany łagodnym wezwaniem: WYPŁYŃ NA GŁEBIĘ. A później, gdy z lękiem i pokorą klęczy przed Jezusem, słyszy: NIE BÓJ SIĘ...!
235.
Prowadź mnie, Światło, swą błogą opieką, Światło odwieczne!
Noc mroczna, dom mój tak bardzo daleko, Ty więc mię prowadź!
Nie proszę rajów odległych widoku, starczy promyczek dla jednego kroku
(kard. John H. Newman)
236.
Oto ja, głupiec, za łzy i za słowa
Tajny dar Boga wydałem niewieście
Zdradliwej.
(John Milton)
237.
Więc dobre wszystko, choć często wątpimy,
Co nam przyniesie mądrość zagadkowa
Wszechwiedzącego. Ona chowa
To najszczęśliwsze w ostatnim zrządzeniu -
Bóg często zda się zasłaniać oblicze,
Lecz wraca nagle,
By stanąć za swym wojownikiem.
(John Milton)
238.
Bóg wprawia w ruch gracza, ten zaś figurę.
Jaki bóg zza pleców Boga rozpoczyna fabułę
z pyłu i czasu, i snów, i agonii?
(Jorge Luis Borges)
239.
Nikt nie może dwóm panom służyć: albo kocham - albo nienawidzę. Nie można mówić: Trochę kocham, ale czasem to mi się nie chce! Taka miłość od czasu do czasu, miłość z kompromisem w tle (czyli kocham, ale... jeśli mam ochotę, jeżeli to mi się opłaca) nie jest prawdziwą miłością, ale kompromitacją miłości.
Oblubienica mówi: Kocham i kropka. I nigdy Cię nie opuszczę! Dlaczego? Bo wie, że Oblubieniec oddaje za nią życie na krzyżu, więcej - w Jego ranach jest odpuszczenie grzechów i życie wieczne.
240.
Każda interpretacja jest złą interpretacją. Wszystko, cokolwiek jest egzegezą, funkcjonuje jako zdrada prawdziwego tekstu. Więcej, fikcja posługuje się prawdą bardzo sprawnie i usuwa w cień to, co istotne.
241.
Człowiek współczesny nie odczuwa radości istnienia, ale jedynie rosnący niepokój i dezorientację. Tragiczność egzystencji, pełnej krótkotrwałych radości i niewytłumaczalnego cierpienia, rodzi się z chaosu i pogrąża nas w chaosie. Bezsens ludzkiego losu pogłębia świadomość, iż jesteśmy krwawym i okrutnym widowiskiem dla nieznanych mocy, które - niczym antyczni bogowie - są dla nas niedostępne i niezrozumiałe. Do końca "nie wiemy", kto zasiał w nas ziarno niepokoju, i dlatego zamiast wieść życie ciche i spokojne, miotamy się w bezsensowym tańcu, który okazuje się tańcem śmierci.
242.
Sens życia to wędrówka w nieznane, poprzez pustynne bezdroża, gdzie jedyną szansą dojścia do celu i bez błądzenia wśród piasków pustyni jest całkowita giętkość wobec niewidzialnej Mądrości, która prowadzi drogami sobie tylko znanymi.
(o. Piotr Rostworowski)
243.
Faryzeusze nie wyginęli niczym dinozaury. Mają się całkiem dobrze i w naszych czasach. Potrafią wiele mówić o Panu Bogu, gdy tak naprawdę służą szatanowi. Są obłudni, pełni nienawiści i bardzo inteligentni.
Uważaj, abyś nie wpadł w ich sidła.
244.
Wielu żyje w niezadowoleniu, zgorzknieniu, nawet buncie przeciwko temu, co jest, i dlatego nie rozumieją Boga i nie czynią postępów w dobrym, i nie znajdują szczęścia.
(o. Piotr Rostworowski)
245.
Ta ociężałość, która ogarnia całe życie, staje się nową jakością człowieka uśpionego. Kim jest "homo dormiens"? To ten, który nie korzysta ze swoich możliwości, ze strachem prowadzi życie banalne, powierzchowne, płytkie; jest leniwy, niedbały, daje życiu "się przeżyć"; żyje, jakby miał do dyspozycji długi szmat czasu; nie trudzi się myśleniem i zadawaniem sobie pytań; nie ma pasji, nic go nie wzrusza, nic go nie dziwi; jest oderwany od rzeczywistości i od innych; pozostaje w uśpieniu; nie słyszy, nie widzi, nie pozwala się dotknąć ani zakwestionować - to jego własny nowy sposób na życie.
(Antonio Piovano)
246.
Pogrążony w banalności i uśpiony, współczesny człowiek przestał wierzyć w cud "innego" życia. Odcięty od duchowości przeżywa swoje dni w lęku i smutku. Tymczasem przemiana życia jest możliwa i - jest cudownie prosta.
247.
Cuda widoczne są tylko dla tych, którzy umieją patrzeć z wiarą na zwyczajne z pozoru sprawy.
248.
Dwunastu uczniów staje się posłańcami Dobrej Nowiny. To oni pójdą na cały świat, by głosić orędzie zbawienia. Z radością i dumą słuchamy ich imion, ale... ostatni z dwunastki wywołuje w nas lęk i niepokój. Judasz. Judasz z Kariotu. Człowiek, który okazał się zdrajcą. To on sprzedał Jezusa za trzydzieści srebrników. To on stał się symbolem nikczemności i zła. Ewangelista napisał o Judaszu, że gdy opuścił wieczernik, wstąpił w niego szatan. Myślimy o apostole zdrajcy z niepokojem, bowiem nie wiemy, jaka jest nasza wierność. Nie jesteśmy pewni, że nie zdradzimy, że nie oszukamy, że nie upadniemy. Że nie okażemy się podobni do Judasza.
Przykład zdrajcy z Kariotu pokazuje, że można stać blisko Jezusa, a jednak być daleko od niego. Być daleko swoim sercem i swoim umysłem. Tak było w czasach Ewangelii, tak jest i dzisiaj. Zdrada i niewierność - w rodzinie, wśród przyjaciół, w szkole, pracy, pomiędzy państwami. Gdy przyjaciel okazuje się kłamcą i oszustem, zostajesz z bólem serca: poniżony, odepchnięty, wyśmiany. W sieci i w realu. Można powiedzieć, że zostajesz na lodzie. Sam, niczym Jezus na krzyżu Golgoty. Czy istnieje lekarstwo na zdradzieckie serca? Tak, istnieje. Serce przebite na krzyżu, ciche i pokorne, uczy nas wierności. Ogień z Golgoty roztapia każdą bryłę lodu, oddala każdy podszept ciemności. Judasza zamienia w prawdziwego apostoła - wiernego aż do śmierci. Wiernego miłością, którą jest sam Bóg.
249.
Kościół nie po to został ustanowiony, aby był piękny, tylko po to, by zbawiał.
(o. Piotr Rostworowski)
250.
W życiu człowieka, dzisiaj i zawsze, chodzi tylko o jedno: o Boże królestwo. Otrzymałeś łaskę życia, aby dobrze przeżyć swój czas, aby nieść w swojej duszy miłość - miłość do Boga i do ludzi - i w końcu wejść do niebiańskiej chwały. Cóż z tego, gdybyś był najsławniejszym vipem i mega-gwiazdą, jeżeli wylądujesz w piekle! Cóż z tego, że pędzisz czerwonym ferrari, skoro za chwilę śpiewają ci pieśń na cmentarzu! Dlatego zwolnij i pomyśl: co jest najważniejsze w tym życiu? Jak podobać się Bogu?
Temu, którego łaska i miłosierdzie są niczym światło, byśmy nie zginęli w ciemności. Bogu, który każdego z nas pragnie zbawić.
251.
Kościół jest nauczycielem modlitwy, która jest prawdą o Bogu,
a zarazem prawdą o człowieku.
(o. Piotr Rostworowski)
252.
Odczuwamy na dnie duszy ukryte pragnienie "pójścia na całego" i oddania wszystkiego, z życiem włącznie. Nie mamy odwagi, ociągamy się, targujemy się, usiłujemy wyminąć to zasadnicze natchnienie naszego życia, ale ono wciąż powraca i to w najlepszych, najpełniejszych jego chwilach. Jeżeli przez tchórzostwo nasze nie odważymy się pójść za tym głosem i uwięźniemy w miernocie, to jednak, gdy spotkamy przypadkiem na drodze naszej człowieka, który za tym natchnieniem poszedł, który oddał się bez reszty, odczuwamy wyższość tego człowieka, czujemy, że jest to człowiek szczęśliwy, że wydostał się z jakiegoś więzienia na wolność.
(o. Piotr Rostworowski)
253.
Człowiek powołany został do życia twarzą w twarz z Niewidzialnym i Niepojętym, do patrzenia Mu w oczy. Wtedy dopiero stanie się naprawdę sobą, stanie się naprawdę człowiekiem.
(o. Piotr Rostworowski)
254.
Przy Matce nasze serca nareszcie biją jak należy. Głośniej i mocniej, bo to Ona dodaje nam wiary. Wiary w siebie, w to, że nie zagubimy się w tym świecie. I jakoś biją łagodniej i spokojniej, bo przy Matce nie musimy się lękać. Ona wie wszystko i obdarza miłością i przebaczeniem. Nasz Anioł Stróż uśmiecha się promieniście. Wszyscy święci patrzą z zadowoleniem. Matka Aniołów i Królowa Wszystkich Świętych, Niepokalana Pani nieba i ziemi, dla każdego ma czas. Dla każdego otwiera swoje Serce.
W jaki sposób wyznać Jej naszą wdzięczność i miłość? Myślę, że zwyczajnie. Po prostu po raz kolejny usłyszeć, usłyszeć z radością, że bije w nas serce dziecka. Matko, jestem, pamiętam i czuwam, bo takie jest Twoje dziecko. Czasem urwis i nicpoń, ale jednak Twój. Pozwól mi usiąść gdzieś w kącie, w Twoim domku nazaretańskim przycupnąć, bym ogrzał me serce.
255.
Głęboki tragizm ateizmu w tym leży, że człowiek i ateista to po prostu pojęcia sprzeczne.
(o. Piotr Rostworowski)
256.
Z obłudnikiem nie ma żartów. Obłudnik to człowiek kłamstwa i fałszu. Spotkać takiego to nieszczęście, ale jeszcze większe - gdy sam staniesz się obłudnikiem. Gdy udajesz szczęście, a tymczasem ból dławi twe serce. Gdy udajesz miłość, a płonie w tobie pustka i złość. Gdy mówisz wiele o Bogu i wierze, ale wszystko po to, by zyskać opinię pobożnej i religijnej osoby. By popisywać się swoją wielkością i mądrością. Popisujesz się, wielu bije ci brawo, a w tym samym czasie rośnie w siłę twa małość i głupota.
Bóg patrzy na ciebie zdziwiony! Jak można być tak fałszywym i przewrotnym? Przecież życie jest takie proste: nie musisz nikogo udawać, stroić się w kolorowe piórka, nie musisz grać. Prawdziwe życie jest przecież tak proste: dobroć serca. Nic więcej nie trzeba. Dobry człowiek idzie drogą szczęścia, prosto do nieba. Zamiast kłamstwa i obłudy, szczerość i pokora.
257.
Gdy bowiem intelekt pozostaje czysty i całkowicie oddaje się modlitwie,
serce zyskuje wówczas niezmienną radość i niewymowny pokój.
(Teoleptos z Filadelfii)
258.
Uspokój się, Bóg, w którego wierzysz,
nie zapomni o tobie, będzie strzegł,
aż do utraty tchu; pozwoli, abyś błąkał się
i chwiał na wietrze, przymnoży ciężarów,
w końcu obdarzy starością, nie będzie
zwlekał z nagrodą i z karą.
(ks. Jan Sochoń)
259.
Wiele słów codziennie krąży wokół naszej głowy. Wiele zdań wpada nam w ucho (wpada w jedno, a wypada drugim), wiele razy sami otwieramy usta, mówiąc, opowiadając, odpowiadając, rozmawiając, gadając, przeklinając, chwaląc, szepcząc i krzycząc. Te stosy słów płyną nieustannie przez świat. Przez nasz świat gadających głów. Tymczasem Ewangelia przypomina, iż nie liczą się słowa, ale czyny. Co z tego, że ktoś wiele mówi, skoro nie przekształca swoich obietnic w działanie! A zatem nie słowa, od których boli głowa - ale serce, dobre serce, które zdolne jest do uczynków. A jakie serce, takie i życie człowieka. Jeśli dobre serce, to dobre słowo i dobre czyny.
260.
Szukaj rady u każdego mądrego.
(Tb 4, 18)
261.
Ludzki duch jest w stanie dokonać naprawdę zdumiewających rzeczy.
(John Templeton)
262.
Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale życie wieczne miał. To słowa wielkiej nadziei - Bóg stworzył świat z miłości i z miłością, a gdy człowiek oddalił się od Niego przez grzech, Bóg nie dał za wygraną, nie cofnął swojej łaski, nie zrezygnował ze swego planu. Właściwie możemy powiedzieć, iż Pan Bóg zareagował jak ogarnięty szaleństwem hazardu gracz w kasynie w Las Vegas. W obliczu klęski przegranej Bóg wszystko rzucił na szalę. Ofiarował za zbawienie świata swojego jedynego Syna. Ofiarował na krzyżu. Przez Krew Jezusa dokonało się zbawienie całego świata i dlatego dzisiaj wywyższamy krzyż Jezusa. Jak na pustyni Mojżesz umieścił znak nadziei dla pielgrzymów idących do ziemi obiecanej, tak samo my, współcześni pielgrzymi idący pustynią niewiary i rozpaczy, podnosimy w górę znak naszej wiary i nadziei. Patrzymy na krzyż Jezusa - patrzymy w niebo.
263.
Jeśli sądzisz, że potrafisz coś zrobić, masz rację.
Jeśli sądzisz, że nie potrafisz - również masz rację.
(Henry Ford)
264.
Porzuć cynizm i rozpaczliwy nihilizm, aby na nowo odczuć radość wiary i sens życia. Nie jesteś tragicznym bohaterem pomiędzy dwoma tragicznościami, zawieszonym nad przepaścią nicości!
265.
Może pora ogłosić kapitulację? Wyciągnąć białą flagę i powiedzieć: Koniec gry. Po prostu koniec. Dlaczego? Ponieważ nie można w nieskończoność spacerować w żółwim tempie. Prorok Izajasz, ten od Emmanuela, napisał: Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez wytchnienia. Zamiast spacerować w żółwim tempie, biegnijmy! Jak orły, jak młody jeleń, jak Usain Bolt, jak człowiek, któremu śpieszno do domu, bo tam... chleb na stole, kubek z winem i wodą, płonąca świeca. Sakrament miłości.
Tak, tak, mój miły żółwiku, do słuchania Słowa dodać trzeba łaskę sakramentu. Ewangelia i Eucharystia. Gdy zaślubią twe serce, wówczas, ach wówczas... Joanna, Zuzanna, Magdalena, Alicja i Weronika zaczną swój weselny taniec.
266.
Najpotężniejszą siłą, jaką dysponuje człowiek, jest możliwość dokonywania wyborów. To, kim jesteśmy w danej chwili, jest sumą wszystkich decyzji, które dotychczas podjęliśmy. Wybory to cegiełki, z których człowiek buduje swoje życie. Każdy czyn, każde słowo, każda decyzja stają się częścią naszej istoty. Mamy wolną wolę, dzięki której określamy, czego chcemy w życiu. Posiadamy też władzę przywoływania dobra mocą wyobraźni, entuzjazmu, radości i wiary.
(John Templeton)
267.
Nie ufaj miłemu głosowi, gdyż siedem ohyd ma w sercu. Kto kopie dół - weń wpada.
(Prz 26, 26-27).
268.
W teorii jesteśmy nawet nieźli, ale gorzej z praktyką. Więc do dzieła!
O co tak naprawdę chodzi w Piśmie świętym? Jeżeli nie zrozumiałeś, przeczytaj po raz drugi, i trzeci, i znów! Zaczytaj się w świętych wersetach, aby ich blask napełnił twoje oczy.
Patrz, spoglądaj, gap się i wytrzeszczaj oko, aż zobaczysz!
Słuchaj, aż usłyszysz!
269.
Ale nie chcę pomylić celu ze środkiem, schodów ze świątynią. Konieczne jest, aby schody dawały dostęp do świątyni, w przeciwnym razie będzie to świątynia bezludna. Ale ważna jest tylko świątynia.
(Antoine de Saint-Exupéry)
270.
Przyjaciele złożyli się na historię mego życia. Na tysiąc sposobów przeobrazili moje ograniczenia w piękne przywileje i sprawili, że w cieniu upośledzenia stąpam pogodna i szczęśliwa.
(Helena Keller)
271.
Dzieje ludzkości i indywidualna historia każdego z nas udowadnia, że w samotności marniejemy. Człowiek potrzebuje człowieka, jesteśmy wielką ludzką rodziną, wspólnotą przyjaciół, którzy z życzliwością i współczuciem potrafią sobie pomagać. Ta bezinteresowna przyjaźń jest prawdziwym skarbem.
272.
Psalmista mówi, iż lampą życia człowieka jest Boże słowo. Jeżeli zgaśnie lampa słowa Bożego, czyli gdy przestaniemy słuchać Bożej nauki, wówczas człowiek idzie w ciemności. Czasami ta ciemność jest nam potrzebna. Bo wtedy zaczynamy wołać do Boga, szukamy Jego światła w naszych ciemnościach. Wówczas wiemy, co straciliśmy. Ciemności zmuszają nas do walki o światło łaski w naszych duszach.
Jest jednak inny scenariusz, czarny scenariusz, który wisi nad człowiekiem wierzącym. Jeśli ciemność tak mocno odgrodzi nas od Boga, wówczas stajemy się domeną szatana. A on potrafi zachwycić, niczym magnes przyciąga do swojego fałszywego świata. Książę ciemności zaślepia i sprawia, iż przemieniamy się w ślepców. Zapatrzeni w swoje EGO, zapominając o Bogu, który jest jedynym światłem i zbawieniem, nie potrafimy powrócić do źródła życia. Nie potrafimy...
Dlatego istnieją sakramenty: lampy, które przywracają nam życie. Pokuta i Eucharystia - czyli spowiedź (odrzucam grzech i zło) oraz Msza święta (karmię się chlebem miłości). I lektura Biblii, codzienna, prawdziwa, żarliwa, dla siebie i dla innych.
Czytam Biblię, aby stać się dzieckiem Boga. Czytam, aby nie zgubić drogi do nieba. Czytam, aby nie stać się dzieckiem ciemności. Czytam, bo tutaj jest alfabet miłości.
273.
Stary kamieniarz budował mur, który dzięki naturalnemu wyglądowi był bardzo piękny. Właściciel przechadzający się po posiadłości zauważył, że rzemieślnik układa małe kamienie z równą pieczołowitością, co duże. Podszedł więc bliżej i zapytał:
- Przyjacielu, czy budowa nie szłaby o wiele szybciej, gdybyś wykorzystywał więcej dużych kamieni?
- O tak, proszę pana, z pewnością - odpowiedział starzec. - Nie zależy mi jednak na szybkości, lecz na trwałości i pięknie.
(John Templeton)
274.
Można z przyjemnością ślęczeć nad kawałkami układanki, dopóki jest się przekonanym, że da się z nich utworzyć spójną całość. Jeśli jednak układanka okazuje się niemądrym żartem lub jeśli jej projektant nie jest osobą myślącą racjonalnie, zestawianie puzzli zmienia się w koszmar. Właśnie taki brak dostrzegalnego sensu życia jest powodem lęku i frustracji współczesnego człowieka.
(abp Fulton J. Sheen)
275.
Nie bądź zły do przesady i nie bądź głupcem, dlaczego miałbyś zginąć przed czasem?
(Koh 7, 17)
276.
Na sztandarach haseł: "nam nie jest wszystko jedno", "stoimy na straży sprawiedliwości społecznej", "bronimy biednych i uciśnionych" (na przykład mniejszości seksualnych, kobiet jako takich, zaszczutych przez Kościół niewierzących), w rzeczywistości stosowane są praktyki i mechanizmy dokładnie przeciwne tym ideom: bezwzględny prymat taktyki nad wartościami, socjotechnika jako podstawowa metoda działania, drapieżna hegemonia "swoich" i skrzętnie maskowane przywileje "równiejszych".
Ci, którzy głoszą i upominają się o tolerancję, są najmniej tolerancyjni. Ci, którzy trąbią o demokracji, są najmniej demokratyczni. Ci, którzy propagują egalitaryzm, są bezwzględnymi elitarystami.
(Antoni Libera)
277.
Czym jest ludzka rodzina, widzieliśmy na własne oczy w ostatnich dniach lipca. Światowe Dni Młodzieży, krakowskie Błonia, Brzegi, Pola Miłosierdzia. Młodzi z całego świata przybiegli do Polski, by świętować. To było wielkie wyznanie wiary, ale także świadectwo braterstwa. Jesteśmy dla siebie bliscy, jesteśmy jedną wielką rodziną, na wzór tej jedynej rodziny, Świętej Rodziny z Nazaretu.
W tej wielkiej rodzinie nie ma lepszych i gorszych. Każdy się liczy, każdy jest bezcenny. Jednodniowe dziecko i stuletni staruszek. Milioner z Wall Street i obdarty żebrak. Profesor uniwersytetu i uczeń-rekordzista z siedmioma jedynkami z fizyki. W tej wielkiej rodzinie wszyscy są jednakowo ważni, ponieważ wszystkich miłuje Bóg. Miłuje tak samo mocno. On, Ojciec wszelkiego stworzenia, Źródło Miłosierdzia, który zaprasza każdego do swego królestwa.
Ta wielka rodzina nosi swoją specjalną nazwę - to KOŚCIÓŁ. Właśnie w Kościele wspólnie chwalimy Boga. W nim dokonują się najważniejsze rzeczy: chrzest, Eucharystia, spowiedź, małżeństwo. I jeszcze kapłaństwo. Nie tylko kapłaństwo, w którym biskup i księża, ale kapłaństwo wspólne, bo wszyscy powołani jesteśmy, by nasze życie było ofiarą dla Boga. Dlatego przypomnij sobie słowa Papieża Franciszka: nie wyleguj się tak na kanapie, ale z odwagą biegnij w świat. I biegnij za Jezusem drogą prawdziwej przygody. Na tej drodze, w tym sprincie i maratonie, nigdy nie jesteś sam. Ten obok ciebie, biegnący tak blisko, to twój brat, twoja siostra, których dał ci dobry Bóg, abyś nigdy nie był sam. Do nieba bowiem nie idziemy samotnie. Nikt z nas nie jest samotną wyspą.
278.
Leon Degrelle odpowiada, że wszystkiemu winny jest brak miłości i wiary, oddania i poświęcenia. Serce ludzkie jest w stanie upadłości. Na naszych oczach nastąpiło zwycięstwo materii nad prawdą i duchem. Świat stał się bogaty, pełen komfortu, zachwycony swoimi maszynami, sztabkami złota i własną pychą. I właśnie dlatego nastąpił kres człowieka. Początkowo ludzkość z ekscytacją spijała soki rozmaitego komfortu i przyjemności, a potem okazało się, iż apetyczne ciasteczka to trucizna, błoto i tandeta.
279.
Nie chodzi o to, że człowiek masowy jest głupi. Wręcz przeciwnie, dzisiaj jest bystrzejszy i ma większe zdolności intelektualne niż jego poprzednicy w jakiejkolwiek innej epoce. Ale zdolności te do niczego mu nie służą. Raz na zawsze uznaje za święty - zbiór komunałów, szczątków idei, przesądów czy po prostu pustych słów, które za sprawą przypadku nagromadził w swoim wnętrzu, by potem ze śmiałością, którą wytłumaczyć można tylko naiwnym prostactwem, narzucać je innym.
(Jose Ortega y Gasset)
280.
W świecie zabieganych ludzi, w którym pieniądz rządzi wszystkim, celnik Mateusz, znawca tajników giełdy, banków i wszelkiej maści finansjery, włącza czerwone światło i woła: STOP! Nie tędy droga! Prawdziwe szczęście daje Bóg, który jest miłością. Za żadne skarby go nie kupisz; jest wprost przeciwnie: to ON odkupił cię od zbrodni, umierając na krzyżu. To ON cię zbawił, więc... pobiegnij za Nim, jak święty celnik, jak apostoł Mateusz.
281.
Nie schodzą im z ust rozpaczliwe komunały na temat stanowienia o własnym losie, szanowania praw i decyzji innych, potrzeby wypracowania indywidualnych wartości i zaangażowań itd. Spod haseł tych przebija kłębowisko gniewu, zwątpienia i lęku.
(Allan Bloom)
282.
Jak pokonać smoka nihilizmu, który wisi nad współczesną Europą niczym miecz Damoklesa? W jaki sposób odzyskać siłę duchową, cnotę dzielności i męstwa, bez jakich niemożliwa jest obrona wartości moralnych, stanowiących fundament świata zachodniego? Wydaje się, iż należy powrócić do ery rycerskości - jej symbolem jest rycerz, obrońca świętych praw. Nie sentymentalny i czuły reprezentant donkiszoterii, ale dzielny człowiek, którego waleczne serce nie zna lęku.
283.
Nauka sama w sobie jest pewnego rodzaju ucieczką od życia (większość ludzi nauki dlatego poświęciła się nauce, że bała się konfrontacji z własnym życiem). Nie są to głowy otwarte; stąd też bierze się ich notoryczna tępota i niezaradność objawiana w zetknięciu z jakąkolwiek konkretną sytuacją. Nasze poglądy naukowe są coś warte jedynie wtedy, kiedy w zetknięciu z jakimś zagadnieniem czujemy się zagubieni, kiedy doskonale widzimy jego problematyczny charakter i kiedy rozumiemy, że nie znajdziemy oparcia w poglądach dotychczas znanych, w gotowych receptach, w zużytych frazesach czy słowach. Ten, kto odkrywa nową prawdę naukową, musi najpierw zmiażdżyć i zetrzeć w proch prawie wszystko, czego się dotychczas nauczył, dochodzi do niej z rękami zakrwawionymi od ciągłego pokonywania niezliczonej ilości frazesów.
(Jose Ortega y Gasset)
284.
Jan Chrzciciel, prorok znad Jordanu, ogłasza przyjście królestwa Bożego. Prorok z Nazaretu wzywa do nawrócenia. Czy również król, wielki król Herod, powinien się nawrócić? Oczywiście, wezwanie do nawrócenia skierowane jest do każdego człowieka, od żebraka do króla!
Tymczasem król Herod nie ma zamiaru zmieniać swojego życia. Jego poprzednik, nazwany Herodem Wielkim, zgładził dzieci w Betlejem, gdy gwiazda ogłosiła narodzenie Mesjasza. A teraz następny Herod, którego historia nazwie Antypasem, zamordował Jana Chrzciciela. A za chwilę przyczyni się do śmierci Chrystusa. Król Herod gwałtownie wstaje z tronu i protestuje:
Ależ skąd! Wyrok wydał Sanhedryn, Annasz i Kajfasz, wszystko podpisał Poncjusz Piłat, ja nie mam nic wspólnego z ukrzyżowaniem Jezusa!
Tak, tak... Herod ma rację! Jest pijakiem i głupcem, który myśli o nowym rozrywkach. Myśli tylko o sobie. Herod Wielki zabijał z nienawiści, a on zabija z nudów. Niby słucha nauki Jana Chrzciciela, niby pragnie zobaczyć Jezusa, ale... chwilowa fascynacja króla, królewski kaprys, nie potrafią przemienić jego chorego serca. Tchórzliwe i leniwe serce króla staje się mieszkaniem zbrodni. Dlatego uciekajmy przed Herodem, nie pragnijmy stanowisk w jego pałacu. Co z tego, że jestem marszałkiem, ministrem, gubernatorem, generałem, jeśli cień Heroda pada na moje serce?
285.
Dostojny pan o nic nie pyta, niczego nie komentuje, idzie i słucha. Czasem zatrzyma się przed klatką z lwami, aby rzucić im podany przez służbę udziec cielęcy. Patrzy na lwią drapieżność i wtedy uśmiecha się. Potem zbliży się do uwiązanych na łańcuchu lampartów i da im żeber wołowych. Tu pan musi być ostrożny, bo podchodzi blisko drapieżników, które potrafią być nieobliczalne (...) Nasz pan znowu o nic nie pyta i niczego nie komentuje, tylko idzie i słucha z rękami założonymi do tyłu. Bywa, że zbliży się do stada flemingów, ale płochliwe to ptactwo zaraz ucieka i cesarz uśmiecha się na widok stworzenia, które odmawia mu posłuszeństwa.
(Ryszard Kapuściński)
286.
Tyrania bierze się stąd, że usiłując zrealizować niemożliwość, irytujesz się niepowodzeniem, obrzucasz wyrzutami innych i stajesz się okrutny.
(Antoine de Saint-Exupéry)
287.
Gadulstwo nicości wdziera się do świata ludzi, podczas gdy prawda milczy i zostaje zepchnięta na peryferie świata mistyków bądź szaleńców.
288.
Idąc do pierwszej Komunii Świętej słuchamy nauk katechizmu. Jeszcze przed bierzmowaniem, staramy się otwierać serce na Boże objawienie. A później... lata lecą, praca, obowiązki, tyle spraw na głowie. Na tej głowie, z której potrafią wylecieć prawdy wiary, bo przecież rozum nie nadąża za miłością. I powoli człowiek staje się stary i jary. Albo lepiej: tylko stary. Stary i kropka! Co niedziela w kościele, słucha, a nawet uważnie marszczy czoło aż do chwili, gdy... nie rozumie "dlaczego?"
I wówczas zamiast zapytać o wyjaśnienie, nasz DOROSŁY (!) bohater wstydzi się, głupio mu powiedzieć: Nie rozumiem... tak po prostu nie wiem, o co chodzi! A tymczasem trzeba pytać: Boga na modlitwie, siostrę zakonną na rozmowie ("Hej, siostro Weroniko, o co chodzi, bo wymiękam"), a nawet pięcioletnią Zosię, która zawsze wszystko wie najlepiej i jest największym autorytetem.
Któż to powiedział, że musisz stać się dzieckiem Bożym, aby nie zmarnować swojego życia? A zatem do dzieła: STO PYTAŃ DO... żeby królestwo Boże nie przeszło nam obok nosa.
289.
Dotykasz lampy zapałką, ale to
co się zapala, nie oświetla.
Dopiero gdzieś bardzo daleko od
ciebie powstaje krąg światła.
(Rene Char)
290.
Jesteśmy podobni do psów na jakimś akropolu, biegamy wkoło z niewyczerpanymi pęcherzami i tylko czyhamy na sposobność, aby podnieść łapę przy każdym posągu. To się nam przeważnie udaje: sztuka, religia, bohaterstwo, miłość - zostawiliśmy wszędzie nasze bilety wizytowe. Ale śmierć... śmierci nie możemy dosięgnąć. Nie zdołaliśmy jeszcze zbrukać tego posągu. Śmierć pozostała nietknięta, egzorcyzmy jej się nie imają. Jest więcej niż nietknięta. Nasze dymne zasłony są lepsze i gęściejsze niż te, którymi rozporządzali nasi ojcowie, ale wróg ukryty za dymem jest groźniejszy. Powiem, że śmierć spotężniała, odkąd pozbawiono nas pociechy i nadziei. Urosła, stała się niemal tak wielka jak w czasach, kiedy ludzie naprawdę wierzyli w piekło. Bo jeśli człowiek zajmuje się chodzeniem na filmy, patrzeniem na futbol, zjadaniem czekolady, jeśli jest człowiekiem współczesnym, wówczas śmierć naprawdę jest piekłem. Za każdym razem, gdy zasłona dymu rzednie, ludzie przez mgnienie oka dostrzegają coś niecoś i ogarnia ich przerażenie.
(Aldous Huxley)
291.
Bohaterka pewnego opowiadania śni, że goni ją wielki, okropny, przerażający potwór.
Kiedy droga ucieczki okazuje się pułapką, z której nie ma wyjścia, wyczerpana kobieta krzyczy do zbliżającego się potwora:
- Jakie okropne rzeczy chcesz mi zrobić?
Potwór spojrzał na nią zdziwiony i powiedział:
- To zależy od ciebie. W końcu to twój sen!
(John Templeton)
292.
Musisz stać się dzieckiem, by wejść do nieba! Prawdziwym dzieckiem, a nie przerośniętym dzieciakiem, z którego wyparowały już radość życia, zachwyt, niewinność i dziecięca ufność.
Duże dzieci edukują się w szkole cwaniactwa i obłudy. Grają w okropną grę, znaną jako MANIA WIELKOŚCI.
293.
Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.
(1 Kor 2, 9)
294.
Wierzymy: nie dlatego, że chcemy wiedzieć, lecz dlatego, że chcemy być.
(Thomas Merton)
295.
Zejście na złą drogę, upodlenie się, to drogi życia tych, którzy odrzucili możliwość bycia tym, kim być powinni. Ich autentyczne "ja" nie zamiera, lecz zamienia się w oskarżający cień, w widmo, które nie pozwala im ani na chwilę zapomnieć o podrzędności życia, jakie wiodą, w porównaniu z tym, jakie wieść powinni. Człowiek spodlony to żyjący samobójca.
(Jose Ortega y Gasset)
296.
W Samarii nie lubią Żydów. Ze wzajemnością. Bo Żydzi też nie lubią mieszkańców Samarii. Nienawiść kontra nienawiść. Po cóż więc Jezus idzie przez Samarię? Dlaczego nie omija tego wrogiego terytorium? Chrystus idzie do Jerozolimy... to pierwsze! Tam zostanie przybity do krzyża. Tam umrze. I tam powstanie z martwych! A drugie jest nie mniej istotne: Chrystus nikogo nie omija! Przychodzi do wszystkich. Każdemu pragnie ofiarować zbawienie. Mieszkańcom Judei, Galilei... i Samarii! Jezus jest niczym dobry Samarytanin, który pochyla się nad każdym, by opatrzyć jego rany. By dźwignąć go do prawdziwego życia.
Wszystko jasne? Tak jest! Każdy zrozumiał? Oczywiście! Chociaż jak zwykle apostołowie dali plamę: ze złości chcą spalić ogniem gburowatych i niegościnnych mieszkańców miasta, które nie przyjęło Jezusa. Tacy dzielni i odważni teraz, a w Ogrodzie Oliwnym wszystkich dopadnie strach!
Tak myślę o tej scenie: oburzeni uczniowie odgrażają się, miotają obelgi i pragną spalić nikczemnych Samarytan. Wszak zasłużyli na karę! A Pan Jezus, łagodnie uśmiechając się, mówi do nich: Spokojnie, przecież już to przerabialiśmy. Nie pamiętacie zamkniętych drzwi w Betlejem?
297.
Delikatna osnowa cywilizacji, w którą wplecione są kolejne pokolenia, spruła się:
dziś dzieci są hodowane, lecz nie wychowywane.
(Allan Bloom)
298.
Rozpuszczać to znaczy nie ograniczać żądań i potrzeb, to znaczy wpajać danemu osobnikowi przekonanie, że wszystko mu wolno i że do niczego nie jest zobowiązany. Dziecko tak wychowywane nie ma okazji doświadczyć granicy własnych możliwości.
(Jose Ortega y Gasset)
299.
Człowiek to indywidualista, który wygnany z nieznanego raju,
rozpaczliwie szuka sensu i prawdziwego życia.
300.
Trzech wędrowców spotyka Jezusa. A nawet więcej, trzej młodzieńcy szukają Go, aby wyznać Mu swoją fascynację, aby zgłosić swoje pragnienie, aby podzielić się tęsknotą: PÓJDĘ ZA TOBĄ...!
A Jezus nie podaje im pomocnej ręki. Wszyscy odchodzą bez zielonego światła, okazują się marzycielami, których nie stać na wytrwały wysiłek. Droga za Jezusem okazuje się niełatwa: Jeśli chcesz pójść za Mną, weź swój krzyż, zaprzyj się swojego egoizmu i lenistwa, odrzuć tchórzliwe i gnuśne myśli, zapomnij o manii własnej wielkości.
Trzech młodzieńców odchodzi ze smutkiem, ale... Halo, halo, pojawia się ktoś czwarty! Ktoś, kto przypomina mi... tak, to ja! To ja przychodzę i to do mnie Jezus mówi: Czy pragniesz pójść ZA MNĄ? Otwieram usta, aby odpowiedzieć: Panie, Ty wiesz, Ty wszystko wiesz... ale ON już pomaszerował dalej. A z Nim jego uczniowie. Poczułem łzy, samotny i zawstydzony zostałem na progu mojego domu, z tym okropnym drżeniem serca. Zamknąłem powoli drzwi, moja kanapa z zadowoleniem pomachała mi łapką. I już miało być JAK ZWYKLE, gdy... do moich uszu doszedł hałas i rwetes.
Trzech marzycieli biegło sprintem za orszakiem Jezusa!!! Chcemy przeżyć prawdziwą przygodę, przygodę miłości - oczy ich pełne były blasku. Ostatni raz popatrzyłem na wygodną, znudzoną kanapę, i krzyknąłem tak głośno, że mój czarny kot uciekł w popłochu: Panowie, czekajcie, przecież ewangelistów musi być CZTERECH!
301.
Bądź jedyny i niezastąpiony.
Niechaj między czynami i słowami istnieje dla ciebie jeden tylko łącznik: ty sam. Odbijaj każdy dźwięk, jaki cię dosięgnie, ale wzmacniaj go i nadawaj mu barwę własnego głosu. Ta barwa będzie twoja. Niech ludzie mówią: To brzmi jak Apollodor, podobnie jak mówią: 'To brzmi jak flet', jak fujarka, obój czy fagot. A miej ambicję, aby być jak organy, bo obejmują one wszystkie rejestry tonów.
(Miguel de Unamuno)
302.
Bądź ekstrawagancki, dziwacz, ile tylko możesz, więcej warte błądzenie niż chodzenie po wytyczonej ścieżce. Kretyni, którzy zarzucają bliźnim ekstrawagancję, ileż by dali, żeby się takimi stać! Nie daj się zakwalifikować, zachowuj się jak lis, który kitą zaciera za sobą ślady; zbijaj ich tropu.
(Miguel de Unamuno)
303.
W Dzień Flagi stajemy pod sztandarem naszych ojców, pamiętając o miłości do naszej Ojczyzny. Stają przedszkolaki ze swoją panią, która uczy ich trudnej sztuki pisania w języku Sienkiewicza, Gombrowicza... i jeszcze Norwida. Stają pod sztandarem staruszkowie - z Powstania Warszawskiego i spod Monte Cassino. "Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy". Ten sztandar to Bóg i wiara, honor i Ojczyzna, i jeszcze rodzina. A na sztandarze biały orzeł, dumny znak dumnego rodu Polaków.
Pod sztandarem stoją wszyscy nasi polscy święci. Od Wojciecha i Stanisława - do Jana Pawła Drugiego i Ojców Franciszkanów, zabitych w Peru. I Helenka Kmieć. Oto jest armia Polaków, którzy przez wieki pokładali w Bogu swoją nadzieję. Tych, którzy całowali krzyż święty i nieśli przed sobą ikonę Maryi jako znak swojej wiary! Tak czynili tysiąc lat temu - tak czynią i dzisiaj. Dlatego inne narody patrzą na nich z podziwem - "Oto lud Bogurodzicy, dzieci Niepokalanej, która jest ich Królową i Matką".
O tym myślę, patrząc na biel i czerwień polskich sztandarów, nie tylko drugiego maja... O tym myślę trzeciego maja, w Święto Królowej Polski. W tej naszej bieli i naszej czerwieni - bardzo JEJ do twarzy!
Maryjo, Królowo Polski, módl się na nami!
304.
Na Kalwarii trzy krzyże. Pod krzyżem Jezusa stoi Maryja i Jan, czyli uczeń umiłowany. To JAN stanie się za chwilę autorem Ewangelii, trzech listów i Apokalipsy. Milczy pod krzyżem, ale jego serce zbiera wszystkie słowa i obrazy, aby powstał wielki opis dziejów zbawienia. I właśnie do niego Pan Jezus mówi: OTO MATKA TWOJA!
Każdy z nas jest dzisiaj Janem. Maryja to nasza Matka, w Niej pokładamy naszą nadzieję. Matka Najświętsza. Cicha i piękna jak wiosna. Serdeczna Matka. Bogurodzica Dziewica. Czarna Madonna. Po prostu Matka!
Do Niej pielgrzymujemy spod Giewontu i znad polskiego Bałtyku. Do Niej kierujemy swoje szepty i westchnienia. Zdrowaśki, litanie, różańce, godzinki, roraty i Anioł Pański, gdy biją dzwony. To Jej powierzamy tych, którzy odchodzą z tego świata, śpiewając SALVE REGINA - Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia.
305.
My nie wierzymy już w nieśmiertelność duszy i śmierć nas przeraża, myśl o śmierci ciąży nad każdym z nas i sączy gorycz do serc perspektywą nicości, pozagrobową wieczną pustką. Pewnej nocy zaśniesz, aby nie obudzić się więcej nigdy, nigdy, nigdy i nawet tej pociechy mieć nie będziesz, żeby wiedzieć, co cię tam czeka... Kto ci powie, że go to nic nie obchodzi, kłamie albo jest beznadziejnym głupcem.
(Miguel de Unamuno)
306.
Bądź, kim jesteś!
(Pindar)