50 aniołów dla duszy - Anselm Grün OSB

Kup ebooka

42.90 zł
34.32 zł (29,53 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1

Anioł Po­koju

Za po­ko­jem tę­sk­nimy wszy­scy. Jed­nak czę­sto nie od­naj­du­jemy drogi pro­wa­dzą­cej do po­koju. Po­trze­bu­jemy wtedy Anioła Po­koju, który wpro­wa­dzi nas w ta­jem­nice po­koju, który nas, nie­spo­koj­nych lu­dzi, uspo­koi i po­da­ruje po­kój we­wnętrzny oraz ze­wnętrzny. Po­kój nie jest czymś, co da­łoby się wy­ko­nać, lecz za­wsze jest po­da­run­kiem, z któ­rym czło­wiek musi ob­cho­dzić się w spo­sób od­po­wie­dzialny. Kiedy to­wa­rzy­szy nam Anioł Po­koju i ofia­ro­wuje na­szemu ży­ciu za­do­wo­le­nie i po­jed­na­nie, wtedy rów­nież my mo­żemy się stać dla in­nych lu­dzi Anio­łami Po­koju. Je­zus na­zywa bło­go­sła­wio­nymi tych, któ­rzy wpro­wa­dzają po­kój, któ­rzy na tym świe­cie stali się Anio­łami Po­koju.

Gdy roz­wa­żamy ta­jem­nicę po­koju, wtedy do­brze jest od­wo­łać się do ję­zyka. W ję­zyku he­braj­skim mówi się o "sza­lom". W chwili po­zdro­wie­nia lu­dzie ży­czą so­bie wza­jem­nie "sza­lom", by za­wrzeć w tym wszystko to, czego czło­wiek po­trze­buje do ży­cia: po­kój, peł­nię ży­cia, do­bre sa­mo­po­czu­cie, szczę­ście, za­do­wo­le­nie. Grecy prze­tłu­ma­czyli he­braj­skie słowo "sza­lom" sło­wem "eirene". Ozna­cza ono do­bro­byt, ale też spo­kój, po­kój du­chowy. Dla Gre­ków po­kój to stan spo­czynku. Nie ist­nieje wtedy ża­den spór. W ta­kim sta­nie spo­koju i po­koju czło­wiek może so­bie bu­do­wać bez­pieczną eg­zy­sten­cję i do­cho­dzić do do­bro­bytu. "Eirene" ma rów­nież zwią­zek z har­mo­nią. Wszystko zga­dza się ze sobą i pa­suje do sie­bie. Gdy wszystko zga­dza się w czło­wieku i jest dla czło­wieka od­po­wied­nie, wtedy może on zgod­nie żyć, w zgo­dzie ze swoim ser­cem, ale też w zgo­dzie ze swo­imi braćmi i sio­strami. Po­wstaje wtedy har­mo­nia serca i zgodne współ­brz­mie­nie ze­wnętrz­nych oko­licz­no­ści.

Ła­ciń­skie słowo ozna­cza­jące po­kój: "pax" po­cho­dzi od słowa "pa­ci­sci" i ozna­cza: pro­wa­dzić per­trak­ta­cje, za­wie­rać pakt, za­wie­rać umowę. Dla Rzy­mian po­kój po­le­gał na tym, że wza­jem­nie ze sobą roz­ma­wiali i uzgad­niali wspólne re­guły. W przy­mie­rzu, ja­kie się za­wie­rało, oby­dwaj part­ne­rzy zo­bo­wią­zy­wali się do do­trzy­ma­nia wza­jem­nej umowy. Tu­taj uwi­dacz­nia się ważny aspekt po­koju. Na­leży ze sobą roz­ma­wiać, by mógł zro­dzić się po­kój. Czło­wiek, który tłumi swoje uczu­cia, może wpraw­dzie za­cho­wać ze­wnętrzny po­kój, jed­nak jego stłu­mione agre­sje kie­dyś po­wrócą i za­grożą ze­wnętrz­nemu po­ko­jowi. Uczu­cia, które nie zo­stały uze­wnętrz­nione, blo­kują nas i od­dzie­lają nas od sie­bie. Po­kój ni­gdy nie był dla Rzy­mian ide­al­nym sta­nem, który po pro­stu jest. Mu­siał być zdo­by­wany, po­przez wspólne go­dze­nie się na te same za­sady. Po­kój wy­maga więc pracy i wy­siłku. Po­trze­buje też kla­row­no­ści. Po­kój moż­liwy jest tylko wtedy, gdy czło­wiek sły­szy czło­wieka, gdy się mu przy­słu­chuje, gdy we wza­jem­nym na­słu­chi­wa­niu po­wstaje kom­pro­mis, dzięki któ­remu wszy­scy mogą zgod­nie żyć. Nie ist­nieje ni­gdy ide­alny po­kój, lecz za­wsze tylko po­kój re­la­tywny po­mię­dzy czło­wie­kiem a czło­wie­kiem, po­mię­dzy grupą albo po­mię­dzy dwiema gru­pami.

Nie­miec­kie słowo "po­kój" po­siada zwią­zek ze sło­wem "wolny" (niem. Frie­den - po­kój; frei - wolny). Słowo "wolny", po-sia­da­jące in­do­ger­mań­skie ko­rze­nie, ozna­cza: "bro­nić, ochra­niać, lu­bić, ko­chać". Osoby wolne to te, które się ko­cha i przez to ochra­nia. Są to przy­ja­ciele, wo­kół któ­rych wznosi się wał ochronny, któ­rych się uspo­kaja. Po­kój jest prze­strze­nią chro­nioną, w ja­kiej prze­by­wają wolni lu­dzie i w ja­kiej przy­jaź­nie spo­ty­kają się ze sobą. Po­kój po­siada też zwią­zek z przy­jaź­nią i mi­ło­ścią. Ger­ma­nie mają swoje wła­sne do­świad­cze­nia z po­ko­jem. Ochra­niali swo­ich przy­ja­ciół, gdy bro­nili ob­szaru, na który nie mógł wejść ża­den prze­ciw­nik. Wo­kół tego ob­szaru wzno­sili ogro­dze­nie. Tam mo­gli żyć w po­koju i ko­chać się wza­jem­nie. Rów­nież dla Ger­ma­nów po­kój nie był czymś po pro­stu stale obec­nym. On mu­siał być chro­niony. Na­le­żało się o niego sta­rać. Na­le­żało go bro­nić.

Nie ist­nieje tylko po­kój po­mię­dzy ludźmi. Mó­wimy rów­nież o po­koju we­wnętrz­nym, o po­koju du­szy. Cho­dzi tu o to, że ochra­niamy we­wnętrzną prze­strzeń na­szej du­szy i nie po­zwa­lamy wtar­gnąć do niej prze­ciw­ni­kom na­szej du­szy. Wy­wal­cze­nie we­wnętrz­nego po­koju było dla daw­nych mni­chów naj­waż­niej­szym za­da­niem. Od­by­wało się to na dwa spo­soby: po pierw­sze, gdy ochra­niali prze­strzeń du­szy przed in­tru­zami, przed na­mięt­nymi my­ślami, które pra­gną ob­jąć w po­sia­da­nie lu­dzi. Drugi spo­sób po­le­gał na tym, że po­zwala się co prawda wejść na­mięt­no­ściom do du­szy, ale per­trak­tuje się z nimi i roz­ma­wia. Bada się za­miar i siłę, jaka się w nich znaj­duje, by póź­niej z niej sko­rzy­stać. Tym spo­so­bem prze­ciw­nicy stają się przy­ja­ciółmi. Na­mięt­no­ści służą du­szy i jej we­wnętrz­nemu po­ko­jowi. Za­miast z nią wal­czyć, ochra­nia­jąją. Mnisi spo­ufa­lali się z na­mięt­no­ściami i za­przy­jaź­niali się z nimi. Tym spo­so­bem mo­gli żyć bez lę­ków. Byli wolni od me­cha­ni­zmów pro­jek­cji, z po­wodu któ­rych po­wstaje tak wiele wro­go­ści. Po­nie­waż znali na­mięt­no­ści w swoim sercu, nie pro­jek­to­wali ich już wię­cej na inne osoby. Czło­wiek, który nie zna sa­mego sie­bie, od­krywa swoje pod­świa­dome emo­cje i po­trzeby u in­nych lu­dzi i tam je zwal­cza. W ten spo­sób ro­dzi się nie­przy­jaźń i nie­na­wiść. Tylko ktoś, kto sam ze sobą żyje w po­koju, po­trafi też na ze­wnątrz bu­do­wać po­kój. Kto sam sie­bie nie­na­wi­dzi, ten roz­prze­strze­nia rów­nież wo­kół sie­bie nie­na­wiść. Czło­wiek roz­darty sam w so­bie, dzieli rów­nież lu­dzi wo­kół sie­bie.

Pi­smo Święte uczy, że czło­wiek sam z sie­bie nie jest zdolny do po­koju ze sa­mym sobą, ze stwo­rze­niem i z ludźmi. Dla­tego też musi in­ter­we­nio­wać sam Bóg. Po­syła swo­jego Syna, Je­zusa Chry­stusa, nio­są­cego po­kój. Święty Łu­kasz, grecki ewan­ge­li­sta, opi­suje Je­zusa jako ko­goś, kto przy­nosi ca­łemu światu po­kój ina­czej niż ce­sarz po­koju Au­gust: - bez broni, sam, dzięki swo­jej mi­ło­ści. Gdy się na­ro­dził, anio­ło­wie ogło­sili światu po­kój na ziemi. Anio­ło­wie otwie­rają na­sze oczy na po­kój, ja­kiego my sami nie stwa­rzamy. Anio­ło­wie nie tylko ogła­szają po­kój, lecz rów­nież przy­no­szą nam po­kój. Sztuka czę­sto przed­sta­wiała na mo­stach i pla­cach Anioła Po­koju. Jego za­da­niem była ochrona mia­sta lub kraju i za­pew­nie­nie tam po­koju. Anioł Po­koju jest od­po­wie­dzialny nie tylko za kraj, lecz trosz­czy się rów­nież o twój we­wnętrzny po­kój. On pra­gnie ustrzec cię przed za­war­ciem złego po­koju, ta­niego kom­pro­misu. Anioł Po­koju pra­gnie otwo­rzyć twoje oczy na prawdę, że po­kój moż­liwy jest tylko tam, gdzie wszy­scy mogą w od­po­wiedni spo­sób dojść do głosu oraz gdzie uwzględ­niane są ich słuszne po­trzeby. Po­kój, który owo­cuje, nie­sie ze sobą ra­chu­nek prawdy. Nie zna zwy­cięz­ców i zwy­cię­żo­nych. Anioł Po­koju pra­gnie, byś sam ze sobą żył w zgo­dzie. Pra­gnie stwo­rzyć po­kój dla wszyst­kich lu­dzi; po­kój, który ozna­cza jed­no­cze­śnie har­mo­nię, do­bre sa­mo­po­czu­cie, za­do­wo­le­nie, wol­ność, mi­łość i szczę­ście.

Ży­czę ci, byś za­ufał Anio­łowi Po­koju, byś przy­jął za­pro­sze­nie do roz­po­czę­cia dia­logu z prze­ciw­ni­kami two­jej du­szy, do roz­mowy z tym wszyst­kim, co wo­kół cie­bie obce i nie­znane, byś mógł wtedy za­wrzeć pakt, który przy­nosi owoce. Tylko w taki spo­sób może zro­dzić się po­kój, prze­strzeń mi­ło­ści i wol­no­ści; prze­strzeń do­bro­bytu i do­brego sa­mo­po­czu­cia, w któ­rej ży­jesz w har­mo­nii ze sobą sa­mym i z ca­łym stwo­rze­niem; prze­strzeń, w któ­rej już te­raz brzmi coś z har­mo­nii Raju.