2014. Antologia współczesnych polskich opowiadań - Praca zbiorowa

Kup ebooka

33.75 zł
27.00 zł (24,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Copyright ? Marcin Bałczewski, 2014 (AUTOBIOGRAFIA)

Copyright ? Grzegorz Bogdał, 2014 (PROTOKÓŁ ROZBIEŻNOŚCI)

Copyright ? Łukasz Drobnik, 2014 (BIEGNĄCY CZŁOWIEK)

Copyright ? Darek Foks, 2014 (DZIEWCZYNA Z GLONEM NA ZĘBIE)

Copyright ? Paweł Gorszewski, 2014 (PICIE)

Copyright ? Brygida Helbig, 2014 (LISTY MARYSI)

Copyright ? Tomasz Jamroziński, 2014 (MIAŁA BYĆ CZYSTA)

Copyright ? Anna Janko, 2014 (MUNDZIO)

Copyright ? Olgierd Kajak, 2014 (SCHÖNBERG 1, SCHÖNBERG 2,SCHÖNBERG 3)

Copyright ? Hubert Klimko-Dobrzaniecki, 2014 (NEW ROMANTIC)

Copyright ? Agnieszka Kłos, 2014 (LEŚNICA)

Copyright ? Marika Krajniewska, 2014 (BIAŁE ZŁOTO)

Copyright ? Joanna Lech, 2014 (CO ROBIMY, GDY W RADIU LECI"SZKLANA POGODA")

Copyright ? Artur Daniel Liskowacki, 2014 (WOŁGA I JA)

Copyright ? Krzysztof Maciejewski, 2014 (CAŁUJĄC NIEBO)

Copyright ? Miłka O. Malzahn, 2014 (PIĘKNE SNY)

Copyright ? Piotr Michałowski, 2014 (OBRÓT RZECZY)

Copyright ? Dariusz Muszer, 2014 (CHADIDŻA)

Copyright ? Anna Nasiłowska, 2014 (PŁASZCZ KONRADA)

Copyright ? Krzysztof Niewrzęda, 2014 (NA SZCZĘŚCIE)

Copyright ? Halina Olsińska-Turczyńska, 2014 (VILLA MODERNA ALBOF?TE GALANTE)

Copyright ? Paweł Orzeł, 2014 (OKNO - EVP (ZRÓB TO SAM))

Copyright ? Krystyna Sakowicz, 2014 (CZAS INNEGO RAZU)

Copyright ? Alan Sasinowski, 2014 (ZA DRZEWEM)

Copyright ? Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska, 2014 (DZIEŃ NI WPIĘĆ, NI W DZIEWIĘĆ)

Copyright ? Grzegorz Strumyk, 2014 (GUMOWE ZAMKI)

Copyright ? Łukasz Suskiewicz, 2014 (REAL)

Copyright ? Izabela Szolc, 2014 (TERAŹNIEJSZOŚĆ RZECZYMINIONYCH)

Copyright ? Paweł Tański, 2014 (posłowie)

Copyright ? Emilia Walczak, 2014 (PUSTE PIEKŁO)

Copyright ? Henryk Waniek, 2014 (POSZUKIWANY)

Copyright ? Adam Wiedemann, 2014 (TYSIĄC LALEK)

Copyright ? Agnieszka Wolny-Hamkało, 2014 (BIAŁKO)

Copyright ? Bohdan Zadura, 2014 (PANASONIC)

Copyright ? 13 MUZ, 2014

Copyright ? Wydawnictwo FORMA, 2014

 

redakcja: Paweł Nowakowski, Paweł Tański

korekta: Agata Borowicka, Anna Nowakowska

zdjęcia na okładce i w książce, projekt graficzny serii, projektokładki, skład, łamanie: Paweł Nowakowski

redakcja techniczna i konwersja e-booka: RW2010 (korekcja@rw2010.pl)

 

ISBN 978-83-63316-69-3 (wydanie pierwsze, papier)

ISBN 978-83-63316-70-9 (wydanie drugie, e-book)

 

WYDAWNICTWO FORMA, 71-219 Szczecin-Bezrzecze, ul. Nowowiejska 63

www.wforma.eu, e-mail: forma.sc@pro.onet.pl

 

DOM KULTURY 13 MUZ, 70-551 Szczecin, pl. Żołnierza Polskiego 2

www.13muz.eu

 

dofinansowano ze środków Ministra Kultury iDziedzictwa Narodowego

OlgierdKajak SCHÖNBERG1

Samolotprzyleciał do Paryża z sześciogodzinnym opóźnieniem. Była godzinatrzecia nad ranem. Szerokie miotły zamiatały pył nieistniejącychpasażerów, kurz rozbitych odlotów, przylotów i pożegnań. Szedłemdługimi korytarzami ze świadomością nowego życia, które miałemrozpocząć, właśnie teraz miałem rozpocząć nowe życie i z każdym nowymkrokiem, jakby z każdym nowym krokiem, mógłbym otworzyć bramę ipodnieść głowę, i otworzyć oczy. Wyobrażałem sobie, że oto zciemności aluminiowej puszki lotniska przejdę do nowego światarażącego jasnością, do której trzeba się przyzwyczaić. Decyzjanależała do mnie. Każdy krok mógłby stać się taką decyzją"terazwłaśnie, teraz". Teraz jednakże byłem zbyt zmęczony i doniczego niezdolny, marzyłem o łóżku hotelowym i o zaśnięciu. Noweżycie postanowiłem rozpocząć następnego dnia.

Rozglądałemsię odruchowo, wiedziałem przecież, że nikt mnie nie oczekuje, mimoto rozglądałem się, wypatrywałem znajomych twarzy. Zamiast tego polotnisku przesuwały się miotły, z jednej strony na drugą i wciągały wsiebie dogorywający szum dziennego zgiełku. Moje kroki, którym danoszansę słyszeć własne echo, delektowały się wyjątkowością tejsytuacji. Doprowadziły mnie do okienka, pustego okienka. Po kilkuminutach oczekiwania pojawiła się pani w przesiąkniętym czerwieniąkostiumie i uśmiechnęła się. Jedyny uśmiech w obrębie dwudziestutysięcy metrów kwadratowych.

Taksówkazapytała mnie, skąd pochodzę, powiedziałem, że jutro dopiero będę towiedział. Taksówka zapytała mnie również, czy przeszłość można kupići jeżeli tak, to jaką i za ile. Taksówka kupiłaby przeszłość, zktórej by wynikało, że nie jest taksówką - paradoks, któregonie chciało mi się rozgryzać.

Whotelu o nazwie "Feniks" zaufano mi na numer kartykredytowej. Numer karty kredytowej przez przypadek zawierał datęmojego urodzenia (być może również tę inną datę).

Terazkazano mi wypocząć, w recepcji wszyscy kiwali głowami i byliprzekonani, że mam za sobą wyjątkowo długi lot. W rzeczywistości samlot trwał godzinę i czterdzieści pięć minut - za długo jednaktrwało to wszystko, co było wcześniej, zdecydowanie za długo. To"wcześniej" trwało około czterdziestu lat. Pokiwałemgłową, przyznałem rację - "wyjątkowo długi lot"."Może pan włączyć telewizor i się odprężyć" -powiedziała pani - "o wszystko inne my zadbamy".Walizka czekała już przed pokojem. "O wszystko inne my zadbamy"- słyszałem jak echo w okolicach oczodołów, gdy padałem nałóżko. Próbowałem sobie wmówić, że nie jestem aż tak zmęczony,apatyczny kaszel zaprzeczał jednak rozumowi, mimo że nie miał żadnychargumentów.

Zasnąłemnatychmiast. Śniło mi się lotnisko i samoloty, które ugrzęzły wrozpuszczonym asfalcie. Głos spikerki wydzierał się na całą okolicę:"Nie będzie żadnych odlotów, powtarzam, żadnych odlotów"- piszczenie mikrofonu i znowu - "żadnych odlotów.Ci, co nie wykorzystali swojej ostatniej szansy, już jej niewykorzystają. Trzeba było wcześniej". Znowu piszczeniemikrofonu. Tłumy ludzi biegające z walizkami. Ja mogę poruszać sięjedynie ślamazarnie, kroczek po kroczku. Martwiło mnie poza tym, żezgubiłem swój bagaż, bo w bagażu między innymi była przepustka nadalsze istnienie i spodnie na ważne okazje, które od dziecka jużnakładałem. Krzyczałem, że chcę do Paryża, a z głośników wydobywałsię wysuszony śmiech. Byłem zrozpaczony i nie potrafiłem wyjaśnićsobie, gdzie nastąpiła pomyłka. Mój sen zaczął nową projekcję. Byłemw ciemnej jaskini, przytulony do współtowarzyszy i zastanawiałem się,w jaki sposób można przetrwać zimę polarną, próbowałem przypomniećsobie, jak wygląda słońce i nie udawało mi się. Będąc dzieckiem, nieudało mi się kiedyś przypomnieć twarzy ojca, gdy wyszedł do sklepu popaczkę mąki.

Obudziłemsię skostniały z zimna, pościel leżała na podłodze, a przez oknownikało chłodne i wilgotne jesienne powietrze. Nie mogłem uwierzyć,że jest już dzień, godzina jedenasta. Ciepła woda w wannieprzypomniała mi o tym, co rzeczywiście się wydarzyło w moim życiu.Myślałem o taksówce, która zawiozła mnie do mojego płonącego domu izadała pytanie, czy ma poczekać. Nie chciałem, żeby czekała, ona mniejednak nie posłuchała.

Wodaw wannie parowała. Wiedziałem, że przeznaczenie oczekiwało ode mniejedynie rozpoczęcia nowego życia. Przeznaczenie nigdy nie brało mniena poważnie, tym bardziej teraz. Przeznaczenie używało zawsze tegosamego chwytu - szeptało mi prosto do ucha - "jesteśwolny, wolny". Czy rzeczywiście byłem wolny? Sama myślskorzystania z tej rzekomej wolności zniewalała mnie i najchętniejzostałbym już na zawsze w hotelu, najchętniej patrzyłbym na parującąwodę w wannie, na parujące przemijanie, puszyste jak wiewiórka.

Hotelpołożony był między lotniskami. Samoloty, jak zjawiska atmosferyczne,błyskały na niewysokim niebie. "Wszystko działa, funkcjonuje,jest normalne. Normalność" - myślałem sobie - "nicnie musi powracać do normy, bo jest normalne, już od zarania świata.Tylko czasem sny przerażają". Normalność obserwuje sięnajlepiej zza okna hotelu. Spieszyć się tylko nie wolno.

Gdypostanowiłem wyjść, do lądowania podchodził pochmurny dzień, dzień,który jakby w ogóle nie wystartował.

Byłojuż ciemno, gdy siedziałem w barze, niedaleko Sacre-Coeur i bawiłemsię w rzucanie niedopałków na podłogę. Byłem przekonany, żenastępnego dnia mogę rozpocząć nowe życie. Następnego dnia. Teraz itak już było za późno. Czasem łapałem za telefon i chciałem dzwonić,w duchu wymawiałem z przyzwyczajenia słowa: "dzisiaj wrócępóźniej". Nie miałem już jednak żadnej tożsamości i nikt pozamną nie wiedział o moim istnieniu.

Początekjesieni przyniósł zimne wiatry i okradł okolicę z atmosferycznejsielanki. Przypomniało mi to pogrzeb, który obserwowałem z daleka.Pamiętam kilku przyjaciół. Każdy z nich przyglądał się spadającym zdrzew kasztanom, niektóre z nich trafiały w ustawione obok siebietrumny. Puk, puk.

Ostatniąnoc przed odlotem spędziłem na lotnisku, w kawiarni z widokiem na passtartowy. Piłem kawę i patrzyłem na odlatujące samoloty, nieustannieodlatujące samoloty. Kelnerka chciała mnie przed czymś ostrzec i niepotrafiła tego wymówić, podniosła rękę do ust i wydusiła z siebie:"pannie wygląda na pasażera, zdaje mi się, że nie chce pan nigdzieodlecieć, muszę panu coś powiedzieć"... - zamilkła.Zapaliłem papierosa, ona jednak nie dokończyła swojego zdania i rękązasłaniała sobie usta, może się czegoś bardzo bała. Zapłaciłem zaczternaście kaw i wyszedłem. Zastanawiałem się, skąd ona mogławiedzieć, skąd ona mogła wiedzieć. Miała przecież rację, przestałemistnieć lub może siła istnienia złamała się, tak złamała się. Nakrótko przed odlotem zajrzałem jeszcze do kawiarni z widokiem na passtartowy. Zmieniły się wachty - inna kelnerka zapytała mnie,czego sobie życzę.

Siedziałemw barze przy Rue des Trois Fr?res. Papierosem wypalałem dziuryw paszporcie. Skurczony ze starości pijak uśmiechał się do mnie,siedział przy barze, na skórzanym stołku. Poza tym nic się niedziało, nic się nie działo. Wypalałem papierosem dziury w przeszłościi było jej coraz mniej. Pijak wyciągnął rękę w moim kierunku. "Kiedyśmiałem rodzinę" - powiedział i dostał ataku kaszlu -"dwie piękne dziewczynki i żonę oczywiście, kochającą żonę, alew końcu zdałem sobie sprawę"... Ktoś mu przerwał, ktoś, ktoobok niego siedział:"niemęcz ludzi, nikogo nie obchodzą twoje historie" -powiedział i zamówił dwie szklanki whisky. Pijak dostał kolejnegoataku kaszlu, machał rękoma i wykrzykiwał przekleństwa. Wstałem,podszedłem do niego, dałem mu swój paszport, z portfela wyciągnąłemprawo jazdy, karty kredytowe, zdjęcia, o których zapomniałem, żejeszcze je mam, lekko wyblakłe zdjęcia. Wszystko to położyłem przedpijakiem, poklepałem go po ramieniu i wyszedłem. Pijak zdążył jeszczekrzyknąć: "wszystkich cholera wzięła, cholera wzięła! -jak na zawołanie".

Mojenazwisko brzmiało od teraz Nikt.

Wpierwszej chwili chciałem pojechać do hotelu i zabrać walizkę. Naulicy porywane przez wiatr liście przyklejały się do mojej twarzy.Było tych liści stanowczo za dużo. Walizka w hotelu nie należała jużdo mnie i postanowiłem z niej zrezygnować. Stałem na ulicy, liściechciały zasłonić mi twarz. Była jesień, której nigdy nie zapomnę.Wszedłem z powrotem do baru i usiadłem przy pijaku, który byłzagłębiony w studiowaniu moich dokumentów, pomrukiwał coś pod nosem."A więc skończył pan ze sobą" - powiedział do mnie.Odpowiedziałem, że nie wiem, odpowiedziałem, że nie wiem, czy w ogólemiałem z czym kończyć. Teraz byłem przynajmniej nikim, wcześniejdokumenty określały moją tożsamość. Dokumenty z danymi. To "dane"określały moje tak zwane wcześniejsze "istnienie".Powiedziałem pijakowi, że nie było z czym kończyć. Pijak spojrzał miprosto w oczy i zamruczał: "a więc skończył pan ze sobą,wszystko jedno, co pan powie, skończył pan ze sobą". Mężczyzna,który siedział obok niego zamówił trzy potrójne whisky - "bezlodu" - powiedział - "na miłość boską, bezlodu"ipodał mi rękę, dotykając ramieniem nosa pijaka. Powiedział, że jesttu przypadkowo, jak zawsze przypadkowo - tu i o tej porze i jakzawsze przypadkowo z tym samym człowiekiem, kompozytorem. Pokazałpalcem na pijaka i powiedział, że jest on kompozytorem i właśniepracuje nad nową symfonią, swoją ostatnią symfonią na siedem orkiestri tysiącosobowy chór. Symfonię tę musiałoby dyrygować co najmniejsześciu dyrygentów... Pijak ożywił się: "nie ma takiej sali"...- uderzył otwartą dłonią w blat baru - "...nie matakiej sali, gdzie byłaby wystarczająco dobra akustyka i dosyćmiejsca. Trzeba by było wybudować nową filharmonię, filharmonięwszech czasów, na jeden, jedyny koncert, który trwałby jedenaściegodzin i po koncercie przyjechałyby buldożery i pojazdy z żelaznymikulami na łańcuchach i zburzyłyby filharmonię" - ijeszcze, siorbiąc ze swojej szklanki, dodał - "i wtedymógłby się nawet ten śmieszny świat skończyć, z czystym sumieniemmógłby się skończyć"...

Następnegodnia wieczorem stałem na ulicy i liście chciały zasłonić mi twarz,jakby się mnie wstydziły i chciały pokazać naturze - tegoczłowieka nie ma, nie warto na niego zwracać uwagi. Jesień sama wsobie jest o wiele ciekawsza. Odwróciłem się i schodziłem stromymiuliczkami w kierunku placu Pigalle. Siedziałem wśród drzew, potemleżałem na ławce, zasnąłem, było mi zimno. Drżałem, ale nie miałemsił, by wstać. Nad ranem ktoś przykrył mnie kocem. We śnie widziałemmoją matkę - "tego nie spodziewałam się po tobie" -mówiła. Byłem przekonany, że to ona mnie przykryła.

Nademną stał pijak - kompozytor, próbował mnie obudzić i powtarzał-"trzebaiść na śniadanie, trzeba gdzieś zjeść śniadanie, chodźmy" -chwycił mnie mocno za rękę i pociągnął. Nie udało mi się wydobyć zsiebie ani jednego słowa. Milcząc, poszedłem z nim.

Powiedział,że nazywa się Bruno i że był uczniem Schönberga - nigdy niespotkał Schönberga, mimo to był jego uczniem. Powiedział, że mieszkana strychu wysokiej kamienicy niedaleko hotelu de Ville, bo tam możnanaprawdę nienawidzić tych, których z pozoru należałoby kochać, alewłaśnie z zasady nie należy kochać tych, których z pozoru należałobykochać. Jedyną osobą, którą Bruno kochał - z przekonania kochałbył Schönberg, jedyną osobą, którą warto było kochać był Schönberg.Dla Schönberga Bruno nauczył się języka niemieckiego, dla Schönbergapostanowił spędzić w Wiedniu trzy lata, w mieście, do którego nigdyby nie przyjeżdżał, gdyby nie wiedział, że mieszkał w nim Schönberg.Nigdy nie byłby w stanie pokochać tego miasta, bo zaciskało się onojemu na szyi, podobnie jak wszystkim "przyjezdnym"zaciskał się Wiedeń na szyi, bo Wiedeń nie lubił "przyjezdnych"i tylko dzięki Schönbergowi miasto to wydawało się piękne. "WParyżu można być wolnym, od pierwszej chwili można być wolnym, tylkoże Paryż nie rozumie muzyki, tak jak Wiedeń i Paryż nie nauczy sięrozumieć muzyki tak jak Wiedeń. Paryż jest głuchy na muzykę -od dobrych trzystu lat Paryż jest głuchy na muzykę i kompozytorzykomponujący Paryżu cierpieli i cierpią z tego powodu". Brunobył wyjątkowo podniecony i ręce mu drżały i próbował wciągać brzuch,który ciągle wylewał się do białej koszuli, który również drżał.

Brunoopowiadał o swojej symfonii, którą właśnie komponuje, ostatniej lubmoże ostatecznej symfonii, "wszech symfonii" na siedemorkiestr i sześciu dyrygentów. Opowiadając to, popadał czasem wzamyślenie i negował wszystko i szydził sam z siebie i nawet wyraziłsię, że bzdurą jest, żeby sześciu dyrygentów jednocześnie dyrygowałojedno dzieło, później tłumaczył, że taki ma właśnie zamysł, bo żebyzawładnąć tą bestią, potrzebnych jest sześciu dyrygentów, najlepszychdyrygentów. Bruno opowiadał i drżał na całym ciele i nie przerywałswoich opowieści i kazał mi jeść, sam coś zajadał i ja jadłem. Gdypodałem nazwisko innego austriackiego kompozytora, z którym jestemspokrewniony, Bruno padł przede mną na kolana i zaczął całować mojeręce. Broniłem się, a on całował moje ręce i przyznał, że całe życieczekał na to spotkanie, i krztusił się. Po każdym wymówionym słowiekrztusił się aż zamilkł i jego milczenie było równie niespotykane ifascynujące, jak to, co mówił. Klęczał przede mną i milczał. Pochwili wstał i bez słów zaczął jeść. Mając pełne usta zrolowanychplasterków sera, mówił, że i antrakt należy komponować i wielukompozytorów o tym zapomina albo się boi i pomija antrakty ikomponuje tak, żeby nie było antraktów, ale przed antraktami nie maucieczki, mówił Bruno. Antrakt to milczenie, które musi byćzrozumiane przez publiczność, które musi być naturalnym następstwemostatnich nut. Publiczność nie zrozumie milczenia, jak się go nieskomponuje - słowo "skomponuje" - wydobył zgłębi płuc.

Ukelnera, który niezwyczajny był wychodzić zza baru, zamówił jednymruchem ręki dwie jajecznice. "Świat należy sobie tak urządzić,żeby nie trzeba było marnować słów na niepotrzebne rzeczy. Tak wielemarnuje się słów" - powiedział, wstał mozolnie i poszedłpo dwa parujące talerzyki. "Gdyby nie te brakujące kalorie,zagubione kalorie w łańcuchu ewolucji" - zaśmiał sięrubasznie - "one przyprawiają mnie o rozstrój żołądka"i raz jeszcze się roześmiał, zjadł zawartość swojego talerzyka. Zjadłrównież zawartość mojego talerzyka, na którym dłubałem od niechceniawidelcem. Wszystko w tempie moderato.

"Szczęściarzz pana" - powiedział - "szczęściarz z pana,nie każdy może pozwolić sobie na bycie nikim, czuję u pana wielkośćnieistnienia lub grację, z jaką wyrzuca pan siebie samego naśmietnik. Utylizacja, przeczyszczenie!".Wybuchnąłśmiechem,"przeczyszczenie,proszę pana, puste kiszki, tak, tak. Jedynie z pustymi kiszkami możnarozpoczynać nowe życie"...

Myślałemo taksówce, która nie miała czekać, a jednak poczekała, wbrew mojejwoli poczekała, mruczała silnikiem i oświetlała okolicę umieszczonąna dachu żółtą piramidą - definicją jej istnienia.

Brunochwycił mnie mocno za rękę i powiedział, że muszę koniecznie u niegozamieszkać, ścisnął mnie jeszcze mocniej swoją wielką dłonią zanadgarstek. Nadal byłem oszołomiony tym wszystkim, co się wokół mniedziało i czasem nachodziła mnie niepewność, czy rzeczywiścieopuściłem lotnisko, czy aby nie czekam jeszcze na walizkę, która niechce nadjechać. Moje walizki przyjeżdżały przecież zawsze jakoostatnie i gdy inni pasażerowie delektowali się wolnością, ja stałemprzy ruchomej macie i śniłem, i później mata zatrzymywała się, a jastałem bezradny. Przy odrobinie szczęścia otwierały się na drugimkońcu hali drzwiczki, zza których ktoś nogą wysuwał moją walizkę, apotem drzwiczki te zatrzaskiwały się głuchą implozją samotności.

Brunopatrzył na mnie z nadzieją w oczach i oczekiwał mojej odpowiedzi."Tak, oczywiście" - wydusiłem z siebie -"zamieszkam z panem, pomogę pospawać pańskie dzieło. Nie maminnego wyjścia i nie chcę mieć innego wyjścia". Bruno wstałgwałtownie i zaburczał - "no to dobrze, to bardzo dobrze,musi pan wiedzieć, że jestem już stary, sam nie poradziłbym sobie.Przekona się pan, przekona się pan".

Naulicy klepnął jeszcze mnie mocno w ramię - "ma pan rację,trzeba pospawać. Powiem panu coś w tajemnicy: wszystko jużskomponowałem, dzieło jest gotowe". I jeszcze raz krzyknął -"gotowe!" - i po cichu dodał, hamując atak kaszlu -"trzeba tylko jeszcze poskładać".

Przedwejściem do kamienicy stały dwie kolumny. Bruno oparł się ręką ojedną z nich i dyszał z wyczerpania i niczego nie mówił, tylko kiwałgłową, jakby chciał powiedzieć: "Tak to jest, tak to jest"...

Wdrewnianej windzie była czerwona, obita pluszem kanapa. Brunosiedział i nadal kiwał głową i sprawiał wrażenie popadania w corazwiększy smutek. Wielkie drzwi prowadziły do mieszkania zawalonego posame brzegi kartkami z zapisanymi nutami, panował tam nastrójjesienny, a na podłodze zamiast liści leżały kartki partytury. Brunobez skrępowania chodził po nich butami. Zaprowadził mnie do małegopokoiku z okrągłym oknem, z łóżka zgarnął kartki. "To będziepana pokój". Przeprosił mnie i wyszedł. Nie mogłem oderwać oczuod gotowejsymfoniii coraz bardziej nią przesiąkałem w mieszkaniu, które samo w sobiebyło symfonią i smutkiem.

Monument?Kolos? Rzeźba pokruszona na najmniejsze odłamki, które należałobyjedynie poskładać? Arcydzieło, przed którym trzeba paść na kolana izapłakać z zachwytu i przerażenia? Czy tak wyglądał świat przedstworzeniem? Jaki przypadek zadecydował, że się udało, że prawybuchbył początkiem bożego ładu, uporządkowania? Zastałem tu sytuacjępoprzedzającą inicjację stworzonego już świata. Wszystko jest gotowe,trzeba to tylko poruszyć, ożywić, doprowadzić do pierwotnego podziałukomórek.

Stałemna początku stworzenia samego siebie i zadawałem sobie pytanie, jakasiła, jaki zbieg okoliczności sprawił, że znalazłem się w tym dziwnymmiejscu.

Przezszparę w drzwiach zauważyłem, że Bruno leżał w pokoju obok na kozetcei głośno chrapał, dusił się wręcz, wyglądał, jakby był w stanieagonii. Umieranie dokonuje się na czas każdej nocy, zdziera z nasmaskę życia i pokazuje oblicze rzekomej niewinności odchodzenia.

Brunoodchodził w zaświaty na bezdechu, dusząc się i raniąc spokójmieszkania. Zaraz obok stał stary fortepian Pleyel, który rezonowałwychodzącymi z głębi krtani odgłosami i był poniekąd częścią układuoddechowego.

Zacząłemzbierać kartki partytury i układać je na stojących obok okrągłegostolika fotelach - stosy, które nie chciały stać i przewracałysię i jakby same pragnęły nieładu. Żadna kartka nie miała numeru,żaden takt nie był oznakowany, czasem brakowało pięciolinii i setkinieczytelnych znaczków, jakby chciały się wyrwać z więzienia tuszu icelulozy. Zdławiony krzyk wolności? Nie. Nie potrafiłem tego nazwać ipopadałem w coraz większą euforię, ale i zmęczenie. Kładąc się naniewygodnej kanapie, myślałem o szczęściu, o którym zapomniałem, aleprzecież wiedziałem, że jest - dzięki muzyce, cierpliwej, tejjeszcze niezagranej muzyce.

Skuliłemsię pod kocem i znowu poczułem to samo zmęczenie, które poznałem whotelu, tym razem miałem wrażenie lekkości, nieznanej mi dotąd,niewytłumaczalnej lekkości nowej świadomości. Tak bardzo pragnąłempozbyć się siebie. Niezwykle skomplikowane zadanie - pozbyć sięsiebie. Nuty i znaczki stworzone przez kompozytora kręciły mi sięprzed oczami i jakby chórem wymawiały głośno moje imię -niewerbalnie, w inny sposób wymawiały moje imię, wiedziałem, żewymawiają moje imię i wiedziałem, że kryją w sobie wielką tajemnicę isiłę, wiedziałem, że są żywiołem, nad którym ręka ludzka nie mapanowania. Bruno był niewolnikiem swojego dzieła, które wylewało sięz przepełnionego naczynia i rozlewało się po całej jego egzystencji,wypełniało najdalsze zakamarki pamięci i zapomnienia. Nie wiem,dlaczego tak dobrze to czułem, leżąc skulony pod kocem. Lekki, ale iprzerażony, miałem otwarte oczy, ale wydawało mi się, jakbym spał.Byłem lekki, ale i przerażony i może coraz bardziej odpowiedzialny,odpowiedzialny za nowe stworzenie.

Zaoknem gołębie stukały na gzymsie, na pewno chowały się przed wiatrem,który je wymiatał, gdy traciły panowanie nad sobą. Jak bardzoróżniłem się od tych gołębi? Przez nieuwagę straciłem połowęstatystycznego ludzkiego życia. Przez nieuwagę? Mój lot trwał zadługo, za długo ociągałem się przed życiodajną dekompresją,wyważeniem drzwi i kto wie, czym jeszcze... Miałem otwarte oczy, apokój, w którym leżałem wydał mi się większy od hali lotniska izdawał się rosnąć i nastała cisza, która potęgowała poczucieosamotnienia i rozerwania w próżni. Musiałem zamknąć oczy i gdy jepóźniej otworzyłem, usłyszałem dochodzące z salonu odgłosy. Brunokomponował. Sapał i męczył się i sprawiał wrażenie, jakby forsowałsię ciężką fizyczną pracą - w całej dłoni trzymał gruby ołówek,tak, jak to dzieci robią. Co chwilę łamał się grafit i Brunowydrapywał dziury w kartce i z mozołem ostrzył ołówek na nowo. Pociłsię i dyszał, i męczył się, i przekrzywiał głowę, i znowu jąprostował.

Wszedłemdo salonu i Bruno, nie podnosząc na mnie wzroku pokazał palcem nasecesyjną komodę - "tam są alkohole, tam"...Nalałem do kieliszków jemu i sobie oleistego koniaku. "Tam możepan postawić" - pokazał palcem na inny stolik, pełengazet, jedyny, na którym nie było nut.

"Widzipan, Largo muszę przebudować, poprzestawiać meble, przemalowaćściany, w utworze muzycznym trzeba się czuć jak we własnym domu,swobodnie i bezpiecznie, bo tylko w takich warunkach..., to podstęp -wie pan, tylko w takich warunkach można otworzyć się na siebie iwygarnąć sobie i zacisnąć sobie łapy na szyi, brudne łapy" -zaczął kaszleć, parskać śliną.

Terazobaj siorbaliśmy koniak. "Do diabła! Właściwie całe Largo jestdo wyrzucenia. Pomyślałby pan, żeby aż całe Largo. Tak, trzebanapisać to Largo od nowa". Bruno przerwał i bawił siękieliszkiem, z którego wyskoczyła rdzawa kropelka i przykleiła się dojednej z kartek. "Musi mi pan pomóc" - powiedziałpo namyśle - "jest pan dla mnie darem niebios, sam sobienie poradzę".

Opowiadałmi, że wszystko poświęcił, poświęcił wszystko, co miał, aby stworzyćsymfonię. Porzucił rodzinę, zerwał kontakty z przyjaciółmi albokontakty same się zerwały, albo rodzina sama się porzuciła -"terazjuż nie wiem, kto kogo i jak" - mówił. Gdy opowiadał, towpierw się denerwował, potem jednak się uspokajał i czasem spoglądałmi w oczy, jakby pytał, "kim pan jest, skąd się pan wziął?".Opowiadał, że oddał wszystko, co miał i na początku, czyli dziewięćlat wcześniej, mieszkał u kobiety, w wynajętym pokoiku, ale kobietanie wytrzymała, nie zrozumiała i ze łzami w oczach wyrzuciła Bruno,kazała mu iść. Tak mówił Bruno:"Napoczątku obiecała przynosić dużo kawy i przynosiła dużo kawy,zaparzonej kawy -fusy zalane wrzątkiem, bez mleka i bez cukru, w zwyczajnychszklankach, ale potem ubzdurała sobie, że się wykańczam i morduję ijeszcze narzekała, że alkoholu za dużo piję. Oczywiście, że piłem zadużo alkoholu, ale jej nic do tego i wygadywała mi bez przerwy, żeśmiercią się to wszystko skończy, nieuchronną śmiercią, mówiła, no ipewno miała rację. I z tego całego współczucia postanowiła wyrzucićmnie. Spakowała nawet za mnie walizki, sporą część skomponowanejsymfonii spaliła w piecu i powiedziała mi jeszcze, że to dla mojegodobra. Morderczyni, dla mojego dobra i spaliła w piecu między innymiLargo, którego miałem już duży projekt i do tej pory nie udało mi sięskomponować lepszego Largo, niż to, którego projekt spaliła.Morderczyni, i wtedy znalazłem to mieszkanie, on właściwie znalazł mito mieszkanie"...

"On"to był mężczyzna z baru, który zamówił trzy potrójne whisky bez lodu.Miał na imię Chrystian i był jedynym człowiekiem, z którym Bruno niemusiał zrywać znajomości.

WcześniejBruno był bogaty i uznany, komponował dużo dzieł na zlecenie,dyrygował i występował w najlepszych salach na świecie, ale kiedyśzdał sobie sprawę z tego, że wszystko, co dotychczas stworzył byłoniczym, "wysuszoną trawą", jak to mówił, "martwymibadylami jednorocznych roślin, nadających się jedynie na spalenie".

Symfonia,którą teraz komponował ma poruszyć światem, otworzyć oczy i serca."Zobaczy pan" - mówił - "ludzie zacznąsię nawracać, uwierzą w siebie i w świat, który ich otacza. Wystarczyjeden, jedyny raz zagrać tę symfonię, żeby skruszyć skorupęobojętności, bezsensu i ślepoty, wiszącej nad ludzkością".Wyglądał przez okno, "widzi pan, widzi pan, jeden razwystarczy"...

TerazBruno zrezygnował z pieniędzy i zostawił je wszystkim, którzy go"kochali" i którym udało się go natychmiast zapomnieć.

Koniaknabrał smaku, gdy przyjął temperaturę ciała. Tak mocno trzymałemkieliszek, że mało go nie rozgniotłem. Rozluźniłem palce i nabrałemdużo powietrza, było ono inne, niż to, do którego byłemprzyzwyczajony, jakby bardziej świadome, tak bardziej świadome...Myślałem o granicy, którą przekroczyłem, lądując w Paryżu. Dlaczego wParyżu? Czy było to efektem pomyłki jednej z pań sprzedających mibilety? Przeznaczenie, w które nigdy nie wierzyłem? Bruno sprawiałwrażenie, jakbym był oczekiwanym gościem, należał do rodziny, albowłaśnie nie. Może byłem nieodkrytą cząstką jego samego i otwartość,jaką mi darował niwelowała wszelką obcość, a przede wszystkim dusiłaprzeszłość, na której nadwagę cierpiałem, która w postaci moichdokumentów i zdjęć zawisła na ścianie w barze, między innymi"pamiątkami" oraz starymi banknotami. Taksówka, czekającwówczas na mnie, wbrew mojej woli, czekając na mnie spełniła bardzoważne zadanie - nieświadomie oczywiście.

Brunostał jeszcze przy oknie i wyglądał, jakby nagle opuściły go siły imusiał oprzeć się o parapet i zapalić papierosa. Usta, które napinał,wciągając dym trzęsły się delikatnie, były wysuszone, pozbawionekoloru. Oczy, z których chwilowo wypłynęła energia spojrzały na mniepytająco, podobnie jak wtedy, gdy staliśmy przed domem, przykolumnach.

"Czujepan, czuje pan? To Largo. Ono tu jest. Jak eter wypełnia przestrzeń.Wszystko od nowa, wszystko od nowa"... Co raz bardziej czułemstrach kompozytora przed brakującym Largo, które miało wypełnić ponadpołowę symfonii - swoim asymetrycznym spokojem miałoopowiedzieć o pięknie życia, o umiłowaniu świata, miało odkryć światod nowa.

Brunoczuł muzykę w każdej najdrobniejszej cząstce przestrzeni, byłprzekonany o jej mocy i bał się jej i czuł szacunek do niej.

"Onotu jest" - podniósł głowę do góry i uśmiechnął się -"ono tu jest, a teraz niech mnie pan zostawi samego. Niech panjuż idzie". Wcisnął mi jeszcze do ręki klucz i kilka banknotów.Bez słowa wyszedłem. Padał deszcz - delikatnie, jakby wstydziłsię sam siebie, jakby zaraz miał z powrotem powrócić do chmur.

Ulicepełne były ludzi i mimo to sprawiały wrażenie opuszczonych,wyciemnionych. Kim były postaci, które mnie mijały, mnie, czylinikogo? A może już nie byłem nikim, może właśnie przeżywałem nowenarodziny, poznawałem świat, który był mi dotąd zamknięty,niedostępny? Przepychając się przez coraz gęstszy tłum, poczułemuścisk ręki, a właściwie rączki dziecka, które zaczęło ciągnąć mnie wprzeciwnym kierunku i pytało: "tato, dokąd idziesz",sześcio- albo siedmioletni chłopczyk spostrzegł, że to nie ja byłemjego tatą i odskoczył przestraszony. Mimo tego nie odrywał ode mnieprzerażonego wzroku. Kucnąłem i popatrzyłem mu prosto w oczy.Chłopiec palcem pokazał na mężczyznę, który stał nieopodal, przykiosku i przeglądał gazety. Pokiwał głową i odszedł. Z dalekapomachał mi ręką i zapytał mnie, jak się nazywam. Nie byłem w stanieodpowiedzieć mu, nie byłem w stanie wydać z siebie choćbychrząknięcia, niewyraźnego tonu. Dziecka już dawno nie było, a jastałem jeszcze, jakbym zastygł, jakbym był sparaliżowanym posągiemPosejdona - bez gniewu na twarzy, bez trójzębu, z pewnymrodzajem rozpaczy i bezsilności.

Cobym zrobił, gdybym w tej chwili miał władzę nad żywiołami? Podałbymchłopcu szklankę wody i uśmiechnąłbym się i zaśpiewał piosenkę owładcy mórz, zagubionym w kałuży, tuż przy wejściu do stacji metraLuvre.

Widmouciekania od przeszłości prześladowało mnie, czy tego chciałem, czynie. Czy tego chciałem, czy nie, nosiłem ze sobą minione minutyswojego życia, których było tak dużo, dudniły mi one w głowie,wierciły kanaliki i jak termity budowały swoiste twory pamięci.Towarzyszył temu przenikliwy ból, którego nie potrafiłem się pozbyć iktóry nie pozwalał mi patrzeć na świat z przymrużonymi oczami, jak torobią zakochani. Tylko jeden raz w życiu przeżywa się osobistypogrzeb, przerywany pukaniem kasztanów.

Naprzeszłość i jej zasadzki nie należy jednak zwracać zbyt wielkiejuwagi.

Padałdeszcz. Stałem i patrzyłem za chłopcem, który przypomniał mi mojegosyna, któremu miało być wygodnie w specjalnie dla niego zbitejtrumience. Teraz żadne pytania nie były na miejscu, poszedłem dalej.Nad ranem wróciłem do mieszkania.

notyo autorach

MarcinBałczewski(ur. w 1981 r. w Łodzi) - prozaik, autor scenariuszykomiksowych. Mieszka w Łodzi. Wydał powieści: Wposzukiwaniu straconego miejsca(2002), EvaMorales de Nacho Lima(FORMA 2013) oraz zbiór opowiadań Malone(FORMA 2010). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jego opowiadanie JanVertellen.

GrzegorzBogdał(ur. w 1984 r.) - Absolwent filologii polskiej UJ i ProgramuScenariuszowego w Szkole Wajdy. Mieszka w Krakowie.

ŁukaszDrobnik(ur. w 1982 r. w Kaliszu) - prozaik. Przez lata związany zPoznaniem, obecnie mieszka w Krakowie. Publikował opowiadania w"Lampie" i "Ricie Baum". Wydał książkęNocturine.Cunninghamella(FORMA 2011).

DarekFoks(ur. 1966) - poeta, prozaik i scenarzysta. Pracuje w redakcji"Twórczości". Nominowany do Paszportu Polityki (2000,2004), Nagrody Literackiej Gdynia (2006, 2013) i Wrocławskiej NagrodyPoetyckiej Silesius (2011, 2013). W roku 2014 otrzymał WrocławskąNagrodę Poetycką Silesius za całokształt twórczości. Laureat m.in.nagrody głównej w konkursie poetyckim "bruLionu" iNagrody TVP Kultura za książkę Corobi łączniczka(wspólnie ze Zbigniewem Liberą). W ostatnich latach opublikowałksiążki: SigmundFreud Museum(2010),Liceum(2012),KebabMeister(2012)i Rozmowyz głuchym psem(2013).

PawełGorszewski(ur. w 1980 r. w Białymstoku) - prozaik, reżyser i autorscenariuszy realizowanych przez amatorską grupę teatralną Kumonoque.Mieszka w Białymstoku. Laureat konkursu im. Ireny Misztal w Ełku(2008 i 2009). Trzykrotnie wyróżniony w kolejnych edycjach konkursuMałych Form Prozatorskich "Wrzenie" (2006, 2007, 2008).Wydał zbiory opowiadań: Szelestszarości(2004)i Niecierpiącezwłoki(FORMA 2009). W książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) znalazło się jego opowiadanie Cążki.

BrygidaHelbig(Brigitta Helbig-Mischewski, ur. w 1963 r. w Szczecinie) -literaturoznawczyni i pisarka. Od roku1983 mieszka w Niemczech,początkowo w Bochum, a od 1995 roku w Berlinie. StypendyskaMinisterstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2011). Nominowana doNagrody Literackiej Nike (2012) oraz Nagrody Literackiej dla AutorkiGryfia (2012) za zbiór opowiadań Enerdowcei inne ludzie.Wydała tomy wierszy: WierszeJaśminy(1997), Hilfe(FORMA 2010), zbiór opowiadań Enerdowcei inne ludzie(FORMA 2011) oraz powieści: Pałówa(2000), Aniołyi świnie. W Berlinie!!(FORMA 2005) i Niebko(2013). Jest autorką książki o Marii Janion (NewAge Diskurs...,1995). Najnowszą publikacją z zakresu literaturoznawstwa jestmonografia Strąconabogini. Rzecz o Marii Komornickiej(2010). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jej opowiadanie Kallemalle,a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie Polak,Turek, Niemiec. Szczecin-Angermunde-Berlin.

TomaszJamroziński(ur. w 1978 r.) - autor powieści kryminalnej Schodzącze ścieżki(2012) oraz tomów wierszy: Stenogramy(2004), Przylądekdo skrócenia(2007) i Mężczyźnisą z Warsa(2012). Mieszka w Częstochowie.

AnnaJanko(ur. w 1957 r. w Rybniku) - poetka, pisarka, felietonistka,krytyczka literacka. Mieszka w Warszawie. Nominowana m.in.: doNagrody Literackiej Nike za tom Świetlistycudzoziemiec(2001), Nagrody Literackiej Srebrny Kałamarz im. HermenegildyKociubińskiej (2008), Nagrody Mediów Cogito za powieść Dziewczynaz zapałkami(2008)oraz Nagrody Literackiej Nike (2013) i Nagrody Literackiej dlaAutorki Gryfia (2013) za powieść Pasjawedług św. Hanki.Wyróżniona w Ogólnopolskim Konkursie im. Kornela Makuszyńskiego zaksiążkę dla dzieci Maciupeki Maleńtas. Niezwykłe przygody w brzuchu Mamy(2013). Laureatka Nagrody Młodych im. Włodzimierza Pietrzaka zatwórczość poetycką (1980), Nagrody "Gdańska Książka Roku"za tom Diabłuświeca(1981), Nagrody Związku Pisarzy Niezależnych w Dreźnie za twórczośćpoetycką (1993), Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta, zapowieść Dziewczynaz zapałkami(2008). Wydała tomy wierszy: Listdo królika doświadczalnego(1997), Wykluwasię staruszka(1979), Diabłuświeca(1980), Koronkina rany(1989), Zabiciczasem długo stoją(1995), Świetlistycudzoziemiec(2000), Dubist Der(niemieckojęzyczny wybór wierszy - 2000), Wierszez cieniem(2010) oraz tomy prozy: Dziewczynaz zapałkami(2007, 2009, 2010, 2012), Pasjawedług św. Hanki(2012), Maciupeki Maleńtas. Niezwykłe przygody w Brzuchu Mamy(2012) i Boscyi nieznośni. Niezwykłe biografie(2012).

OlgierdKajak(ur. w 1970 r. w Bydgoszczy) - prozaik i autor sztukteatralnych. Mieszka w Wiedniu. Laureat stypendium dramaturgicznegoaustriackiego urzędu kanclerskiego. Jego dramaty były tłumaczone najęzyk francuski, niemiecki i turecki, wystawiane i prezentowane m.in.w Paryżu (Theatre ROND-POINT), Lyonie (Theatre les Atelier),Gliwicach (Teatr Nowej Sztuki), Szczecinie (Teatr Współczesny),Innsbrucku (Tiroler Landestheater) oraz w Wiedniu (Theater Brett).Publikował w czasopismach: "Dialog", "Kolik"i "Podium".

HubertKlimko-Dobrzaniecki(ur. w 1967 r.) - prozaik, tłumacz i podróżnik. Przez dziesięćlat mieszkał w Reykjaviku, obecnie mieszka w Wiedniu i wsi Krasne wzachodniopomorskiem. Nominowany do Nagrody Literackiej Nike (2007),Paszportu Polityki (2007) i do Nagrody Mediów Publicznych wdziedzinie literatury pięknej Cogito (2008). Wydał minipowieści: DomRóży. Krýsuvík(2006), Kołysankadla wisielca(2007); powieści: Raz,Dwa, Trzy(2007), Bornholm.Bornholm(2011), Grecyumierają w domu(2013); zbiory opowiadań: Wariat(2007), Rzeczypierwsze(2009), Pornogarmażerka(2014);tomy wierszy: Wierszez szafyi Wierszez wiatru / Opowieści z Europyoraz bajkę dla dzieci Bangsi.W książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) znalazło się jego opowiadanie Poczekalnia.

AgnieszkaKłos(ur. w Poznaniu) - pisarka, fotografka,krytyksztuki, redaktorka pisma "Rita Baum". Mieszka weWrocławiu. Autorka projektu historycznego Breslau cv. Od2012 roku jest członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia KrytykówSztuki (AICA). Wydałatom prozy Całkowitykoszt wszystkiego(2008, 2009). W książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) znalazło się jej opowiadanie Pożegnanie.

MarikaKrajniewska(ur. w 1979 r. w Leningradzie)- prozaiczka.Prowadzi Wydawnictwo i Fundację Kultury "Papierowy Motyl".Reżyserka filmu fabularnego Głód.Nagrodzona w plebiscycie magazynu "Pani" za najlepszeopowiadanie (2009), nominowana do Nagrody Literackiej im. WładysławaReymonta za powieść Zapachmalin(2010), laureatka konkursu literackiego w Oświęcimiu (2010). Wydałaksiążki: PapierowyMotyl(2009), Zapachmalin(2010), Zazakrętem(2011), Pięć(2012),Okno(2013).

JoannaLech(ur.w 1984 r.) - poetka. Laureatka wielu ogólnopolskich konkursówpoetyckich, m.in. im. K.K. Baczyńskiego, im. T. Sułkowskiego, im. S.Brzozowskiego, im. Z. Dominiaka, im. R. Wojaczka. Nagrodzona GrandPrix w VI konkursie im. R.M. Rilkego w Sopocie (2007), Nagrodą Głównąw XIII konkursie im. J. Bierezina w Łodzi (2007) oraz NagrodąSpecjalną za debiut w X edycji Konkursu Literackiego PTWK (2010).Nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius (2010) za tomZapaśćoraz nominowana do Nagrody Literackiej Nike za tom Nawroty(2011).Stypendystka Miasta Krakowa i Fundacji Grazella (2011). Wydała tomypoetyckie: Zapaść(2009) i Nawroty(2010).

ArturDaniel Liskowacki(ur. w 1956 r. w Szczecinie) - prozaik, poeta, eseista, autorsłuchowisk radiowych oraz książek dla dzieci. Publicysta i krytykteatralny. Mieszka w Szczecinie. Laureat I nagrody II KrajowegoFestiwalu PR i TVP "Dwa teatry 2002", NagrodyArtystycznej Miasta Szczecina (2002) oraz Nagrody 60-lecia PRSzczecin (2005). Jego powieść Einekleineznalazła się w finale Nagrody Literackiej Nike 2001 i otrzymała Inagrodę w kategorii prozy VI Konkursu Literackiego PolskiegoTowarzystwa Wydawców Książek (2002). Powieść Mariasznominowano do Europejskiej Nagrody Literackiej (2009), a zbióropowiadań Capcarapnominowano do Nagrody Literackiej Nike 2009. Wydał m.in. książki dladzieci: Balbaryki skrzydlate psy(1982), Balbaryki Złota Piosenka(1985), Najbłękitniejszeoczy(1987), Śnieżynek(1997); tomy wierszy: Autoportretze szminką(1985), Atlasptaków polskich(1994), Towszystko(2006), Posobie(FORMA 2010), Elegijki(2013); zbiory opowiadań: Dzikiekoty(1986), Szeptymiłosne(1996), Capcarap(FORMA 2008, wydanie drugie rozszerzone FORMA 2014), Skerco(FORMA 2011); eseje: Cukiernicapani Kirsch(1998), Pożegnaniemiasta(2002), Kronikapowrotu(FORMA 2012); powieści: Einekleine(2000, FORMA 2009), Mariasz(FORMA 2007), MurzynekB.(2011). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jego opowiadanie Odchodząc,wracając,a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie Miejscei czas.

KrzysztofMaciejewski(ur. 1971) - pisarz, krytyk literacki i dziennikarz. Publikowałw większości czasopism fantastycznych i antologii opowiadań grozy(m.in. 17szrami DziedzictwoManitou).Wyróżniony w konkursie Gildii Horroru za krótkie opowiadanie grozy.Wydał zbiory opowiadań: Osiem(FORMA 2011) i Album(FORMA 2013). W książce City1. Antologia polskich opowiadań grozy(FORMA 2009) znalazło się jego opowiadanie Duchw skrzynce,w książce City2. Antologia polskich opowiadań grozy(FORMA 2011) opowiadanie Bibliotekarąk,a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie Omdlałemyszy.

MiłkaO. Malzahn(ur. w Białowieży) - prozaiczka, poetka, autorka sztukteatralnych i tekstów piosenek, dziennikarka i wokalistka. Wydała tomwierszy Rzeczywydarzone(2001) oraz tomy prozy: BaronowaPóźna Jesień(2001), KrólowaRabarbaru(2004), Niema mono(2008), Fronasz(FORMA 2009) i Kosmosw Ritzu(FORMA 2014). W dorobku muzycznym ma elektro-płyty: Mapa(2001) i Sequel(jako Miłka & Jacaszek, 2005). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jej opowiadanie Przed-wiersze(m),a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie Starcyw Ritzu.

PiotrMichałowski(ur. w 1955 r. w Bydgoszczy) - poeta, eseista,literaturoznawca, krytyk literacki i teatralny, współzałożyciel iredaktor Szczecińskiego Dwumiesięcznika Kulturalnego "Pogranicza",w Wydawnictwie FORMA redaktor serii TABLICE. Mieszka w Szczecinie.Wydał m.in. tomy wierszy: Poematw czerwieni(1984, w drugim obiegu), Powidokpowietrza(1994), Li(me)rycznyplan Szczecina(1998), Zaczarnym wielokropkiem...(1999), Głosemprawie cudzym. Z poezji okołokonferencyjnej(2004), Rytmy,albo wiersze na czas(2007), Pierwowzoryi echa. Od Kochanowskiego do Barańczaka(2009), Ciszana planie(FORMA2011), a także książki naukowe: Miniaturapoetycka(1999), Granicepoezji i poezja bez granic(2001, 2003), Głosy,formy, światy. Warianty poezji nowoczesnej(2008), Mikrokosmoswiersza. Interpretacje poezji współczesnej(2012) i Narożnikowo,centralnie, pogranicznie. Szkice szczecińskie i europejskie(FORMA 2014).

DariuszMuszer(ur. w 1959 r.) - poeta i prozaik. Mieszka w Hanowerze. LaureatNagrody Związku Niemieckich Pisarzy "Das neue Buch inNiedersachsen und Bremen" za powieść DieFreiheit riecht nach Vanille(1999). Opublikowałm.in. tomy wierszy: Zatrzymanewersy(1987), Pestkii ogryzki(1989), Księgazielonej kamizelki(1996), Jestemchłop(2004), Wszyscymoi nieznajomi(2004), Zapomnianystrajk(2012) oraz powieści: DieFreiheit riecht nach Vanille(1999, wydanie polskie: Wolnośćpachnie wanilią- FORMA 2008), DerEchsenmann(2001), Niebieski(FORMA 2006), GottesHomepage(2007, wydanie polskie: HomepageBoga- FORMA 2013), Lummick(2009) i Schädelfeld(2012). W książce City1. Antologia polskich opowiadań grozy(FORMA 2009) znalazło się jego opowiadanie Człowiekz kowadłem,w książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) opowiadanie Naszaklasa,a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie Zazakrętem.

AnnaNasiłowska(ur. 1958 r. w Warszawie) - poetka, prozaiczka, krytykliteracki, historyk literatury współczesnej. Członek redakcjidwumiesięcznika literackiego "Teksty Drugie";stypendystka rządu francuskiego (1990-1991); uczestniczyła wtworzeniu Encyklopedii Powszechnej PWN jako autorka haseł. Wydałam.in.: tom reportaży Miasta(1993); powieści: Historiemiłosne(2009), Konik,szabelka(2011); tom wierszy Żywioły(2014); biografie: Jean-PaulSartre i Simone de Beauvoir(2006),MariaPawlikowska Jasnorzewska czyli Lilka Kossak(2010), Wolnyagent Umeda i druga Japonia(2013);katalog wystawy fotografii WielkaWymiana Widoków(2008), książki o doświadczeniu macierzyństwa: Domino.Traktat o narodzinach(1995), Księgapoczątku(2002),Czteroletniafilozofka(2004) oraz liczne publikacje naukowe.

KrzysztofNiewrzęda(ur. w 1964 r. w Szczecinie) - poeta, prozaik i eseista.Mieszka w Berlinie i Szczecinie. Finalista Nagrody PoetyckiejSilesius (2011), laureat Europejskiego Konkursu na Polski WierszEmigracyjny (1997) i Międzynarodowego Konkursu Literackiego im. MarkaHłaski (2003). Nominowany do Nagrody Mediów Publicznych w dziedzinieliteratury pięknej Cogito (2008) i Europejskiej Nagrody Literackiej(2009) za powieść Wariantdo sprawdzenia.Wydał tomy wierszy: Wpoprzek(1998), Poplątanie(1999), Popłoch(2000), Popołudnie(2005), Popiół(FORMA 2012) zbiór esejów: Czasprzeprowadzki(FORMA 2005), powieści: Poszukiwaniecałości(1999, wydanie drugie poprawione - FORMA 2009), Wariantdo sprawdzenia(FORMA 2007), Zamęt(FORMA 2013) oraz powieść poetycką: Secondlife(FORMA 2010). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jego opowiadanie Nieuniknionasnopodobność,a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie Zamęt.

PawełOrzeł(ur. 1985 r. w Madrycie) - prozaik, dramatopisarz, autorjednego wiersza. Mieszka w Warszawie. Laureat nagrody StowarzyszeniaMłodych Poetów. Od 2014 roku redaktor naczelny kwartalnikaliteracko-kulturalnego "eleWator". Wydał dramatDefenestracja(2005), zbiór opowiadań Nica nic(FORMA 2009) oraz zbiory prozy eksperymentalnej Cudzesłowa(FORMA 2010) i Ostatniemyśli (sen nie przyjdzie)(FORMA 2011). W książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) znalazło się jego opowiadanie Twarząw twarz (z Poem).

KrystynaSakowicz- pisarka. Mieszka w Warszawie. Laureatka nagrody wydawnictwa"Iskry" (1984), Funduszu Literatury (1986), nagrody im.Stanisława Piętaka (1988) nagrody im. Edwarda Stachury oraz nagrodyFundacji Kultury za Księgęocalonych snów(2008). W 2001 była nominowana do Nagrody Literackiej Nike. Wydała:Zbrodniekobiet(1984), Scenymiłosne, sceny miłosne(1986), Jaśmiornica(1987), Pobólu(1995), Śnienie(2000) i Księgaocalonych snów(FORMA 2008), Praobrazy(FORMA 2012). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jej opowiadanie Księgi,a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie KrukOho.

AlanSasinowski(ur. w 1983 r. w Szczecinie) - prozaik, krytyk literacki.Wyróżniony w Konkursie im. Czesława Zgorzelskiego za pracęmagisterską Apetytna eksces.Wydał powieści: Sukces(2006), Rupieć(FORMA 2010), Pełnakontrola(FORMA 2011).

ElżbietaStankiewicz-Daleszyńska(ur. w Markowicach) - pedagog i pisarka. Nagrodzona wielomaodznaczeniami, w tym Złotą Odznaką Towarzystwa im. MariiKonopnickiej, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim OrderuOdrodzenia Polski. Autorka książek, poezji i prozy o Pani Eguckiej;literacka postać Pani Eguckiej występuje we wszystkich jej utworach.Wydała: PaniEgucka w labiryncie nocy(2009), PaniEgucka w galerii szachrajów(2010), APO2012(2011), PaniEgucka pisze wiersze. Facecik bzdecik(2011), Triadaoniryczna(2011) i 7światów i siódme niebo(2012). Prezentowane opowiadanie Dzieńni w pięć ni w dziewięćuzyskało II Nagrodę w Ogólnopolskiem Konkursie Literackiem im.Leopolda Staffa.

GrzegorzStrumyk(ur. w 1958 r. w Łodzi) - poeta, prozaik, artysta malarz ifotografik. Mieszka w Łodzi. Wyróżniony w konkursie Fundacji KulturyPromocjaLiteratury Polskiej(1999). Dwukrotnie nominowany do Paszportu Polityki. Był takżestypendystą Ministerstwa Kultury (2001). Jego powieść Łzyzostała adaptowana i wyreżyserowana przez Filipa Zylbera dla TeatruTelewizji. Wydał tomy poetyckie Bezspojrzenie(1994), LeRutki(2009), Re_ Le Rutki(FORMA 2010), zbiory prozy: Zagładafasoli(1992), Podobrazie(1997), Patrzeći patrzeć(2002), a także powieści: Kino-Lino(1995), Łzy(2000), Pigment(2002) i Nierozpoznani(FORMA 2008). W książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) znalazło się jego opowiadanie Mówięci.

ŁukaszSuskiewicz(ur. w 1977 r.) - prozaik. Mieszka w Częstochowie. Wydałpowieść EgriBikaver(FORMA 2009). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jego opowiadanie Mieszkania,a w książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) opowiadanie Listopad.

IzabelaSzolc(ur. w 1978 r.) - pisarka, scenarzystka komiksów. Nominowana doSrebrnego Globu (1998) za opowiadanie LatarniaHeaven.Powieść Wszystkiegonajlepszegouzyskała wyróżnienie w konkursie literackim "Dziennik polskiejBridget Jones". Wydała książki:Wszystkiegonajlepszego(2003), Hebanowyświat(2003), Lękwysokości(2004), Jehannette(2004), Opętanie(2004), Połowanocy(2005), CiotkaMałych Dziewczynek(2007), Cichyzabójca(2008), Naga(2010), Martwypunkt(2010), Strzeżsię psa(2011) i Siostry(2012), Żonarzeźnika(2013). W książce City2. Antologia polskich opowiadań grozy(FORMA 2011) znalazło się jej opowiadanie Szkarłat.

AndrzejTurczyński(ur.w 1938 r.) - poeta, prozaik, eseista i tłumacz. Mieszka wKoszalinie. Laureat licznych nagród m.in. Nagrody Fundacji Kultury zaRzekipopiołu(1994), Nagrody im. Księcia Konstantego Ostrogskiego (1997), Nagrodyim. Świętego Brata Alberta (1999), Nagrody Specjalnej MinistraKultury (2005, 2010). Nominowany do Nagrody Literackiej Nike zaZnużenie(2001), do Paszportu Polityki (2001) oraz do Nagrody LiterackiejGdynia za Koncertmuzyki dawnej(2012). Wydał m.in. Źdźbłomorza(1971), Wypłuczysko(1977), Fiasko(1986), Chłopiecna czerwonym koniu(1991), Rzekipopiołu(1995), MistrzNiewidzialnej Strony(1996, 2011), Tryptykruski(1998), Znużenie(2000), Mgnienia(2000), Ząbmądrości(2001), Świętoikony(2002), Dietdomszczyzna(2005), Latopis.Powieść doroczna(2007), Bezmiar.Eseje paradoksalne(2007), Tenszalony pan Puszkin. Słowo o udręce(2008), Moskwa'na Krwi'(2009), Uzurpacje.Eseje paraboliczne(2009), Szron.Poezje(2010), Koncertmuzyki dawnej(FORMA 2011), Zgorszenie(FORMA 2011), Małyikonostas Bogarodzicy(2012), Miniaturaz gazelą(2012), Żywioły(FORMA 2012), HomoPictor, Homo Viator(2013), BrulionyStarej Ziemi(FORMA 2013). W książce 2011.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2011) znalazło się jego opowiadanie Graffiti:żywioł pustki.

EmiliaWalczak(ur. 1984 r. w Łodzi) - autorka intrygujących opowiadań oniczym. Mieszka i pracuje w Bydgoszczy. Publikowała w "Fabulariach"i "Dworcu Wschodnim". Autorka wszystkich tekstów znajnowszej płyty zespołu "George Dorn Screams" i jednegoz najnowszej płyty projektu "Brda". Laureatka 1. edycjiKonkursuLiterackiego imienia Henryka Berezy "Czytane w maszynopisie"(jako EmiliaPlateaux) za książkę Fakeczyli konfabulacje zachodzą na zakrętach(2013).

HenrykWaniek(ur. 4 marca 1942 r. w Oświęcimiu) - malarz, pisarz,publicysta. Mieszka w Brwinowie. Laureat licznych nagród m.in. PrixNational na Biennale Internationale de Peinture w Cagnes-sur-Mer(1974), Nagrody Warszawskiej Premiery Literackiej (1995), Nagrody im.Andrzeja Kijowskiego (1997), Nagrody Kulturalnej Śląska i KrajuZwiązkowego Dolnej Saksonii (1999), Dolnośląskiej Nagrody LiterackiejLAUR (2005), Nagrody miesięcznika "Śląsk" "ŚląskiOrzeł" (2005) oraz Nagrody im. ks. Augustina Weltzla"Górnośląski Tacyt" (2007). Nominowany do NagrodyLiterackiej NIKE (2004). Wydał m.in.: Dziadyberlińskie(1984, 1999), Hermesw Górach Śląskich(1994, 1996), Opispodróży mistycznej z Oświęcimia do Zgorzelca(1996), Pitagorasna trawie(1997), InnyHermes(2001), Martwanatura z niczym: szkice z lat 1990-2004(2004), FinisSilesiae(2004), Wyprzedażduchów(2007), SprawaHermesa(2007), Katowice-bluesczyli Kattowitzer-Polka(2010) oraz Notatniki modlitewnik drogowy(FORMA2013).

AdamWiedemann(ur. w 1967 r.) - poeta, prozaik, krytyk muzyczny. Laureatnagród: Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek (1998), FundacjiKościelskich (1999), Nagrody Literackiej Gdynia (2008). Nominowany doNagrody Mediów Publicznych w dziedzinie literatury pięknej Cogito,Paszportu "Polityki", dwukrotnie do Nagrody PoetyckiejSilesius i trzykrotnie do Nagrody Literackiej Nike. Mieszka wWarszawie. Wydał tomy wierszy: Samczyk(1996), Rozrusznik(1998), Konwalia(2001), Kalipso(2004), Pensum(2007), Filtry(2008) i Dywan(2010); książki prozatorskie: Wszędobylstwoporządku(1997), SękPies Brew(1998, edycja niemiecka 2001, edycja rosyjska 2003), Odpowiadania(2011) oraz zbiór zapisów onirycznych Scenyłóżkowe(2005, edycja słoweńska 2007). W 2009 roku ukazał się tom wierszyzebranych Czysteczyny(edycja serbska 2010), następnie wybory wierszy: Domyschadzek(2012) i Antologia(2013). Współautor Końcówek,wywiadu-rzeki z Henrykiem Berezą (2010). W książce 2008.Antologia współczesnych polskich opowiadań(FORMA 2008) znalazło się jego opowiadanie Keepwalking.

AgnieszkaWolny-Hamkało(ur. w 1979 r.) - poetka, pisarka, publicystka. Mieszka weWrocławiu. W latach 2009-2011 w TVP1 współprowadziła program"Hurtownia książek", a w roku 2012 magazyn literacki wTVP Kultura. Wicenaczelna pisma "Chimera";współredaktorka antologii opowiadań ProjektMężczyzna(2009), Orwo(2010) i Siedemgrzechów głównych(2012).Wydała tomy poetyckie: Mocnoposzukiwana(1999), Lonty(2001),Gospel(2004),Animi się śni(2005), Spamymiłosne(2007) i Nikoni Leica(2010), Borderline(2013);tom szkiców Inicjałz offu(2012); powieść Zaćmienie(2013) oraz książki dla dzieci: Nochalczarodziej(2007) i Rzeczo tym, jak paw wpadł w staw(2011).

Bohdan Zadura (ur. w 1945 r. wPuławach) - poeta, prozaik, tłumacz, krytyk literacki, członekredakcji kwartalnika "Akcent" (1980-2004), członek RadyFundacji Literatury imienia Henryka Berezy, redaktor naczelnymiesięcznika "Twórczość". Wyróżniony tytułem HonorowegoObywatela Miasta Puławy (2010). Laureat Nagrody Poetyckiej Silesius(2011). Opublikował kilkanaście tomów wierszy, trzy powieści, dwatomy opowiadań i kilka książek krytycznoliterackich. W ostatnichlatach wydał tomy wierszy: Wszystko(2008), Nocne życie (2010),Zmartwychwstanie ptaszka (2012)oraz Wiersze wybrane (2011). Wjego przekładach ukazała się w tym czasie m.in. antologia poezjiukraińskiej Wiersze zawsze są wolne(2007), antologia poezji węgierskiej Węgierskielato (2010), a także poezja Jurija Andruchowycza Piosenkidla martwego koguta (2007), Ostapa Sływynskiego Ruchomyogień (2009), Natałki Biłocerkiweć Różai nóż (2009), Wasyla Machny Nitka(2011), tom opowiadań Andrija Bondara Historieważne i nieważne (2011) i Andrija Lubki Killer(2013).

wserii kwadratukazały się

"2008", "2011", "2014" -antologie współczesnych polskich opowiadań

MarcinBałczewski"Eva Morales de Nacho Lima", "Malone"

WaldemarBawołek"To co obok"

KostiaBerezin (Paweł Laufer)"Buty Mesjasza"

DariuszBitner"Książka"

RomanCiepliński"Diabelski młyn"

TomaszDalasiński"Nieopowiadania"

KrzysztofGedroyć"Przygody K"

AndrzejGrodecki"Iluzje"

BrygidaHelbig"Anioły i świnie. W Berlinie!!", "Enerdowce i inneludzie"

LechM. Jakób"Ciemna materia"

BogusławKierc"Bazgroły dla składacza modeli latających"

WojciechKlęczar"Wielopole"

BogusławaLatawiec"Ciemnia"

RyszardLenc"Chimera"

ArturDaniel Liskowacki"Capcarap", "Eine kleine", "Mariasz","Skerco"

MiłkaO. Malzahn"Fronasz", "Kosmos w Ritzu"

AgnieszkaMasłowiecka"Pyszne ciało", "Splątanie"

JarosławMaślanek"Ferma ciał"

DariuszMuszer"Homepage Boga", "Niebieski", "Wolnośćpachnie wanilią"

KrzysztofNiewrzęda"Czas przeprowadzki", "Poszukiwanie całości","Second life", "Wariant do sprawdzenia","Zamęt"

EwaElżbieta Nowakowska"Apero na moście"

Cezary Nowakowski,Jakub Nowakowski"Błogosławieni"

PawełOrzeł"Arkusz [^pi^gmalion]", "Nic a nic","Ostatnie myśli (sen nie przyjdzie)"

PawełPrzywara"Zgrzewka Pandory"

KrystynaSakowicz"Księga ocalonych snów", "Praobrazy"

AlanSasinowski"Pełna kontrola", "Rupieć", "Szczeryfacet"

GrzegorzStrumyk"Kra", "Nierozpoznani"

ŁukaszSuskiewicz"Egri bikaver", "Mikroelementy", "Zależności"

LeszekSzaruga"Dane elementarne", "Podróż mego życia","Zdjęcie"

IzabelaSzolc"Śmierć w hotelu Haffner"

ŁukaszSzopa"Kawa w samo południe"

AndrzejTurczyński"Bruliony Starej Ziemi", "Brzemię", "Koncertmuzyki dawnej", "Zgorszenie", "Żywioły"

AnatolUlman"Cigi de Montbazon i Robalium Platona"

EmiliaWalczak"Hey,Jude!"

MiłoszWaligórski"Ktoto widział"

MaciejWasilewski"Jednodniowyspacer po dwudziestu kilku głowach", "Rozmowy młodejPolski w latach dwa tysiące coś tam dwa tysiące coś"

BartoszWójcik"Christiania. Historie z tamtej strony dobra"

GrzegorzWróblewski"Nowa Kolonia"

MaciejWróblewski"Historie Jakuba Blottona z widokiem na Toruń"

TadeuszZubiński"Rzymska wojna"