21 kluczy do twórczego życia dziecka - Joanna Maria Kwaśniewska

Kup ebooka

59.00 zł
47.20 zł (38,35 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Dlaczego?

Gdy byłam dzieckiem, nikt nie czytał mi bajek. Być może dlatego, że panicznie bałam się, że wilk mógłby skrzywdzić Czerwonego Kapturka, a Królewna Śnieżka zostanie wyrzucona z domu przez wredną macochę. Baśnie braci Grimm, które próbował czytać mi tata, kończyły się moim wrzaskiem, płaczem i chowaniem się pod kołdrę z zatkanymi uszami. Mały Książę, którego próbowała mi czytać mama, wydawał mi się dziecinny, abstrakcyjny i pozbawiony prawdziwej materii życia. Zamiast tego moja babcia opowiadała mi przed snem historie ze swojego dzieciństwa. Krótkie fragmenty swojej biografii. Tych mogłam słuchać bez końca.

Babcia Lonia (zdrobnienie od Leokadia) siadała na moim łóżku i snuła swoje opowieści. Gdy kończyła jedną, zawsze błagałam ją o kolejną. Gdy twierdziła, że już nic więcej nie pamięta - prosiłam ją, by powtarzała te historie, które już wcześniej mi opowiedziała. Można rozważać, czy małe dzieci powinny wychowywać się na wspomnieniach swoich opiekunów... Może powinny słuchać treści przeznaczonych dla najmłodszych, które - jak baśnie - mają przemyślaną strukturę, morał i głębokie znaczenie. Historie mojej babci służyły również zapewne jej samej. Dzięki nim mogła wrócić do dawnych czasów, pewnie nieco je upiększyć i podkoloryzować, ale przede wszystkim nadać sens tym wydarzeniom, które miały miejsce.

W jednej z opowieści moja babcia wraz z siostrami biegła przez pole. Jej mama wcześniej prosiła ją wiele razy, by nie zakładała swoich ładnych wyjściowych kozaczków, ale mała Lonia właśnie te buty włożyła. Coś się stało, co dzieciaki wystraszyło, chyba wściekły sąsiad lub sąsiadka wybiegli bronić swojego zagonu - cała banda musiała uciekać bardzo szybko. Wtedy jeden z eleganckich kozaczków utknął w błocie i Lonia nie miała czasu ani sił go stamtąd wyciągnąć. Dobiegła do domu tylko w jednym bucie.

W innej opowieści Lonia próbowała zasnąć w swoim łóżku. Późną nocą starsze siostry już głęboko oddychały w ciemności, ale ona nie mogła zapaść w sen. Był to czas tuż po przeprowadzce do nowego mieszkania, jeszcze niewyremontowanego. Wyjście na balkon nie zostało skończone, a zbliżanie się do niego groziło niebezpieczeństwem. Jednak Lonia postanowiła wyjrzeć na podwórko. Może zaciekawił ją jakiś dźwięk? Może chciała spojrzeć na księżyc? Gdy podeszła już bardzo blisko balkonu, usłyszała głęboki, dojrzały głos: Nie zbliżaj się tu, Loniu! Uważaj! To niebezpieczne! To był głos znikąd i zewsząd zarazem. Nie pochodził od żadnej konkretnej osoby, ponieważ żadnej dorosłej osoby w pokoju nie było. Zabrzmiał szeptem tuż obok jej ucha. Przestraszyła się i wycofała ze swojego planu.

W Poznaniu, gdzie mieszkała w czasie wojny, zostały ulokowane duże zakłady zbrojeniowe z głębi Rzeszy. 15-letnia wówczas Lonia została zmuszona do pracy w nich. Jeździła do zakładów tramwajem, a jej zadaniem było szlifowanie i polerowanie. Czego? Nie pamiętam dokładnie. Wiem, że robiła to w białych rękawiczkach. Tak jak inne polskie dziewczynki z jasnym warkoczami.

Ukochaną siostrą Loni była Kazia - o 2 lata starsza. Rzadziej bawiła się z Irką i Trudką (od imienia Gertruda), gdyż dzieliła je większa różnica wieku. Gdy Lonia miała niespełna 6 lat, umarła jej siostra Irka. Dziesięć lat później, w czasie okupacji, odeszła ukochana 18-letnia Kazia - miała zapalenie płuc i z powodu biedy oraz trudności w opiece medycznej nie udało się jej uratować. Wojnę przeżyła oprócz Loni tylko siostra starsza od niej o kilkanaście lat.

Takie opowieści kształtowały moje dzieciństwo. Czasami wzruszające, trochę magiczne i uduchowione, czasami tragiczne i bardzo smutne. Może z tego czasu płynie moje zamiłowanie do biografii. Obserwowanie ludzkiego życia od najwcześniejszych lat. Widzenie w starszej pani, z siwymi włosami podkręcanymi nocą na wałki, maleńkiej dziewczynki o blond lokach i z chochlikowym spojrzeniem.

Gdy byłam nastolatką, moja babcia nie czuła się szczęśliwa. Przeżywała wiele lęków, obawiała się wychodzić z domu, chociaż bardzo pragnęła towarzystwa, traciła sens życia. Trudno było wówczas o psychologa, psychoterapeutę. Do psychiatry nie chodziło się z takimi stanami. Ja już wówczas uwielbiałam malować, kochałam pisać, śpiewać i tańczyć. Intuicyjnie czułam, że to wspaniałe lekarstwo dla mojej babci. Tak bardzo chciałam jej pomóc, by nie była smutna, by nie cierpiała, by nie bała się życia. Jako dziecko jednak nie potrafiłam nic zrobić. Chciałam, żeby poczuła fascynację, by znalazła sens, ale nie udawało mi się jej w żaden sposób wydobyć z mroku. Zapadała się.

Dzisiaj, łącząc fakty, widzę dość wyraźnie, że ta książka jest kontynuacją mojej misji sprzed lat. Mojej misji, by dać ludziom fascynację życiem, by pomóc dzieciom znaleźć pasję, która jest jednym z najcenniejszych podarunków. Pomaga w trudnych chwilach, nadaje sens, znaczenie i koloryt, dookreśla, kim jesteśmy. Twórcza pasja to co innego niż oglądanie seriali - moja babcia zatapiała się w nich na długie godziny i wracała z powrotem do tego świata w jeszcze gorszym stanie. Twórcza pasja to dawanie z siebie tego, co najlepsze. Urzeczywistnianie swoich wyobrażeń. Dzielenie się sobą.

Dla kogo?

Ta książka jest o dziecku małym i dużym. Przyda się rodzicom, którzy jeszcze zmieniają pieluchy, a także tym, których dziecko samo robi sobie śniadanie, do szkoły jeździ autobusem, a koledzy i koleżanki bardziej go pociągają niż wieczory spędzane z mamą i tatą. Ta książka jest o rozkwicie dziecka - przepoczwarzaniu się z larwy w motyla. Warto ją jednak przeczytać, zanim nastoletnie dziecko powie: Nie potrzebuję już Twoich rad, zanim wyfrunie na stałe z rodzinnego gniazda. Wtedy jest już nieco za późno na wychowywanie.

Sama o tym wiem, gdyż spędziłam z moimi dziećmi już ponad 15 lat. To dużo czasu, by nauczyć się bycia mamą. Nauczyłam się na przykład, że dziecko jest istotą niezależną, pełną, oddzielną, ale rodzice nadal mogą wiele. Nie tylko mogą kształtować środowisko, w jakim dorasta młoda osoba, ale też mogą pomóc w interpretacji świata, przekazując potomkowi postawy i przekonania, które zostaną mu w spadku i będą miały dużo większy wpływ na jego życie niż zestaw srebrnych sztućców lub thermomix podarowany na 18. urodziny.

21 kluczy do twórczego życia dziecka przyda się również psychologom i pedagogom, którzy dzięki tej książce mogą jeszcze głębiej zrozumieć mechanizmy stojące za twórczym rozwojem dziecka i znaleźć odwołania do współczesnych badań naukowych w zakresie psychologii twórczości. Szeroki zakres przypisów źródłowych pomoże osobom profesjonalnie zajmującym się rozwojem dziecka odnaleźć publikacje, które poszerzą fachową wiedzę i umiejętności.

Po co?

Każdy rodzic marzy, by jego dziecko było szczęśliwe. Dla każdego jednak "szczęście" znaczy coś nieco innego. Ja wyobrażam sobie, jak moje dzieci podejmują samodzielne decyzje - czasami lepsze, czasami gorsze. Jak wyciągają z nich wnioski, jak kreatywnie rozwiązują pojawiające się przed nimi problemy i wiedzą, że jak się nie da wejść przez drzwi, to wejdą oknem. Widzę moje dzieci jako osoby pełne charyzmy, pasji i radości. Widzę je jako ludzi, którzy z wypiekami na twarzy, z błyskiem w oku wykonują zadania, które ich cieszą, i sami z siebie prą do przodu. Stawiają przed sobą wyzwania. Chciałabym, by czuły swoją siłę i kompetencję. By czuły się swobodnie, respektując prawa drugiego człowieka. Marzy mi się, by miały pomysły i wytrwałość do realizacji nawet najtrudniejszych wyzwań. A w sytuacji, gdy będą ponosić porażki lub zostaną same na polu walki, by wytrwały w niezależnym myśleniu. To jest moje marzenie.

To wszystko wypisane jest na drogowskazie wskazującym drogę do twórczego życia. To bardzo szeroka droga, która nie jest określona przez konkretne dyscypliny ani talenty. To raczej kierunek wychowawczy zakładający, że wartością jest życie w zgodzie ze sobą, w swobodzie wyboru, w wolności osobistej; życie osadzone w kontekście kultury danego społeczeństwa. Społeczeństwa, do którego każdy zdrowo rozwijający się człowiek chce wnieść od siebie coś na miarę swoich możliwości. Coś, co ma sens i znaczenie dla innych ludzi. Coś, co sprawi, że zostawi się świat chociaż odrobinę lepszym.

Wybitna pedagożka Maria Montessori pisała prawie 100 lat temu, że to dzieci dają nadzieję na pokój na świecie i lepsze jutro. Wychowanie dzieci w klimacie szacunku do siebie i jednoczesnym szacunku w stosunku do innych osób daje nadzieję, że ludzkość poradzi sobie z problemami, z którymi aktualnie się boryka, zarówno w kontekście ekologii i zdrowia publicznego, jak i w kontekście geopolitycznym.

O czym?

21 kluczy do twórczego życia dziecka jest więc o tym, jak rodzice mogą wesprzeć swoje dzieci w ich twórczym rozwoju. Jak możemy pomóc im odnajdywać swoje pasje, wychodzić z inicjatywą, myśleć niezależnie i być wytrwałym niezależnie od pojawiających się przeszkód czy porażek. Jak nauczyć dzieci komunikować się z innymi, tak by potrafiły przekonywać do swoich racji w poszanowaniu i uwzględnianiu potrzeb i punktów widzenia innych ludzi.

Duży wpływ na charakter tej książki ma moja wiedza naukowa, kontakt z wieloma dziećmi i ich rodzicami, z którymi miałam przyjemność rozmawiać i towarzyszyć im w rozwoju, pasja do czytania biografii, a także osobiste rodzicielskie niepewności, zwątpienia, lęki i porażki, które zainspirowały mnie do szukania odpowiednich rozwiązań, badania i sprawdzania. Porażki są częścią ludzkiej natury. Są elementem życia każdego rodzica. Nikt z nas świadomie nie zdecydował się na rodzicielskie porażki - działamy najlepiej jak potrafimy, w warunkach, które przynosi życie - nie zawsze łatwych. Rodzicielstwo to przecież jedno z najtrudniejszych zadań znanych ludzkości. Szczególnie dzisiaj, gdy rodzice są pozbawieni wsparcia ze strony starszych pokoleń, gdy walczą z inflacją lub próbują zrealizować narzucone kulturowo standardy konsumpcyjnego stylu życia, gdy dzieci są od maleńkości porywane przez niebieskie ekrany, media społecznościowe i gry internetowe, gdy obawiamy się o przyszłość, która tak dynamicznie zmienia się na naszych oczach, że dla dzieci szybko stajemy się boomerami.

Dzisiaj rodzice mają szeroki dostęp do informacji na temat wychowania. Porady, wskazówki, style, sposoby podawane nam przez osoby, które nie znają kontekstu naszego życia, temperamentu dziecka. Oczekiwania względem rodziców są bardzo wysokie, a rodzicielstwo to przecież nie tresura dzieci. Presja perfekcjonizmu jest na tyle ogromna, że rodzicielstwo często przestaje nam przynosić radość. Staje się kolejnym przykrym obowiązkiem. A przecież naszym zadaniem jako rodzica nie jest to, by stać się dziecka trenerem, coachem, ale przede wszystkim, by kochać i tworzyć optymalne warunki do wzrostu. Jednocześnie naszym zadaniem jako człowieka jest to, by wypełniając jakąkolwiek życiową rolę, dbać o siebie, swoje potrzeby i własny rozwój.

Książka 21 kluczy do twórczego życia dziecka pokazuje, czym tak naprawdę jest twórczość, dlaczego jest ważna, i jak otwierać drzwi do twórczego rozwoju małego człowieka. W niektóre klucze rodzic na pewno już jest wyposażony - jesteśmy zasobni w różne umiejętności, które pozwalają troszczyć się o swoje potomstwo. Jednak o wielu kluczach często nie mamy pojęcia lub używamy ich nieświadomie. Opisując je, staram się pokazać, jaki jest sens otwierania konkretnych drzwi i jak można tego dokonać z korzyścią dla dziecka i bez szkody dla siebie. W prezentowaniu poszczególnych kluczy sięgam po przykłady z biografii wielu znanych, twórczych ludzi. Przedstawione dane biograficzne należy traktować jedynie jako anegdotyczne, trudno też wskazać na źródła powiedzonek czy sentencji przypisywanych tym osobom.

Mam nadzieję, że czytelnicy znajdą w tej książce oparcie i inspiracje, jakie chciałabym dać każdemu, kto chce przeżyć swoje rodzicielstwo jako piękną, wartościową i rozwojową przygodę.

Błędne przekonania na temat twórczości

"Tylko nieliczni ludzie są twórczy"

Wiele osób uważa, że tylko nieliczni ludzie są twórczy. Rodzą się tacy jak Michał Anioł, który potrafił namalować coś tak zapierającego dech w piersiach, jak sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, wyrzeźbić Pietę, na widok której łza kreci się w oku, i wymodelować w marmurze cudne kształty ciała młodego Dawida. Niektórym się wydaje, że to taki dar, talent, który dostają z przydziału tylko bardzo, bardzo nieliczni.

To nieprawda, że tylko nieliczni ludzie są twórczy

Są to jednak mylne przekonania. Chociaż oczywiste jest, że niektórzy wznoszą się na szczyty twórczości i wydają się w tym zakresie oddaleni o lata świetlne od innych śmiertelników, to wcale nie oznacza, że większość z nas twórcza nie jest.

Od kiedy ludzie są twórczy?

Twórczość definiuje nasz gatunek od zarania dziejów. Motywacja, by tworzyć, tliła się w człowieku, zanim zaczął produkować paciorki i naszyjniki z muszli, pokrywać ściany jaskiń wyrafinowanymi malowidłami turów, wytwarzać różnorodne narzędzia kamienne i kościane. Kreatywność dojrzewała w naszych przodkach przez setki tysięcy lat pod wpływem złożonego koktajlu czynników biologicznych i społecznych. Dzięki kreatywności zamieniliśmy prymitywne szałasy z patyków w drapacze chmur ze szkła i stali. Dzięki kreatywności zamieniliśmy liczydła w superszybkie komputery o wielkiej mocy obliczeniowej, a ważnych informacji nie opowiadamy najbliższym przy ognisku, ale zapisujemy na tabletach, w ułamku sekundy mogąc wysłać je w najodleglejszy zakątek naszego globu.

Twórczość definiuje nasz gatunek od zarania dziejów

Gdzie ludzie są twórczy?

Ludzie angażują się w działania twórcze na całym globie - niezależnie od miejsca zamieszkania, kultury, w której żyją, i religii, którą wyznają. Tworzenie jest wrodzoną skłonnością Homo sapiens, analogiczną do rozwoju mowy. Rodzimy się z potrzebą twórczości i z podstawowymi umiejętnościami potrzebnymi do twórczości, tak jak rodzimy się z potrzebą komunikacji i podstawowymi umiejętnościami, by uczyć się języka. Dzieci na całym świecie - od północnych inuickich osad w kanadyjskim Quebecku po Ziemię Ognistą w południowej Argentynie, od największych szlachetnych metropolii, takich jak Paryż, Londyn czy Nowy Jork po maleńkie, nikomu nieznane wioski, takie jak Ambatomasina na Madagaskarze - tworzą. Tworzą bez zewnętrznej zachęty, bez nauki kreatywności, po prostu z własnej woli, wiedzione swoją twórczą potrzebą rysują, lepią, rzeźbią, układają, zestawiają ze sobą elementy, wymyślają nieistniejące postaci, zabawy i scenariusze. Kilkumiesięczny niemowlak, gdy tylko opanuje zdolność chwytania, zaczyna zmieniać wygląd swojego otoczenia. Przestawia klocki, zmienia ustawienie zabawek, maluje zupą marchewkową pomarańczowe esy floresy na swoim plastikowym lub ceramicznym talerzyku.

Dzieci na całym świecie angażują się w działania twórcze

Zdaje się więc, że tworzenie jest aktywnością nieuniknioną, niezbędną, instynktownie potrzebną człowiekowi. Ale dlaczego tak się dzieje? Po co w nas taka moc, taka umiejętność, taki zasób?

Skąd się bierze w ludziach twórczość?

Można uznać naszą zdolność do twórczości jako adaptacyjną. Z perspektywy ewolucji naszego gatunku twórczość była i jest po to, by pomóc nam się przystosować, poradzić sobie, a przede wszystkim przetrwać. Przez lata ludzka pomysłowość pełniła wiele ważnych funkcji. Dzięki twórczym działaniom ludzie dostosowywali się do okoliczności i zastanych warunków. Mogli, na przykład, stworzyć z gałęzi ogrodzenie wokół swojego terenu tak, aby chronić się przed dzikimi zwierzętami. Mogli też zadbać o poprawę jakości swojego życia. Gdy było im zimno, przesuwali głaz, zasłaniając wejście do swojej jaskini. Gdy nie mieli wody, przynosili ją z najbliższej rzeki w wydrążonym pieńku. Gdy chcieli spać na miękkim podłożu, mościli sobie legowisko z miękkich pędów i suchej trawy. Z tych jakże istotnych powodów potencjał twórczy człowieka był przez długie, bardzo długie lata podtrzymywany i rozwijany.

Twórczość wynika też z naszej ludzkiej potrzeby sprawczości. Człowiek jest bowiem włączony w twórczą dynamikę przyrody. To przyroda nadaje porządek i kształtuje nowe formy życia. Tak samo człowiek odczuwa wewnętrzny instynkt, by zmieniać, budować, konstruować, przekształcać. Po swojemu. Według swoich możliwości i umiejętności. Z perspektywy psychologii twórczość to dawanie siebie światu. To forma przepływu naszych wewnętrznych mocy na zewnątrz - do świata, którego wspólnie doświadczamy. Zablokowanie tego przepływu życiowej witalności grozi beznadzieją, niepokojem i frustracją.

Co pozwala nam znaleźć sens i doświadczyć samorealizacji, jeśli nie twórcze życie? Dążąc do urzeczywistnienia siebie, jesteśmy przecież w stanie poczuć spokój, sens i spełnienie. One są największą nagrodą. Ktoś, kto nie pozwala sobie na ekspresję swojego "twórczego ja" - cierpi. Współczesny

W świecie przyrody istnieje twórcza dynamika. Człowiek jest włączony w ten pęd ku twórczości

psycholog Gabor Mate w książce Mit normalności[2] jasno wyraża pogląd, że w perspektywie całego życia wyrażanie prawdziwego siebie jest o wiele istotniejsze niż wszelkie nagrody i osiągniecia. Ten, kto tego nie czuje, prawdopodobnie pogubił się gdzieś po drodze i odciął od samego siebie.

"Twórca znaczy artysta"

Niektórym wydaje się, że twórczy mogą być tylko artyści. Są tacy rodzice, którzy zbyt pochopnie uznają, że jeśli dziecko nie ma zdolności artystycznych, takich jak umiejętność malowania, rysowania, tańca, to nie jest twórcze. Tymczasem sztuka jest tylko jedną z wielu dziedzin życia, w których można wyrażać się swobodnie i kreatywnie.

Niektórym wydaje się, że twórczy mogą być tylko artyści

Polska poetka Wisława Szymborska w odczycie noblowskim wygłoszonym w 1996 roku tłumaczy, że dostęp do twórczości i wyobraźni twórczej ma każdy człowiek, niezależnie od zawodu:

(...) natchnienie nie jest wyłącznym przywilejem poetów czy artystów w ogólności. Jest, była, będzie zawsze pewna grupa ludzi, których natchnienie nawiedza. To ci wszyscy, którzy świadomie wybierają sobie pracę i wykonują ją z zamiłowaniem i wyobraźnią. Bywają tacy lekarze, bywają tacy pedagodzy, bywają tacy ogrodnicy i jeszcze setka innych zawodów. Ich praca może być bezustanną przygodą, jeśli tylko potrafią w niej dostrzec coraz to nowe wyzwania. Pomimo trudów i porażek ich ciekawość nie stygnie. Z każdego rozwiązanego zagadnienia wyfruwa im rój nowych pytań. Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się z bezustannego "nie wiem"[3].

Czy dziecko bez artystycznych zainteresowań może być twórcze?

Owszem. Dziecko może być twórcze, nawet gdy nic nie wskazuje na to, by w przyszłości było artystą. Co więcej, dziecko, które nie ma artystycznych pasji, może być nawet bardziej twórcze niż artystycznie ukierunkowani rówieśnicy. Przecież czasem zdarza się, że artyści są mniej kreatywni niż przedsiębiorcy. A mechanik samochodowy może być bardziej twórczy niż pisarz. Sztuka tworzona w sposób rutynowy, bez zaangażowania i pomysłu, czasami bardziej przypomina produkcję rzemieślniczą niż sztukę przez wielkie S. Kampania sprzedażowa lub genialne rozwiązanie problemu technicznego w rzeczywistości często opiera się na bardziej nowatorskim sposobie myślenia niż wielokrotnie powtarzany na obrazie ten sam motyw lub zestaw barw.

Czasem zdarza się, że mechanik samochodowy jest bardziej twórczy niż pisarz

Pasja i natchnienie są potrzebne w większości zawodów, które będą wykonywać dzisiejsze dzieci, podobnie jak umiejętność kreacji potrzebna jest przy pracy nad większością projektów. Im więcej swobody, różnorodności zadań, im mniej ograniczeń, tym więcej miejsca na twórcze działania. Kreatywny może być nie tylko przyszły pisarz, wynalazca, grafik komputerowy, architektka, dekorator wnętrz, naukowczyni, fotograf, malarz czy rzeźbiarka, ale również kucharz, nauczyciel, sprzedawca, matka, ojciec, agent nieruchomości, dziennikarz, fryzjer, lekarz, groomer, headhunter, informatyk, instruktorka jogi, trener fitness, inżynier, kierownik sklepu, księgowy, logistyk, deweloper, manager, marketingowiec, niania, piekarz, informatyk, twórca scenariuszy, youtuber, prawnik, programista, przedstawiciel handlowy, psycholog, ratownik medyczny, redaktor, tłumacz, sprzedawca, stolarz, i strażak. A to tylko niektóre zawody, które dają szansę na twórczą ekspresję - człowiek może być przecież kreatywny wszędzie tam, gdzie potrzebne są jego pomysły i zdolność rozwiązywania problemów.

Co o tym mówi nauka?

Pięć obszarów twórczości człowieka

Psychologowie od dawna zastanawiają się, czy wszystkie twórcze zawody można wrzucić do jednego worka. Czy różnią się czymś między sobą? A jeśli tak, to czym? Grupa naukowców specjalizujących się w psychologii twórczości James C. Kaufman, Vlad Glăveanu i John Baer po dogłębnych analizach tematu w 2017 roku doszła do wniosku[4], że twórczość człowieka ujawnia się w pięciu podstawowych obszarach:

- twórczość artystyczna, która obejmuje twórczość literacką, wizualną, fotograficzną, muzyczną, taniec, grę aktorską oraz architekturę;

- twórczość naukowa, przejawiająca się w naukach fizycznych, biomedycznych, psychologii, inżynierii, matematyce, informatyce;

- twórczość w biznesie, ujawniająca się w reklamie, marketingu, przywództwie, technologiach edukacyjnych, projektowaniu, przedsiębiorczości;

- twórczość w nowych i nietypowych obszarach, takich jak gastronomia i kulinaria, taktyka sportowa, aktywności zwierząt nieczłekokształtnych czy nawet w obszarze działań wojennych (m.in. w obszarze terroryzmu);

- twórczość w życiu codziennym, wyrażająca się w obszarze emocji, w nauczaniu, aktywności kulturalnej, w terapii, w dziedzinie zabawy i rozrywki.

Wymienione przez badaczy obszary twórczości różnią się między sobą pod kilkoma względami. W każdej dziedzinie twórcy stawiają sobie nieco inne cele, mają inne wartości, a poza tym każda twórcza domena rządzi się swoimi, nieco innymi zasadami. Psychologowie podkreślają jednak, że podstawowe procesy twórcze są takie same w każdej dziedzinie! W każdej dziedzinie twórcze osoby podobnie myślą (niezależnie, z ciekawością), podobnie się czują na różnych etapach procesu (przeżywają frustracje i radości), mają podobne cechy osobowości (są otwarci na świat i wytrwali).

W przyszłości dziecko może też być twórcze nie tylko w ramach swojego zawodu. Może wykazać się twórczością podczas pięknej rozmowy z przyjacielem, przy przemeblowywaniu pokoju, wymyślaniu swojego stroju na ważne wyjście, przy szykowaniu lunchu czy przy planowaniu wakacji dla swojej rodziny. Tworzenie oznacza wprowadzanie w życie tego, czego nie było wcześniej, a to można robić zawsze i wszędzie. Zmienianie swoich wyobrażeń w materię, w formę, w doświadczaną zmysłami jakość. Zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica dostępna jest nieograniczona liczba obszarów, w których można wyrazić siebie.

"Kreatywność wynika z genów"

Pewnie przeszło ci kiedyś przez myśl pytanie: czy kreatywność jest cechą wrodzoną, z którą dziecko przychodzi na świat? Czy kreatywność jest jak wzrost czy kształt nosa, na co, powiedzmy sobie szczerze, nie mamy żadnego wpływu. Nawet jeśli komuś podobają się małe zgrabne noski, a wśród przodków dominują orle nosy, to już nic nie możemy z tym zrobić. Po prostu odbywa się genetyczne losowanie i przyjmujemy wylosowaną kulę. Taką jaka ona jest. Nos dziecka nie jest kwestią wyboru. A jak jest z twórczością dziecka? Czy mamy wpływ na to, na ile twórcze życie będzie wiodło nasze dziecko?

Zadanie sobie takiego pytania to już połowa sukcesu! Od odpowiedzi na nie zależy bowiem, czy rodzice zdadzą się na los, przeznaczenie, genetyczną układankę, czy wręcz przeciwnie - postarają się rozwijać potomka w zakresie twórczych umiejętności. Ci, którzy wierzą, że kreatywność jest wrodzona, nie mają motywacji inwestować swojej energii w rozwój twórczości dziecka. Natomiast ci, którzy uważają, że można nauczyć dziecko twórczości, będą podejmowali działania w tym kierunku.

Czy istnieje więc gen odpowiedzialny za twórczość człowieka?

Od lat naukowcy[5] próbowali znaleźć specyficzne geny odpowiedzialne za naszą kreatywność. W ostatnich dwóch dekadach dokonał się w tym zakresie pewien postęp. Badacze porównali genom ludzki z genomami naszych krewnych, takich jak szympansy i neandertalczycy, i znaleźli różnice genetyczne, które pojawiły się, gdy mózg ludzki skokowo ewoluował u człowieka około 100 000 lat temu. To właśnie wtedy ludzie zaczęli wykazywać się większą kreatywnością, np. tworząc narzędzia. A tworzenie narzędzi było kolosalnym przełomem w rozwoju ludzkości. Wyobraźmy sobie, że nasi praprzodkowie widzieli wcześniej tylko świat naturalny - świat przyrody, do którego mogli się jedynie dostosowywać. Pierwsze narzędzia to były pierwsze formy, których kształt był intencjonalny. Wynikał z wyobraźni człowieka, a nie z naturalnych praw przyrody.

Porównując genom człowieka i neandertalczyka, badacze ewolucyjni[6]doszli do wniosku, że jedna grupa genów z dużym prawdopodobieństwem jest odpowiedzialna za rozwój kreatywności gatunku ludzkiego. To grupa związana z neuroprzekaźnikiem dopaminy. Dopamina bierze udział między innymi w nagradzaniu, pamięci, ruchu, motywacji, nastroju i uwadze. Wyższe poziomy dopaminy sprawiają, że mózg jest mniej hamowany, co skutkuje większą liczbą nowych skojarzeń, większą liczbą wygenerowanych pomysłów[7] i lepszą wyobraźnią[8]. Prawdopodobnie dzieje się tak, ponieważ dzięki dopaminie mózg sam siebie przestaje tak surowo cenzorować. Niskie poziomy dopaminy mogą więc działać jak nasz wewnętrzny krytyk!

Co o tym mówi nauka?

Neuroprzekaźnik dopaminy a twórczość

W 2011 roku dyrektor badań nad twórczością w Southern Oregon University, profesor Marc Runco[9], postanowił zbadać w sposób empiryczny wpływ dopaminy na powstawanie kreatywnych pomysłów - tzw. myślenie dywergencyjne. W jego badaniach okazało się, że łatwość generowania wielu pomysłów jest znacząco związana z kilkoma genami powiązanymi z dopaminą[10]. Co ciekawe, oryginalność tych pomysłów, która przecież jest kluczowa dla kreatywności, miała znikomy związek z badanymi genami. Jak podsumowuje autor, istnieje wyraźna genetyczna podstawa łatwości wymyślania, ale ta łatwość sama w sobie nie jest tożsama z kreatywnością. A tym bardziej nie jest wystarczająca do przewidzenia czyichś twórczych zachowań lub wytrwałości w ich realizacji.

Wniosek? Twórczość jest zbyt złożonym zjawiskiem, by mówić o jednym genie

To, że ktoś umie generować oryginalne pomysły, wcale nie oznacza, że będzie miał odwagę stanąć po swojej stronie, trochę na przekór panującym normom i w obronie siebie. To, że ktoś umie generować wiele pomysłów, wcale nie oznacza, że będzie miał wytrwałość i upór, by realizować je w swoim życiu. To, że ktoś potrafi generować różnorodne opcje, wcale nie oznacza, że będzie radził sobie z krytyką, a z porażek wyciągał odpowiednie lekcje.

Gen twórczości nie istnieje

Okazuje się więc, że nie można mówić o genie twórczości. Nauka takiego genu jeszcze nie odkryła. Aby działać i żyć twórczo, trzeba spleść ze sobą wiele bardzo różnorodnych kompetencji i umiejętności. Możliwe, że za każdą z nich z osobna odpowiada jakiś gen lub grupa genów, ale nie ma jednego genu, który odpowiadałaby za całość ludzkiego doświadczenia zwanego "zdolność do kreacji".

Fakt, że człowiek ciągle tworzy nowe rzeczy i nowe wynalazki, przeczy koncepcji czystej dziedziczności. Gdyby chodziło tylko o dziedziczność, człowiek robiłby tylko to, co jego przodkowie[11] - pisze włoska pedagożka Maria Montessori. Jej zdaniem środkiem do przekazywania z pokolenia na pokolenie tego, co w człowieku najlepsze, jest dziecko. To dziecko jest narzędziem ewolucji, dlatego musimy zaoferować mu niezbędną pomoc, zapewnić mu kontakt ze środowiskiem, w którym się urodziło, i wprawić w ruch te tajemnicze włókna w mózgu, nerwach i mięśniach, żeby mogły działać zgodnie z wolą i inteligencją dziecka.

W obrębie twórczości wielu umiejętności można się skutecznie nauczyć. Jej poziom można podnieść i to zarówno u osób o niskich możliwościach, jak i u osób o wybitnych zdolnościach. Co oczywiste, niektóre rodziny bardziej stymulują twórczość dziecka niż inne. Niektóre przedszkola

Wielu twórczych umiejętności można się skutecznie nauczyć

i szkoły lepiej wspierają twórczy rozwój swoich wychowanków niż inne. Niektóre firmy pozwalają na bardziej twórczy rozwój człowieka niż inne przedsiębiorstwa.

Co więcej, istnieją sprawdzone sposoby, by uczyć się twórczości[12]. Liczne ćwiczenia, zabawy z dziećmi, całe treningi twórczości wykazują skuteczność w stymulowaniu twórczości dzieci i młodzieży[13].

"Twórczość nie zapłaci rachunków"

Panuje przekonanie, że twórczość nie przyniesie pieniędzy, nie zapłaci rachunków, prowadzi do nieszczęśliwego życia w nędzy i biedzie. Do życia w najlepszym razie docenionego dopiero po śmierci. Do życia smutnego, pełnego wzlotów i upadków, zakończonego tragicznie, tak jak w przypadku ikonicznych postaci: van Gogha, który obciął sobie ucho, a potem popełnił samobójstwo; Gaudiego - wpadł pod tramwaj zafrapowany budową katedry Sagrada de Familia; Marii Skłodowskiej-Curie - umarła przedwcześnie z powodu napromieniowania radem; Ami Winehouse, która zmarła w efekcie swojego alkoholizmu w wieku zaledwie dwudziestu paru lat.

Rodzice często odwodzą swoje dzieci od twórczych działań, a szczególnie od sztuki, ponieważ twórczość kojarzy się nam z ryzykiem i ubóstwem. To oczywiste, że nikt nie chce dla dziecka takiej przyszłości - problemów finansowych i niestabilności, kosztem doniosłych celów i abstrakcyjnych idei. Faktem jest jednak, że chociaż twórczy rozwój dziecka nie stanowi gwarancji wysokich zarobków, to czasami na takie zarobki się przekłada.

Czy najbogatszy człowiek świata jest twórczy?

W raporcie magazynu "Forbes" opublikowanym w grudniu 2023 roku Elon Musk został okrzyknięty po raz kolejny najbogatszym człowiekiem na świecie. Musk jest dyrektorem wykonawczym w przedsiębiorstwie produkującym samochody elektryczne Tesla, posiada udziały w prywatnej spółce kosmicznej SpaceX oraz w byłym Twitterze, dzisiaj zwanym X. Jego majątek jest szacowany różnie - w zależności od wartości akcji firm, w których ma udziały, ale jak donoszą różne źródła, prawdopodobnie przekracza 245 miliardów dolarów.

Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że dużą rolę w tym sukcesie odgrywa jego postawa twórcza i przedsiębiorczość od najmłodszych lat. Już w dzieciństwie, spędzonym w Pretorii, w Południowej Afryce, Elon Musk podejmował różnorodne biznesowe przedsięwzięcia. Nieraz wspominał, jak w okresie wielkanocnym, razem z bratem Kimbalem i kuzynami, wybierali się do zamożnych części miasta, aby sprzedać domowej roboty czekoladowe jajka. Chodzili od drzwi do drzwi, żądając za słodycze 20-krotność kosztów ich produkcji. Najwięcej pieniędzy jako dzieciak zarobił jednak na kodowaniu. Jako 12-letni chłopiec stworzył grę Blastar, inspirowaną science-fiction. Jej celem było zniszczenie statku kosmicznego niosącego śmiertelne bomby. Po opublikowaniu kodu źródłowego w południowoafrykańskim czasopiśmie branżowym przyniosła mu ona przychód wysokości 500 dolarów!

Chociaż twórczy rozwój nie jest gwarancją wysokich zarobków, to czasami na takie zarobki się przekłada

Kreatywność a sukces finansowy

Profesor Jonathan Plucker[14] z The Johns Hopkins School of Education w Baltimore postanowił sprawdzić, czy kreatywność dziecka dobrze prognozuje sukcesy twórcze w dorosłości. Aby odpowiedzieć na to pytanie, odnalazł osoby, które brały udział w badaniach psychologicznych prawie pół wieku wcześniej. W tych badaniach mierzono między innymi poziom kreatywności (myślenie dywergencyjne) oraz poziom inteligencji 10-letnich dzieci. Do projektu kwalifikowano tylko uczniów, którzy mieli przynajmniej 120 IQ. Gdy w XXI wieku badacz spotkał się z tymi - dorosłymi już wówczas - osobami, poprosił ich o opisanie swoich największych twórczych osiągnięć życiowych. Pojawiało się wiele odpowiedzi: od sukcesów biznesowych po artystyczne, od książek, po utwory muzyczne i wystawy. Różnorodność osiągnięć była ogromna, a pomocnicy badacza oceniali te osiągnięcia na skali liczbowej pod kątem ich wagi i znaczenia[15].

Po przeprowadzeniu analiz statystycznych okazało się, że testy kreatywności prowadzone w dzieciństwie pomogły lepiej przewidzieć sukces tych osób niż ich inteligencja. O czym to świadczy? Jednym z wniosków, które można wyciągnąć, jest to, że warto ćwiczyć pomysłowość dziecka od najmłodszych lat! Kreatywność może bowiem w przyszłości młodego człowieka przynieść sukces i pieniądze. Może, ale... nie musi. I tak ma do zaoferowania dużo, dużo więcej niż pieniądze.

"Twórczość można rozwijać poprzez kolorowanki, tęcze i żabki z plasteliny"

Gdy chcemy dziecku nieba uchylić, najpiękniej, najłatwiej, najprzyjemniej byłoby kupić zabawkę kreatywną, wręczyć ją potomkowi i czekać na cudowne efekty. Tak powiedziała mi pewna mama: Nie trzeba by się męczyć, wymyślać, uczestniczyć w infantylnym babraniu się farbami, a potem chwalić, uśmiechać się i sprzątać cały ten bajzel ze stołu, podłogi i ścian! Może kreatywne lepienie króliczków z plasteliny? Może kreatywne uzupełnianie flamastrami kolorowanek, kreatywne rysowanie po numerkach, kreatywne wycinanie papierków za pomocą zestawu nożyczek o różnych wzorkach, a może rozwiązywanie kreatywnych łamigłówek? Wszędzie producenci obiecują kreatywność. Czy takie zestawy rzeczywiście mają istotne znaczenie dla twórczego rozwoju dziecka?

Czy zestawy kreatywne działają?

Zacznijmy od tego, że zestawy kreatywne są różne. Wiele zestawów charakteryzuje się dużą łatwością użycia. Często mają instrukcję, a to oznacza, że wyznaczają dziecku określony cel i jasne - często bardzo wąskie i restrykcyjne - ramy, w których dziecko może się poruszać. Zestawy kreatywne w swoich instrukcjach pokazują dziecku (a tym samym, nie bójmy się tego słowa - narzucają), jak krok po kroku ulepić żabkę, namalować chmurkę czy z papieru wykonać laurkę dla babci. Owszem, dziecko uczy się przy tych aktywnościach, jak używać poszczególnych narzędzi i materiałów, jak być precyzyjnym i wytrwałym, jak naszykować miejsce pracy i sprzątnąć po sobie. Ma też doświadczenie stworzenia własnego produktu. Takie zestawy uczą dyscypliny, koncentracji i kontroli. Lecz zauważmy, że w większości przypadków dziecko tak naprawdę nie ma szansy rozwinąć własnej wyobraźni, umiejętności generowania wielu pomysłów i określania własnych celów.

Dzieci z dużą wyobraźnią szybko znudzą się sztywnymi zestawami, schematami do wypełnienia i szablonami. Są to dla nich aktywności, które wprowadzają zbyt wiele ograniczeń! Młodzi twórcy porzucą je więc lub znajdą sposób na obejście ograniczeń z zestawów kreatywnych. Dzieci o mniejszej fantazji zaczną myśleć w sposób kwadratowy - pod linijkę, ekierkę i kątomierz. Mogą nawet (o zgrozo!) uwierzyć, iż same nie są w stanie czegoś stworzyć, gdy tylko zabraknie im instrukcji. A tego byśmy nie chcieli.

Również kolorowanki dają dzieciom gotowe wzorce. A gdy dziecko ma wzorce, nie ma już potrzeby wysilać swoich twórczych mięśni. Nie ma potrzeby, by samodzielnie interpretować świat - doszukiwać się kształtów i kolorystycznych odcieni, porównywać wielkości i osadzać w kontekście. A maluchy właśnie przez rysunek opowiadają nam o tym, co widzą, myślą i czują. Tworzą własne wizje przedmiotów, opisują unikalnie relacje i swoje rozumienie przestrzeni. Rysunek jest częścią ich sposobu myślenia i wyrażania się. W opozycji do tego staje kolorowanka. Kolorowanka, która wydaje się przekazywać dziecku dwie dość jednoznaczne informacje. Pierwsza: Istnieje tylko jedno poprawne podejście! Druga: Twoja wyobraźnia nie ma znaczenia!

Twórczości dziecka służą zabawki, które umożliwiają wiele opcji i sposobów wykorzystania. Da się je przekształcać, zmieniać, bawić się dziesiątki razy na wiele różnych sposobów. Takie zabawki mają niewiele lub nie posiadają żadnych instrukcji. Bo jakie instrukcje znajdziesz w worku drewnianych klocków? Niewiele narzucają - bo cóż może narzucić dziecku rodzina pluszowych misiów? Nie ma w nich jednej prawidłowej odpowiedzi - bo jak znaleźć najlepszy sposób na zabawę samoutwardzalną gliną?

Przykładem zabawki rozwijającej kreatywność przedszkolaka może być tekturowa choinka lub kwiatek, lub sklejkowa budka dla ptaszków, którą dziecko może ozdobić na tysiąc sposobów, gdy ma do dyspozycji materiały papiernicze, sezonowe podarunki od przyrody (kwiatki, listki, szyszki, gałązki) lub dostęp do rzeczy, które wyrzucamy do recyklingu. Uczeń edukacji wczesnoszkolnej może stworzyć własną grę o piłkarzach lub ulubionych zwierzątkach, w którą mógłby pograć razem z dziećmi z klasy, a starsze dziecko może zbudować średniowieczny zamek z pudełek o różnych kształtach i gabarytach. Jest cel, są jasno określone materiały, ale jest też ogromna przestrzeń dla wyobraźni.

Zabawki stymulujące twórczość przypominają nieco rzeczywisty świat, którego doświadczamy bez podręcznika i bez instrukcji. Przyznam, że czasami trochę żałuję, że ich nie mam. Ale może to właśnie z powodu tego braku rozwijam całe życie swoje umiejętności. Taką zabawką będzie piasek, kolorowe kamyki na plaży, stos starych gazet i tektury, które można dowolnie pociąć, podrzeć, posklejać. Dziecko samo stawia własne cele, wyznacza sens swojego projektu i realizuje go od początku do końca. A dzieci przecież lubią same znajdować sens, przekraczać ramy i robić rzeczy po swojemu.

Najbardziej kreatywnym zestawem ze wszystkich zestawów na świecie jest kreatywny rodzic lub opiekun. To atmosfera rodzinna, zaangażowanie i pomysłowość rodziców potrafią zdziałać cuda. To dzięki swoim rodzinnym doświadczeniom dziecko może odkryć własne zainteresowania, rozbudzić w sobie ciekawość, nauczyć się generować wiele ciekawych pomysłów i w efekcie ukształtować przekonanie o sobie jako o osobie twórczej. Żadna zabawka na świecie nie zastąpi żywych interakcji z uważnym opiekunem o skłonności do fantazjowania. Mamy, która tu i teraz udaje, że jest zieloną wróżką i potrafi zaczarować kwitnące kwiaty. Taty, który

Najbardziej kreatywnym zestawem ze wszystkich kreatywnych zestawów na świecie jest twórczy rodzic lub opiekun

się wygłupia i raz udaje małą myszkę ryjówkę, a raz indyjskiego słonia. Babci, która przyniesie stos naleśników dla małego księcia lub księżniczki. Dziadka, na plecach którego można po mieszkaniu galopować jak na wierzchowcu. Żaden kreatywny zestaw nie przyniesie tylu inspirujących wrażeń, ilu może dostarczyć kochająca osoba chętna do wspólnego poznawania świata. Żadna kolorowanka nie zainspiruje do twórczości tak, jak ktoś bliski, komu oczy błyszczą na myśl o własnej pasji.

"Twórczość to bujanie w obłokach"

Jak byłoby pięknie bawić się całe życie! Bawić się i nie pracować wcale! Nie wysilać się, tylko leżeć i pachnieć. Trwać w przekonaniu, że przepływa przez nas twórcza energia wszechświata i nie musimy podejmować żadnego trudu, żeby funkcjonować na tym ludzkim padole. Białe obłoczki sennie przesuwają się po błękitnym niebie, a dziecko i tak jest twórcze! I takie powinno po prostu być! Być tu i teraz. Nie martwić się o nic. Co ma być, to będzie. Co ma przyjść, to przyjdzie. Nie pracować. Nie męczyć się.

Czy twórczość to jednak tylko zabawa?

Czy podziwialibyśmy dzisiaj Guernicę, gdyby Picasso od najmłodszych lat mozolnie nie ćwiczył rysowania? Wielu osobom wydaje się, że talent po prostu zawładnął jego jestestwem i mały Pablo malował tak pięknie od pierwszego chwytu pędzla. Rysował realistycznie, odkąd wziął ołówek do ręki... Wprawdzie jego mama wspominała, że jego pierwsze słowa brzmiały "piz piz" - od hiszpańskiego LAPIZ, co znaczy ołówek. Ale nie znaczy to przecież, że był mistrzem rysunku od niemowlęctwa. Ojciec Pabla - Don José Ruiz y Blasco - był malarzem specjalizującym się w naturalistycznych przedstawieniach ptaków i innej zwierzyny. Zajmował stanowisko profesora sztuki w szkole rzemiosła i pełnił funkcję kustosza lokalnego muzeum. Od siódmego roku regularnie szkolił swojego syna w zakresie rysunku i malarstwa. Mały Pablo starał się rzetelnie, jak mu tata przykazywał, rysować ludzkie postaci oraz odwzorować przyrodę w malarstwie olejnym. Ojciec uważał, że właściwe szkolenie wymaga regularnej pracy i zdyscyplinowanego kopiowania dzieł mistrzów oraz rysowania ludzkiego ciała na podstawie gipsowych odlewów i żywych postaci. Mały Pablo pracował wytrwale.

Co by było, gdyby Don Jose Ruiz zapragnął wybrać się z Malagi do Wiednia, gdy Pablo był przedszkolakiem? Mieszkał tam praktykujący psychoanalityk - Zygmunt Freud. Co by było, gdyby Don Jose zapytał Freuda, jak wychowywać syna na artystę, wybitnego twórcę? Co odpowiedziałby austriacki terapeuta słynny z uleczania dojrzałych kobiet z poważnych nerwic?

Prawdopodobnie opowiadałby swoim poważnym, wszystkowiedzącym tonem o procesie pierwotnym i wtórnym i ich roli w rozwijaniu twórczości dziecka. Wytłumaczyłby pewnie, że proces pierwotny to sposób funkcjonowania umysłu, który dominuje na wczesnych etapach rozwoju psychicznego człowieka. Jest to stan myślenia charakteryzujący się brakiem logicznej sekwencji, niepowiązanymi ze sobą ideami, brakiem odróżnienia pomiędzy "ja" a "nie-ja" oraz dominacją wyobrażeń sennych i fantazji. Proces pierwotny jest nieświadomy i działa według zasad przyjemności, które polegają na zaspokajaniu popędów natychmiastowo i bez pośrednictwa rzeczywistości zewnętrznej. Jest to stan myślenia charakterystyczny dla snów, fantazji oraz okresu dzieciństwa. Freud opisałby zapewne ten proces jako przeciwieństwo procesu wtórnego. Proces wtórny jest bowiem bardziej logicznym i racjonalnym sposobem myślenia, który dominuje na późniejszych etapach życia. Aby wychować Pabla na artystę, potrzebne jest wzmacnianie jego procesów pierwotnych i wtórnych - skonkludowałby Freud, patrząc ojcu Picassa głęboko w oczy. Trzeba wzmacniać dziecka żywiołowość i pracowitość zarazem!

Aby wychować twórcze dziecko, potrzebne jest wzmacnianie jego żywiołowości i pracowitości zarazem

Mówi się, że twórczy dorosły to dziecko, które przetrwało

Człowiek twórczy zachował swoją dziecięcą wrażliwość, energię, pasję i radość życia, a jednocześnie ma kompetencje, by swoją twórczą energię wyrazić. Twórczość przecież zawsze musi być wyrażona jakimś językiem - najlepiej językiem zrozumiałym dla społecznego świata. Może to być język gotowania, język malowania, język nauki, język dekorowania, język organizowania, język budowania relacji czy język kompetencji zawodowych. Różne są formy naszego wyrazu, gdyż każdy z nas jest inny. Różne w zależności od obszaru życia, w którym wyrażamy się najpełniej, najpiękniej i najprawdziwiej.

Co o tym mówi nauka?

Regresja w służbie ego

Pojęcie regresji w służbie ego ukute przez psychoanalityka Ernsta Kris'a[16] w 1952 odnosi się do chwilowego i co najmniej częściowo kontrolowanego wykorzystania prymitywnych, nielogicznych i dominujących popędem trybów myślenia na wczesnych etapach procesu twórczego. Człowiek doznaje niejako regresji - chwilowego powrotu do wcześniejszych etapów rozwojowych. W momencie tworzenia myślenie staje się bardziej płynne, często bardziej podporządkowane popędom i mniej logiczne niż zwykle; zazwyczaj przenika je intensywna emocjonalność - uczucia wszechmocy, intensywnej przyjemności i/lub bólu. Dzięki tym pierwotnym procesom człowiek angażuje się w swoje działanie bez reszty, tracąc poczucie czasu i przestrzeni, ale to bardziej dojrzałe procesy wtórne pozwalają nam na działania produktywne. Opracowujemy nasze impulsy dla świata. Dzięki procesom wtórnym człowiek ostatecznie tworzy komunikowalny i społecznie ceniony produkt. Regresja i procesy pierwotne charakteryzują wczesne fazy procesu twórczego, gdy szukamy inspiracji. Procesy wtórne i dorosłe myślenie są nam potrzebne podczas opracowywania pomysłu. Cyzelowania go. Ciężkiej pracy nad nim, co - jak wiadomo - trwa najdłużej i wymaga najwięcej wysiłku.

Twórczy jest taki dorosły, w którym nie umarło jego wewnętrzne dziecko. Potrzebny jest więc i składnik dziecięcy, i składnik dorosły naszej natury. Nasza dziecięca natura pozwala nam mieć kontakt ze swoimi uczuciami i pragnieniami, pozwala na zachowanie witalności. Dorosły składnik ludzkiej osobowości pomaga wszelkie impulsy ubrać w odpowiednią treść i formę. To już nie tylko energia i uczucie - to coś więcej. Twórcze wyrażanie się.

Im bardziej złożona i doskonała forma twórczości, tym więcej wymaga wysiłku. Staś, który chce nauczyć się grać na skrzypcach i w ten sposób wyrażać siebie, musi włożyć ogromnie dużo pracy w naukę gry na tym instrumencie. Podobnie jest z Marianką, która chce pisać wiersze, Tymonem, który planuje zostać architektem. Podobnie jest z każdą inną dziedziną. Im więcej wysiłku włoży dziecko w naukę konkretnych kompetencji, tym większą wartość dla świata może wnieść swoją twórczością. Gdy Staś będzie ćwiczył wytrwale, to swoją muzyką sprawi przyjemność nie tylko najbliższemu gronu osób - rodzinie i przyjaciołom, ale może zacznie też grać na koncertach szkolnych, może zagra w domu kultury dla szerszej publiczności, a jako dorosły Stanisław może wystąpi w Filharmonii Narodowej.

Twórcze dziecko to takie, które się uczy, eksploruje, bada świat w poszukiwaniu swoich pasji. Zdobywa nowe umiejętności w dziedzinie swoich zainteresowań. Jest wytrwałe i pomimo kryzysów rozwija się i wykonuje ciężką, czasami mozolną pracę. Twórczość to nie tylko zabawa i bujanie w obłokach. Chociaż przyjemnie byłoby usłyszeć, że twórczość wypłynie z każdego dziecka samoistnie, wytryśnie jak strumień ze źródła - bez wsparcia, bez pracy, bez wysiłku. Może to być trochę rozczarowujące, ale to niestety prawda. Twórczego człowieka od najmłodszych lat trzeba nauczyć pracy i wytrwałości. I trzeba to zrobić umiejętnie, by nie kojarzyły się z tylko łzami, potem i znojem, ale przede wszystkim z radością rozwoju. Z satysfakcją z robienia postępów. Brzmi jak utopia? Czytaj dalej.

Przypisy końcowe

Część 1. Twórczość

[1] Benedek, M., Karstendiek, M., Ceh, S. M., Grabner, R. H., Krammer, G., Lebuda, I., Silvia, P. J., Cotter, K. N., Li, Y., Hu, W., Martskvishvili, K., i Kaufman, J. C. (2021). Creativity myths: Prevalence and correlates of misconceptions on creativity. Personality and Individual Differences, 182, Article 111068. https://doi.org/10.1016/j.paid.2021.111068.

Błędne przekonania na temat twórczości

[2] Mate, G. (2023). The Myth of Normal. Penguin LCC US. https://drgabormate.com/book/the-myth-of-normal/ (dostęp 26.08.24).

[3] https://www.nobelprize.org/prizes/literature/1996/szymborska/25586-wislawa-szymborska-odczyt-noblowski-1996/ (dostęp 23.06.24).

[4] Kaufman, J. C., Glăveanu, V. P., Baer, J. (red.) (2017). The Cambridge handbook of creativity across domains. Cambridge University Press. https://doi.org/10.1017/9781316274385.

[5] Zhang, S., Yang, X., Zhang, B. i in. (2023). The molecular genetic basis of creativity: a mini review and perspectives. Psychological Research 87, 1-16. https://doi.org/10.1007/s00426-022-01649-z.

[6] de Manzano, Ö., Cervenka, S., Karabanov, A., Farde, L., Ullén, F. (2010). Thinking Outside a Less Intact Box: Thalamic Dopamine D2 Receptor Densities Are Negatively Related to Psychometric Creativity in Healthy Individuals. PLoS ONE 5(5), e10670. https://doi.org/10.1371/journal.pone.0010670.

[7] Zabelina, D. L., Colzato, L., Beeman, M., Hommel, B. (2016). Dopamine and the Creative Mind: Individual Differences in Creativity Are Predicted by Interactions between Dopamine Genes DAT and COMT. PLoS ONE. 19; 11(1), e0146768. doi: 10.1371/journal.pone.0146768. PMID: 26783754; PMCID: PMC4718590.

[8] Monzel, M., Karneboge, J., Reuter, M. (2023). The role of dopamine in visual imagery - An experimental pharmacological study. Journal of Neuroscience Research, 102, e25262. https://doi.org/10.1002/jnr.25262.

[9] Runco, M. A., Noble, E. P., Reiter-Palmon, R., Acar, S., Ritchie, T., Yurkovich, J. M. (2011). The Genetic Basis of Creativity and Ideational Fluency. Creativity Research Journal, 23(4), 376-380. https://doi.org/10.1080/10400419.2011.621859.

[10] Monzel, M., Karneboge, J. (2023). The role of dopamine in visual imagery - An experimental pharmacological study. Journal of Neuroscience Research, 10(18), https://doi.org/10.1002/jnr.25262.

[11] Montessori, M. (2021). Edukacja i pokój. Przeł. O. Siara. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 18.

[12] Scott, G., Leritz L. E., Mumford, M. D. (2004). The Effectiveness of Creativity Training: A Quantitative Review, Creativity Research Journal, 16(4), 361-388.

[13] Wiśniewska, E. (2021). Efektywność treningu kreatywności dzieci i młodzieży. Akademia Pedagogiki Specjalnej.

[14] Plucker, J. A. (1999). Is the proof in the pudding? Reanalyses of Torrance's (1958 to present) longitudinal data. Creativity Research Journal, 12(2), 103-114. https://doi.org/10.1207/s15326934crj1202_3.

[15] Plucker, J. A. (1999). Is the proof in the pudding? Reanalyses of Torrance's (1958 to present) longitudinal data. Creativity Research Journal, 12(2), 103-114. https://doi.org/10.1207/s15326934crj1202_3.

[16] Kris, E. (1952). Psychoanalytic explorations in art. International Universities Press.