WSTĘP
W 1989 roku na oczach zdumionego świata zawalił się system komunistyczny. Od rozpoczęcia rokowań Okrągłego Stołu w Polsce w lutym, aż po rozstrzelanie Eleny i Nicolae Ceauşescu w grudniu - Europa Środkowa i Wschodnia przeszła przez burzliwy, choć wyjątkowo mało krwawy proces wyzwalania się spod reżimu komunistycznego (totalitarnego). Dziś, ponad 30 lat po tamtych wydarzeniach, wydaje się, iż perspektywa jest wystarczająco odległa, by bez emocji prowadzić badania porównawcze. Z jednej strony wciąż bardzo wiele osób pamięta wydarzenia, które wówczas miały miejsce, z drugiej natomiast - w dorosłość weszło pokolenie, którego całe życie przypada już na okres wolności.
Trzydziestoletnia perspektywa jest nie tylko wystarczająca do poddania analizie wydarzeń, które doprowadziły do odzyskania wolności (ostatnie lata komunizmu oraz sam jego upadek), ale również podsumowania okresu postkomunizmu. Likwidacja pozostałości systemu siłą narzuconego narodom Europy Środkowej nie ograniczyła się bowiem do przeprowadzenia głębokich zmian systemowych w 1989 roku czy nawet w ciągu kolejnych dwóch, trzech lat. Odrzucanie dziedzictwa komunizmu we wszystkich krajach regionu trwało znacznie dłużej, w niektórych aspektach zaś proces ten wciąż się nie zakończył. Wszystkie te uwarunkowania autorzy opracowania musieli brać pod uwagę przy konstruowaniu jego treści.
Tytuł naszej publikacji, 1989 - Jesień Narodów, najlepiej obrazuje tematykę, którą postanowiliśmy zająć się na jej kartach. Główne wydarzenia omawiane i analizowane przez autorów działy się jesienią 1989 roku i na nich spoczywa środek ciężkości tej publikacji. Ze strony zaś podmiotowej - zbiorowymi aktorami tych wydarzeń były niewątpliwie narody wybijające się na niepodległość po 45 latach zniewolenia. Oczywiście całość analizy nie ogranicza się do drugiej połowy 1989 roku - takie zawężenie tematu spowodowałoby niemożność wyjaśnienia zarówno mechanizmów i przyczyn, które doprowadziły do przemian, jak również nie pozwoliłoby poddać badaniom ich efektów i obecności pozostałości komunizmu w dzisiejszych czasach. Dlatego też rozważania dotyczące każdego z omawianych państw zostały podzielone na trzy zasadnicze bloki - ostatnie lata komunizmu, bezpośredni proces upadku reżimu oraz efekty tego procesu z perspektywy 30 lat.
Mimo upływu lat od upadku komunizmu, Jesień Narodów nie przestaje absorbować zarówno zawodowych badaczy, jak i czytelników. Przez ten czas powstały niezliczone publikacje, wydano liczne zbiory dokumentów, wspomnienia, a nawet beletrystykę osadzoną w realiach historycznych przełomu. Ich wspólnym celem było rzucenie nieco światła na atmosferę tego okresu historycznego. W rezultacie należy sobie postawić pytanie: czy wobec tak bogatej literatury i zainteresowania tą problematyką, wciąż jest sens pisać na temat, który na pierwszy rzut oka wydaje się opisany wyczerpująco?
Z kilku powodów, naszym zdaniem, zasługuje ono na odpowiedź twierdzącą.
W literaturze przedmiotu, która powstała po roku 1989, toczy się nieustannie gorąca debata na temat natury czynników, które miały zasadnicze znaczenie dla upadku komunizmu. Biorąc pod uwagę fakt, że w dyskusji bierze udział wielu badaczy z różnych dziedzin (reprezentujących bardzo szerokie spektrum poglądów), próba sformułowania spójnej teorii badawczej, mającej na celu ułożenie wszystkich puzzli, stanowi odrębny problem badawczy. Należy przy tym podkreślić, że wśród naukowców nigdy nie było pełnej zgody co do przyczyn upadku komunizmu, nie mówiąc o jakimkolwiek ostatecznym wyjaśnieniu natury wydarzeń z roku 1989. Co więcej, podstawy istniejących teorii (lub przynajmniej ich większości) ukształtowały się w latach 90., w okresie, gdy wiele faktów istotnych dla zrozumienia przyczyn, przebiegu i konsekwencji Jesieni Narodów nie było dostępnych zarówno ekspertom, jak i opinii publicznej. W efekcie o ile chronologia najważniejszych wydarzeń, które doprowadziły do oddania władzy przez reżimy komunistyczne w 1989 roku, jest stosunkowo dobrze znana badaczom, to ze względu na ograniczenia w dostępie do materiałów archiwalnych (które stopniowo były udostępniane specjalistom po upadku żelaznej kurtyny) wciąż brak nam jasnych i ostatecznych odpowiedzi na wiele związanych z tymi wydarzeniami pytań. W tym kontekście jednym z podstawowych celów niniejszej publikacji jest nowe zrelacjonowanie wydarzeń Jesieni Narodów zgodnie z najnowszym zasobem wiedzy, poszerzonym poprzez publikację nowych dokumentów i opracowań. Dopiero biorąc to pod uwagę, można na nowo stawiać pytania o kluczowe czynniki w procesie erozji i upadku komunizmu, a następnie rozważać, czy wydarzenia te miały raczej charakter rewolucyjny, czy też były raczej serią głębokich reform wprowadzonych na zasadach wyznaczonych przez głównych graczy na ówczesnej scenie politycznej.
Wciąż zasadne pozostaje jednak pytanie, czy warto nadal zajmować się tym tematem po tylu latach i licznych próbach opisania go w latach 90. Czy pojawienie się nowych informacji i danych to wystarczający powód do marnowania papieru i atramentu na kolejne analizy? Uważamy, że jest to zasadne z dwóch powodów. Po pierwsze, literatura przedmiotu nie podjęła realnej próby głębszego porównania doświadczeń poszczególnych państw regionu, które wyzwoliły się z komunistycznego reżimu. Perspektywa taka może wszak być źródłem wielu ciekawych ustaleń, zarówno dotyczących samego przebiegu wydarzeń, jak i efektów zmian, które przyniosła Jesień Narodów w wymiarze całego regionu.
Co więcej, jeśli przyjmiemy, że Jesień Narodów stanowi szczególny przypadek jednostkowego wydarzenia o wspólnych cechach, pojawiają się natychmiast dwa kolejne zagadnienia. Po pierwsze, co stało za fundamentalnymi różnicami w sposobie, w jaki komuniści zostali odsunięci od władzy w latach 1989-1991 (co miało olbrzymi wpływ na tempo i zakres reform wprowadzanych w analizowanych krajach w latach 90.). Po drugie zaś (właściwie można mówić o drugiej stronie tego samego medalu), co - poza różnicami - łączy całe spektrum procesów i wydarzeń, które nastąpiły w poszczególnych krajach i jakie można wskazać elementy wspólne dla wszystkich państw regionu.
Być może jeszcze ważniejszym powodem, by na nowo spojrzeć na wydarzenia Jesieni Narodów, są zmiany zachodzące we współczesnym świecie, zapoczątkowane wybuchem kryzysu gospodarczego w roku 2008. Świat i Europa od lat stoją w obliczu ewidentnego kryzysu wpływającego na międzynarodowy ład, organizacje i instytucje, nieomijającego Unii Europejskiej. Rośnie krytycyzm istniejących zasad wolnego handlu, demokracji i globalizacji, podstaw idei, które dały paliwo zmianom w Europie Środkowej w 1989 roku. Tworzy to całkowicie nową perspektywę i potrzebę postawienia nowego, fundamentalnego pytania: w jakim stopniu fala kontestacji płynąca przez Europę Środkową, obejmująca również zmiany zapoczątkowane przez Jesień Narodów, ma swoje korzenie właśnie w procesie odsunięcia komunistów od władzy i w decyzjach podejmowanych w pierwszych miesiącach i latach po 1989 roku.
To właśnie te pytania, łącznie z przywołanymi powyżej kwestiami podobieństw w źródłach wydarzeń w poszczególnych państwach, w ich przebiegu i w ostatecznych efektach, jak również, do jakiego stopnia obserwowane ostatnio polityczne zmiany w regionie mogą być wyjaśnione dziedzictwem przeszłości komunistycznej oraz procesem przemian ustrojowych, są wystarczającym powodem do dalszych analiz. Są to pytania, na które niniejsza książka próbuje odpowiedzieć.
Zaprezentowane powyżej cele badawcze determinują przyjętą metodologię, strukturę oraz zakres czasowy pracy. O ile jednak łatwo o odpowiedź na pierwsze zagadnienie - bez wątpienia rozważania i analizy przeprowadzone w niniejszym opracowaniu należą do pola nauk o polityce, o tyle kwestia struktury i zakresu przeprowadzonych badań stanowią materię bardziej złożoną i czytelnikowi należą się szersze wyjaśnienia.
Analizie poddano sześć przypadków - państwa, które w 1989 roku przeżyły zmianę reżimu rządzącego: Bułgarię, Czechosłowację, Niemiecką Republikę Demokratyczną (NRD), Polskę, Rumunię i Węgry. Obejmuje ona zatem kraje, które (z pominięciem Związku Sowieckiego) należały przed 1989 rokiem do Układu Warszawskiego i Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG).
W tym miejscu należy postawić pytanie, czy (a jeśli tak, to w jakiej mierze) wydarzenia opisane przez autorów powinny być powiązane z geograficznym lub geopolitycznym regionem określanym jako Europa Środkowa. Wymaga to pewnej ostrożności. W przeszłości koncept ten (zarówno w pracach naukowych, jak i publicystycznych) miał liczne znaczenia: czasem używano go do opisania wyłącznie terytorium zajmowanego przez państwa powstałe na gruzach monarchii habsburskiej, innym zaś razem (jak np. w czasie I wojny światowej) niemiecki termin Mitteleuropa odnosił się w dużym stopniu do terenów dzisiejszej Polski, Ukrainy, a także państw bałtyckich (ale nie Bułgarii)1. W okresie międzywojennym koncepcje szeroko rozumianej Europy Środkowej prezentowali m.in. Józef Piłsudski czy Tomaš Garrigue Masaryk. Ciekawą próbę zdefiniowania, co jest, a co nie jest Europą Środkową, podjął polski historyk Oskar Halecki, który wyróżnił dwie Europy Środkowe: zachodnią (niemieckojęzyczną) i wschodnią (nieniemiecką)2. Spór o granice Europy Środkowej trwa zatem od jakiegoś czasu i nigdy nie został ostatecznie rozstrzygnięty. Niezależnie od debaty na ten temat należy jasno stwierdzić, że część terenów, na których toczyły się wydarzenia opisane w niniejszej książce (zwłaszcza te należące przed 1990 rokiem do NRD) nie były zbyt często uznawane za część Europy Środkowej, podczas gdy inne, które zostały w niej omówione (zwłaszcza Czechosłowacja i Węgry) były zawsze uznawane par excellance za integralną część Europy Środkowej/Mitteleuropy[1].
Tworząc założenia merytoryczne naszego opracowania, mieliśmy świadomość też, że 45-letni okres funkcjonowania reżimów komunistycznych oraz ich wpływ na kształt i funkcjonowanie Starego Kontynentu pozostawił niezwykle silne piętno na państwach, które były wówczas zbiorczo określane jako "państwa bloku wschodniego"[2]. Piętno to miało olbrzymi wpływ nie tylko na dynamikę i zakres zmian po roku 1989 (które o co najmniej rok poprzedzały podobne przemiany wewnątrz Związku Sowieckiego), ale także na przebieg dalszej transformacji gospodarczej i politycznej przeprowadzonej w byłych państwach członkowskich Układu Warszawskiego i RWPG. W efekcie to właśnie członkostwo w tych dwóch podporządkowanych Kremlowi organizacjach stanowiło dla nas decydujące kryterium włączenia danego kraju do poniższej analizy.
Może to oczywiście budzić wątpliwości, czy z metodologicznego punktu widzenia (obejmuje to zarówno historyczną, jak i politologiczną perspektywę) usprawiedliwione jest wyciągnięcie procesów, które nastąpiły wyłącznie w krajach należących wcześniej do Układu Warszawskiego i RWPG, z całego łańcucha wydarzeń i konsekwencji, które Jesień Narodów przyniosła Europie. Jak dziś wiadomo, była ona zapowiedzią niezwykle doniosłych wydarzeń o znaczeniu globalnym, jak wchłonięcie Niemiec Wschodnich przez Niemcy Zachodnie (często określane jako "reunifikacja Niemiec"), upadek Związku Sowieckiego czy rozpad Jugosławii. Wątpliwości te mogą się pogłębić, gdy weźmiemy pod uwagę, że wydarzenia w sześciu państwach opisanych w niniejszej książce nie działy się w próżni politycznej, lecz były częścią znacznie szerszego procesu zmian, które zaszły na ówczesnej scenie międzynarodowej. Przede wszystkim uczestnicy wydarzeń (zarówno funkcjonariusze partii komunistycznych, jak i przedstawiciele opozycji demokratycznej) musieli uwzględnić (co faktycznie czynili) takie czynniki, jak rozmowy rozbrojeniowe prowadzone przez Ronalda Reagana (a następnie George'a Busha Sr.) z Michaiłem Gorbaczowem, a także pieriestrojkę i głasnost' w ZSRR.
Niewątpliwie, każdy piszący o Jesieni Narodów musi poważnie zmierzyć się z powyższymi zagadnieniami. W naszym przekonaniu jednak fakt, że wydarzenia w Europie Środkowej w 1989 roku przyniosły w efekcie wiele długofalowych reperkusji wykraczających daleko poza granice omawianych państw, nie zwalnia autorów od skupienia się na grupie państw należących do Układu Warszawskiego i RWPG (z pominięciem ZSRS). Zaprezentowane powyżej zastrzeżenia w naszym przekonaniu nie są wystarczająco mocnym argumentem za rozszerzeniem przedmiotu badań, w szczególności - za uwzględnieniem w niniejszej analizie komunistycznych państw, które nie były w sowieckiej strefie wpływu, jak również samego Związku Sowieckiego.
Przyjmując takie założenie, zrezygnowaliśmy z uwzględniania w naszych badaniach przypadków Jugosławii i Albanii. Głównym tego powodem był fakt, że państwa te (poczynając od lat 50.) pozostawały poza sferą bezpośredniego sowieckiego wpływu, często będąc wręcz w otwartym konflikcie z Kremlem3. Jak powszechnie wiadomo, zarówno w sferze polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej, Belgrad i Tirana dokonywały wyborów, które byłyby niemożliwe dla któregokolwiek z krajów bezpośrednio podporządkowanych Związkowi Sowieckiemu. W efekcie, nawet jeśli rozkład systemów politycznych w obu tych państwach zbiegł się w czasie z upadkiem komunizmu w pozostałych krajach Europy Środkowej oraz rozpadem samego ZSRS, procesy te charakteryzują się na tyle istotnymi różnicami, że nie mogą być utożsamiane z wydarzeniami, które nastąpiły w państwach członkowskich Układu Warszawskiego i RWPG. Uważamy, że upadek Jugosławii oraz los Albanii nie tylko są przesunięte w czasie, ale przede wszystkim są jedynie swobodnie powiązane z zasadniczą tematyką niniejszej monografii, stąd nasza decyzja o wyłączeniu ich z dalszej analizy.
Z kolei włączenie Związku Sowieckiego i jego rozpadu do poniższych badań przyniosłoby inne, potencjalnie negatywne, konsekwencje metodologiczne. W tym miejscu wystarczy jedynie stwierdzić, że próba przeprowadzenia analizy porównawczej dla tak szerokiego terytorium, jakim był sam ZSRS, spowodowałoby konieczność znalezienia wspólnego mianownika dla tak zróżnicowanych kulturowo, historycznie, gospodarczo i etnicznie oraz odległych geograficznie terenów, jak np. głównie katolicka Litwa i, na drugim biegunie, republiki Azji Środkowej (Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan itd.). Na pierwszy rzut oka widać, że jest to niezwykle karkołomne zadanie. Co jednak jeszcze istotniejsze, w przeciwieństwie do analizowanych przez nas państw środkowoeuropejskich, rozpad Związku Sowieckiego nie musiał się łączyć z upadkiem komunizmu w poszczególnych republikach. W tym miejscu należy wspomnieć, że w Tadżykistanie reżim komunistyczny funkcjonował do końca lat 90. Nowa doktryna rządu Turkmenistanu niejednokrotnie odwoływała się do dziedzictwa ZSRS, nie mówiąc już o tym, że w wielu krajach Azji Środkowej u władzy pozostawali (często przez wiele lat) dotychczasowi pierwsi sekretarze partii komunistycznej w danej republice, wprowadzając jedynie drobne korekty w politycznej teorii i praktyce4. Upadek Związku Sowieckiego nie zawsze przynosił zatem radykalne zmiany na jego byłych terenach, nie musiał też nieść za sobą wymiany elit, czy nawet elity rządzącej, nie w każdym przypadku też (jak pokazują przykłady Tadżykistanu i Białorusi po dojściu do władzy Aleksandra Łukaszenki) prowadził do negacji ideologii komunistycznej czy reorientacji polityki zagranicznej. Podsumowując: procesy społeczno-polityczne zachodzące w przestrzeni postsowieckiej w dużym stopniu charakteryzowały się kontynuacją istniejącego status quo ante. Co więcej, podobnie, jak w przypadku byłej Jugosławii, konflikty religijne i etniczne (tak wewnętrzne, jak i przekraczające granice) były rozwiązywane nie na drodze negocjacyjnej, lecz za pomocą siły militarnej. Po rozpadzie ZSRS Kreml (zarówno w epoce Borysa Jelcyna, jak i - w większym stopniu - Władimira Putina) stara się utrzymać wpływy (lub przynajmniej ich część) na terenach, które w rosyjskich kręgach dyplomatycznych uznawane są za "bliską zagranicę" (czy wręcz za "Russkij mir") i domaga się uznania go za swoją sferę wpływów przez inne mocarstwa (zwłaszcza USA i Chiny), ignorując dążenia i oczekiwania zamieszkujących je narodów i ich reprezentacji politycznych.
Uwzględniając powyższe, wydarzenia roku 1989 w Europie Środkowej i procesy zapoczątkowane tam przez Jesień Narodów znacząco różnią się od tego, co działo się równolegle na Bałkanach Zachodnich i w przestrzeni sowieckiej. Dlatego też warto dodatkowo podkreślić, że kraje omawiane w niniejszej książce pozostawały formalnie niepodległe przez cały czas zimnej wojny. W efekcie, nawet jeśli ich polityczna zależność od Związku Sowieckiego pozostawała znacząca (i to właśnie Układ Warszawski i RWPG stanowiły jedne z głównych narzędzi kontroli militarnej i gospodarczej przez ZSRS), to wciąż z prawnomiędzynarodowego punktu widzenia Moskwa nigdy nie negowała istnienia Niemiec Wschodnich, Polski, Czechosłowacji, Bułgarii, Rumunii i Węgier jako niepodległych podmiotów prawa międzynarodowego, a nie integralnej części sowieckiego terytorium (z niezależną armią, policją, walutą, systemem placówek dyplomatycznych itd.). Ten status stosunkowej wolności odróżniał je od republik inkorporowanych bezpośrednio do Związku Sowieckiego. Równocześnie jednak, w przeciwieństwie do Jugosławii i Albanii, państwa Układu Warszawskiego i RWPG, mimo że formalnie niepodległe, w praktyce politycznej były poważnie ograniczone przez Kreml przez cały okres zimnej wojny.
Należy też podkreślić, że sam proces odsuwania komunistów od władzy, podobnie jak przebieg Jesieni Narodów, odbywał się w krajach omawianych na kartach tej książki w sposób znacząco różniący się od procesów zachodzących na Bałkanach Zachodnich czy w ZSRS. Również późniejsze przemiany w Albanii, Jugosławii i republikach postsowieckich miały odmienny charakter. Zmiany systemów polityczno-społecznych w dawnych krajach Układu Warszawskiego i RWPG (w przeciwieństwie do krajów postjugosłowiańskich i postsowieckich), zaszły po 1989 roku w sposób pokojowy, z uwzględnieniem paradygmatu bazującego na doświadczeniu świata zachodniego z liberalną demokracją i gospodarką bazującą na zasadach wolnorynkowych. Kraje omawiane w niniejszej monografii weszły do NATO i Unii Europejskiej, ostatecznie pozostawiając za sobą strefę wpływów sowieckich i dołączając do świata euroatlantyckiego[3].
Jak zatem widać, przedstawione powyżej czynniki wystarczająco silnie odróżniają państwa Bałkanów Zachodnich i dawnego Związku Sowieckiego od państw Europy Środkowej, dawnych członków Układu Warszawskiego i RWPG, by wyłączyć je poza zakres niniejszego opracowania. Kraje, w których komunizm zakończył się w 1989 roku, formalnie były niepodległe, nawet jeśli faktycznie odgrywały rolę satelicką wobec Moskwy, a co za tym idzie, ich historyczna, kulturowa, prawna i gospodarcza odmienność powoduje, że to one powinny stać się podmiotami niniejszej monografii, która ma na celu znalezienie odpowiedzi na pytania postawione powyżej[4].
Biorąc zatem pod uwagę, że procesy, które zachodziły w światowej polityce w drugiej połowie lat 80., bez wątpienia były kluczowym punktem odniesienia dla aktorów wydarzeń, o których mowa w niniejszej książce, stanowi ona swego rodzaju kompromis metodologiczny. We Wprowadzeniu omawiamy większość najważniejszych wydarzeń o charakterze globalnym (w szczególności sytuację i politykę w Związku Sowieckim i jego relacje z USA), jednak wyłącznie w zakresie niezbędnym dla zrozumienia i wyjaśnienia procesu erozji i upadku komunizmu oraz następującej po nim transformacji systemowej w omawianych sześciu krajach. Kolejne rozdziały poświęcone są poszczególnym krajom, a każdy jest podzielony na trzy części. Pierwsza jest opisem sytuacji w danym kraju przed upadkiem komunizmu, druga odnosi się do wydarzeń samego roku 1989, zaś w trzeciej analizujemy zmiany, które zaszły w wyniku Jesieni Narodów oraz dziedzictwo komunizmu po latach. Odpowiedzi na pytania postawione powyżej i wnioski ogólne zostały przedstawione w Zakończeniu.
W literaturze przedmiotu można się spotkać z wieloma interpretacjami natury przemian 1989 roku oraz następujących później. Dyskusja, jak zakwalifikować upadek komunizmu i co z tego wynika, toczy się praktycznie od 1989 roku. Badacze zastanawiali się i spierali, ile było w tym elementów reformy, ile rewolucji, a ile jeszcze innych czynników - globalizacji, wpływu zagranicy czy wymiany pokoleniowej. W jakim stopniu były to zmiany polityczne, w jakim gospodarcze, a w jakim społeczne.
W tej sytuacji niełatwo znaleźć wspólny mianownik oraz zbudować spójną teorię, gdyż wydarzenia z 1989 roku były połączeniem wszystkich powyższych elementów, które różnie się rozkładały w zależności od lokalnych uwarunkowań. Najwięcej elementów reformy pojawiło się na Węgrzech, w drugiej kolejności w Polsce, potem w Bułgarii. W NRD obserwujemy większy ładunek rewolucji, w Czechosłowacji jeszcze większy, a największy w Rumunii, gdzie doszło do bardzo krwawych zajść. Globalizacja niewątpliwie wpłynęła na rynki wewnętrzne państw bloku sowieckiego, a także na funkcjonowanie RWPG. Wpływ czynników zagranicznych najsilniejszy był w Niemczech Wschodnich, natomiast najsłabszy w Bułgarii, gdzie praktycznie jedynym liczącym się graczem międzynarodowym był Związek Sowiecki i przez moment Turcja.
Dodatkowym czynnikiem utrudniającym znalezienie wspólnego mianownika jest fakt, że omawiane kraje poszły, przynajmniej na początku, różnymi drogami. NRD została wchłonięta przez silną i bogatą RFN. Czechosłowacja podzieliła się na dokonujące szybkich reform Czechy i Słowację hamującą przez kilka pierwszych lat przemiany na tyle skutecznie, że nie znalazła się w pierwszej fali rozszerzenia NATO. Polska najwcześniej dokonała radykalnych reform rynkowych, jednakże przemiany polityczne przeprowadzano znacznie wolniej. Węgry dość długo korzystały z relatywnie dobrej sytuacji gospodarczej, co, paradoksalnie, opóźniało reformy ekonomiczne (oraz szybko skazywało na niebyt polityczny każdego, kto o ich potrzebie zaczynał głośno mówić), a w rezultacie skutkowało radykalną zmianą po upływie 20 lat i dojściu do władzy ekipy Viktora Orbána. Rumunia i Bułgaria w pierwszej połowie lat 90. pogrążyły się w stagnacji, a późniejsze reformy były niekonsekwentne i niepełne, w wyniku czego zostały z opóźnieniem przyjęte do struktur euroatlantyckich, zaś obecnie przeżywają poważne problemy i stanowią dwa najmniej rozwinięte kraje Unii Europejskiej.
W ciągu lat, które upłynęły od roku 1989, pojawiło się bardzo wiele teorii dotyczących przyczyn, przebiegu, skutków, a także natury samych wydarzeń. Podstawowym pytaniem, jakie sobie stawiano, była kwestia, w jakim stopniu wydarzenia te mogą być uznawane za rewolucję, w jakim zaś za reformę. Kolejnym zagadnieniem politologicznym było uznanie, kiedy można uznać transformację ustrojową za skończoną, a także jak nazwać system, który powstał w krajach Europy Środkowo-Wschodniej po upadku komunizmu. W późniejszym okresie badano rozmaite aspekty zmiany systemowej w 1989 roku - pod kątem przepływu elit, zmian społecznych, powstawania demokratycznego systemu partyjnego itp. Obecnie, kiedy od tamtych dni dzielą nas trzy dekady i nikt w Europie Środkowo-Wschodniej nie chce powrotu komunizmu, a wydarzenia zacierają się już w pamięci, można dokonać pewnego przeglądu teorii, jakie pojawiły się na temat wydarzeń 1989 roku.
Jednym z najbardziej znanych teoretyków zajmujących się omawianym okresem był Ralf Dahrendorf, niemiecko-brytyjski socjolog i politolog. Skupiał się on przede wszystkim na zagadnieniu, w jakiej mierze wydarzenia 1989 roku były rewolucją. Definiował on ją jako "nagły przepływ elit, któremu towarzyszyła radykalna transformacja reżimów"5. Zaznaczał jednak, że istnieje wyraźne rozróżnienie pomiędzy "sytuacjami rewolucyjnymi" a "rewolucjami". Pierwsze z nich są definiowane jako "rzadkie i poważne stany ludzkich spraw", które "występują, kiedy klasa rządząca nie tylko uciska inne grupy, ale również powstrzymuje istniejący potencjał zmian przez długi czas". Jak pisał: "sytuacje rewolucyjne to nie rewolucje. Są niczym beczki z prochem, ale ktoś musi podpalić lont"6. Dahrendorf uważał wydarzenia 1989 roku za rewolucję, choć dostrzegał, że w każdym kraju przebiegała różnie, zaś "nie ma prostej i bezbolesnej drogi, która prowadziłaby od monopolistycznych struktur władzy do pluralizmu i demokracji"7.
Do podobnych wniosków doszedł amerykański historyk i politolog Padraic Kenney, który uznawał, że to, co stało się w 1989 roku było zdecydowanie rewolucją, której czas trwania określa też jako karnawał8. Rewolucyjny charakter tej zmiany podkreślał również węgiersko-amerykański historyk Iván Tibor Berend, który jednakże czynił pewne zastrzeżenia, twierdząc, iż: "rewolucyjna transformacja nie potoczyła się jednak wedle klasycznego scenariusza rewolucji francuskiej. Rozpoczęła się ona jako "negocjowana rewolucja", kiedy dwie walczące ze sobą strony usiadły przy okrągłym stole i, osiągnąwszy kompromis po obu stronach, przystały na pokojową metamorfozę. Na Węgrzech transformacja zaczęła się jako odgórna reforma pozbawiona otwartego konfliktu, kiedy to stary reżim postanowił przekazać pozostałą mu władzę nowemu. Rewolucyjna symfonia tegoż Annus Mirabilis[5] rozpoczęła się od dwóch powolnych, choć historycznie napiętych i wpływowych ruchów"9.
Brytyjski historyk Robin Okey, znawca Europy Środkowej i Wschodniej, również uważał wydarzenia 1989 roku za rewolucję, choć z pewnymi zastrzeżeniami. Pisał: "Musimy przede wszystkim pamiętać, że wydarzenia roku 1989 miały dwa aspekty: tak zwane negocjowane rewolucje w Polsce i na Węgrzech (...) oraz dramatyczne wydarzenia jesieni narodów. (...) Zarówno te negocjowane, jak i spontaniczne rewolucje roku 1989 odegrały kluczową rolę w całym procesie, który miał miejsce w tym roku"10.
Vladimir Tismăneanu, amerykański historyk i politolog pochodzenia rumuńskiego, wielokrotnie stawiał sobie pytanie o naturę wydarzeń 1989 roku, zaś w pracach zbiorowych pod swoim kierownictwem starał się zebrać autorów prezentujących różne punkty widzenia na tę sprawę. Sam jednak przychylał się do tezy, że wydarzenia te nosiły raczej charakter rewolucji, a nie reformy. Pisał m.in.: "Rewolucje roku 1989, niezależnie od tego, jak postrzega się ich naturę, były prawdziwie przełomowymi wydarzeniami historii świata: ustanowiły one historyczny punkt graniczny (tylko do pewnego stopnia konwencjonalny) pomiędzy światem przed rokiem '89 i po nim (...). Wydarzenia, które miały miejsce w Europie Wschodniej stanowiły serię rewolucji politycznych, które doprowadziły do ostatecznej i nieodwracalnej transformacji istniejącego porządku. Rewolucje położyły kres autokratycznym systemom jednopartyjnym i zaczęły tworzyć politykę opartą na pluralizmie"11.
Rumuński historyk Drago? Petrescu również zgadza się z tezą, że w 1989 doszło do rewolucji, jednakże z pewnymi zastrzeżeniami. Pisał m.in.: "Istnieją co najmniej trzy główne kwestie, które różnią wydarzenia roku 1989 od "wielkich" rewolucji. Można je podsumować następująco: transformacje roku 1989 nie wynikały z utopijnych wizji, nie miały charakteru klasowego i były pozbawione przemocy, bez względu na wyjątek, jaki stanowiła ta w Rumunii. (...) Pierwszą fazę przemian roku 1989 stanowiły "negocjowane rewolucje" w Polsce i na Węgrzech. (...) Druga faza politycznej transformacji Europy Środkowo-Wschodniej w roku 1989 to nienegocjowane - czyli m.in. nie polegające na zasadzie rozmów przy okrągłym stole - jednak pozbawione przemocy rewolucje w NRD i Czechosłowacji. Główną cechą tych nienegocjowanych i pozbawionych przemocy rewolucji było to, że polityczne negocjacje dotyczące przejścia do nowego porządku politycznego miały miejsce dopiero w wyniku masowej mobilizacji oddolnej. Zanim nastąpiła masowa mobilizacja, dane reżimy nie prowadziły rozmów z opozycją przy okrągłym stole, jednak nie uciekły się do rozlewu krwi w celu stłumienia protestów na ulicach"12. Z tych powodów Petrescu nazywa te wydarzenia : "rewolucje połączone" (ang. Entangled Revolutions).
Ciekawą analizę przedstawił brytyjski politolog Richard Saull, który uważa, iż cała historia systemów komunistycznych oraz zimnej wojny to w zasadzie historia rewolucji. Pisał m.in.: "Dynamikę zimnej wojny stanowiła zatem klasowa rewolucja społeczna. Właśnie to, jak również długotrwała sowiecka strategia podważania kapitalistycznej potęgi Ameryki, stanowiło siłę napędową zimnej wojny, jak i jej rozwiązania. Poza bezpośrednią sowiecką ekspansją opartą na zewnętrznych projekcjach siły militarnej, które groziły wybuchem wojny jądrowej, jedynym sposobem na podburzenie międzynarodowego kapitalistycznego porządku było osłabienie i obalanie go w jego słabszych ogniwach. Były to raczej kraje Trzeciego Świata niż rozwinięte europejskie państwa kapitalistyczne. Z powodu geopolitycznych ograniczeń, które hamowały sowieckie projekcje siły, rewolucja społeczna stała się jedynym narzędziem rozwoju systemu sowieckiego. Właśnie ona zapewniała nieprzerwane sowieckie poparcie dla międzynarodowej rewolucji, które trwało aż do połowy lat 80."13. W takim kontekście rok 1989 jawi się raczej jako zakończenie całego ciągu rewolucji, wspieranych na świecie przez Związek Sowiecki.
Duża grupa badaczy uważa jednak, że w przypadku wydarzeń roku 1989 trudno mówić o rewolucji, że to była reforma, a raczej początek całej fali reform nazwanych później transition; w przypadku omawianych krajów reformy te prowadzić miały do demokratyzacji, której zwieńczeniem, nie tylko symbolicznym, było przyjęcie do Unii Europejskiej.
Polski socjolog Antoni Z. Kamiński w książce wydanej w 1990 roku, a więc w trakcie wydarzeń, praktycznie w ogóle nie mówił o rewolucji, natomiast skupiał się na reformach gospodarczych i politycznych, uważając je za wynik wewnętrznej dynamiki systemu. Stwierdzał równocześnie, że reformy te możliwe są tylko w jednym kierunku, tzn. w kierunku demokracji i wolnego rynku. Słowa Kamińskiego, pisane w 1990 roku, wydają się bardzo trafne: "Mamy dwa spójne logicznie globalne systemy, ale tylko jeden z nich jest komunistyczny, niezreformowany. W wyniku udanej reformy powstanie nowa wersja liberalnego, demokratycznego porządku, która przerodzi się w panującą obecnie gospodarkę światową. Proces ten możemy obserwować już teraz, wraz ze wszystkimi jego wspomnianymi wcześniej implikacjami"14.
Inny polski badacz, Bartłomiej Kamiński, pisał o "instytucyjnym rozkładzie państwowego socjalizmu". Zwracał uwagę, że państwo późnego komunizmu charakteryzowało się narastającą tendencją "syndromu odstawiennego". Kamiński pisze, że: "Odstawienie było dla danego państwa formą ucieczki od własnej tragicznej sytuacji, od katastrofy, którą samo sobie zgotowało. Gospodarcze i polityczne aspekty tej ucieczki prowadziły do mniej lub bardziej ograniczonego pluralizmu gospodarczego i politycznego. (...) Ostateczna faza odstawienia to stworzenie konkurencyjnego systemu politycznego z niezależnym prawem zapewnianym przez niezawisłe sądy"15.
Karol Soltan, amerykański politolog polskiego pochodzenia, twierdził dość ostro, iż: "Wydarzenia roku 1989 nie były rewolucją (ani liberalną, ani samoograniczającą się, ani aksamitną, ani antyrewolucyjną). Jednak nie były to jedynie reformy czy odbudowy. Były to odrodzenia, a to właśnie odrodzenie (nie rewolucja, jak twierdzili marksiści) jest motorem historii. (...) Wydarzenia roku 1989 były dogłębnie antyrewolucyjne, więc nie można nazwać ich rewolucjami. Jednak wyraźnie nie stanowiły one również części politycznej rutyny, jaką są "reformy". Były to przemiany na tyle dramatyczne, radykalne i dogłębne, że nie sposób skategoryzować je w ramach zwykłej polityki"16.
Na reformistyczny aspekt wydarzeń zwracają również uwagę badacze, którzy skupiają się na transformacji ustrojowej (ang. transition), na przejściu od systemu totalitarnego do demokratycznego i od gospodarki centralnie sterowanej do wolnorynkowej. Znaczna część badań nad transformacją pomija w ogóle pytanie, jak dalece zmiany miały charakter rewolucyjny, a skupia się wyłącznie nad tym, co stało się później, już po upadku systemu komunistycznego. Tego typu argumentacja jest na tyle często spotykana, że jako egzemplifikację można tu zacytować fragment podręcznika Handbook of the Economics and Political Economy of Transition: "Podczas procesu przejścia [transition] współistnieją ze sobą elementy centralnie sterowanego socjalizmu i relacji rynkowych; dlatego tradycyjna teoria ekonomii oparta na kategorii obecności relacji rynkowych była najpewniej niewłaściwa. W ten sposób przejście było w rzeczywistości implementowane w ciemno. W związku z tym ekonomiści byli zaskoczeni nie tylko upadkiem gospodarek centralnie sterowanych i tym, kiedy on nastąpił, ale również wieloma aspektami procesu przejścia. Transformacja była jedną z najbardziej dramatycznych, znaczących przemian systemów gospodarczych w historii"17.
Wielu badaczy unikało jednoznacznych określeń, czy wydarzenia 1989 roku miały charakter reformy czy rewolucji, wskazując, iż można tam zauważyć elementy obu tych zjawisk. Jeszcze w trakcie wydarzeń brytyjski historyk Timothy Garton Ash ukuł określenie, które w późniejszych latach było wielokrotnie cytowane: "refolucja" (ang. refolution), twierdząc w ogłoszonym w 1989 roku eseju pod tym właśnie tytułem, iż: "To, co się w tej chwili dzieje to wyjątkowa mieszanka reform i rewolucji: można rzec, że to "reworma" lub "refolucja" [refolution]. W zjawisku tym występuje silny i znaczący element dobrowolnych, celowych reform wprowadzanych przez oświęconą mniejszość (jednak nadal jedynie mniejszość) obecną we wciąż rządzących partiach komunistycznych oraz, w przypadku Polski, wśród wysoko postawionych przedstawicieli wojska i policji"18. W eseju tym Ash pisał wówczas również o procesie, który właśnie się rozpoczął, czyli o uwłaszczeniu nomenklatury: "Pojawia się wiele pomysłów na temat tego, jak komunizm mógłby zostać przekształcony w kapitalizm. Jednak odpowiedź jest bardzo prosta: wystarczy, że komunistyczni prezesi staną się prezesami kapitalistycznymi!"19.
Warto tu jednak zauważyć, że Ash określał słowem refolution przede wszystkim wydarzenia w Polsce i na Węgrzech, podczas gdy w odniesieniu do bardziej gwałtownych zajść w Czechosłowacji, NRD czy w Rumunii raczej skłaniał się do definicji klasycznej rewolucji - zwrócił na to uwagę brytyjski politolog Keith Crawford w książce będącej pewnego rodzaju podsumowaniem tej dyskusji. Crawford, podobnie jak Ash, zauważał pewne pierwiastki rewolucji, jednakże twierdził, iż "można kwestionować to, w jakim stopniu miała miejsce "rewolucja" w perspektywie struktur społecznych. Jeszcze zanim te rewolucje rzeczywiście miały miejsce, nieliczni wiodący komuniści już planowali zmianę. Byli przygotowani, aby wykorzystać nowe wolności gospodarcze po roku 1989 i w ten sposób stali się nowymi kapitalistami, którzy dzierżą znaczną władzę gospodarczą w całej Europie Środkowo-Wschodniej po dziś dzień"20.
Z powodu tychże właśnie niejednoznaczności w naturze wydarzeń 1989 roku wielu badaczy poszło tropem Asha i mówiło np. o "reglamentowanej rewolucji", jak polski historyk Antoni Dudek, który użył tej nazwy w tytule swojej książki o upadku komunizmu w Polsce21, czy Entangled Revolutions, jak wspomniany już tu Petrescu. Określenia te są jednak naszym zdaniem zbyt pojemne i zamiast cokolwiek wyjaśniać, raczej oddalają nas od istoty problemu. Inną drogą szli o wiele liczniejsi badacze, którzy uciekali od jednoznacznych klasyfikacji, sugerując określenia typu "transformacja ustrojowa" czy "przekształcenia gospodarczo-społeczne". Trudno odmówić racji głosicielom tych poglądów, lecz należy stwierdzić, że również one są na tyle pojemne, że właściwie nie wyjaśniają niczego. Mogą się bowiem odnosić do każdej niemal sytuacji, w której jeden system zostaje zastąpiony przez drugi. Przykładowo w Wielkiej Brytanii w XVIII wieku też doszło do istotnej "transformacji ustrojowej" oraz wręcz epokowych "przekształceń gospodarczo-społecznych". Określenia te zatem, choć słuszne i będące z pewnością wspólnym mianownikiem dla tego, co stało się we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej w 1989 roku, nie odnoszą się wyłącznie do tej jednostkowej sytuacji i nie oddają jej odrębnego charakteru.
Najpełniejszą typologię teorii odnoszących się do natury wydarzeń z 1989 roku zaprezentowała Jadwiga Staniszkis, która podzieliła je na kilka grup, w których można zawrzeć je wszystkie:
- teoria modernizacji (komunizm upadł, ponieważ nie był w stanie zapewnić postępu);
- teoria niespełnionych nadziei (komunizm upadł, ponieważ nie był w stanie sprostać nadziejom, jakie w nim pokładano);
- teoria instytucjonalizacji, w której podkreśla się spontaniczny i planowany dobór instytucji, które miały zmniejszyć przepaść pomiędzy przychodami społeczeństwa a jednostek oraz obniżyć koszty transakcji;
- teoria globalizacji, w ramach której postrzega się koniec komunizmu jako następstwo upadku dwubiegunowego porządku świata. Było to w znacznym stopniu spowodowane "drugą rewolucją burżuazyjną", która przekształcała narodowe reżimy i rozbijała blok komunistyczny (a panujący w nim system kolektywnych dóbr stanowił "tło ontologiczne", które spowalniało rozwój globalnego kapitalizmu);
- teoria procesu, zgodnie z którą z chaosu spontanicznie, samoczynnie powstaje nowy porządek22.
Zaprezentowany podział podsumowała: "Każde z powyższych podejść w inny sposób podchodzi do zagadnień rewolucyjnego bądź ewolucyjnego charakteru końca komunizmu i zwraca uwagę na implozję bądź eksplozję jako główny motor zmian"23.
Zaprezentowane powyżej rozważania teoretyczne nie zamykają naszym zdaniem sprawy. Z tego powodu w Zakończeniu zaproponujemy nowe tropy badawcze, które mogą być pomocne w zrozumieniu złożonej natury załamania komunizmu. W tym celu skorzystamy z określeń, takich jak: "odrzucenie", "akceptacja" i "kontrrewolucja".
Niniejsza próba syntetycznego ujęcia tematu - objęcia analizą porównawczą sześciu (po podziale Czechosłowacji - siedmiu) państw, które uczestniczyły w owej Jesieni Narodów, jest jednym z nielicznych przekrojowych opracowań poświęconych tej tematyce. Pierwszą pracą zbiorczą na temat upadku komunizmu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej jest wydana w 1991 roku Jesień Narodów Jacka Gorzkowskiego i Wojciecha Morawskiego24. Książka ta stanowi próbę ukazania przemian, które doprowadziły do upadku systemu totalitarnego w regionie. Pisana była niedługo po wydarzeniach i oparta prawie wyłącznie na doniesieniach medialnych, nieco się więc już zdezaktualizowała (od jej wydania opublikowano mnóstwo dokumentów, wspomnień i innych źródeł), jednak warto ją odnotować. Szczególnie interesujące są zamieszczone w niej fotografie z poszczególnych krajów.
Również w innych państwach powstawały prace naukowe dotyczące interesującego nas zagadnienia. Wśród nich warto wymienić przede wszystkim monumentalne dzieło trzech czeskich historyków. W 2000 roku Jiří Vykoukal, Bohuslav Litera i Miroslav Tejchman opublikowali książkę Wschód. Powstanie, rozwój i rozpad bloku sowieckiego 1944-198925. Na prawie 800 stronach przedstawili oni historię komunizmu w ZSRS i państwach Europy Środkowo-Wschodniej, łącznie z Jugosławią i Albanią (a po części także z Finlandią i Grecją). Jest to obfity w informacje i bardzo dobry podręcznik, który z pewnością można polecić zainteresowanym omawianym zagadnieniem. Inną ciekawą pozycją jest wydany w 1999 roku Cud rewolucji rumuńskiego historyka, pisarza i gwiazdy mediów Steliana Tănase26. Autor skupił się na upadku komunizmu w Związku Sowieckim i Europie, jednak dużo uwagi poświęcił też Chinom, gdzie, jak wiemy, doszło do nieudanej i zakończonej masakrą próby poszerzenia swobód politycznych. Tănase nie zakończył swego dzieła na roku 1990, lecz pokusił się również o analizę ewolucji politycznej i gospodarczej krajów postkomunistycznych. Wydarzenia roku 1989 w sześciu krajach zewnętrznego imperium Związku Sowieckiego w dynamiczny, niemal reportażowy sposób opisał Amerykanin węgierskiego pochodzenia, Victor Sebestyen27. Szerszą perspektywę, obejmującą m.in. Słowenię i Ukrainę, zaprezentował Padraic Kenney, który połączył własne doświadczenie historyczne, kontakty i wspomnienia świadków z analizą historyczną28. Przekrojowe spojrzenie na wpływ opozycji na upadek komunizmu w Europie Środkowej przedstawione zostało w zbiorze tekstów zredagowanym przez Petra Blažka i Jaroslava Pažouta29. Wspomnieć też należy cytowane wcześniej prace rumuńskiego badacza Dragoşa Petrescu30 oraz liczne dzieła Amerykanina rumuńskiego pochodzenia, Vladimira Tismăneanu31, a także książkę znawcy tego regionu, Robina Okeya32.
Znacznie bogatsza jest literatura porównawcza poświęcona procesowi transformacji zachodzącemu już po Jesieni Narodów i jako jej efekt. Należy tu wspomnieć przede wszystkim o pracach Sharon L. Wolchik i Jane Leftwich Curry33, Herberta Kitschelta34, Graeme Gilla35, czy Jánosa Kornai36. Na polskim rynku warte odnotowania są opracowania wydawane przez Uniwersytet Wrocławski37, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej38 czy Zakładu Europy Środkowo-Wschodniej Instytutu Studiów Politycznych PAN39. Interesujące analizy prezentuje również Jacek Wojnicki40. Także prace starające się wskazać pewien wspólny mianownik dla przekształceń w Europie Środkowej i ujęcia go w model są cennym źródłem dla zrozumienia zachodzących procesów - choćby publikacje Lesliego Holmesa41, Clausa Offe'a42 czy - na polskim rynku - Jadwigi Staniszkis43 oraz Jana Kofmana i Wojciecha Roszkowskiego44. Ostatni dwaj autorzy są również redaktorami istnej kopalni wiedzy o aktorach wydarzeń z 1989 roku w Europie Środkowej - olbrzymiego słownika biograficznego obejmującego postaci z całej szeroko rozumianej Europy Środkowo-Wschodniej w wieku XX45.
Należy wspomnieć też o licznych pracach pokazujących dzieje regionu w szerokiej perspektywie. Na uwagę zasługują prace Wojciecha Roszkowskiego, który opisał całościowo historię Europy Środkowej46 oraz jej dziedzictwo kulturowe na przestrzeni wieków47. Robin Okey przedstawił niemal ćwierć tysiąclecia dziejów regionu, zaczynając od połowy XVIII wieku i kończąc w latach 80.48 Wiele opracowań omawia dwudziestowieczną historię Europy Środkowej, by wspomnieć tylko książki Adriana Webba49, Richarda J. Cramptona50 czy publikacje poświęcone czasom po II wojnie światowej Thomasa Simonsa jr.51 i Ivána T. Berenda52.
Na rynku wydawniczym pojawiło się dużo więcej publikacji poświęconych wydarzeniom w poszczególnych krajach. Upadek komunizmu najwcześniej rozpoczął się w Polsce, a literatura poświęcona temu wydarzeniu jest wyjątkowo bogata. Nie sposób tu przedstawić choćby najbardziej skrótowego wyboru publikacji poświęconych tej tematyce, jednak chcielibyśmy zwrócić uwagę czytelnika przynajmniej na prace kilku autorów. Najpełniejsze opracowania poświęcone wydarzeniom samego roku 1989 opublikowała Paulina Codogni, opisując zarówno negocjacje Okrągłego Stołu53, jak i częściowo wolne wybory z 4 i 18 czerwca 198954. Tematem tym zajmowali się również m.in. Krystyna Trembicka55, Jan Skórzyński56, Andrzej Garlicki57 oraz Daria i Tomasz Nałęczowie58. Paweł Kowal59 oraz Antoni Dudek60 pisali obszernie o schyłku władzy reżimu komunistycznego w Polsce. Drugi ze wspomnianych historyków jest także autorem najpełniejszej historii Polski po 1989 roku61.
Historia Polski w okresie komunistycznym doczekała się olbrzymiej liczby monografii, opracowań, artykułów i edycji dokumentów, nie jest jednak naszym celem wymienianie ich w tym miejscu. Należy wszak zauważyć, że nie sposób pisać o tych czasach, nie znając prac Andrzeja Paczkowskiego62, Andrzeja Friszke63, Jerzego Eislera64 czy Dariusza Gawina65. Mimo upływu czasu wciąż aktualne pozostają wydawane na emigracji książki Jakuba Karpińskiego66. Szczególną pozycję wśród edytorów książek o historii Polski komunistycznej zajmuje Instytut Pamięci Narodowej, który w swoich dwudziestoletnich dziejach wydał setki publikacji, z których znakomita większość mogłaby się znaleźć w niniejszym krótkim omówieniu tropów bibliograficznych. Bogata jest również literatura o charakterze syntetycznym - dość wspomnieć wielokrotnie wznawiane i uzupełniane pozycje profesorów Wojciecha Roszkowskiego67 oraz Andrzeja Paczkowskiego68.
Gdy zwrócimy uwagę na literaturę dotyczącą okresu przełomu na Węgrzech, to polski czytelnik jest w o tyle nienajgorszej sytuacji, że w przeciwieństwie do wielu innych państw Europy Środkowej i Wschodniej transformacja w Budapeszcie doczekała się kilku niezwykle istotnych pozycji dostępnych po polsku, a także szerokiej literatury w języku angielskim. Kluczowe prace, obok omówionych w rozdziale pozycji Rudolfa L. Tőkésa69 oraz Ignáca Romsicsa70, to także publikacje Jánosa Kornaia71, w których autor tłumaczy blaski i cienie transformacji ekonomicznej nad Dunajem. Odnośnie do Węgier interesujący nas okres został już szeroko omówiony w cytowanych pracach Bogdana Góralczyka72; czytelnik znajdzie tam dalsze wskazówki bibliograficzne. Można też sięgnąć do pracy zbiorowej Janusowe oblicze transformacji na Węgrzech 1990-199873, która co prawda traktuje głównie o czasach postkomunistycznych, jednak jest wzbogacającą i godną polecenia lekturą. Warto również spojrzeć na dzieje Węgier w szerszej perspektywie, sięgając m.in. po pozycje Paula Lendvaia74, László Kontlera75 czy Bryana Cartledge'a76.
Na temat upadku muru berlińskiego pisano tak dużo, że trudno dokładnie wyliczyć wszystkie dzieła, w których autorzy usiłowali zmierzyć się z tym złożonym zagadnieniem. Należy jednak mocno podkreślić, iż osoba poszukująca dostępu do kluczowych dokumentów tamtej epoki jest w tym przypadku o tyle w dobrej sytuacji, że wiele z nich znajdzie na znakomicie opracowanych stronach internetowych, których odwiedziny wydają się ze wszech miar godne zalecenia, tyleż jako źródło wiedzy o epoce, co jako przykład znakomitej wersji promocji historii swojego kraju. Z wielu stron internetowych poświęconych tej tematyce wypada zwrócić uwagę zwłaszcza na trzy: pod patronatem Bundeszentrale für politische Bildung (BpB), Deutschlandsradio oraz Centrum für Zeithistorische Forschung z Poczdamu77. Ważnym źródłem poznawania dziejów enerdowskiej opozycji pozostaje cały czas rozbudowywana strona DDR 1989/90 Dokumente78, gdzie zainteresowani znajdą dokumenty dotyczące najważniejszych partii politycznych działających w komunistycznych Niemczech w okresie przełomu. Na koniec - pamiętając o specyfice instytucji i celach sporządzanej przez nią dokumentacji - polecamy wizytę na stronie internetowej Urzędu Pełnomocnika ds. Akt Służby Bezpieczeństwa Państwa (Stasi) NRD, znanego w Polsce pod potoczną nazwą jako urząd Gaucka79.
Podstawowa trudność w przypadku literatury traktującej o upadku NRD polega na jej nadmiarze, nie zaś jej braku. Szczegółowy wykaz najważniejszych niemieckich publikacji czytelnik znajdzie w przytoczonych w niniejszej pracy dziełach Andreasa Röddera80, Erhardta Neuberta81, Ilko-Saschy Kowalczuka82, Andreasa Malychy83 czy Jana Philippa Wölberna84. Jeśli dzieła te winny stanowić pewien punkt odniesienia dla czytelników i badaczy, to w pewnym stopniu wybór ten motywuje z jednej strony solidne podejście warsztatowe autorów, ale z drugiej bez wątpienia na tle morza atramentu, jaki wylał się w ciągu ostatnich 30 lat na ten temat, Rödder, Neubert, a zwłaszcza Malycha i Wölbern mają tę przewagę, że opublikowali swoje prace stosunkowo niedawno. Wobec zakrojonych na olbrzymią skalę badań dziejów NRD i procesów zachodzących w Niemczech w 1989 roku nie pozostaje to bez znaczenia, gdyż część ze starszych prac może okazać się najzwyczajniej niekompletna. Pewien problem podczas pisaniu rozdziału o NRD powstał na tle poszukiwań reprezentatywnej literatury wspomnieniowej. Z uwagi na obawę o zachowanie obiektywizmu niżej podpisany mimo wszystko nie zdecydował się na włączanie do przypisów wielotomowych pamiętników Helmuta Kohla, Hansa Modrowa, czy innych bezpośrednich uczestników wydarzeń. Wyjątek stanowią tu wspomnienia Clausa J. Duisberga, a to z uwagi na specyficzną perspektywę oferowaną przez tę pracę. Duisberg, będąc wysokiej rangi urzędnikiem służby cywilnej Republiki Federalnej Niemiec (RFN), w bardzo ciekawy sposób naświetla ostatnie lata istnienia NRD i proces zjednoczenia postrzegany przez aparat administracyjny republiki bońskiej. Oczywiście, w pracy nie kryje się ze swoimi sympatiami i antypatiami.
Czesko-słowacka aksamitna rewolucja została dość obszernie opracowana zarówno w czeskiej, jak i słowackiej literaturze przedmiotu. Kwestia ta zresztą zazwyczaj wiąże się - mniej lub bardziej - z kolejnym niezwykle ważnym wydarzeniem w dziejach obu narodów: podziałem federacji, który nastąpił zaledwie nieco ponad trzy lata później. W Polsce tematyce tej została poświęcona monografia Pawła Ukielskiego85; zajmował się nią również Marek Bankowicz86. W literaturze anglojęzycznej pojawiły się prace Michaela Krausa i Allison Stanger87, Abby Innes88, Jiříego Musila89 czy Jamesa Krapfla90. Zagadnienia związane z naszymi południowymi sąsiadami wciąż pozostają w Polsce nieco na skraju zainteresowań - dość wspomnieć, że jedynym całościowym opracowaniem poświęconym historii Czech i Słowacji w XX wieku pozostaje publikacja Jerzego Tomaszewskiego91. Więcej prac można znaleźć po angielsku, by wspomnieć jedynie książki Mary Heimann92, Williama Mahoneya93 i Kevina McDermotta94.
Czescy i słowaccy badacze dość dużo uwagi poświęcili wydarzeniom lat 1989-1992. Można zresztą zauważyć w tej kwestii pewną zależność - o ile Słowaków bardziej interesowały relacje pomiędzy oboma narodami oraz przyczyny podziału federacji (i uzyskania niepodległości przez Słowację), o tyle Czesi częściej zajmowali się wydarzeniami związanymi z upadkiem systemu komunistycznego. Do najcenniejszych opracowań tego okresu należy zaliczyć publikacje m.in. Jana Rychlíka95, Milana Otáhala96, Petra Husáka97 czy Jiříego Suka98. Do dyspozycji zainteresowanych są również licznie opublikowane dokumenty99. Kopalnią wiedzy, ale również anegdot pozostają wspomnienia głównych aktorów ówczesnych wydarzeń, w tym - wydany również w Polsce - wywiad-rzeka z Václavem Havlem100.
Odrębną kategorię źródeł stanowią strony internetowe zawierające niezliczone informacje dotyczące zarówno samego ustroju komunistycznego, jego upadku, jak również jego obecności w dzisiejszym życiu. Na oficjalnych stronach czeskiego parlamentu101 można znaleźć stenogramy wszystkich posiedzeń Zgromadzenia Federalnego, zarówno z lat 1948-1989, jak i po aksamitnej rewolucji. Wiele interesujących informacji, dokumentów i opracowań zostało umieszczonych na stronach słowackiego Instytutu Pamięci Narodu102, czeskiego Instytutu Badań Reżimów Totalitarnych103 oraz portalu "totalita"104.
O rumuńskim komunizmie i wydarzeniach grudniowych wydano w Polsce relatywnie dużo dzieł, głównie ze względu na "medialność" tego tematu. Najbardziej szczegółowym opracowaniem jest książka Adama Burakowskiego105. Kilka lat temu w Polsce ukazało się tłumaczenie ciekawej książki niemieckiego historyka Thomasa Kunze o Nicolae Ceau?escu106. Warto też sięgnąć do prac autorów rumuńskich: Pavla Câmpeanu107 i Luciana Boi108. Cenną pozycją, choć trochę już zdezaktualizowaną (pojawiły się nowe dokumenty i opracowania), jest książka Józefa Darskiego (właśc. Jerzego Targalskiego)109. Aby zrozumieć zawiłości historii rumuńskiej w XX wieku, powinno się też zajrzeć do podręcznika Małgorzaty Willaume110.
W samej Rumunii o historii komunizmu, a szczególnie o wydarzeniach grudniowych, pisano dużo, choć większość z tych prac prezentuje dość słaby poziom i jest raczej głosem w dyskusji politycznej. W Rumunii przeszłość nadal budzi emocje, szczególnie wśród intelektualistów, ale nie tylko. Pomimo zagorzałych sporów w ciągu trzydziestu lat ukazało się wiele cennych pozycji. Najważniejszym dziełem jest prawdopodobnie raport Komisji Prezydenckiej powstałej w celu zbadania i oceny moralnej systemu komunistycznego w Rumunii. W jej pracach uczestniczyło wielu znakomitych historyków111. Oprócz tego można sięgnąć do pracy brytyjskiego historyka Dennisa Deletanta112. Na temat wydarzeń grudniowych i upadku dyktatury powstało wiele cennych opracowań, z których warto wymienić m.in. monumentalne, choć bardzo kontrowersyjne dzieło Aleksa Mihaia Stoenescu113 oraz prace emigracyjnego historyka Radu Portocală114, reżysera i uczestnika wydarzeń Sergiu Nicolaescu115, historyka i znanego dziennikarza Steliana Tănase116, a także brytyjskiego historyka Petera Siani-Daviesa117. Wspomnieć należy także pracę Drago?a Petrescu118.
O historii Bułgarii, szczególnie tej najnowszej, w Polsce niestety pisało się mniej niż o innych krajach regionu. Wartą polecenia książką jest praca Tadeusza Wasilewskiego, jednak dotyczy ona okresu do zakończenia II wojny światowej i przejęcia władzy przez komunistów119. Z pewnością należy sięgnąć również do dzieł Jerzego Jackowicza120. Bardzo dobrym opracowaniem jest książka Andrzeja Nowosada o mediach w Bułgarii121. Tematyka bułgarska pojawiała się też jako część opracowań analizujących historię komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej lub ewentualnie fragmentarycznie w podręcznikach historii świata po roku 1945.
W Bułgarii, w porównaniu z innymi krajami, pisze się o historii komunizmu i wydarzeniach roku 1989 relatywnie mało. Wiele z tych dzieł prezentuje ponadto niską wartość merytoryczną i nacechowanych jest często skrajnymi ocenami autorów. Niemniej w ciągu dwudziestu lat powstało kilka wartościowych książek. Wśród nich warto wymienić prace Ewgeniji Kalinowej i Iskry Baewej122, Venelina Ganeva123 oraz wiele prac wydanych pod auspicjami Instytutu Badania Niedawnej Przeszłości124. Pewien obraz dają też niepozbawione elementów analizy wspomnienia Kostadina Czakyrowa, człowieka bliskiego Żiwkowowi125. Duży wkład w badanie komunizmu w Bułgarii miał amerykański Cold War International History Project, w pracach którego brali udział bułgarscy historycy Kostadin Grozew i Jordan Baew - opublikowali oni wiele interesujących dokumentów. O upadku systemu totalitarnego można przeczytać w dziełach uczestnika wydarzeń i wicepremiera z początku lat 90. Dimityra Łudżewa126 oraz w serii dokumentów, wspomnień i opracowań wydawanych przez fundację byłego prezydenta Żelju Żelewa127. Narodzinami postkomunistycznej Bułgarii zainteresował się też amerykański politolog Albert P. Melone128. W 2018 roku grupa historyków związanych z Instytutem Badania Niedawnej Przeszłości opublikowała książkę zatytułowaną Bulgaria Under Communism129.
Książka, którą oddajemy do rąk czytelników, jest uzupełnionym i znacznie rozbudowanym wydaniem pozycji, która po raz pierwszy ujrzała światło dzienne nakładem wydawnictwa TRIO w 2009 roku130. Wówczas jednak obejmowała pięć państw (bez Polski). Po kilku latach i uzupełnieniu tekstu o rozdział poświęcony Polsce wyszła w Rumunii131 i na Węgrzech132. Niniejsze wydanie jest uaktualnione i rozszerzone o analizę teoretyczną i porównawczą oraz konkluzje końcowe.
Na koniec wszyscy trzej chcielibyśmy podziękować osobom, bez których książka ta nie mogłaby się ukazać. Szczególne wyrazy wdzięczności kierujemy do prof. Jana Kofmana, który poświęcił niezwykle wiele czasu i na każdym etapie wnikliwie analizował naszą pracę, dzieląc się licznymi cennymi uwagami. Wiele trafnych sugestii zawdzięczamy także prof. Antoniemu Dudkowi - bez jego wkładu praca ta byłaby z pewnością uboższa. Wyjątkowe podziękowania należą się również prof. Andrzejowi Paczkowskiemu, inicjatorowi stworzenia niniejszego opracowania. Serdecznie dziękujemy również prof. Wojciechowi Roszkowskiemu oraz koleżankom i kolegom z Zakładu Europy Środkowo-Wschodniej Instytutu Studiów Politycznych PAN za owocne dyskusje. Wdzięczność jesteśmy winni tłumaczom kolejnych wersji językowych: Vasile Modze (rumuńska), Erzsébet Szenyán (węgierska), Silvii Mitlenerovéj (czeska) oraz Marcinowi Turskiemu, Johnowi Beauchamp i Judycie Fiedin (angielska), podobnie jak ich orędownikom: Mai Wawrzyk i Natalii Mosor, Jánosowi Tischlerowi i Gergely Kovácsowi, Rafałowi Rogulskiemu i Grzegorzowi Tkaczykowi, Rolandowi Chojnackiemu i Shashankowi Sinha, a także Maciejowi Ruczajowi. Gorące podziękowania należą się Łukaszowi Michalskiemu, dyrektorowi Państwowego Instytutu Wydawniczego, bez którego nie byłoby możliwe oddanie w ręce Czytelników niniejszego tomu. Oprócz tego każdy z nas chciałby indywidualnie złożyć wyrazy wdzięczności.
Adam Burakowski: chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi przy zbieraniu materiałów do tej książki. Najbardziej jednak chciałbym podziękować mojej żonie Agnieszce, córkom Julii, Marcie i Marii oraz synowi Antoniemu, dla których naprawdę warto pracować i żyć.
Aleksander Gubrynowicz: pragnę gorąco podziękować panu Grzegorzowi Pakowskiemu za jego cierpliwość w poszukiwaniu danych Gallupa, na podstawie których autor zrekonstruował przemiany postrzegania transformacji i jej skutków przez samych Węgrów, a do których (choćby z uwagi na palące terminy) nie udałoby się dotrzeć. W końcu zaś najbardziej chciałbym ogromnie podziękować mojej żonie Kasi i dzieciom Asi i Dominikowi. Bez waszej cierpliwości do moich pasji, bardziej niż pewne, niczego bym nie napisał, gdyż nie byłoby dla kogo zarywać nocy.
Paweł Ukielski: pragnę serdecznie podziękować wszystkim moim czeskim i słowackim przyjaciołom, dzięki którym z każdą wizytą u południowych sąsiadów lepiej rozumiem ich tożsamość i historię. Szczególne wyrazy wdzięczności należą się Jurajowi Marušiakowi i Dušanowi Segešowi za rady udzielane na bieżąco przy powstawaniu czesko-słowackiej części tekstu. Stałym wsparciem we wszystkich aspektach prowadzonej przeze mnie działalności pozostaje rodzina - żona Magdalena oraz dzieci Julia i Wojtek, którym chciałbym bardzo podziękować za to, że są.
WPROWADZENIE
Źródła komunizmu po II wojnie światowej
Komunizm w Europie Środkowej i Wschodniej został wprowadzony w efekcie stworzenia (po zwycięstwie aliantów nad państwami Osi) na świecie systemu bipolarnego, w którym Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki odgrywały główną rolę[6]. Jednocześnie porozumienia z Jałty i Poczdamu stanowiły faktyczną akceptację USA i (choć z pewnymi zastrzeżeniami) Wielkiej Brytanii dla sowieckiej dominacji nad państwami regionu środkowoeuropejskiego oraz wschodnią częścią Niemiec, która znalazła się pod sowiecką okupacją po 8 maja 1945 roku[7]. Powyższe czynniki natury geopolitycznej bardzo silnie wpłynęły na sposób, w jaki wpływy sowieckie postrzegane były przez społeczeństwa, które znalazły się na terytoriach okupowanych przez Związek Sowiecki i jego potęgę militarną. Należy zatem podkreślić, że praprzyczyną tak silnego powiązania państw Europy Środkowej i Wschodniej z ZSRR nie była swobodnie wyrażona wola ich mieszkańców, lecz brutalny podbój, jakiego w pogoni za uchodzącymi z terytoriów sowieckich armiami Hitlera i jego sojuszników, dokonała w 1945 roku Armia Czerwona. W konsekwencji komuniści w żadnym z omawianym przez nas kraju nie zdobyli władzy legalnie, nawet jeśli stopień poparcia dla ich rządów w jednych krajach był relatywnie wysoki, w innych zaś - wręcz przeciwnie. Niezależnie jednak od wszystkiego, wojskowa okupacja tych terenów przez armię sowiecką miała wiele elementów wspólnych ze strategią kolonialną, nawet jeśli Stalin i jego poplecznicy próbowali wmawiać zachodniej opinii publicznej, że obecność wspieranych przez Związek Sowiecki sił spotykała się z przytłaczającym poparciem społeczeństw w tej części Starego Kontynentu[8].
Do 1956 roku w całym regionie usiłowano zaprowadzić ustrój bezpośrednio wzorowany na modelu sowieckim w wydaniu stalinowskim. Prowadziło to rzecz jasna w całej Europie Środkowej i Wschodniej do oporu, zarówno na płaszczyźnie legalnej (tam, gdzie było to tolerowane przez komunistów), jak i na drodze masowych działań o charakterze partyzanckim[9], które w sporadycznych przypadkach przetrwały aż do początku lat 60. Niezależnie od tego, tak długo, jak żył Stalin, lojalne wobec niego rządy państw Europy Środkowej i Wschodniej robiły wszystko, co tylko możliwe, by za pomocą gwałtownie przeprowadzonych zmian, umacnianych zmasowanym terrorem policji i naciskiem administracji, przybliżyć warunki ustrojowe, gospodarcze, społeczne i kulturalne do modelu, jaki obowiązywał w Związku Sowieckim, a więc modelu o charakterze par excellence - totalitarnym1. W dążeniach do zaprowadzenia standardów sowieckich rządzący ze wszystkich sił starali się zlikwidować jakiekolwiek odrębności występujące w państwach tego regionu i całkowicie zsowietyzować podbite narody[10]. Kwestia, w jakim stopniu polityka ta miała na celu "jedynie" całkowite podporządkowanie państw regionu poleceniom płynącym z Kremla, a w jakim była zaledwie "wprowadzeniem" do działań dalej idących (wchłonięcia do imperium sowieckiego), pozostaje poza polem zainteresowania autorów w niniejszej książce. Należy jedynie stwierdzić, że w okresie 1945-1956 swoboda podejmowania decyzji przez lokalnych komunistów była bardzo silnie ograniczana przez Moskwę. Dodatkowo gospodarka całego regionu była wystawiona na zachłanną ekspansję ZSRS, która (niezależnie, czy dany kraj był częścią koalicji antyhitlerowskiej, jak Polska czy Czechosłowacja, czy też - jak Bułgaria, Rumunia i Węgry - był sojusznikiem III Rzeszy) bezlitośnie wykorzystywała zasoby naturalne i ludzkie podbitego regionu, który stał się również miejscem stacjonowania sowieckich jednostek wojskowych. W tym okresie ZSRS powołał do życia Radę Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG - 1949) i Układ Warszawski (1955), co pozwoliło Moskwie efektywnie kontrolować rynki i siły zbrojne satelitów[11].
W żadnym z podporządkowanych państw ZSRS nie był jednak w stanie odnieść pełnego sukcesu. W jednych wprowadzenie systemu stalinowskiego napotkało na większy opór, w innych na mniejszy, co wiązało się z większą akceptacją nowego reżimu w niektórych i słabszą w pozostałych społeczeństwach. Wyjaśnienie tych różnic wydaje się relatywnie łatwe. Przed rokiem 1945 kraje Europy Środkowej i Wschodniej nie stanowiły monolitu, zarówno politycznie i gospodarczo, jak i kulturowo. Z tych różnic wynikało także odmienne podejście do dogmatów komunistycznych - w jednych ideologia ta była silniej zakorzeniona, w innych słabiej. Łatwo zauważyć, że pewne czynniki mogły wpływać na pozytywną recepcję komunizmu, inne zaś (często działające na zasadzie lustrzanego odbicia) mogły proces zakotwiczania komunizmu wydatnie hamować. Ogólnie rzecz ujmując, marksizm-leninizm, jako ideologia postrzegająca "klasę robotniczą" w kategoriach rewolucyjnej awangardy, zdecydowanie lepiej przyjmował się w tych krajach, w których już przed wojną robotnicy fabryczni stanowili znaczący procent społeczeństwa. Skoro warunki bytowe tych osób zależały w dużej mierze od przetrwania ich miejsc zatrudnienia (co - jak dowiódł wielki kryzys z przełomu lat 20. i 30. - w warunkach ekonomii wolnego rynku bynajmniej nie było sprawą oczywistą), to komunizm, który obiecywał każdemu pracę i stabilne warunki życiowe, mógł faktycznie wydawać się sporej części robotników i inteligencji atrakcyjną (acz z gruntu fałszywą) alternatywą. Na pozytywną recepcję komunizmu mogła również wpływać sympatia do ZSRS, która przed wojną w omawianych przez nas krajach na poziomie elit, jak i wśród szerokich rzesz społeczeństwa osiągała zróżnicowany pułap. Z kolei hamulcem przed bezkrytyczną recepcją idei komunistycznej (bazującej na pseudonaukowym ateizmie) był również poziom religijności danego społeczeństwa oraz - co nie mniej istotne - przebieg II wojny światowej.
Nie ulega wątpliwości, że przynależność danego państwa do obozu Sprzymierzonych (Polska, Czechosłowacja) względnie też do państw wchodzących w skład Osi (Bułgaria, Rumunia, Węgry i - co oczywiste - te tereny hitlerowskich Niemiec, na których później utworzono NRD), a co za tym idzie, stopień akceptacji w społeczeństwie ideologii faszystowskiej w okresie poprzedzającym zajęcie danego kraju przez Armię Czerwoną w roku 1945, jego poziom kolaboracji z III Rzeszą, skłonność reżimu istniejącego przed końcem wojny do brutalnej rozprawy z osobami kojarzonymi z lewicą (w tym lewicą komunistyczną), mogły być również czynnikami, które w znacznej mierze określały pole do gry dążących do przejęcia władzy komunistów2. Przy tak skonstruowanych parametrach wyjściowych okaże się jasne, dlaczego w państwach o wysokim współczynniku uprzemysłowienia (Czechosłowacja, NRD), w których już przed wojną wpływy polityczne komunistów były więcej niż znaczące, fascynacja kulturą rosyjską i sympatia do ZSRS utrzymywały się na wysokim poziomie, a stopień religijności społeczeństwa pozostawał niski, komuniści mieli wyraźnie ułatwione zadanie w procesie przejmowania władzy i zaprowadzania reżimu totalitarnego, a opór (jeśli w ogóle się pojawiał) był stosunkowo niewielki[12]. W istocie rzeczy bowiem w krajach tych warunki były wystarczająco mocno zbliżone do warunków panujących w niektórych krajach Europy Zachodniej, takich jak Francja czy Włochy, gdzie nawet i bez obecności oddziałów sowieckich partie komunistyczne pod koniec lat 40. mogły liczyć na poparcie około 30% społeczeństwa3.
To podobieństwo niewątpliwie ułatwiało proces recepcji modelu sowieckiego zarówno przez organy władzy, jak i szerokie rzesze społeczeństwa. W pozostałych państwach regionu warunki do zaszczepienia stalinizmu okazały się znacznie gorsze przede wszystkim z uwagi na dominujący wpływ tradycyjnego rolnictwa, jako głównej gałęzi gospodarki narodowej i wyraźnie niższy współczynnik industrializacji w okresie międzywojennym (a co za tym idzie - również i niższą liczbę robotników fabrycznych, a w konsekwencji wyraźnie niższe przed wojną wpływy komunistów w społeczeństwie), dominującą niechęć do Rosji, a później ZSRS, (w którym państwa te - z wyjątkiem Bułgarii - widziały przede wszystkim zagrożenie dla swoich interesów, a niektóre - jak Polska - nawet egzystencji)[13]. Rolniczy charakter i dominacja komponentu wiejskiego automatycznie tworzyły znacznie lepsze podglebie dla zakorzenionych od wieków instytucji religijnych, których wpływy - choć ostatecznie z reguły udało się je ograniczyć - okazały się znacznie trudniejsze do wyrugowania aniżeli w znacznie silniej zlaicyzowanych Czechach czy NRD. W przypadku Polski, w której dominującym wyznaniem był katolicyzm, dodatkowo zakorzeniony jako nośnik kultury i tradycji w XIX wieku, a po 1978 roku ściśle związany z rezydującym poza granicami kraju papieżem, okazało się to całkowicie niemożliwe. Wspomnieć również trzeba, że nawet jeśli w danym kraju uwarunkowania, jakie pozostawił po sobie okres przedwojenny, zdawały się sprzyjać komunistom (np. NRD), to nieskuteczna polityka gospodarcza okazała się wystarczającym bodźcem do wywołania masowych protestów w roku 1953. Jeśli zaś uwarunkowania te były gorsze, to - jak pokazywał casus Węgier - forsowana sowietyzacja mogła skończyć się ogólnonarodowym powstaniem[14]. Zwróćmy przy tym uwagę, że teoretycznie czynnikiem, za pomocą którego komuniści mogliby próbować zyskać przychylność stanowiącej większość populacji ludności wiejskiej, byłoby szybkie i sprawne przeprowadzenie reformy rolnej, to jest parcelacji ziemi, która przed rokiem 1945 była w znacznej mierze własnością szlachty lub związków wyznaniowych (a o której posiadaniu na własność marzyły całe pokolenia rodzin chłopskich). W realiach doby stalinowskiej okazało się to jednak niemożliwe przede wszystkim z uwagi na marksistowski dogmat nakazujący traktować państwo jako jedynego właściciela ziemi ornej. Logiczną konsekwencją powyższego dogmatu był proces przymusowej kolektywizacji, czyli zmuszania rolników do wstępowania do rządzonej przez aparat partyjny spółdzielni produkcyjnych (tzw. kołchozów lub sowchozów). Ponieważ zaś rządzący w państwach Europy Środkowej i Wschodniej komuniści z reguły forsowali kolektywizację, stosując terror lub szykany administracyjne, toteż i skutki owych reform były wręcz odwrotne do zamierzonych: zamiast zyskiwać na popularności, władze musiały zwalczać opór pozbawianych własności drobnych rolników, którzy niejednokrotnie właśnie wskutek tych doświadczeń zasilali szeregi antykomunistycznej partyzantki4.
Biorąc powyższe pod uwagę, komuniści już w okresie zdobywania władzy niemal we wszystkich omawianych przez nas krajach musieli iść na pewne ustępstwa, a tym samym rezygnowali z natychmiastowego wdrożenia przynajmniej części doktryny marksistowsko-leninowskiej. Skłonność do ustępstw dodatkowo wzmacniał fakt, iż po śmierci Stalina model totalitarny okazał się niemożliwy do kontynuowania nawet w Związku Sowieckim, gdzie rządząca wierchuszka (podobnie jak i liderzy pozostałych partii komunistycznych Europy Środkowej i Wschodniej) również zorientowała się, że zmasowany, niepoddający się kontroli terror stanowi tyleż zagrożenie dla szerokich rzesz społeczeństwa, co i zagrożenie w postaci fizycznej eliminacji osób należących do elity władzy. Równolegle zaś zarówno rządzący, jak i rządzeni przekonali się, że - pomimo rozpowszechnianych obietnic "lepszego świata" pod rządami komunistycznymi, podobnie jak "równej dystrybucji bogactwa", "sprawiedliwości społecznej" itd. - komunizm w stalinowskim wydaniu nie tylko nie zdołał poprawić standardów życiowych, ale wręcz pod pewnymi względami uczynił życie trudniejsze niż przed II wojną światową[15]. Po 1956 roku, z różnych powodów, władze komunistyczne w poszczególnych krajach decydowały się na pewne odstępstwa od komunistycznej doktryny[16]. W sferze gospodarczej główne pytanie, które stawiano zarówno w kręgach naukowych, jak i na posiedzeniach statutowych organów partii, brzmiało: jak zwiększyć produkcję przedsiębiorstw państwowych.
W rzeczywistości stalinowskiej strukturalna nieefektywność była potęgowana przez fakt, że do próby kierowania gospodarką wyłącznie metodami administracyjnymi dodano system drakońskich kar. Polityka ta powodowała, że wszyscy pracownicy (niezależnie od szczebla) bardzo niechętnie zwiększali wysiłki na rzecz poprawy efektywności, gdyż w realiach stalinowskich nie do końca było jasne, czy tego typu inicjatywa przyniesie pracownikowi w ostatecznym rozrachunku nagrodę, czy karę. W obliczu dramatycznie niskiej produktywności (niewystarczającej do zaspokojenia potrzeb wojska i służb mundurowych, o społeczeństwach nie mówiąc) sami komuniści zaczęli poszukiwać rozwiązań. Reformatorzy przedstawili propozycję, by uzależnić wysokość wynagrodzeń od osiąganych wyników i ograniczyć zakres centralnego planowania, zwiększając w ten sposób poziom niezależności władz lokalnych oraz kierownictw poszczególnych zakładów5.
W sferze społecznej koncesje poczynione po 1956 roku obejmowały m.in. zgodę na limitowane prowadzenie działalności gospodarczej przez podmioty prywatne, zwiększone możliwości podróży zagranicznych, mniej restrykcyjną cenzurę, pewne koncesje na gruncie narodowym, zwiększenie tolerancji dla praktyk religijnych, amnestie dla więźniów politycznych oraz absorpcję części przedwojennych elit politycznych do partii komunistycznej, co pozwoliło im na dostęp do pewnych przywilejów. Należy jednak z całą mocą podkreślić, że poziom poluzowania systemu nie we wszystkich krajach był identyczny, co zaś ważniejsze, fala tych nie do końca przemyślanych, niewystarczających i wprowadzanych bez przekonania zmian ściśle wiązała się z wydarzeniami następującymi w ZSRS. W konsekwencji jedynie tak długo jak kierownictwo KPZR chciało tolerować pewne eksperymenty na własnym terytorium (jak np. reformy przeprowadzone w połowie lat 60. przez premiera Aleksieja Kosygina czy eksperyment Iwana Chudenki z kazachskiego kołchozu Akczi[17]), w krajach satelickich lokalne partie komunistyczne również mogły pozwolić sobie na odstępstwa od doktryny ustalonej w okresie stalinowskim. Wkrótce po upadku Nikity Chruszczowa, wraz z konsolidacją władzy przez ekipę Leonida Breżniewa, klimat przyjazny reformom zakończył się nie tylko w samym ZSRS, ale również w podległych mu krajach bloku6.
Jaskrawym przykładem neostalinowskiego zwrotu była akcja zbrojna sił Układu Warszawskiego przeciw Czechosłowacji w 1968 roku. Spóźniony proces destalinizacji zaczął się tam w latach 60., zaś jego szczytem była Praska Wiosna, która przyniosła próby reform mających skierować reżim w stronę "socjalizmu z ludzką twarzą". Mimo że podstawowe zasady ustrojowe, takie jak kierownicza rola partii czy sojusz ze Związkiem Sowieckim nie zostały naruszone, Kreml uznał, że czechosłowaccy reformatorzy posunęli się za daleko i podjął decyzję o wysłaniu oddziałów wojskowych, by powstrzymać zmiany wywołane Praską Wiosną7. Interwencja wojskowa oznaczała kolejny punkt zwrotny w dziejach komunizmu w Europie Środkowej i Wschodniej[18].
Należy w tym miejscu podkreślić, że z perspektywy historycznej stłumienie Praskiej Wiosny było jedynie wycinkiem procesu znacznie szerszego (jednocześnie - było jego spektakularnym rozpoczęciem). W jego ramach eliminowano z najważniejszych stanowisk partyjno-państwowych w krajach RWPG i Układu Warszawskiego wszystkich, którzy zdaniem Breżniewa posunęli się za daleko w poszukiwaniu zmian dopuszczalnych w ramach doktryny komunistycznej (zwłaszcza w sferze gospodarczej), nadmiernie odchodząc od założeń marksizmu-leninizmu (w ramach dogmatycznego odczytania tej doktryny przez ówczesnych liderów KPZR)8.
Fiasko reform systemu komunistycznego przyniosło poważne problemy, które w latach 70. zaczęły być odczuwalne nie tylko w ZSRR, ale również w pozostałych krajach bloku. Stało się tak w rezultacie odsunięcia od władzy reformatorów, jak Alexander Dubček (lub zmuszenia ich do zmiany podejścia w zamian za pozostawienie w gronie kierowniczym, jak w przypadku Kosygina). Problem, dlaczego przemysł komunistyczny miał wciąż tak niską produktywność, pozostawał nierozwiązany.
Rozkład komunizmu
Kryzys światowego systemu komunistycznego narastał od połowy lat 70. na wszelkich możliwych polach - gospodarczym, społecznym, ideologicznym i politycznym. Wprawdzie jeszcze druga połowa lat 70. mogła się wydawać okresem prosperity bloku wschodniego, lecz było to wrażenie złudne. Wówczas doszło do kilku wydarzeń, które w ostatecznym rozrachunku musiały doprowadzić do załamania systemu.
Zacząć należy od chronicznie niewydolnej centralnie administrowanej gospodarki. Lata 70. przyniosły otwarcie gospodarek państw RWPG na współpracę z zagranicą w stopniu, który wcześniej był całkowicie nie do pomyślenia. Ostatecznie zerwane zostały założenia z początków istnienia RWPG, kiedy każdy kraj bloku miał dążyć do maksymalnie autarkicznej gospodarki. Pojawiło się hasło "integracji" (wcześniej słowo to nie było używane jako "kapitalistyczne"), zastępując "współpracę", "kooperację" czy "harmonizację"9. Boom inwestycyjny oraz poprawa zaopatrzenia rynku nie zostały jednak oparte na zdrowych zasadach rynkowych, lecz na kredytach zaciąganych na Zachodzie. Jak zaś powszechnie wiadomo, kredyty różnią się od działalności charytatywnej tym, że wcześniej czy później muszą zostać spłacone, i to z odsetkami. W przypadku bloku sowieckiego możliwości spłaty kredytów były silnie uzależnione od efektywności inwestycji, na które zostały przeznaczone. W założeniu miały one przynieść produkcję, która byłaby sprzedawana na rynkach wewnętrznych i zewnętrznych oraz która generowałaby wpływy. W rzeczywistości projekt modernizacji gospodarek państw RWPG przez zachodni kapitał przyniósł kompletne fiasko.
Demokracje zachodnie z kolei chętnie prowadziły akcję kredytową, z jednej strony hołdując polityce détente, z drugiej wychodząc z założenia, że państwo nie może zbankrutować (jak bardzo mylny był ten pogląd, przekonał ostatecznie przykład Meksyku z 1984 roku10).
W latach 1971-1980 kraje bloku wschodniego zaciągnęły kredyty na łączną sumę 70 mld USD11. Środki te nie były w stanie pomóc systemowi opartemu na błędnych założeniach ekonomicznych, jednak niewątpliwie przedłużyły jego agonię.
Strukturalna niewydolność gospodarki centralnie planowanej jest zagadnieniem złożonym, składającym się z wielu czynników, które w ostatecznym rozrachunku uniemożliwiły krajom bloku wschodniego skuteczną konkurencję z zachodnim wolnym rynkiem. Brak zasad rynkowych, wolnej konkurencji i własności prywatnej środków produkcji wyeliminował bodźce niezbędne do rozwoju, w szczególności rywalizację o klienta. Przedsiębiorstwa stanowiły własność państwa, więc nie musiały podejmować rywalizacji między sobą ani kierować się rachunkiem ekonomicznym, gdyż ewentualne deficyty pokrywane były z dotacji centralnych[19]. Jedynym zmartwieniem przedsiębiorstw pozostawała walka o dostęp do zasobów, przez co zapasy były gromadzone w sposób całkowicie nieefektywny.
Dążenie do realizacji planów i zobowiązań (które zazwyczaj nie obejmowały zagadnienia efektywności podejmowanych działań) powodowało z kolei nagminne przekraczanie optymalnych kosztów produkcji - następowało nadmierne zużycie surowców, materiałów i energii12. Marnotrawne wykorzystanie zasobów naturalnych, zwłaszcza w sytuacji kryzysu naftowego lat 70., było ewenementem na skalę światową, choć wynikało nie tylko z immanentnych cech systemu, lecz również z bogatych źródeł surowcowych należących do Związku Sowieckiego. W latach 80. niezwykle celnie tę cechę ekonomii krajów komunistycznych spuentował Jan Pietrzak, stwierdzając: "wprowadźcie nasz model gospodarczy na Saharę, a po tygodniu piachu zabraknie". Doktryna "pełnego zatrudnienia" (w gospodarce socjalistycznej bezrobocie oficjalnie nie miało prawa istnieć) z kolei powodowała niepełne wykorzystywanie zatrudnionej siły roboczej i niską wydajność pracy13. Popularne wówczas stało się powiedzenie "wy udajecie, że płacicie, my udajemy, że pracujemy".
Kolejnym czynnikiem strukturalnie obciążającym kraje komunistyczne była niska innowacyjność. Wpływ na ten element miały skrajnie niesprzyjające postępowi technicznemu warunki - brak konkurencji, będącej siłą napędową wszelkiej inwencji, powodował rosnącą lukę technologiczną między rywalizującymi blokami[20]. Ów brak rywalizacji na polu technologii został wręcz zadekretowany - w sierpniu 1949 roku na II Sesji RWPG w Sofii kraje Rady przyjęły zobowiązanie do nieodpłatnego przekazywania sobie wszelkich rozwiązań technicznych. W tej sytuacji luka technologiczna stale się zwiększała, zaś do jej zniwelowania nie wystarczało prowadzone na masową skalę szpiegostwo gospodarcze[21]. W latach 80. problem ten coraz poważniej dotykał nawet kluczowego dla Kremla sektora zbrojeniowego - Sowieci nie byli w stanie nadążyć za dokonującą się rewolucją mikroprocesorową, z kretesem przegrywali również wyścig w przestrzeni kosmicznej. Jak trafnie ujął to Steven Saxonberg: "o ile pięcioletnie zapóźnienie w technologii samochodowej nie niosłoby dewastujących skutków dla możliwości konkurencji międzynarodowej, o tyle pięcioletnie opóźnienie w komputerach stanowi zupełnie inną historię"14.
Dużym ograniczeniem dla gospodarek centralnie planowanych było właśnie obciążenie militarne. Wyścig zbrojeń prowadzony przez rywalizujące ze sobą bloki oddzielone "żelazną kurtyną" stawiał kraje komunistyczne przed niebywałym wysiłkiem gospodarczym - w 1983 roku ZSRS na zbrojenia wydawał aż 35% swojego PKB, podczas gdy Stany Zjednoczone - jedynie 5,5% (nota bene mniej niż pozostałe kraje demokracji ludowej)15. Element ten został zdecydowanie spotęgowany w latach 80. w wyniku narzucenia Moskwie przez administrację prezydenta Reagana wyścigu technologiczno-zbrojeniowego, popularnie znanego pod nazwą "gwiezdnych wojen".
Kolejnym czynnikiem wpływającym na sytuację ZSRS był nadmiar ropy naftowej (tzw. oil glut) w latach 80. Kryzys naftowy z 1973 roku, kiedy raptownie wzrosły ceny ropy, miał bardzo duży (pozytywny) wpływ na sowiecki PKB, mierzony w setkach punktów procentowych. Pamiętać jednak należy, że potęga budowana na eksporcie surowców nigdy nie jest stabilna. W połowie lat 80. ceny ropy w wyniku zwiększenia dostaw z Arabii Saudyjskiej drastycznie spadły. Wpływ tego czynnika okazał się dewastujący dla imperium sowieckiego, które straciło rocznie około 20 mld USD. Był to jeden z ostatnich gwoździ do trumny Związku Sowieckiego16.
Dla gospodarki sowieckiej dodatkowe obciążenie stanowiły lawinowo rosnące koszty utrzymania imperium zewnętrznego. W latach 70. ZSRS był niezwykle aktywny na arenie międzynarodowej, dążąc do rozszerzenia strefy swoich wpływów na kolejne kraje peryferyjne[22]. Sukcesy na tym polu (przejęcie władzy przez komunistów w takich państwach, jak: Wietnam, Laos, Kambodża, Nikaragua czy liczne kraje afrykańskie) generowały dodatkowe koszty, niekompensowane wpływami finansowymi. O ile w 1970 roku pomoc wojskową udzielaną przez ZSRS i jego europejskich satelitów ruchom komunistycznym na świecie oceniano na 1,1 mld USD, o tyle w 1978 zwiększyła się ona niemal czterokrotnie do poziomu 4,2 mld USD17.
W tym kontekście nie sposób nie wspomnieć o zależnościach gospodarczych Moskwa - kraje satelickie. W 1983 roku dwóch uczonych - Michael Marrese i Jan Vanous ogłosili wyniki swoich badań dotyczących subsydiowania państw imperium zewnętrznego przez ZSRS. Z ich obliczeń wynikało, że Kreml w latach 1960-1984 podwójnie subsydiował swoich satelitów - sprzedając im surowce poniżej cen rynkowych i kupując od nich produkty powyżej tych cen. Marrese i Vanous wyciągnęli ze swoich badań wniosek, że owe 120 mld USD strat Moskwy automatycznie stanowiło zysk Warszawy, Pragi czy Budapesztu. O ile można zgodzić się z tezą o stracie powyższych sum przez Związek Sowiecki, o tyle nie sposób przyjąć za dobrą monetę drugiej części powyższego wywodu. Ekonomia nie jest bowiem grą o sumie zerowej, gdzie strata jednego podmiotu musi przekształcić się w zysk drugiego - w omawianym przypadku straty ponosiły obie strony. Sowieci - dlatego, że dopłacali, licząc na zysk polityczny, kraje satelickie - ponieważ musiały realizować obce plany gospodarcze, nie kierowały się zaś rachunkiem ekonomicznym, przez co były zmuszone do produkcji określonego charakteru, często w ich wypadku wcale nie opłacalnej18.
Podkreślić należy również, że RWPG nie było w żadnym wypadku organizacją mającą na celu rozwój wymiany handlowej pomiędzy swoimi członkami. Dominował model promienisty, z centrum w Moskwie, gdzie dobrze były widziane intensywne relacje gospodarcze między centrum a satelitami, niezbyt chętnie zaś Kreml zgadzał się na rozwój relacji poziomych - między dwoma państwami satelickimi. Takie podporządkowanie gospodarki celom globalnym i politycznym, które powodowało nieracjonalne ekonomicznie zachowania, było kolejnym elementem chronicznej niewydolności gospodarczej państw bloku[23].
Kryzys gospodarczy krajów demokracji ludowej stał się widoczny - w zależności od kraju - w drugiej połowie lat 70. lub na przełomie lat 70. i 80. W Polsce załamanie równowagi rynkowej pojawiło się już w 1976 roku, wówczas wprowadzono pierwsze kartki żywnościowe - pierwszy element reglamentacji19. Wkrótce we wszystkich państwach regionu pojawił się podobny problem - gospodarka niedoboru, w której nie popyt kształtuje podaż, lecz podaż jest dalece niewystarczająca w stosunku do popytu. Oznaczało to niemożność wydania posiadanych pieniędzy ze względu na brak towarów w sklepach - stan określany w Polsce jako czas, kiedy na półkach "królował ocet". Gospodarka niedoboru generowała gigantyczne kolejki, ilekroć w sklepach pojawił się towar, ale także wszechobecną korupcję, "załatwiactwo" na każdym kroku i uzależnienie od znajomości. Państwa, w których gospodarki radziły sobie lepiej niż w pozostałych krajach bloku - NRD, Czechosłowacja i Węgry, odnotowały poważne braki w zaopatrzeniu i spadek poziomu życia, podczas gdy gorzej radzące sobie, jak Polska czy Rumunia, stanęły w obliczu gospodarczej ruiny i niemożności wyżywienia całych grup społecznych20.
Z powyższych rozważań wyraźnie wynika, że analizując relacje między ZSRS a państwami satelickimi, główny nacisk należy kłaść na aspekty ekonomiczne. To może rodzić wątpliwości, czy ubóstwo może być wystarczającą przyczyną procesu erozji reżimów komunistycznych, prowadzącą do ich ostatecznego i całkowitego upadku. Jak wiadomo, istnieje wiele krajów na świecie, których mieszkańcy cierpią na chroniczne niedobory, a mimo to funkcjonują przez lata bez zmian i protestów, poczucie zubożenia nie wystarcza, aby doprowadzić do przemian, jakie nastąpiły w 1989 roku w bloku sowieckim. Skoro tak, to pojawia się pytanie, jak wyjaśnić dramatycznie pogarszające się nastroje społeczne, które stały się "znakiem towarowym" lat 70. i 80. XX wieku?
Przed próbą odpowiedzi na to pytanie, konieczne jest jedno niezwykle ważne zastrzeżenie dotyczące wielu państw RWPG i Układu Warszawskiego i ich przynależności do europejskiej sfery kulturowej. Czy komunistom się to podobało, czy nie, żelazna kurtyna nie była w stanie całkowicie ukryć faktu, że przez ponad 1000 lat kraje podbite przez ZSRS miały bliskie związki kulturowe z Europą Zachodnią[24]. Niemniej wydaje się oczywiste, że akceptacja komunizmu narzuconego przez ZSRS po II wojnie światowej była zależna przede wszystkim od tego, w jakim stopniu warunki życia w krajach poza sowiecką strefą wpływów (w Niemczech Zachodnich, Francji czy USA) miały ulec poprawie lub pogorszeniu. Należy przy tym podkreślić też ogromną rolę, jaką odegrała erozja ideologii marksistowsko-leninowskiej w obliczu globalizacji i zmiany w sposobie postrzegania liberalnej demokracji i gospodarki w skali globalnej w okresie między stłumieniem Praskiej Wiosny a rokiem 1989. Dopóki Europa podnosiła się z ruin po II wojnie światowej, mogło wydawać się, że różnice między niektórymi państwami, które znalazły się w orbicie wpływów ZSRS, a innymi krajami, które ostatecznie sprzymierzyły się z USA, nie były tak duże, a wręcz można było odnieść wrażenie, że drakońskie zmiany, które wprowadzili stalinowcy, mogły przynosić korzyści.
Należy pamiętać, że w 1970 roku Niemcy Wschodnie pod względem wartości produkcji przemysłowej znalazły się na dziesiątym miejscu na świecie21, zaś średnia jakość życia w Czechosłowacji była nie tylko znacznie wyższa niż w Polsce czy Rumunii, ale także w Grecji, Hiszpanii i Portugalii oraz niektórych południowych regionach Włoch. W konsekwencji we wciąż toczącej się ideologicznej debacie na temat wyższości komunizmu nad kapitalizmem (i odwrotnie: na temat wyższości kapitalizmu nad komunizmem), w której obie strony oddzielone żelazną kurtyną zaangażowały swoje placówki akademickie, a także niezwykle dobrze rozwiniętą machinę propagandową, argumenty gospodarcze przez długi czas nie musiały wszystkich przekonywać o wyższości zachodnich modeli demokracji. Działo się tak również dlatego, że pod koniec lat 60. XX wieku w prawie wszystkich krajach zachodnich poziom interwencjonizmu rządowego w gospodarce pozostawał wysoki, a doktryna Johna Maynarda Keynesa pozostała rodzajem "biblii ekonomicznej" na kluczowych uniwersytetach na całym świecie22. W rezultacie próby reform prowadzone przez Kosygina dały wielu obserwatorom na Zachodzie (fałszywą) nadzieję, że z czasem model ekonomiczny ZSRS osiągnie - zgodnie z ideą konwergencji - skuteczność i standardy jak na Zachodzie. Pamiętając, że do wczesnych lat 70. przeciw argumentom, które przeciwstawiały wyższą efektywność ekonomiczną na Zachodzie ideologii komunistycznej, w początkowych okresach sowiecka propaganda mogła wykorzystywać - paradoksalnie - argumenty ze sfery praw i wolności obywatelskich. Tak długo, jak funkcjonał kolonialny system francusko-angielski, a w USA istniały pozostałości rasizmu (a także amerykańskie zaangażowanie w wojnę w Wietnamie do 1976 roku, co prowadziło do międzynarodowych protestów), Hiszpania była rządzona przez Franco (do 1975 roku), Grecja przez juntę "czarnych pułkowników", zaś w Niemczech Zachodnich - mimo przeprowadzonej po 1945 roku demokratyzacji - naziści nadal utrzymywali wpływy w administracji i w organach wymiaru sprawiedliwości[25], argumenty o wyższości cywilizacji zachodniej oparte na katalogu praw i wolności obywatelskich nie były przekonujące dla wszystkich, a nawet mogły brzmieć fałszywie. W oczach wielu krytyków podważało to moralną legitymację zachodnich polityków do krytykowania ZSRS i jego satelitów.
Wraz z nadejściem lat 70. sytuacja Zachodu pod każdym względem zaczęła się poprawiać. Ogromny globalny szok, który był fundamentem powstania kartelu OPEC i drastyczny wzrost cen ropy (1973) wywołały krytykę idei leżących u podstaw ideologii Keynesa. Nagroda Nobla przyznana Miltonowi Friedmanowi (1976) dała dodatkową amunicję tym, którzy domagali się mniejszej ingerencji rządu w ekonomię, ograniczenia biurokracji i regulacji tłumiących swobodę handlu krajowego i międzynarodowego, obniżenia podatków i pozostawienia wolności, jakimi cieszy się prywatna przedsiębiorczość23.
Zmiany te automatycznie spowodowały załamanie wiary w realność konwergencji i uwidoczniły różnicę między zachodnim i wschodnim modelem gospodarczym. Jednocześnie klimat ideologiczny, jaki wytworzył się po 1968 roku w USA i Europie Zachodniej, wyraźnie sprzyjał zmianom systemowym, likwidacji wszelkich form dyskryminacji ze względu na narodowość, płeć czy wyznanie (a tym samym nadania równego statusu osobom, które wcześniej były nierówno traktowane formalnie lub faktycznie), a także wspierał wzmacnianie mechanizmów chroniących prawa jednostki przed wpływem arbitralnych decyzji władz, zwłaszcza w efekcie prawnego rozszerzenia kontroli sądowej nad legalnością działań władzy (dotyczy to zarówno rządów, jak i parlamentów). Do końca lat 70. XX wieku europejskie imperia kolonialne zostały ostatecznie zlikwidowane, a do ONZ dołączyły liczne nowe państwa członkowskie z Azji, Afryki i Oceanii. Przypomnienie o powyższych przemianach, które wprowadzały państwa zachodnie, pozwala nam lepiej zrozumieć, dlaczego pod koniec lat 70. ubiegłego wieku doktryny marksistowsko-leninowskie straciły na atrakcyjności. Komunizm, choć od samego początku musiał być przyjmowany przez wielu z pewnym szczerym obrzydzeniem w związku z tym, jak działał w praktyce, mógł pozostać popularny przez wiele lat, zarówno wśród mas pracujących, jak i w środowiskach intelektualnych głównie dlatego, że umiejętnie (choć podstępnie) prezentował się jako alternatywa dla status quo istniejącego w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych (nie wspominając o ich dawnych koloniach w Afryce i Azji). Według sowieckiej propagandy alternatywa ta opierała się głównie na utopijnej wizji, w której każdy otrzymywał pracę, darmową edukację i opiekę zdrowotną, w przeciwieństwie do bezrobocia, rasizmu, dyskryminacji i kolonializmu, które uważano za podstawowe cechy systemu kapitalistycznego. Jednak w obliczu przemian, jakie zachodziły w państwach Europy Zachodniej i samych Stanach Zjednoczonych, argumenty te, które w ocenie propagandystów sowieckich wspieranych w tej materii przez szerokie sfery zachodnioeuropejskiej lewicy, miały świadczyć rzekomo o wyższości komunizmu nad kapitalizmem, wyraźnie straciły na znaczeniu względnie też uległy całkowitej dezaktualizacji.
Kolejnym komponentem, który przyczynił się do upadku systemu komunistycznego w wydaniu sowieckim, była jego porażka ideologiczna[26]. Stłumienie Praskiej Wiosny stanowiło tu punkt zwrotny, zarówno jeśli chodzi o zachodnią percepcję systemu, jak i wiarę społeczeństw państw bloku wschodniego[27]. Komuniści starali się przekupywać społeczeństwa za pomocą rozwoju gospodarczego i poprawy standardów życia opartych w latach 70. na zachodnich pożyczkach, jednak z powodu omówionych powyżej ograniczeń gospodarki centralnie sterowanej, szybko skończyły się po temu możliwości. W latach 80. na powszechną apatię społeczną i kryzys gospodarczy nałożył się całkowity brak wiary w komunistyczną ideologię, całkowicie odbiegającą od realnych efektów rządów partii komunistycznej. Co więcej, żelazna kurtyna z czasem stawała się coraz mniej szczelna, co znacząco wpływało na obywateli krajów demokracji ludowej. Coraz częściej ich mieszkańcy mieli okazję przekonać się, że wysiłek mający przynieść lepsze jutro jest marnowany, zaś świat na zachód od Łaby jest dostatniejszy, bardziej przyjazny ludziom i zwyczajnie - bardziej kolorowy. W latach 1960-1984 płaca realna wzrosła przeciętnie w Hiszpanii o 216%, we Włoszech - 189%, w Japonii - 174%, we Francji - 142% a w RFN - 134%, podczas gdy w Bułgarii - 87%, w Czechosłowacji - 56%, na Węgrzech - 49%, zaś w Polsce - 42%24.
W drugiej połowie lat 80. stopa życiowa we wszystkich krajach demokracji ludowej spadała. Rozgoryczenie nie tylko w szerokich rzeszach społeczeństwa, ale również wśród administracji i aparatu partyjnego osiągnęło szczyt. Z biegiem czasu bowiem, wraz ze wzrostem zamożności tych państw Europy, które nie dostały się w orbitę bezpośrednich wpływów ZSRS, dla praktycznie wszystkich mieszkańców regionu Europy Środkowej i Wschodniej stało się całkowicie jasne, że między poziomem życia zwykłych obywateli Zachodu a poziomem, jaki osiągają mieszkańcy krajów podporządkowanych Związkowi Sowieckiemu, jest coraz większa przepaść. Prawdą jest oczywiście, że powyższa świadomość narastała w różnych krajach w innym czasie[28]. Na koniec jednakże nawet najwyżsi przedstawiciele władz komunistycznych nie wierzyli w oficjalną ideologię[29]. Obserwując przekształcenia zachodzące na Zachodzie, sami mieszkańcy państw satelickich ZSRR coraz bardziej musieli utwierdzać się w przekonaniu, że istnieje wyraźny związek przyczynowy pomiędzy liberalną demokracją a postępującym wzrostem zamożności, to zaś musiało stanowić już dla rządzących komunistów poważny problem. Od powyższej konstatacji, iż w jednym ustroju żyje się lepiej, a w innym gorzej, prowadziła już prosta droga do zakwestionowania fundamentów ideologii marksistowsko-leninowskiej i domagania się reform, które upodobniłyby ustrój państw Europy Środkowej i Wschodniej do standardów zachodnich25.
Jak to opisał Thomas Simons: "Przez długie, ciężkie lata zimnej wojny Zachód trzymał wysoko sztandar wolności, demokracji i dobrobytu rynkowego. [...] Początkowo, w trudnych stalinowskich czasach trzymanie ideologicznego sztandaru było wszystkim, co Zachód mógł zrobić, ponieważ Sowieci i podlegli im komunistyczni przywódcy nie pozwalali na żadną inną formę działania. Ale wtedy Zachód sprawił, że jego ideologia działała na jego rynku wewnętrznym. Europa Zachodnia pozostała wolna, w dużej mierze demokratyczna i osiągnęła dobrobyt. Z biegiem czasu stało się to przykładem dla Wschodu, działającym modelem alternatywnym, a jednocześnie inspirującym zestawem haseł. W tym samym czasie, od końca lat 60., ideologia komunistyczna zaczęła tracić swą polityczną moc na Wschodzie. Nowe pokolenie stalinowskich władców coraz bardziej uznawało, że dobre wyniki gospodarcze mogą stanowić uzasadnienie ich władzy. Doszli do wniosku, że gospodarcze i polityczne interakcje z Zachodem nie stanowią wyłącznie zagrożenia, ale mogą być pomocne, a nawet podeprzeć ich rozpadający się system zarządzania"26.
Istotną rolę odegrał w tej materii Akt Końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE) podpisany w 1975 roku w Helsinkach. Dokument ten, sygnowany również przez kraje demokracji ludowej, stanowił jedną z głównych zdobyczy polityki odprężenia, zaś Kreml poczytywał go za swój sukces, gdyż potwierdzał sowieckie zdobycze w II wojnie światowej i rzekomo pokojowe intencje imperium27. Był też istotnym narzędziem z punktu widzenia Polski i Czechosłowacji, gdyż pośrednio potwierdzał powojenne prawno-międzynarodowe status quo. Komunistyczni przywódcy nie wzięli pod uwagę potencjalnych skutków zawarcia w Akcie tzw. trzeciego koszyka poświęconego "Współpracy w dziedzinie humanitarnej i w innych dziedzinach" oraz rozdziału dotyczącego poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności, łącznie z wolnością myśli, sumienia, religii i przekonań28.
Sowieccy planiści, którzy uznali, że korzyści propagandowe z podpisania Aktu Końcowego były warte ustępstw w sprawie praw człowieka, zapewne sądzili, że pozostanie on kolejnym martwym dokumentem bez realnej wartości[30]. Wbrew tym oczekiwaniom dał on jednak istotny instrument działania opozycjonistom w krajach bloku wschodniego, którzy od tej chwili swoje żądania przestrzegania praw człowieka mogli opierać na oficjalnym dokumencie, który wprawdzie - w świetle prawa - nie miał mocy wiążącej, niemniej jednak w świetle kamer został podpisany przez rządzących, a w konsekwencji mógł dobrze służyć jako kryterium oceny ich poczynań na płaszczyźnie politycznej i moralnej. W ten sposób w krajach bloku zaczęła pojawiać się zorganizowana opozycja, choć poza Polską w bardzo szczątkowej formie. Do ustaleń Aktu Końcowego KBWE odwoływały się polskie: Komitet Obrony Robotników (KOR), założony w reakcji na brutalne stłumienie protestów w Radomiu i Ursusie w czerwcu 1976 roku, czy Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO), powstały w 1977 roku i już samą nazwą nawiązujący do "trzeciego koszyka"; w Czechosłowacji na te zapisy powoływała się założona na przełomie lat 1976 i 1977 "Karta 77"29.
Pojawienie się zorganizowanej opozycji w krajach komunistycznych stanowiło istotną zmianę jakościową. Oczywiście jej zasięg i możliwości działania w poszczególnych państwach znacznie się różniły: od znikomego w NRD, Rumunii czy, zwłaszcza, Bułgarii, po znaczące w Polsce[31]. Polska stanowiła na przełomie lat 70. i 80. ewenement na skalę całego obozu, jako pierwszy kraj komunistyczny, w którym powstał liczący wiele milionów członków masowy, opozycyjny w stosunku do władzy ruch społeczny. Polskie strajki w sierpniu 1980 roku zakończone podpisaniem tzw. porozumień sierpniowych i legalizacją Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" stanowiły krok milowy na drodze do upadku reżimu, mimo brutalnego stłumienia wolności przez władze, które wprowadziły stan wojenny i zdelegalizowały "Solidarność"30.
Polską specyfikę w okresie komunistycznym wyróżniała również niespotykanie mocna pozycja Kościoła katolickiego, której nie udało się złamać nawet w okresie stalinowskim. W 1978 roku polski Kościół kierowany przez charyzmatycznego Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego zyskał nowy, niezwykle silny bodziec - 16 października kardynał Karol Wojtyła został papieżem. Jego pierwsza pielgrzymka do kraju była nie tylko niezwykle silnym doznaniem religijnym dla milionów Polaków, lecz także stanowiła zaczyn do późniejszego powstania "Solidarności". Wierni, którzy wylegli na ulice, by spotkać papieża Polaka zdali sobie sprawę, że jest ich wielu i stanowią realną siłę, czego efektem był Sierpień 1980 roku31.
Wybór na stolicę Piotrową przedstawiciela Kościoła z kraju komunistycznego był pierwszą z szeregu porażek na polu politycznym poniesionych przez Kreml. Oczywiście, nie na wszystkie wydarzenia polityczne, które oddziaływały na rozkład systemu komunistycznego władze sowieckie miały wpływ, jednak również one negatywnie promieniowały na blok wschodni. Nocą z 25 na 26 grudnia 1979 roku Armia Czerwona wkroczyła do Afganistanu, jednak planowany Blitzkrieg przedłużył się do wieloletniej wojny pozycyjnej i ostatecznego załamania polityki détente w stosunkach z Zachodem[32]. USA nałożyły na Związek Sowiecki sankcje gospodarcze, a prezydent Jimmy Carter w orędziu noworocznym ogłosił gotowość do reakcji zbrojnej w przypadku prób opanowania wybrzeża Zatoki Perskiej (tzw. doktryna Cartera)32. Porozumienia sierpniowe i powstanie "Solidarności" w Polsce w 1980 roku było kolejnym ciężkim politycznym ciosem, który uderzył w Kreml, co więcej, wprowadzenie stanu wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 roku niewiele pomogło - w efekcie tego posunięcia USA nałożyły następne sankcje gospodarcze.
Drugą z tych decyzji podejmował już nowy lokator Białego Domu - Ronald Reagan. Zwycięstwo konserwatystów w amerykańskich wyborach w 1980 roku, podobnie jak objęcie stanowiska premiera Wielkiej Brytanii w 1979 roku przez Margaret Thatcher stanowiło kolejny element w układance podkopującej pozycję bloku wschodniego. Zmiany te doprowadziły nie tylko do poważnej rewizji polityki gospodarczej Waszyngtonu i Londynu, co w rezultacie przyniosło przezwyciężenie recesji po kryzysach naftowych z lat 70., ale również do istotnego przewartościowania w prowadzonej polityce międzynarodowej i stosowanej retoryce. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Reagan nie zawahał się nazwać Związku Sowieckiego Imperium Zła oraz wyznaczyć jasnego celu - zwycięstwa w zimnej wojnie. Kremlowska gerontokracja nie była w stanie skutecznie zareagować na ofensywę ideologiczną Stanów Zjednoczonych. Administracja Reagana stopniowo przejmowała inicjatywę w starciu dwóch bloków - zarówno propagandową (Amerykanie przejęli od Sowietów rolę inicjatora procesów rozbrojeniowych, ale także zręcznie używali retoryki antykomunistycznej), jak również militarną (w 1983 roku ogłoszony został program "gwiezdnych wojen", ostateczny gwóźdź do trumny sowieckiej gospodarki)33.
Bezpośrednio z gospodarczym i ideologicznym powiązany był kryzys społeczny w krajach bloku komunistycznego. Coraz gorsze warunki życia, demoralizacja kierownictw przedsiębiorstw i ich pracowników, rosnąca apatia, wzrost przestępczości i szerzący się alkoholizm stanowiły tylko niektóre czynniki wskazujące na narastanie problemów społecznych. W samym ZSRS rocznie około 200 tysięcy osób umierało bezpośrednio lub pośrednio w wyniku nadużywania alkoholu, zaś w 1985 roku 4,5 miliona osób klinicznie leczyło się z uzależnienia34. Obniżenie jakości życia przejawiało się w spadającej oczekiwanej średniej długości życia (average life expectancy)35. Problemom tym towarzyszył dramatyczny kryzys rodziny - niemal połowa małżeństw w ZSRS rozpadała się, zaś 90% pierwszych ciąż kończyło się aborcją36. Na nastroje społeczne nie wpływała również korzystnie dewastacja środowiska naturalnego, wynikająca z doktryny opanowania przyrody. W jej myśl walczono z wrogim żywiołem oraz rabunkowo eksploatowano zasoby naturalne, co prowadziło nie tylko do negatywnych skutków gospodarczych, ale również społecznych, głównie związanych ze wzrostem zachorowań, stanowiącym efekt zanieczyszczenia środowiska naturalnego37.
Globalne czynniki, które doprowadziły do ostatecznego krachu systemu miały również swoje niezwykle spektakularne epizody, ukazujące wyczerpanie się możliwości funkcjonowania komunizmu. Były to wydarzenia silnie uderzające w prestiż Kremla (a pośrednio również całego bloku), które wyciągały na światło dzienne złożone procesy przebiegające wewnątrz systemu. Polityczną klęską wizerunkową były Igrzyska Olimpijskie zorganizowane w dniach 19 lipca - 2 sierpnia 1980 roku w Moskwie. W ramach protestu przeciwko agresji na Afganistan 55 państw zbojkotowało olimpiadę, co spowodowało, że odbyła się w kadłubowym wymiarze38. Oficjalna propaganda wprawdzie podgrzewała atmosferę wokół zawodów, jednak brak wielkiej liczby czołowych sportowców świata niedwuznacznie umniejszał rangę sukcesów krajów demokracji ludowej. Problemy techniczne, technologiczne i militarne dobitnie ukazywały natomiast kolejne awarie i katastrofy: zatonięcie w sierpniu 1983 roku w pobliżu Kamczatki sowieckiego okrętu podwodnego o napędzie atomowym wraz z 90-osobową załogą oraz eksplozja w bazie w Siewieromorsku w czerwcu 1984 roku, w wyniku której zginęło około 200 osób39. O ile te wydarzenia nie były znane szerszej opinii publicznej, o tyle nie było szans, by ukryć katastrofę w elektrowni jądrowej w Czarnobylu (26 kwietnia 1986 roku). W jej wyniku duże obszary Europy Środkowej i Wschodniej uległy skażeniu, zginęły tysiące ludzi (zarówno członkowie ekip ratunkowych, jak i mieszkańcy okolicznych miejscowości), zaś reakcja władz była spóźniona i nieadekwatna[33]. To wszystko znacząco wpłynęło na wizerunek ZSRR nie tylko na Zachodzie, ale również wśród mieszkańców imperium zewnętrznego i wewnętrznego, przed którymi nie udało się zataić faktu awarii. Dodatkowym wizerunkowym gwoździem do sowieckiej trumny był lot dziewiętnastoletniego niemieckiego pilota amatora, Mathiasa Rusta, który 29 maja 1987 roku nie niepokojony przez obronę przestrzeni powietrznej wylądował na placu Czerwonym w Moskwie. Lecący niewielką awionetką Rust wykazał słabość kontroli granic i przestrzeni powietrznej przylegającej do sowieckiego terytorium i spowodował dymisje ministra obrony marszałka Siergieja Sokołowa i dowódcy wojsk ochrony przeciwlotniczej Aleksandra Kołdunowa40.
Problemy gospodarcze, społeczne, ideologiczne i polityczne spowodowały, że w połowie lat 80. Związek Sowiecki wraz z satelitami pozostawał w głębokiej defensywie. Po śmierci Leonida Breżniewa władzę na Kremlu na krótko przejęli dwaj kolejni przedstawiciele skostniałej gerontokracji - Jurij Andropow i Konstantin Czernienko. Nie byli oni w stanie w jakikolwiek sposób zareagować na wyzwania stojące przed blokiem wschodnim. Dopiero wybór Michaiła Gorbaczowa, najmłodszego członka Politbiura na I sekretarza KC KPZR 12 marca 1985 roku przyniósł istotną zmianę w tej materii. Po roku rządów na XXVII Zjeździe KPZR doprowadził on do przyjęcia programu pieriestrojka (przebudowa) i głasnosť (otwarcie informacyjne) systemu.
Pieriestrojka
Wielkie przemiany, które doprowadziły do upadku komunizmu na całym świecie (z wyjątkiem izolowanych Korei Północnej i Kuby oraz szczególnych przypadków Wietnamu i Chińskiej Republiki Ludowej)41, rozpoczęły się w samym centrum tego systemu - w Związku Sowieckim. Z perspektywy Polski może trudno to zauważyć, jako że komunizm poniósł tu klęskę już kilka lat wcześniej i trwał właściwie tylko jako pusta forma, jednak we wszystkich pozostałych krajach komunizm jako ideologia zachował nadal pewne wpływy i dopiero próby reform ujawniły toczącą go śmiertelną chorobę. W zasadzie również w każdym innym państwie Europy Środkowo-Wschodniej pieriestrojka była traktowana przez kierownictwa partii komunistycznych nie tyle jako odpowiedź sowieckiego kierownictwa na realne problemy, lecz jako narzucona przez moskiewską centralę koncepcja, którą rządzący w KDL-ach komuniści wdrażali wyjątkowo niechętnie. Na pewną przychylność Gorbaczow mógł liczyć tylko w kierownictwie polskiej PZPR oraz wśród niektórych polityków węgierskich.
Pieriestrojka była jednak próbą odpowiedzi na rzeczywiste trudności, jakie napotkał światowy komunizm. Jedynie w Moskwie, gdzie spływały wiadomości z całego imperium i gdzie przeprowadzano dokładne analizy tych informacji, zdawano sobie sprawę, jak dalece niewydolny i niesterowny stał się system. Przywódcy krajów Europy Środkowo-Wschodniej, jeżeli tylko chcieli (a nie wszyscy chcieli), mogli dowiedzieć się wyłącznie o sytuacji w swoich państwach i pocieszać się, że być może tylko ich ogniwa w łańcuchu szwankują. Kierownictwo na Kremlu było jednak świadome, że nie jedynie poszczególne elementy, lecz cała konstrukcja nie tylko przeżywa problemy, lecz znajduje się wręcz w stanie katastrofy. Warto tu też dodać, że Związek Sowiecki był jedynym, oprócz Chin, państwem komunistycznym mogącym faktycznie w pełni korzystać ze swojej suwerenności. Decyzja o rozpoczęciu reform była więc świadomym krokiem sowieckiego kierownictwa.
Świadomość tego faktu docierała na Kreml etapami, a raczej była celowo tłumiona przez dłuższy czas. W ostatnich latach życia Leonida Breżniewa marazm opanował wszystkie szczeble administracji. Kiedy w 1982 roku został wybrany Jurij Andropow (ur. 1914), podjęto pewne próby reform, lecz trwało to tylko około półtora roku. Jego następca, Konstantin Czernienko (ur. 1911), bardziej zachowawczy, rządził też tylko rok42. W ciągu kilku lat sowieckie kierownictwo, a także przywódcy krajów Europy Środkowo-Wschodniej uczestniczyli więc w trzech pogrzebach przywódców ZSRS. Ten sam spektakl na ekranach telewizorów śledzili obywatele krajów komunistycznych. Dla wszystkich stało się jasne, że teraz musi nastać jakaś nowa ekipa i nowe idee.
Według wspomnień byłych członków kremlowskiego kierownictwa już w 1984 roku poważnie dyskutowano o konieczności zmian - mówiono, że "wszystko jest zgniłe" i "nie można dalej tak żyć"43. Już wówczas krystalizowała się ekipa reformatorska, która miała niebawem przejąć władzę. W grudniu 1984 roku Michaił Gorbaczow wygłosił przemówienie zatytułowane: "Udoskonalanie rozwiniętego socjalizmu i praca ideologiczna partii w świetle decyzji czerwcowego (1983) plenum KC KPZR", w którym po raz pierwszy używał określenia, które stało się mottem całego procesu przemian. Słowem tym była pieriestrojka (перестройка)44.
Gorbaczow i jego ekipa zdawali sobie sprawę, że nie ma czasu do stracenia. Dlatego też już na samym początku przedstawili bardzo ambitny projekt reform, które miały na celu wzmocnienie Związku Sowieckiego oraz całego światowego komunizmu45.
W pierwszej połowie lat 80. przemysł zbrojeniowy pochłaniał ogromne środki, które według koncepcji nowego kierownictwa można było spożytkować w celu uregulowania gospodarki i podniesienia stopy życiowej ludności. Stąd pojawiły się inicjatywy pokojowe i rozbrojeniowe. ZSRS starał się pokazać jako inicjator tego trendu (m.in. już na początku kwietnia 1985 roku zaprzestano dalszego rozmieszczania rakiet średniego zasięgu na terytorium Czechosłowacji i NRD), który spotkał się zresztą z pozytywną reakcją świata zachodniego46.
Prezydent Stanów Zjednoczonych, Ronald Reagan, wcześniej demonizowany przez sowiecką propagandę[34], okazał się partnerem do rozmów o rozbrojeniu - partnerem trudnym, ale wiarygodnym. W listopadzie 1985 roku w Genewie doszło do pierwszego szczytu Gorbaczow-Reagan, co było dużym wydarzeniem, nie tylko w wymiarze propagandowym47. Później kontakty te stały się, przynajmniej w porównaniu z poprzednim okresem, dość częste, podobnie jak spotkania Gorbaczowa z innymi znaczącymi politykami państw Zachodu.
Stopniowe uwalnianie się spod presji wyścigu zbrojeń umożliwiło przekształcanie gospodarki sowieckiej w kierunku przemysłu lekkiego i usług dla ludności - jak się miało jednak szybko okazać, były to reformy nie tylko połowiczne, lecz również spóźnione. Dały one jednak trochę oddechu społeczeństwu i aparatowi partyjno-państwowemu. Oddech ten, w zamyśle kierownictwa, miał zostać wykorzystany w celu przeprowadzenia niezbędnych reform politycznych. Zostały one przedstawione na XXVII Zjeździe KPZR, który odbył się w dniach 25 lutego - 6 marca 1986 roku, a więc prawie rok po dojściu Gorbaczowa do władzy. Skrytykowano wówczas "breżniewizm", niewydolność biurokracji i inne aspekty bieżącej sytuacji oraz wezwano do głębokich przemian, do poszerzenia "socjalistycznej demokracji" i powrotu do ideałów Lenina, co zostało odczytane jako zapowiedź liberalizacji politycznej. Na Zjeździe pojawiła się też idea "jawności" (гласность - w języku polskim w tym konkretnym, sowieckim, znaczeniu funkcjonuje ona jako głasnosť), która miała prowadzić do urzeczywistnienia demokratyzacji - to z kolei zostało odczytane jako zapowiedź liberalizacji w obszarze kultury i mediów48.
Tymczasem już w półtora miesiąca po XXVII Zjeździe sowieckie kierownictwo zetknęło się z problemem, z jakim wcześniej nie miało do czynienia. Dnia 26 kwietnia 1986 roku doszło do wspomnianej już awarii reaktora jądrowego w Czarnobylu na Ukrainie. Była to katastrofa ekologiczna na niespotykaną dotąd skalę. Początkowo, nie zwracając uwagi na proklamowaną wcześniej głasnosť, władze starały się ukryć tę wiadomość przed opinią publiczną, jednak szybko okazało się, że nawet w warunkach totalitarnej kontroli społeczeństwa nie da się zahamować obiegu informacji. Katastrofa w Czarnobylu przyspieszyła zmiany. Reformy zasygnalizowane na XXVII Zjeździe wdrażano dość energicznie. Znaczenie słowa pieriestrojka w 1986 roku rozszerzono i stało się ono rozpoznawalne na całym świecie49. Sugerowało ono, iż reformy będą naprawdę dogłębne i dotkną niemalże samych fundamentów systemu. Tak się też stało. W sowieckich mediach pojawiły się tematy, które wcześniej były omijane, wydano też wiele książek "odwilżowych". Najsłynniejszą z nich była powieść Dzieci Arbatu Anatolija Rybakowa50. Dzieło to, traktujące o czasach stalinowskich, zostało napisane już w latach 60., jednak opublikowano je dopiero w 1987 roku.
Liberalizacja polityczna początkowo polegała głównie na wymianie kadr (w czasie rządów Gorbaczowa wymieniono aż 95% składu KC, czyli więcej niż w okresie czystki w latach 30.51) oraz na poszerzeniu pola dyskusji na zebraniach partyjnych i tym podobnych forach. Innym wyrazem liberalizacji politycznej było powolne uwalnianie z więzień opozycjonistów i dysydentów, a w niektórych przypadkach nawet zezwalanie im na pewne formy działalności. Najsłynniejszemu z dysydentów - Andriejowi Sacharowowi - w grudniu 1986 roku cofnięto nakaz przeniesienia do miasta Gorki, a po powrocie do Moskwy zezwolono mu na podjęcie pracy w instytucie, w którym był wcześniej zatrudniony. Pod koniec 1988 roku Sacharow udał się w tournée po krajach Zachodu, gdzie spotykając się z tamtejszymi politykami, przekonywał do poparcia pieriestrojki. W następnym roku otrzymał mandat na I Zjazd Deputowanych Ludowych, jednak nie zdążył odegrać tam większej roli, gdyż zmarł 14 grudnia. Oprócz niego również inne osoby weszły w nowy etap aktywności lub w ogóle ją rozpoczęły. Wpływ dysydentów na społeczeństwo, przynajmniej w samej Rosji, był mały, jednak zaprzestanie otwartych prześladowań wywołało pozytywny oddźwięk na Zachodzie.
W 1987 roku zaczęły powstawać nieformalne kluby inteligentów oraz bardziej aktywnych działaczy społecznych i partyjnych. W kolejnym roku zaczęły się one łączyć (szczególnie w republikach związkowych), by następnie utworzyć masowe organizacje. Dnia 13 kwietnia 1988 roku rozpoczął działalność Estoński Front Pierestrojki (Rahvarinne Perestroika Toetuseks), 3 czerwca 1988 roku powstał Litewski Ruch Pierestrojki (Lietuvos persitvarkymo Sąj?dis), znany później jako po prostu Ruch, a najczęściej pod litewską nazwą Sąj?dis, zaś 8 października tego samego roku utworzono Łotewski Front Narodowy (Latvijas Tautas fronte). Fronty te z początku ograniczały się do popierania idei głoszonych przez ekipę Gorbaczowa, jednak później zaczęły ewoluować w kierunku autonomii republik, a następnie niepodległości i negacji ustaleń paktu Ribbentrop-Mołotow. Również w innych republikach związkowych powstawały analogiczne ugrupowania, choć z reguły nieco później52.
Powstanie frontów wraz z oficjalnie lansowaną głasnostią otworzyło pole do ekspresji żądań narodowych w poszczególnych republikach związkowych, co ważne, nie tylko europejskich. Wydaje się, że sowieckie kierownictwo nie doceniło siły nacjonalizmów oraz stojących za nimi często interesów lokalnych nomenklatur. Decentralizacja, rozpoczęta dzięki frontom narodowym i generalnemu poluzowaniu więzów łączących peryferia z Moskwą, nabrała dynamiki, która zaczęła powoli zagrażać dalszemu istnieniu imperium. Głasnosť, której granice też nieustannie się poszerzały, umożliwiała przypominanie bohaterów narodowych, zbrodni sowieckich (jak np. na Białorusi, gdzie przeprowadzono badania w miejscu masowych mordów w Kuropatach na przedmieściach Mińska) i innych tematów, które do tej pory były zakazane i w związku z tym budziły duże zainteresowanie opinii publicznej, a w warstwie politycznej prowadziły do dalszego wzrostu tendencji odśrodkowych. Proces odradzania świadomości narodowej objął również społeczności dotychczas do pewnego stopnia milczące, takie jak np. Tatarzy krymscy, którzy zostali wysiedleni ze swojej ojczyzny w czasach stalinowskich. Pod koniec lat 80. rozpoczęli oni masowy powrót na Krym. Tysiące poborowych, głównie z republik bałtyckich i Kaukazu, odmawiało odbycia obowiązkowej służby wojskowej53.
W 1989 roku w ZSRS ożywienie polityczne było znaczne. W republikach związkowych coraz częściej mówiło się o niepodległości. Najsilniejsze nacjonalizmy wybuchły na Kaukazie, gdzie sytuacja etniczna była niezwykle skomplikowana, zaś część konfliktów wcale nie dotyczyła relacji z Moskwą. W lutym 1988 roku doszło do starć na tle narodowościowym w Górskim Karabachu - ormiańskiej enklawie w Azerbejdżanie. Wobec eskalacji przemocy Moskwa zdecydowała się przejąć bezpośrednią kontrolę nad tą prowincją, jednak było to rozwiązanie prowizoryczne. Spory o Górski Karabach trwały również po upadku Związku Sowieckiego i w zasadzie do dziś nie znaleziono rozwiązania w pełni satysfakcjonującego wszystkie strony konfliktu54. W kwietniu 1989 roku nastąpiły rozruchy w Gruzji. W Tbilisi odbyła się demonstracja z hasłami antysowieckimi, domagano się przywrócenia niepodległości państwa. Władze wysłały na protestujących wojsko wyposażone w ciężki sprzęt, co spowodowało prawdziwą masakrę - według oficjalnych danych, prawdopodobnie zaniżonych, było 19 zabitych55. Pomimo osobistego zaangażowania Eduarda Szewardnadze - Gruzina, ministra spraw zagranicznych ZSRS, w uspokojenie sytuacji, w Gruzji wręcz eksplodował ruch niepodległościowy. W państwach bałtyckich również coraz śmielej pojawiały się analogiczne żądania, które zresztą spotykały się z dość przychylnym przyjęciem ze strony tamtejszej administracji, która widziała w nich szansę na uwolnienie się spod kontroli Moskwy.
Również w centrum przeprowadzano zakrojone na szeroką skalę przemiany polityczne. Na XIX konferencji partyjnej w maju i czerwcu 1988 roku zainicjowano reformę konstytucyjną ZSRS, która w zamyśle miała przekazywać część kompetencji w ręce nowo utworzonych republikańskich parlamentów, zwanych radami deputatów ludowych. W marcu 1989 roku odbyły się wybory do wspomnianego już I Zjazdu Deputatów Ludowych. Według założeń miał on stanowić rodzaj parlamentu, w pewnym stopniu niezależnego od KC KPZR. Przy konstruowaniu list wyborczych doszło do eliminacji osób kojarzonych z poprzednią ekipą i wprowadzeniem wielu ludzi Gorbaczowa. Sam przywódca został wybrany przez Zjazd na Przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR. Deputowanym z Moskwy został Borys Jelcyn, który początkowo popierał pieriestrojkę, później jednak przeszedł do opozycji wobec Gorbaczowa, domagając się głębszych reform. Sojuszników znalazł w aparatach partyjno-państwowych republik związkowych - ci z kolei widzieli w nim polityka zdolnego osłabić centrum na rzecz peryferii56.
W marcu 1990 roku Zjazd Deputowanych Ludowych dokonał wyboru Michaiła Gorbaczowa na funkcję prezydenta ZSRR, której utworzenie było jedną z reform konstytucyjnych. W maju tego samego roku Jelcyn został przewodniczącym Rady Najwyższej rosyjskiej republiki związkowej, co spowodowało dalsze zaostrzenie jego konfliktu z Gorbaczowem.
W 1989 roku Związek Sowiecki był więc dla Europy Środkowo-Wschodniej nie tylko politycznym promotorem głębokich przemian, lecz również stawiał się w roli wzorca do naśladowania[35]. Na początku tamtego roku z perspektywy Kremla mogło się jeszcze wydawać, że pieriestrojka doprowadzi do wzmocnienia światowego komunizmu, a nie do jego obalenia - co stało się oczywiste już pod koniec roku. Władze sowieckie, dopóki nie straciły sterowności i nie zajęły się prawie wyłącznie walką wewnętrzną, lansowały rekonstrukcję systemu w krajach satelickich i starały się motywować lokalnych satrapów, a także ich aparaty partyjno-państwowe. Cofnijmy się jednak do roku 1985, kiedy proces ten się rozpoczął.
Stworzony przez Stalina i kontynuowany przez jego następców system rządów w krajach Europy Środkowo-Wschodniej był wyjątkowo scentralizowany. Implementowanie kolejnych idei miało już dość długą tradycję. Wprowadzanie komunizmu w każdym z krajów odbywało się według prawie identycznego schematu. Gdy po śmierci Stalina, z powodów wynikających wyłącznie z rozkładu sił na Kremlu, w Moskwie zaczęły się rządy "kolektywne", kopiowanie sowieckiego wzorca zarządzono we wszystkich krajach bloku, chociaż w przypadku każdego z nich (z wyjątkiem może Bułgarii, gdzie trwała rywalizacja między Czerwenkowem i Żiwkowem) nie miało to większego sensu. Lokalne władze były przyzwyczajone do tego, że z centrum płynęły dyrektywy, którym trzeba się było podporządkować, albo chociaż pozorować takie działanie. Z biegiem czasu ZSRR de facto pozostawiał swoim satelitom coraz większy zakres swobody, oczywiście w pewnych granicach i poza kwestiami kluczowymi dla imperium57. Aparaty partyjne poszczególnych krajów były coraz mniej podatne na zmiany i dlatego z autonomii tej korzystano również do opóźniania wdrażania nowych pomysłów Moskwy. Systemy wschodnioeuropejskie, za czasów stalinowskich niemal identyczne, zdążyły wyewoluować w zupełnie różne strony, chociaż rdzeń polegający na wszechwładzy monopartii wspieranej przez wojsko i policję pozostał wszędzie ten sam.
Michaił Gorbaczow jako nowy przywódca Związku Sowieckiego raczej nie był witany przychylnie przez swoich lokalnych odpowiedników w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Przede wszystkim każdy z nich obawiał się zmian, które mogły doprowadzić do utraty przez nich władzy i zastąpienia ich nowymi ludźmi (jak się później okazało, były to obawy uzasadnione). Po drugie, żaden z nich nie znał całokształtu sytuacji gospodarczej systemu i nie był do końca przekonany, że faktycznie niezbędne są aż tak głębokie przemiany, na jakie zanosiło się już w 1985 roku. Oprócz tego czynnikiem, który zazwyczaj jest niedoceniany w analizach, był wiek Gorbaczowa - dużo niższy niż wszystkich przywódców państw satelickich. Gorbaczow, urodzony w 1931 roku, był o całe pokolenie młodszy od Todora Żiwkowa (ur. 1911), Ericha Honeckera (ur. 1912), Jánosa Kádára (ur. 1912), Gustáva Husáka (ur. 1913) i Nicolae Ceau?escu (ur. 1918) i osiem lat od Wojciecha Jaruzelskiego (ur. 1923). Druga wojna światowa i sowietyzacja, jaka po niej nastąpiła, dla wszystkich wyżej wymienionych była jednym z najważniejszych przeżyć "formacyjnych", podczas gdy Gorbaczow był wówczas jeszcze dzieckiem[36].
Wszystkie te obawy spowodowały, że przywódcy krajów satelickich generalnie mogli widzieć w pieriestrojce zagrożenie nie tylko dla swojej pozycji, lecz również dla systemu jako całości - jak się paradoksalnie okazało, mieli oni bardziej trzeźwy obraz sytuacji, gdyż efekt działań Gorbaczowa finalnie faktycznie doprowadził do demontażu systemu. Nie jest jasne, w którym momencie poszczególni przywódcy zdali sobie sprawę, że pieriestrojka prowadzi do upadku komunizmu, lecz ci bardziej zachowawczy instynktownie wyczuwali tę zależność. Pogląd ten podzielany był przez część przedstawicieli aparatów partyjnych w krajach regionu[37]. W związku z tym Gorbaczow już na samym początku zetknął się z nieufnością, która później zaczynała jeszcze bardziej narastać. Co ciekawe, we wszystkich językach krajów Europy Środkowo-Wschodniej dwa najważniejsze pojęcia nowej linii politycznej - pieriestrojka i głasnosť - używane były w formie rosyjskiej lub bardzo zbliżonej (po węgiersku "peresztrojka" i "glasznoszty"), jedynie z rzadka mówiło się o "przebudowie" czy "restrukturyzacji" bądź "jawności". Wyjątkiem była Bułgaria, gdzie Żiwkow lansował termin "reorganizacja" (преустройство), jednak głównie w celu pozorowania i opóźniania reform. Oznacza to, że we wszystkich krajach uznawano pieriestrojkę, całkiem zresztą słusznie, jako coś zewnętrznego, a nie rodzimego.
Jedynym poza Związkiem Sowieckim państwem, gdzie zarówno kierownictwo, jak i niższe szczeble administracji poparły pieriestrojkę bez oporów była Polska, gdzie od początku lat 80. zarysował się kryzys, z którego nie było widać żadnego wyjścia. Wprowadzenie stanu wojennego i późniejsze zniesienie go przyniosły pewne doraźne korzyści polityczne (jak osłabienie opozycji i zniechęcenie społeczeństwa do przeciwstawiania się władzom), lecz nie doprowadziło do ożywienia gospodarczego, na co liczono. W latach 80. komunizm w Polsce był całkowicie wyjałowiony z jakiejkolwiek idei, co powodowało upadek morale partii komunistycznej. Pieriestrojka jawiła się więc jako całkowicie naturalna reakcja sowieckiego kierownictwa na kryzys, który w Polsce był dużo lepiej widoczny niż w innych krajach, co powodowało głębsze zrozumienie koncepcji Gorbaczowa58.
W pozostałych państwach sytuacja była zupełnie inna. Najbliżej Polski pod tym względem lokowały się Węgry, gdzie Kádár, choć oczywiście nie chciał stracić władzy i do końca o nią walczył, też popierał pieriestrojkę, widząc w niej prawdopodobnie szansę na wdrożenie czegoś na kształt "nowego mechanizmu ekonomicznego". Następnym w kolejności był Żiwkow, który, z powodu oficjalnego uwielbienia dla Związku Sowieckiego, po prostu musiał zachwycać się każdym nowym prądem płynącym z Moskwy. Poparcie werbalne w przypadku Żiwkowa nie oznaczało jednak poparcia realnego - bułgarski przywódca starał się pozorować reformy, opóźniać je lub kierować na bezpieczne dla siebie tory, co wypaczało ich sens. Jeszcze gorzej nowy sowiecki sekretarz i pieriestrojka zostały przyjęte w Czechosłowacji i NRD, gdzie nie rozumiano jego koncepcji i uważano je za generalnie wrogie i groźne dla systemu komunistycznego. Na samym końcu sytuowała się Rumunia i jej megalomański władca Nicolae Ceauşescu, który zawsze z nieufnością podchodził do ZSRS, a w trakcie dwóch dekad sprawowania rządów wypracował sobie pozycję enfant terrible bloku sowieckiego, co umożliwiało mu otwarte, choć oczywiście w pewnych granicach, przeciwstawianie się Gorbaczowowi i pieriestrojce.
"Wieje wiosna ze Wschodu, wieje wiosna na dobre", śpiewał Andrzej Rosiewicz w piosence, która w Polsce stała się hymnem zwolenników nowych sowieckich pomysłów. Faktycznie to Moskwa była czynnikiem sprawczym wydarzeń, które doprowadziły do upadku komunizmu. Kreml przyspieszał zmiany, a jednocześnie starał się utrzymać nad nimi pewną kontrolę. Sowieckie kierownictwo promowało reformy na wiele sposobów. Przede wszystkim były to oficjalne spotkania nowego sekretarza generalnego KPZR oraz jego najbliższych współpracowników z przywódcami krajów satelickich. Tego typu rozmowy obejmowały szerszy niż zazwyczaj krąg osób, co szczególnie było widać podczas wizyt Gorbaczowa w poszczególnych państwach. W trakcie dyskusji Sowieci nakłaniali swych wschodnioeuropejskich podwładnych do jak najszybszego wdrażania pieriestrojki, a także poszukiwali w lokalnych ekipach osób, na których mogliby się oprzeć (o czym Rosiewicz śpiewał, iż "trzeba wreszcie przewietrzyć gabinet figur woskowych"; w innej wersji - "figur wojskowych"). Ostatecznym (i dla niektórych przywódców państw satelickich - przerażającym) dowodem na nieuchronność zmian była całkowita rezygnacja z "doktryny Breżniewa"[38], która została odrzucona faktycznie już w 1988 roku, zaś formalnie i oficjalnie - 6 lipca 1989 roku podczas forum Rady Europy w Strasburgu59. Była to zmiana fundamentalna. Jak bowiem, zauważa Wojciech Roszkowski: "podczas swojej wizyty we Francji w 1989 roku Gorbaczow powiedział, że współczesny świat nie jest już podzielony na dwie wzajemnie zwalczające się cywilizacje, lecz jest tylko jedna cywilizacja oparta o wartości ludzkie i wolność wyboru. Jak na komunistycznego przywódcę było to stwierdzenie rewolucyjne, zmuszające przywódców zachodnich do korekty założeń strategicznych"60.
Inną metodą wpływu na sytuację w krajach Europy Środkowo-Wschodniej była propaganda. Sowieci włożyli dużo wysiłku w lansowanie idei pieriestrojki i głasnosti. Używali do tego zarówno swoich narzędzi, takich jak media czy instytucje kulturalne, a także ich lokalnych odpowiedników - przynajmniej w tych krajach, gdzie nie spotkało się to z blokadą ze strony tamtejszych władz (jak np. w Rumunii). Tam, gdzie popularna była sowiecka telewizja (przede wszystkim w Bułgarii), to ona stawała się jednym z głównych kanałów przekazywania nowych koncepcji. Wzrosło też czytelnictwo sowieckiej prasy, szczególnie tej "odwilżowej", w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. W większości państw bloku sowieckiego nadal panowały breżniewowskie wzorce cenzury, doszło zatem do paradoksalnej sytuacji: peryferia systemu były mniej liberalne niż centrum. Szczególnie wyraźnie było to widać w porównaniu Rumunii z mołdawską republiką ZSRS[39]. Podczas gdy Ceauşescu nadal zajmował się kultem swojej własnej osoby, w sąsiedniej Mołdawii trwała relatywnie ożywiona dyskusja polityczna. Sowieci celowo promowali też dysydentów w poszczególnych krajach za pomocą swoich środków masowego przekazu - przykładem może być tu Mircea Dinescu, znany rumuński dysydent, który występował na falach sowieckiej rozgłośni radiowej nadającej po rumuńsku. Innym przykładem, choć bardziej pośrednim, z tego samego kraju może być László Tőkés, którego działalność opozycyjna była szeroko propagowana przez telewizję węgierską (a więc z państwa bardziej zaawansowanego we wdrażaniu pieriestrojki niż Rumunia).
Oprócz mediów sowieckich w nagłaśnianiu pieriestrojki dużą rolę odegrały zachodnie środki masowego przekazu, dużo bardziej zresztą wiarygodne dla mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej niż rodzime. Gdy tylko okazało się, że nowy kremlowski przywódca jest rzeczywistym reformatorem, zachodnie media, przynajmniej niektóre, zaczęły zwracać na niego dużą uwagę i traktować go z nieukrywaną sympatią, widząc w nim szansę na przełamanie impasu zimnej wojny61.
Wtórowali im niektórzy tamtejsi politycy, nawet tacy, których trudno byłoby a priori podejrzewać o sympatię do ZSRS. Szczytowym osiągnięciem tej tendencji było nadanie Michaiłowi Gorbaczowowi Pokojowej Nagrody Nobla w 1990 roku, a więc już po m.in. masakrze w Tbilisi[40]. Polityka Kremla umożliwiła bardziej swobodne przyjazdy zachodnich dziennikarzy do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a co za tym idzie, zwiększyła zainteresowanie tym rejonem na świecie. Nie wszystkie wiadomości i komentarze były utrzymane w duchu hurraoptymistycznym, lecz nie miało to większego znaczenia - samo informowanie o sytuacji w krajach komunistycznych działało na rzecz zmian w tym regionie, jako że we wszystkich krajach sytuacja społeczna i gospodarcza była zła albo bardzo zła.
Działacze komunistyczni z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a także dysydenci (w dużo mniejszym stopniu, ale jednak, również opozycjoniści niezwiązani z partią komunistyczną) widzieli w Moskwie bardzo istotną siłę i często sami zabiegali o jego poparcie nawet, a może przede wszystkim, już po przejęciu władzy. W warstwie ideowej pieriestrojka obudziła martwe, jak się mogło wydawać, nadzieje na jakąś wersję "socjalizmu z ludzką twarzą", natomiast w warstwie kadrowej była dla wielu po prostu szansą na karierę. Gdy jednak Związek Sowiecki coraz bardziej chwiał się w posadach, ludzie ci zaczęli ograniczać swoje relacje z jego władzami, zaś po jego rozpadzie w większości krajów (chociaż nie we wszystkich) byli aktywiści komunistyczni przeorientowali się na opcję prozachodnią i rzadko brali pod uwagę dawne zależności.
Władze sowieckie bacznie przyglądały się rozwojowi wypadków w Europie Środkowo-Wschodniej. W lutym 1989 roku w Instytucie Gospodarki Systemu Socjalistycznego Akademii Nauk ZSRR przygotowano "Opracowanie dotyczące sytuacji wewnętrznej w europejskich państwach socjalistycznych", w którym dość dokładnie rozważano rozmaite scenariusze. Podobne dokumenty sporządzono w Wydziale Zagranicznym KPZR i sowieckim ministerstwie spraw zagranicznych62. Wynika z nich, iż Sowieci nadal forsowali liberalizację i przemiany w tych krajach, uważając je za korzystne ze swojego punktu widzenia. Z pewnością powstały też inne tego typu dokumenty, jednak do dziś nie ma do nich dostępu.
Na jesieni 1989 roku dla wszystkich lub prawie wszystkich w Europie Środkowo-Wschodniej stało się jasne, że pieriestrojka doprowadzi, przynajmniej w krajach regionu, do upadku systemu. Co będzie później, tego nie wiedział nikt, jednak pewne było, że partia komunistyczna i inne organy władzy nie przetrwają w dotychczasowej formie. Pieriestrojka doprowadziła bowiem de facto do delegitymizacji dyktatury komunistycznej, opierającej się na dogmacie "nieomylności władzy", który właśnie ostatecznie legł w gruzach. Bardziej świadomi i aktywni funkcjonariusze komunistycznego państwa doszli więc do wniosku, że należy jak najszybciej zmienić sposób działania oraz głoszone hasła, by nie znaleźć się na śmietniku historii. Ci, którzy tego nie zrozumieli, zachowali całkowitą bierność lub nawet starali się przeciwstawiać zmianom - i skończyli w ten właśnie sposób.
POLSKA - TU WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO
Wstęp
Łatwiej jest osiodłać krowę niż wprowadzić komunizm w Polsce
- miał powiedzieć J.W. Stalin.
Gospodarz Kremla nie pomylił się. Istotnie, mało gdzie na świecie warunki dla budowy komunizmu okazały się tak niesprzyjające jak w PRL. W Polsce stanowisko szefa partii okazało się wyjątkowo "gorącym krzesłem", które aż 7 razy zmieniało właściciela: Bolesław Bierut (1948-1956), Edward Ochab (1956), Władysław Gomułka (1956-1970), Edward Gierek (1970-1980), Stanisław Kania (1980-1981), Wojciech Jaruzelski (1981-1989), Mieczysław F. Rakowski (1989-1990). Nad Wisłą odnotowano najwięcej wystąpień o charakterze masowym przeciwko władzy (1956, 1970, 1976, 1980-1981)1, a mniejsze grupki opozycjonistów działały praktycznie przez cały okres 1945-1989. W partii, zwłaszcza w późniejszym okresie, dominowali oportuniści i karierowicze, mało było ludzi ideowych. Przez 44 lata istnienia PRL władza cieszyła się rozmaitym poparciem obywateli, ale na ogół była to raczej bierna akceptacja połączona z rezygnacją aniżeli szczera chęć popierania PZPR. Na tę antykomunistyczną alergię rządzący nie umieli znaleźć żadnego antidotum, a rozmaite formy protestu trwały praktycznie przez cały okres 1944-19892. W konsekwencji narzucona przez Moskwę władza, by utrzymać się u steru, była skazana na półśrodki, które jednak nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Klęska komunizmu jako ideologii utopijnej ujawniła się w Polsce stosunkowo szybko, nieprzypadkowo właśnie nad Wisłą rozpoczął się proces, który z czasem doprowadził do upadku sowieckiego imperium.
Po drodze do władzy
Skomplikowana sytuacja komunistów w Polsce wynikała z historycznej spuścizny w relacjach Polski z Moskwą. Od końca XVIII wieku Rosja zajmowała większą część polskich terytoriów, brutalnie tłumiąc narodowe powstania w XIX stuleciu3. Odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku zbiegło się w czasie z przewrotem bolszewickim w Rosji (1917). Wojna polsko-bolszewicka 1920 roku ukazała, że ZSRS nie przewidywał miejsca dla niepodległej Polski na mapie Europy, co kompromitowało w oczach Polaków ideologię komunistyczną i ludzi, którzy jej służyli4. Wobec stanowiska ewidentnie sprzecznego z polską racją stanu (m.in. koncepcja zmiany granic na niekorzyść państwa polskiego), Komunistyczna Partia Polski pozostawała marginalną siłą polityczną, którą w 1938 roku Moskwa rozwiązała (!), a większość jej działaczy Stalin kazał zamordować. Ci nieliczni, którzy - jak Władysław Gomułka - przeżyli, należeli do działaczy niższego szczebla, a życie zawdzięczali... pobytowi w polskim więzieniu5.
Wojna wydłużyła rachunki krzywd. Zawarty w 1939 pakt Hitler-Stalin, i następujące po nim masowe represje, jakim poddano ludność polską na terenach włączonych do ZSRS[41] oraz jeńców wojennych, dowodziły trwałej niemożności porozumienia z Rosją (uosabianą przez ZSRS). Tylko w ramach zbrodni katyńskiej NKWD zamordowało ponad 21 tys. osób należących do polskiej elity. Blisko 450 tys. osób wywieziono w latach 1939-1941 na Wschód6. A trzeba pamiętać również o dramacie powstania warszawskiego, masowych represjach, jakie spadły na walczących z Niemcami żołnierzy polskiego podziemia w latach 1944-1945, wreszcie zmianach granic po roku 1945 i przymusowych wysiedleniach ludności polskiej od stuleci zamieszkującej Kresy Wschodnie, na mocy postanowień jałtańskich zagarnięte przez ZSRS.
Podporządkowując Polskę, Moskwa nie mogła korzystać z doświadczeń innych krajów środkowoeuropejskich. Społeczne poparcie dla komunizmu przed wojną było tu znacznie niższe niż w Czechosłowacji czy Niemczech7, gdzie ponadto ZSRS nie był postrzegany jako śmiertelne zagrożenie. Z kolei na Węgrzech i w Rumunii wrogość do komunizmu była nie mniejsza niż w Polsce, jednak Budapeszt i Bukareszt w czasie wojny stanęły u boku Hitlera. Kraje te wzmacniały potencjał militarny Wehrmachtu, używały przemocy wobec różnych kategorii osób uznanych za przeciwników (Żydów, komunistów, masonów, liberałów, ale czasem też - jak w Rumunii - skrajnej prawicy spod znaku Żelaznej Gwardii). Pod koniec wojny mordowanie przeciwników przybrało dramatyczne rozmiary, co spowodowało, że komuniści mogli liczyć na poparcie przeciwników proniemieckich reżimów i wzmacniało ich legitymację do sprawowania władzy. A po stronie nowej władzy stanęli liczni funkcjonariusze starego reżimu, dla których była to jedyna szansa na uniknięcie kary.
W Polsce Hitler nigdy nie zdecydował się na powołanie choćby namiastki proniemieckiego rządu. Wszechobecny terror okupacyjny stanowiący wręcz zagrożenie fizycznego przetrwania narodu8 wymuszał konsolidację partii politycznych i złagodzenie sporów partyjnych. Owa jedność zaowocuje nie tylko powołaniem do życia Polskiego Państwa Podziemnego (PPP) i podległej mu, walczącej z Niemcami Armii Krajowej (AK), przez której szeregi przewinie się blisko 400 tys. oficerów i żołnierzy9, ale także nieudaną próbą wyzwolenia kraju spod niemieckiej okupacji, z punktem kulminacyjnym w postaci powstania warszawskiego.
Tragedia zorganizowanego przez AK zrywu zbrojnego, które miało wyzwolić Warszawę spod niemieckiej okupacji, miała się okazać wyjątkowo brzemienna w skutki. Armia Czerwona, nie udzieliwszy pomocy10, (a nawet ją paraliżując) obiektywnie przyzwoliła na bezprzykładną i masową eksterminację mieszkańców dokonaną przez oddziały hitlerowskie11, co pogłębiło przepaść, jaka będzie dzielić Polaków i komunistów rządzących z nadania Kremla. Nie mniej istotną konsekwencją wydarzeń z lat 1944/1945 było wytrącenie z rąk propagandystów sowieckich argumentu o rzekomej kolaboracji AK z Niemcami. Skala i rozmach powstania (walka trwała aż 63 dni) oraz obfite informacje na jego temat w światowych mediach ograniczały możliwość skutecznego ataku propagandowego na rzekomy "faszyzm polski".
W rezultacie komuniści wkraczali do Polski w 1945 roku z wyjątkowo mocno zabagnioną hipoteką. W dodatku pozbawiona ziem na Wschodzie, a przesunięta na linię Odry i Nysy, Polska stała się krajem jednolitym etnicznie, na co nałożył się również wysoki stopień homogeniczności konfesyjnej. Społeczeństwo PRL pozostało społeczeństwem w 90% katolickim12, z dominującym komponentem wiejskim, w którym autorytet Kościoła był bardzo znaczny. Legenda konspiracji z lat 1939-1945 i powstania warszawskiego była depozytem przechowywanym w pamięci narodu. Stanie się on międzypokoleniowym łącznikiem, który odegra istotną rolę w kreowaniu wzorców i postaw dla całego pokolenia działaczy opozycji i skuteczną szczepionką przeciw komunistycznej propagandzie. W tej sytuacji przed komunistami stanęło pytanie: jak rządzić przy powszechnym braku akceptacji?
Początkowo najważniejszym instrumentem sprawowania władzy pozostawał masowy terror. Gigantyczne zmęczenie Polaków wojną, hekatomba ofiar i zniszczeń oraz świadomość porażki militarnej, spowodowały, że oczekiwali oni przede wszystkim spokoju. Prawdopodobnie zatem każda władza, która nie groziła fizyczną eksterminacją, mogła liczyć na bierną akceptację. Choć zatem komuniści bezceremonialnie sfałszowali wybory w 1947 roku, w więzieniach zamknięto wszystkich rzeczywistych i domniemanych przeciwników "władzy ludowej", a znaczną ich część wymordowano, kończąc proces przejmowania pełni władzy w grudniu 1948 roku "zjednoczeniem ruchu robotniczego" (podporządkowaniem resztek lewicy niepodległościowej), to Polacy nie byli już w stanie odpowiedzieć na te działania kolejnym powstaniem13. Wprawdzie po wojnie istniała w Polsce partyzantka antykomunistyczna[42], jednak z biegiem lat cieszyła się coraz mniejszym poparciem. Ostatni z partyzantów, Józef Franczak, został zamordowany w 1963 roku14.
Oparcie dla komunistów w Polsce stanowili z jednej strony ludzie, którym przewrót umożliwił szybką karierę w służbach mundurowych, aparacie represji czy administracji, z drugiej - ta część społeczeństwa, która uwierzyła, że nowa Polska może być lepsza, bardziej sprawiedliwa niż przedwojenna II RP; opowiadali się też za nią - przerażeni naturalnym w wyniku przeżyć wojennych wzrostem resentymentów nacjonalistycznych - przedstawiciele mniejszości narodowych i Polacy pochodzenia żydowskiego. Ogółem była to społeczna baza zbyt skromna w stosunku do planów. Wskaźniki dowodziły, że PZPR ma stosunkowo niewielkie rezerwy kadrowe (w 1948 roku upartyjnienie społeczeństwa[43] w Polsce nie przekroczyło 1:8, podczas gdy w pozostałych krajach bloku - w granicach 1:6). A przecież początkowo komuniści postawili sobie maksymalistyczne założenia: usiłowano zaszczepić na grunt polski ideologię komunistyczną niemal ściśle wzorowaną na doświadczeniach sowieckich. W rezultacie także nad Wisłą wprowadzono siłą monopol partii na sprawowanie władzy, stopniowo eliminując możliwość działania legalnej opozycji. Brutalne represje dotknęły religię, Kościół instytucjonalny i ludzi wierzących, ateistycznej indoktrynacji poddano młodzież, obowiązującym kanonem w sztuce stał się socrealizm15.
Wobec braku wiary w ideologię rozwiązania takie narzucić można było jedynie siłą, terror jednak nie był możliwy do stosowania w długim okresie, gdyż uderzał nie tylko w przeciwników władzy, ale też w samą partię. Powyższe czynniki zaowocowały pierwszym wielkim wybuchem społecznym w czerwcu i liberalizacją systemu w październiku 1956 roku. Wobec otwartego buntu Polaków, połączonego z ostrym frakcyjnym sporem w łonie PZPR16, a także niosącą "odwilż" destalinizacją w ZSRS, stało się jasne, że terror, jako metoda polityczna, musi zostać ograniczony. W tej sytuacji władza musiała porozumieć się ze społeczeństwem, żeby uzyskać jego bierną akceptację. Z kolei społeczeństwo, pomne tragedii powstania warszawskiego, okazało się skore do kompromisu. Z uwagi na niepewność granicy zachodniej (której kształt pozostawał uzależniony od stanowiska Moskwy)[44] konfliktu nie chciał polski Kościół ani nawet pozostająca w jawnej opozycji do reżimu liczna polska emigracja. To wszystko zadecydowało o stosunkowo łagodnym - 73 udokumentowane ofiary17 - przebiegu przemian w 1956 roku.
Odtąd w relacjach z Kremlem szefowie PZPR znajdowali się między młotem a kowadłem. Z jednej strony musieli utrzymać spokój społeczny, czasami idąc na częściowe ustępstwa, z drugiej - baczyć, by nie przekroczyć "cienkiej czerwonej linii" przyzwolenia Moskwy. W tych warunkach kształtowała się specyfika kompromisu pomiędzy społeczeństwem, władzami PRL i Kremlem.
Ustępstwa
Najważniejszą koncesją, do której władze zostały zmuszone, było zaakceptowanie przez nie silnej pozycji Kościoła katolickiego, który utrzymał niezależność organizacyjną i światopoglądową, będąc dla rządzących wymagającym partnerem i trudnym przeciwnikiem.
Podstawowym czynnikiem warunkującym rolę Kościoła w Polsce był ścisły związek między wyznaniem wiary a przynależnością do narodu polskiego. Zbitka "Polak-katolik" niewątpliwie odegrała w XIX wieku rolę istotną - Kościół katolicki w warunkach braku własnej państwowości odgrywał olbrzymią rolę w kształtowaniu tożsamości Polaków, stanowiąc swoistą "ostoję polskości", zaś w warunkach zniewolenia po 1945 roku automatycznie do tej roli powracał. Co więcej, powracał w zmienionych warunkach - wyjątkowej jedności konfesyjnej oraz wzmocniony niezłomną postawą licznych księży i zakonnic, którzy w czasie okupacji z narażeniem życia nieśli pomoc katolickim wiernym[45]. W sytuacji wzrostu autorytetu Kościoła nośność haseł antyklerykalnych, które jeszcze przed wojną mogły liczyć na pewien rezonans w społeczeństwie, znacząco zmalała18. Aresztowanie w 1953 roku prymasa Stefana Wyszyńskiego przyniosło skutek odwrotny od zamierzonego - stał się on w oczach milionów męczennikiem za wiarę, zaś jego godna i niezłomna postawa przyniosła po trzech latach sukces - jesienią 1956 roku władze nie tylko zwolniły prymasa z uwięzienia, ale również zawarły z episkopatem porozumienie, w myśl którego uchylono dekret o obsadzeniu stanowisk kościelnych przez władze państwowe, przywrócono do szkół nauczanie religii oraz uzgodniono zasady opieki duszpasterskiej nad chorymi i więźniami19.
Władza jednak nigdy nie zapomniała, że ustępstwa w tym zakresie zostały wymuszone przez społeczeństwo w 1956 roku i poza schyłkowym okresem PRL (1986-1989) stosunki państwo-Kościół pozostawały napięte[46]. Komuniści nigdy nie pogodzili się z blamażem propagandowym, jakim był triumfalny powrót prymasa Wyszyńskiego do pałacu arcybiskupiego w roku 1956, nie mówiąc już o tym, że z ustępstwa tego pierwsi sekretarze KC musieli się tłumaczyć w Moskwie20. Stąd też jakkolwiek PZPR nie powróciła już nigdy do "scenariusza siłowej rozprawy z Kościołem", to jednak zwłaszcza lata 60. stały pod znakiem napięć prowokowanych przez partię i administrację PRL, których celem była ateizacja społeczeństwa i ograniczenie wpływu Kościoła na obywateli. Istotną rolę odgrywały tu środki karne - grzywny, rewizje, zatrzymania czy powoływanie kleryckich kompanii21.
Masowe poparcie dla Kościoła wymusiło jednak na władzy szereg ustępstw - przez cały okres istnienia PRL działał Katolicki Uniwersytet Lubelski, będący nierzadko przystanią dla niepokornych naukowców, zaś po usunięciu w 1961 roku religii ze szkół funkcjonowała sieć sal katechetycznych. PZPR musiała zgodzić się również na działanie części przykościelnej infrastruktury. Obejmowała ona przede wszystkim legalnie wydawaną (acz cenzurowaną) prasę, gdzie poczesne miejsce zajmowały wydawane w Krakowie przez grupę inteligencji katolickiej z Jerzym Turowiczem na czele "Tygodnik Powszechny" oraz w Warszawie pod kierownictwem Tadeusza Mazowieckiego miesięcznik "Więź" (będące przez okres trwania PRL w opozycji do narzuconego systemu). Okresowo (1956-1976) środowiska związane z Klubami Inteligencji Katolickiej tworzyły także koncesjonowaną, zasiadającą w Sejmie opozycję - Koło Poselskie "Znak", w którym działali m.in. Mazowiecki (który w 1989 został premierem), zjadliwy krytyk systemowych absurdów Stefan Kisielewski, prawnik Stanisław Stomma oraz Jerzy Zawieyski (ten ostatni z tytułu członkostwa w Radzie Państwa usiłował wraz z kolegami z Koła pośredniczyć w konfliktach władzy z Kościołem22).
Mimo złożonych relacji między "Znakiem" a hierarchią kościelną23 (co wynikało z dość niepokornego charakteru tej grupy, która od dawna domagała się wewnątrzkościelnych reform), względna niezależność od władz środowiska "Znaku" i "TP" była zaletą zbyt cenną, by wytrawny strateg prymas Wyszyński (wspierany przez metropolitę krakowskiego Karola Wojtyłę - późniejszego papieża Jana Pawła II) nie dostrzegł rysujących się korzyści, jakie współpraca z tym środowiskiem mogła przynieść Polsce i Kościołowi. Prymas zdawał sobie sprawę, że jakkolwiek pozycja Kościoła na wsi jest niepodważalna, znacznie gorzej było z poparciem elit intelektualnych, które już od XIX wieku (podobnie jak w pozostałych krajach Europy) podlegały gwałtownej laicyzacji. Chcąc zatrzymać (względnie odwrócić) ten proces, potrzeba było atrakcyjnego programu, a środowisko "Tygodnika" i "Znaku" go miało. Od połowy lat 60. Mazowiecki i jego koledzy mogli powoływać się na nauczanie Soboru Watykańskiego II, który ustami papieży Jana XXIII i Pawła VI zaakceptował demokrację parlamentarną, zwrócił uwagę na biedę, postawił na dialog ekumeniczny. Watykan coraz częściej też dopominał się o prawa prześladowanych na całym świecie, co ułatwiało przekonywanie, że Kościół nie musi (wbrew opiniom rozpowszechnionym w łonie już zlaicyzowanych elit intelektualnych) być ostoją "obskurantyzmu" i "zacofania" czy "nacjonalizmu".
Nowa, posoborowa dynamika Kościoła, który przeszedł do "kontrofensywy ideologicznej", i to na niedostępnym dotychczas dla siebie gruncie społecznym, przy jednoczesnej utracie przez partię autorytetu wśród inteligencji, spowodowało znaczącą zmianę w stosunkach władze-Kościół. W latach 70. widoczne stawało się wzajemne zbliżenie części inteligencji laickiej, środowisk skupionych wokół Mazowieckiego i hierarchii (przy istotnym udziale kardynała Wojtyły), zaś próby wbijania klina pomiędzy oba środowiska (w kontaktach z hierarchami kościelnymi podkreślano "wrogi stosunek" byłych członków partii do Kościoła w latach stalinowskich, żydowskie pochodzenie niektórych z nich, radykalizm, który może doprowadzić do kolejnego rozlewu krwi itp.), były zbyt czytelne, by episkopat zerwał z nimi kontakty. PZPR nie była zresztą partnerem wiarygodnym - w ramach MSW do końca istnienia PRL działał specjalny departament zajmujący się inwigilacją i dezintegracją kleru (legitymujący się wyjątkowo mrocznym dossier, łącznie z zabójstwami niepokornych kapłanów). Utrzymywanie przy życiu proreżimowych organizacji, takich jak PAX (którego działacze często bywali zmianom soborowym przeciwni), dodatkowo stymulowało otwarcie Kościoła na kręgi liberalno-laickie, które zmiany wprowadzone przez Sobór przyjęły z nadzieją, a niekiedy wręcz z entuzjazmem.
Postawa Kościoła wobec kształtującej się opozycji antyreżimowej pozostawała powściągliwa. Kościół widział swoją misję przede wszystkim w zakresie przekazu wiary i wartości chrześcijańskich, nie zaś jako siły politycznej. Będąc żywotnie zainteresowany rechrystianizacją jak największej liczby Polaków, po 1956 roku bynajmniej nie palił się do stawiania żądań zmiany systemu politycznego PRL. Prymas Wyszyński domagał się od władz głównie poszanowania niezależności Kościoła, często naruszanej działaniami administracyjnymi, unikając krytyki podstaw ustroju. Kościół zatem domagał się od władzy przestrzegania prawa, występował w obronie prześladowanych, bitych i zamykanych w więzieniach, okresowo również (po 1976 roku coraz dobitniej) nie szczędził ostrych słów krytyki pod adresem władz, co nie oznaczało jednak poparcia opozycji. Z perspektywy czasu wydaje się, że powściągliwa linia Kościoła (wynikająca przede wszystkim z obawy przed możliwym rozlewem krwi)24 okazała się słuszna. Z jednej strony Episkopat, studząc emocje i akceptując realia ustrojowe PRL, zyskiwał stopniowo uznanie władzy, która z biegiem czasu będzie coraz bardziej postrzegać go nie jako wroga, lecz partnera do rozmów. Z drugiej - konsekwentnie ujmując się za prześladowanymi, zdobywał uznanie w oczach opozycji, która nie czuła się w swej walce całkowicie osamotniona.
Powyższe okoliczności spowodowały, że od połowy lat 60. autorytet Kościoła systematycznie wzrastał. W efekcie czasami nawet mundurowi po cichu brali ślub kościelny, wysyłali dzieci na religię (najwyżej - by uniknąć donosu - do innej parafii), czy nawet w miarę regularnie uczestniczyli w mszy świętej25. Uroczystości religijne, nabożeństwa czy pielgrzymki pomagały przełamać barierę strachu: uczestnicy orientowali się szybko, że przychodzi na nie znacznie więcej osób, niż pokazuje to telewizja, tym samym masowe uroczystości religijne (do oprawy których wielką wagę przywiązywał prymas Wyszyński) obnażały kłamstwa oficjalnej propagandy. Kulminacyjnym punktem tych zmagań, gdzie "na ideologię masową Kościół odpowiadał masami"[47], był wybór Karola Wojtyły na papieża i pielgrzymka Jana Pawła II do Polski w 1979 roku. Miliony ludzi, jakie wzięły udział w mszach świętych i poczuły swoją moc, oraz słynne zdanie papieża: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi", stanowiły zasadniczy przełom, który bezpośrednio poprzedził wybuch strajków w roku 1980 i powstanie NSZZ "Solidarność". Jednocześnie - by użyć sformułowania Adama Michnika - Polska otrzymała "Króla niekoronowanego". Słowa Jana Pawła II niejednokrotnie miały wpędzać w panikę kierownictwo partii, a kolejne pielgrzymki do Polski, poza ich religijnym wymiarem, stanowiły ważne wydarzenie polityczne, którego skutków władze się obawiały. W latach 1978-1981 autorytet Kościoła sięgnął zenitu, pieczętując tym samym klęskę ideologiczną PZPR. Głos Kościoła okazywał się w wielu sprawach decydujący zarówno dla opozycji, jak i (co było coraz trudniej ukryć) dla komunistycznej władzy, której bez neutralności duchowieństwa coraz trudniej było skutecznie sprawować rządy.
Drugim zasadniczym ustępstwem władz była rezygnacja z kolektywizacji na wzór sowiecki. Po roku 1956 władze PRL uznały, że wobec oporu społecznego jest ona niemożliwa; decyzja ta niewątpliwie zyskała olbrzymi poklask dla Gomułki. Wywoływała jednak ostry sprzeciw w Moskwie, która doskonale rozumiała, że właściciel - chłop nie będzie tak podatny na groźby jak pracownik gospodarstwa państwowego, gdyż nie będzie można mu zagrozić wyrzuceniem z pracy. Toteż uznanie prawa własności w PRL wyraźnie zawężało zakres arbitralnych działań władzy i upodmiotowiło większość mieszkańców Polski w znacznie większym stopniu aniżeli w jakimkolwiek innym kraju bloku.
Ale jednak PZPR - aby nie drażnić Moskwy - dopiero w 1983 roku ostatecznie przyznała, że powrotu do kolektywizacji nie będzie. Taka kunktatorska postawa nie mogła na trwale związać wsi z partią, a PZPR nigdy nie wypracowała sensownego programu dla milionów rolników. Nie pomogła jej w tym również koncesjonowana partia chłopska, Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (ZSL).
Jednocześnie takie z trudem tolerowane przez Moskwę status quo w stosunkach wiejskich okazało się fatalne dla gospodarki kraju. Gospodarstwa indywidualne były z reguły bardzo małe, m.in. wskutek reformy rolnej z lat 1944-1945, co utrwalało archaiczną strukturę własności. Ich właściciele mogli zapewnić jedynie bardzo skromne wyżywienie sobie i najbliższym, ale już o produkcji żywności w ilościach, które zaspokoiłyby popyt w miastach nie mogło być mowy. Przyczyniała się do tego polityka władz, które traktując rolników jako zło konieczne, prowadziły nieprzewidywalną politykę podatkową, blokowały dostęp do kapitału i nowoczesnych technologii, dyskryminując własność prywatną wobec wielkich państwowych gospodarstw rolnych26. Toteż wieś pozostawała do końca istnienia PRL znacznie przeludniona, a struktura własności zręcznie maskowała problem bezrobocia.
Trzecią koncesją władz było istnienie sektora prywatnego. Wobec strukturalnej niemożności zaspokojenia popytu wewnętrznego prywatna inicjatywa mogła funkcjonować legalnie, acz w ściśle ograniczonych ramach, od 1956 roku stopniowo poszerzanych. W latach 60. "prywaciarz" mógł zatrudnić tylko jedną osobę w swoim zakładzie, z biegiem czasu ten limit zwiększono do trzech. Lawirując pomiędzy ideologicznym potępieniem "kapitalistów" a potrzebą zaopatrzenia ludności, władze z jednej strony dopuściły do działalności mającego reprezentować rzemieślników, drobnych przedsiębiorców i wolne zawody, ściśle koncesjonowanego Stronnictwa Demokratycznego (SD), z drugiej jednak absurdalne przepisy często spychały ludzi rzemiosła do szarej strefy, mając w zanadrzu groźną broń w postaci osławionego podatku zwanego "domiarem". Taka polityka półśrodków nieco łagodziła frustracje społeczne spowodowane brakami na rynku, nie była wszakże w stanie rozwiązać problemu strukturalnego.
Kolejnym ustępstwem władz po 1956 roku była symbolika narodowa. Wobec bankructwa stalinizmu pojawiła się próżnia ideowa, którą władza musiała czymś zapełnić. Ponieważ komunistów od zawsze traktowano jako agenturę Moskwy, kolejne rządy dwoiły się i troiły, by przekonać rodaków, że PRL jest państwem polskim, a sojusz z ZSRS jego racją stanu[48]. Czynnik niemiecki z kolei zbliżał komunistów do ich największych wrogów przed wojną - to jest niektórych działaczy faszyzującej skrajnej prawicy i nacjonalistów. Pomysłem takiego "sojuszu" komuniści wydawali się zainteresowani z trzech powodów. Po pierwsze, w twardej walce o władzę liczył się każdy sojusznik, po drugie, liczono na rehabilitację w oczach ludzi uważających ich za kremlowskie marionetki, po trzecie zaś, oczekiwano, że proreżimowi katolicy stworzą dodatkowe możliwości nacisku na Kościół. Z koncepcji tej zrodziło się m.in. Stowarzyszenie PAX pod kierownictwem Bolesława Piaseckiego, szefa przedwojennego faszyzującego Obozu Narodowo-Radykalnego27.
Dopuszczenie do legalnego działania części polityków dawnej skrajnej prawicy było akceptacją "mniejszego zła". PZPR i Kreml zdawały sobie sprawę, że jest to gra ryzykowna, mimo to zdecydowały się ją podjąć, dostrzegając w zdeprawowanej wersji nacjonalizmu szansę na przeciwdziałanie postępującej liberalizacji systemu, czego centrale w Warszawie i Moskwie obawiały się najbardziej. Ustępstwa w polityce symbolicznej oraz próba przeciągnięcia na swoją stronę części narodowców prowadziły jednak do pogłębienia dysfunkcjonalności całego systemu i zamiast go stabilizować, generowały dodatkowe konflikty, m.in. w łonie samej PZPR. Program frakcji nacjonalistycznej był atrakcyjny dla części aparatu partyjnego, wojska czy MSW, ale znacznie słabiej trafiał do przekonania środowiskom gospodarczym, o naukowych i twórczych nie wspominając. Tarcia w PZPR zakończyły się wydarzeniami z marca 1968 roku, kiedy to w wyniku masowych protestów studenckich przeciwko cenzurze, w atmosferze nagonki antysemickiej, frakcja nacjonalistyczna usiłowała doprowadzić do usunięcia z PZPR i administracji zwolenników reform. Flirt z nacjonalizmem i kampania antysemicka sparaliżowały na lata reformatorskie skrzydło PZPR, pogłębiając rozbrat między władzą i inteligencją, która utraciła wszelkie iluzje co do możliwości zreformowania obowiązującego ustroju.
Marzec '68 jednak stał się również olbrzymim rozczarowaniem dla zwolenników "narodowego komunizmu". Okazało się, że choć dla Moskwy byli oni użyteczni, to gra narodową kartą była przez ZSRS tolerowana w ściśle wyznaczonych ramach, których przekroczenie kończyło się zahamowaniem kariery. PAX nigdy nie został zaakceptowany jako równorzędny partner PZPR, zbyt otwarte wyrażanie poparcia dla idei "narodowego komunizmu" (jak pokazywały losy przywódcy tego nurtu gen. Mieczysława Moczara) skutkowało odsunięciem na boczny tor28.
Rozgrywanie narodowej karty nie przyniosło aż takich korzyści, na jakie liczyły władze. Po pierwsze bowiem, od 1970 roku i podpisania traktatu z RFN straszak niemiecki zszedł na dalszy plan wobec zasadniczej zgody Bonn na granicę na Odrze i Nysie. Po drugie - pamięć o zbrodniach ZSRS w okresie II wojny światowej była zbyt silna, by uzyskać szersze poparcie społeczne, zaś po trzecie wolta Piaseckiego - zbyt gwałtowna i przez to niewiarygodna dla większości działaczy przedwojennej prawicy. Po czwarte, i jak się wydaje, najważniejsze, fiaskiem skończyła się próba skłócenia wiernych z hierarchią Kościoła katolickiego, swoista "dywersja ideologiczna". PAX, wielokrotnie przyłączając się do ataków medialnych na prymasa Stefana Wyszyńskiego oraz Kościół, łamał podstawowy kanon polskiego nacjonalizmu, od XIX wieku ściśle wiążącego naród z Kościołem katolickim. Wejście w spór z hierarchią kosztowało Piaseckiego kompromitację w oczach milionów wierzących w Polsce29.
Rozkład. Formowanie się opozycji
Rządy Gierka (1970-1980) to okres, gdy prymat partyjności nad kompetencjami (m.in. wskutek rozbratu partii z inteligencją w 1968 roku) był zauważalny dla wszystkich. Ponadto Gierek na masową skalę zaczął zaciągać kredyty, co pozwoliło mu na kilka lat uzyskać spokój społeczny, a nawet - na krótko - pewną dozę sympatii ze strony społeczeństwa. Ale wybuch kryzysu naftowego w 1973 roku, podniesienie cen ropy przez ZSRS, wymuszane przez Moskwę inwestycje w przemysł ciężki, w końcu zaś gigantyczna korupcja (która za Gierka stała się wręcz istotą systemu władzy) i panujący wszędzie bałagan, spotęgowany przez szerzącą się plagę alkoholizmu, pogrzebał nadzieje na dogonienie Zachodu, co Gierek obiecywał30. Jak zaś się żyje na Zachodzie - Polacy wiedzieli aż nadto dobrze, zarówno z odwiedzin krewnych i znajomych, jak i z własnego doświadczenia. W PRL paszport był dobrem reglamentowanym przez władzę, która często manipulowała prawem wyjazdu za granicę, jednak - w przeciwieństwie do innych państw bloku (z wyjątkiem Węgier) - Polakom z reguły udawało się go zdobyć. Widzieli zatem, że nigdzie na Zachodzie nie stoi się w kolejce po kilkanaście godzin, aby kupić szynkę, nie trzeba czekać kilkudziesięciu lat, by władza zechciała łaskawie przydzielić ciasne mieszkanie w małym bloku, że szpitale są czyste, urzędnicy uprzejmi, a papier toaletowy nie jest dobrem luksusowym...
Pogarszające się warunki życia w PRL zaowocowały dwojakimi postawami - stałą emigracją z Polski oraz drobną działalnością handlową za granicą. Od lat 70. prasę światową obiegały informacje o "turystach" z Polski, którzy trudnili się pokątnym handlem, usiłując dorobić do marnej pensji kilkadziesiąt dolarów. Budziło to niechęć i umacniało antypolskie stereotypy (często odziedziczone jeszcze po epoce zaborów), ukazujące Polaków jako nieuczciwych, brudnych, kombinatorów, skłonnych do naruszania prawa i norm etycznych w imię zarobku. Polacy, jeżdżąc nie tylko na Zachód, ale też do NRD i na Węgry, mogli przekonać się, że nawet w niektórych krajach komunistycznych poziom życia znacznie różni się na niekorzyść PRL. Również członkowie partii, jeżdżąc za granicę, mogli się naocznie przekonać, że beneficja, z jakich korzystają w Polsce, mają się nijak do standardu oferowanego przez państwo zwykłemu emerytowi, nie wspominając już o poziomie życia zachodnioeuropejskich elit. Tym samym adwokat - członek PZPR, nawet jeśli prowadził jak na warunki PRL lukratywne interesy w swojej kancelarii - mógł jedynie pomarzyć o dochodach, jakie osiągał jego kolega po fachu w Berlinie Zachodnim, Wiedniu czy Paryżu. Tymczasem informacje o "bizantyjskim" luksusie, jakim miał otaczać się Gierek, jego ekipa i członkowie ich rodzin, aferach korupcyjnych, lewych przydziałach mieszkań, zabieraniu z muzeów eksponatów spośród stosunkowo nielicznych ocalałych po wojnie dóbr kultury i wywożeniu do wilii rozwydrzonych aparatczyków - budziły coraz większą irytację już nie tylko wśród obywateli, ale i mas członkowskich PZPR, mających poczucie stygmatyzowania przez resztę społeczeństwa.
Starzy towarzysze partyjni nierzadko z niepokojem musieli zatem obserwować, że to, co udało im się w życiu osiągnąć, zupełnie nie przekonuje ich własnych dzieci, które albo decydują się na emigrację, albo też włączają się w działania nabierającej rozpędu opozycji. Stan, w jakim znalazła się PRL, na niektórych z nich wymusił ewolucję światopoglądu, która czasem kończyła się aktywnym wsparciem opozycji.
Upadek autorytetu partii, siła Kościoła oraz tradycja walki o wolność w Polsce sprzyjały antyreżimowej opozycji. Już w 1957 roku na fali popaździernikowej odwilży powstała tajna grupa pod nazwą Liga Narodowo-Demokratyczna, rozbita w roku 1960 przeprowadzonymi aresztowaniami przez SB. W 1965 roku grupa młodzieży powołała do życia konspiracyjną organizację Ruch o zdecydowanie antykomunistycznej orientacji, do której należało blisko 100 osób, i której udało się przetrwać do roku 1970, kiedy to w wyniku denuncjacji rozbiły i tę organizację31. Ruch wywodzący się z polskiej tradycji niepodległościowej i stawiający sobie za cel uwolnienie Polski spod dominacji ZSRS okazał się istotnym doświadczeniem, a wielu działaczy po uwolnieniu z więzień kontynuowało działalność antyreżimową32.
Cezurą w dziejach opozycji w PRL stał się rok 1968. Do tego czasu opozycjoniści wywodzili się z przedwojennej inteligencji, ziemian i przemysłowców, którym PRL zamykał drogę kariery. To determinowało ich bezkompromisowy antykomunizm, odrzucenie PRL jako państwa nielegalnego (wobec przejęcia siłą władzy w 1945 roku), a celem działalności była wyłącznie restytucja niepodległości Polski, to jest zerwanie zależności kraju od ZSRS33.
Z innej pozycji startowała opozycja postmarksistowska, którą wydarzenia lat 1964-1968 odepchnęły od PZPR. Dla tych osób (Karol Modzelewski, Jacek Kuroń, Adam Michnik, Jan Lityński), związkami rodzinnymi lub pracę zawodową zakorzenionych w rzeczywistości PRL, odrzucenie Polski Ludowej, którą budowali ich rodzice, było postulatem niezrozumiałym, a wiara w marksizm - czymś naturalnym34. Celem tego środowiska początkowo była reforma PRL, stąd też pierwszymi adresatami działań tej grupy (zwanej "komandosami") była PZPR oraz władze. To do nich Jacek Kuroń i Karol Modzelewski skierowali m.in. "List otwarty" poświęcony ocenie sytuacji w państwie i zawierający program naprawy PRL. W wyniku akcji propagowania go obydwaj trafili do więzienia35. Po roku 1968 środowiska byłych marksistów zaczęły stopniowo rewidować swój światopogląd, uważnie przyglądając się ofercie intelektualnej Kościoła katolickiego36.
PRZYPISY KOŃCOWE
1 Friedrich Naumann, Mitteleuropa, Berlin 1915. Zob. także Piotr Eberhardt, Geneza niemieckiej koncepcji "Mitteleuropy", "Przegląd Geograficzny" 2005, nr 4(77), s. 463-483.
2 Oskar Halecki, The Limits and Divisions of European History, London 1950; wyd. polskie: tenże, Historia Europy - jej granice i podziały, tł. Jan Maria Kłoczowski, Lublin 2000.
3 Zob. Tadeusz Czekalski, Albania, Warszawa 2003; Wiesław Walkiewicz, Jugosławia. Państwa sukcesyjne, Warszawa 2009; Elez Biberaj, Albania and China: A Study of an Uneqal Alliance, Boulder, Col. - Londons 1986.
4 Zob. Dilip Hiro, Inside Central Asia: A Political and Cultural History of Uzbekistan, Turkmenistan, Kazakhstan, Kyrgyzstan, Tajikistan, Turkey, and Iran, New York 2009.
5 Ralf Dahrendorf, After 1989. Morals, Revolution and Civil Society, New York-Oxford 1997, s. 5.
6 Tamże, s. 9.
7 Tamże, s. 86.
8 Padraic Kenney, Rewolucyjny karnawał: Europa Środkowa 1989, tł. Piotr Szymor, Wrocław 2005.
9 Iván T. Berend, Central and Eastern Europe 1944-1993. Detour from the periphery to the periphery, Cambridge 1995, s. 254.
10 Robin Okey, Echoes and precedents: 1989 in historical perspective, w: Kevin McDermott, Matthew Stibbe (red.), The 1989 Revolutions in Central and Eastern Europe: From Communism to Pluralism, Manchester 2013, s. 39.
11 Vladimir Tismăneanu, Rethinking 1989, w: Vladimir Tismăneanu, Bogdan C. Iacob, The End and the Beginning. The Revolutions of 1989 and the Resurgence of History, Budapest - New York 2012, s. 15, 17.
12 Drago? Petrescu, Entangled Revolutions. The Breakdown of the Communist Regimes in East-Central Europe, Bucure?ti 2014, s. 17-19.
13 Richard Saull, Rethinking Theory and History in the Cold War. The State, Military Power and Social Revolution, London-Portland, 2001, s. 132.
14 Antoni Z. Kamiński, An Institutional Theory of Communist Regimes. Design, Function and Breakdown, San Francisco 1990, s. 319-320.
15 Bartłomiej Kamiński, The Collapse of State Socialism. The Case of Poland, Princeton 1991, s. 164-165.
16 Karol Soltan, 1989 as Rebirth, w: Sorin Antohi, Vladimir Tismăneanu (red.), Between Past and Future: The Revolutions of 1989 and Their Aftermath, Budapest 2000, s. 25, 30.
17 John Marangos, Theories and Models of Economic Transition, w: Paul Hare, Gerard Turley (red.), Handbook of the Economics and Political Economy of Transition, London 2013, s. 139.
18 Timothy Garton Ash, Refolution, w: tegoż, The Uses of Adversity. Essays on the Fate of Central Europe, New York 1990, s. 309-310.
19 Tamże, s. 312.
20 Keith Crawford, East Central European politics today. From chaos to stability?, Manchester - New York 1996, s. 55-56.
21 Antoni Dudek, Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990, Kraków 2004.
22 Jadwiga Staniszkis, Post-Communism. The emerging enigma, Warszawa 1999, s. 13.
23 Tamże.
24 Jacek Gorzkowski, Wojciech Morawski, Jesień Narodów, Warszawa 1991.
25 Jiří Vykoukal, Bohuslav Litera, Miroslav Tejchman, Východ. Vznik, vývoj a rozpad sovětského bloku 1944-1989, Praha 2000.
26 Stelian Tănase, Miracolul revoluţiei, Bucureşti 1999.
27 Victor Sebestyen, Revolution 1989: the fall of the Soviet empire, New York 2009; wyd. polskie: tenże, Rewolucja 1989. Jak doszło do upadku komunizmu, Wrocław 2009.
28 Padraic Kenney, Rewolucyjny karnawał...
29 Petr Blažek a Jaroslav Pažout (red.), Dominovy? efekt: opozični? hnuti? v zemi?ch středni? Evropy a pa?d komunisticky?ch režimů v roce 1989, Praha 2013.
30 Drago? Petrescu, Entangled Revolutions...
31 Zob. Vladimir Tismăneanu (red.), The Revolutions of 1989, London - New York 1999; Vladimir Tismăneanu, B. C. Iacob, The End and the Beginning....
32 Robin Okey, The demise of communist East Europe: 1989 in context, London 2004.
33 Sharon L. Wolchik, Jane Leftwich Curry (red.), Central and East European politics: from communism to democracy, wyd. 3, New York - London 2015.
34 Herbert Kitschelt, Post-communist party systems: competition, representation, and inter-party cooperation, Cambridge 1999.
35 Graeme Gill, Democracy and post-communism: political change in the post-communist world, London - New York 2002.
36 János Kornai, Highway and byways: studies on reform and post-communist transition, Cambridge, Mass. - London 1995.
37 Zob. Andrzej Antoszewski, Ryszard Herbut (red.), Demokracje Europy Środkowo-Wschodniej w perspektywie porównawczej, Wrocław 1998; Andrzej Antoszewski, Petr Fiala, Ryszard Herbut, Jacek Sroka (red.), Partie i systemy partyjne Europy Środkowej, Wrocław 2003; Andrzej Antoszewski (red.), Systemy polityczne Europy Środkowej i Wschodniej: perspektywa porównawcza, Wrocław 2006.
38 Zob. Wojciech Sokół, Marek Żmigrodzki (red.), Systemy polityczne państw Europy Środkowej i Wschodniej, Lublin 2005.
39 Należy tu przede wszystkim wymienić wydawany od roku 1991 rocznik "Europa Środkowo-Wschodnia", podsumowujący rozwój sytuacji we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej (kraje postkomunistyczne leżące między Niemcami a Rosją).
40 Jacek Wojnicki, Kształtowanie systemów wielopartyjnych Europy Środkowowschodniej, Pułtusk 2004.
41 Leslie Holmes, Post-Communism. An Introduction, London 1997.
42 Claus Offe, The Varieties of Transition: the East European and East German experience, Cambridge 1996 (wyd. polskie: tenże, Drogi transformacji: doświadczenia wschodnioeuropejskie i wschodnioniemieckie, tł. Zbigniew Pucek, Warszawa - Kraków 1999).
43 Jadwiga Staniszkis, Postkomunizm: próba opisu, Gdańsk 2001.
44 Jan Kofman, Wojciech Roszkowski, Transformacja i postkomunizm, Warszawa 1999.
45 Wojciech Roszkowski, Jan Kofman (red.), Słownik biograficzny Europy Środkowo-Wschodniej XX wieku, Warszawa 2005.
46 Wojciech Roszkowski, East Central Europe. A Concise History, Warszawa 2015 (dalej: SBEŚW).
47 Tenże, Cultural Heritage of East Central Europe. A Historical Outline, Warszawa 2015.
48 Robin Okey, Eastern Europe 1740-1980: feudalism to communism Minneapolis 1985.
49 Adrian Webb, The Routledge Companion to Central and Eastern Europe since 1919, New York 2008.
50 Richard J. Crampton, Eastern Europe in the twentieth century - and after, London - New York 2007.
51 Thomas W. Simons, jr., Eastern Europe in the postwar World, New York 1991.
52 Iván T. Berend, Central and Eastern Europe...
53 Paulina Codogni, Okrągły stół, czyli polski Rubikon, Warszawa 2009.
54 Taż, Wybory czerwcowe 1989 r. - u progu przemiany ustrojowej, Warszawa 2012.
55 Krystyna Trembicka, Okrągły Stół w Polsce, studium o porozumieniu politycznym, Lublin 2003.
56 Jan Skórzyński, Rewolucja Okrągłego Stołu, Kraków 2009.
57 Andrzej Garlicki, Karuzela. Rzecz o Okrągłym Stole, Warszawa 2003.
58 Daria i Tomasz Nałęcz, Czas przełomu 1989-1990, Warszawa 2019.
59 Paweł Kowal, Koniec systemu władzy. Polityka ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach 1986-1989, Warszawa 2012.
60 Antoni Dudek, Reglamentowana rewolucja, Kraków 2004.
61 Tenże, Pierwsze lata III Rzeczypospolitej 1989-2001, Kraków 2004; tenże, Historia polityczna Polski 1989-2015, Kraków 2016.
62 M.in. Andrzej Paczkowski, Droga do "mniejszego zła". Strategia i taktyka obozu władzy lipiec 1980 - styczeń 1982, Kraków 2002; tenże, Wojna polsko-jaruzelska. Stan wojenny w Polsce 13 XII 1981 - 23 VII 1983, Warszawa 2007.
63 M.in. Andrzej Friszke, Przystosowanie i opór. Studia z dziejów PRL, Warszawa 2007; tenże, Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi, Warszawa 2010; tenże, Czas KOR-u. Jacek Kuroń a geneza Solidarności, Warszawa 2011.
64 M.in. Jerzy Eisler, Grudzień 1970. Geneza - przebieg - konsekwencje, Warszawa 2000; tenże, Polski rok 1968, Warszawa 2006.
65 Dariusz Gawin, Wielki zwrot. Ewolucja lewicy i odrodzenie idei społeczeństwa obywatelskiego 1956-1976, Kraków 2013.
66 Jakub Karpiński, Ewolucja czy rewolucja, Paryż 1975; tenże, Krótkie spięcie. (Marzec 1968), Paryż 1977; tenże, Polska, komunizm, opozycja. Słownik, Londyn 1985.
67 Najnowsze wydanie: Wojciech Roszkowski, Najnowsza historia Polski 1914-2011, t. 1-7, Warszawa 2011.
68 Andrzej Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski, Warszawa 2005.
69 Rudolf L. Tőkés, Hungary's Negotiated Revolution, Economic Reform, Social Change and Political succession, Cambridge 1999.
70 Ignác Romsics, From Dictatorship to Democracy. The Birth of the Third Hungarian Republic 1988-2001, New York 2007; tenże, Hungary in the twentieth century, Budapest 1999.
71 Zob. np. János Kornai, Bo Rothstein, Susan Rose-Ackerman (red.), Creating social trust in post-socialist transition, New York 2004; János Kornai, The role of the state in a post-socialist economy, Warsaw 2002.
72 Bogdan Góralczyk, Węgry: Transformacja pokomunistyczna 1990-2003, Warszawa 2003; tenże, Węgierski pakiet, Warszawa, 2000.
73 Mária Schmidt, László Gy. Tóth (red.), Janusowe oblicze transformacji na Węgrzech 1990-1998, tł. Elżbieta Cygielska i in., Budapest-Warszawa 2001.
74 Paul Lendvai, The Hungarians. A Thousand Years of Victory in Defeat, Princeton 2003.
75 László Kontler, A History of Hungary, wyd. 2 popr., Budapest 2009.
76 Bryan Cartledge, The Will to Survive. A History of Hungary, New York 2011.
77 http://www.chronik-der-mauer.de
78 http://ddr89.de
79 http://www.bstu.bund.de
80 Andreas Rödder, Deutschland einig Vaterland. Die Geschichte der Wiedervereinigung, München 2009.
81 Erhart Neubert, Unsere Revolution, die Geschichte der Jahre 1989/1990, München 2008.
82 Ilko-Sascha Kowalczuk, Endspiel. Die Revolution von 1989 in der DDR, wyd. 2, München 2009.
83 Andreas Malycha, Die SED in der Ära Honecker Machtstrukturen, Entscheidungsmechanismen und Konfliktfelder in der Staatspartei 1971 bis 1989, Berlin 2014.
84 Jan Philipp Wölbern, Der Häftlingsfreikauf aus der DDR 1962/63-1989 Zwischen Menschenhandel und humanitären Aktionen, Göttingen 2014.
85 Paweł Ukielski, Aksamitny rozwód. Rola elit politycznych w procesie podziału Czechosłowacji, Warszawa 2007.
86 Marek Bankowicz, Zlikwidowane państwo: ze studiów nad polityką Czechosłowacji, Kraków 2003.
87 Michael Kraus, Allison K. Stanger (red. i tł.), Irreconcilable differences? explaining Czechoslovakia's dissolution, New York-London 2000.
88 Abby Innes, Czechoslovakia: The Short Goodbye, New Haven, CT 2001.
89 Jir?i? Musil (red.), The end of Czechoslovakia, Budapest-New York 1995.
90 James Krapfl, Revolution with a Human Face. Politics, Culture and Community in Czechoslovakia 1989-1992, Ithaca, NY 2013.
91 Jerzy Tomaszewski, Czechy i Słowacja, Warszawa 2006.
92 Mary Heimann, Czechoslovakia: the state that failed, London 2009.
93 William M. Mahoney, The History of the Czech Republic and Slovakia, Santa Barbara - Denver - Oxford 2011.
94 Kevin Mc Dermott, Communist Czechoslovakia, 1945-89: A Political and Social History, New York - London 2015.
95 Jan Rychlík, Rozpad Československa. Česko-slovenské vztahy 1989-1992, Bratislava 2002.
96 Milan Otáhal, Opozice, moc, společnost, Praha 1994.
97 Petr Husák, Česká cesta ke svobodě. Revoluce či co?, Praha 1999.
98 Jiří Suk, Chronologie zániku komunistického režimu v Československu 1985-1990, Praha 1999; tenże, Labyrintem revoluce. Aktéři, zápletky a křižovatky jedné politické krize (od listopadu 1989 do června 1990), Praha 2009.
99 Ingrid Antalová (red.), Verejnosť proti nasiliu 1989-1991. Svedectva a dokumenty, Bratislava 1998; Viera Hlavová, Jozef Žatkuliak (red.), Novembrová revolúcía a česko-slovenský rozchod. Od česko-slovenskej federácie k samostatnej demokratickej slovenskej štátnosti, Bratislava 2002; Viera Hlavová, Jozef Žatkuliak (red.), November 1989 a Slovensko. Chronológia a dokumenty (1985-1990), Bratislava 1999; Jiři Suk, Občanské Fórum. Listopad - Prosinec 1989. 2. díl - dokumenty, Praha 1998.
100 Václav Havel, Tylko krótko, proszę, tł. Andrzej Jagodziński, Kraków 2007. Znacznie więcej ciekawych relacji i wspomnień pojawiło się oczywiście w Czechach i na Słowacji. Wystarczy wspomnieć m.in.: Ján Čarnogurský, Videné od Dunaja, Bratislava 1997; Fedor Gál, Z prvej ruky, Bratislava 1991; Petr Hájek, Václav Klaus na rovinu. Hovory V. K. s Petrem Hájkem nejen o tom, co bylo, je a bude, Praha 2001; František Mikloško, Čas stretnutí: reflexe o ponovembrovej dobe, Bratislava 1996; Petr Pithart, Po devětaosmdesátém: kdo jsme?, Bratislava-Brno 1998; Zdenko Pavelka, Petr Uhl: Dělal jsem, co jsem považoval za správné, Praha 2013.
101 www.psp.cz [dostęp: 17.01.2019].
102 www.upn.gov.sk [dostęp: 17.01.2019].
103 www.ustrcr.cz [dostęp: 17.01.2019].
104 www.totalita.cz [dostęp: 17.01.2019].
105 Adam Burakowski, Geniusz Karpat. Dyktatura Nicolae Ceauşescu 1965-1989, Warszawa 2008.
106 Thomas Kunze, Ceau?escu. Piekło na ziemi, tł. Joanna Czudec, Warszawa 2016.
107 Pavel Câmpeanu, Ceauşescu. Lata odliczane wstecz, tł. Halina Mirska-Lasota, Warszawa 2004.
108 Lucian Boia, Rumuni. Świadomość, mity, historia, tł. Kazimierz Jurczak, Kraków 2003.
109 Józef Darski [Jerzy Targalski], Rumunia: historia, współczesność, konflikty narodowe, Warszawa 1995.
110 Małgorzata Willaume, Rumunia, Warszawa 2004.
111 Comisia Prezidenţială pentru Analiza Dictaturii Comuniste din România, Raport final, Bucureşti 2007.
112 Dennis Deletant, Ceauşescu and the Securitate. Coercion and Dissent in Romania, 1965-1989, New York 1995.
113 Alex Mihai Stoenescu, Istoria loviturilor de stat în România, t. 4 (I) i 4 (II), Bucureşti 2004-2005. Pozycję tę warto skonfrontować z którąś z wielu książek Mariusa Mioca, uczestnika wydarzeń w Timişoarze.
114 Radu Portocală, România - autopsia unei lovituri de stat - în ţară în care a triumfat minciuna, tł. Ioana Cantacuzino, Timişoara 1991.
115 Opublikował on wiele książek o dość podobnej treści, wśród nich można wymienić m.in. Lupta pentru putere: Decembrie '89, Bucureşti 2005.
116 Stelian Tănase, Miracolul revoluţiei, Bucureşti 1999.
117 Peter Siani-Davies, Revoluţia română din Decembrie 1989, tł. Cristina Mac, Bucureşti 2006.
118 Drago? Petrescu, Explaining the Romanian Revolution of 1989: Culture, Structure, and Contingency, Bucure?ti 2010.
119 Tadeusz Wasilewski, Historia Bułgarii, Wrocław 1988.
120 Jerzy Jackowicz, Bułgaria: od rządów komunistycznych do demokracji parlamentarnej:1988-1991, Warszawa 1992; tenże, Polityka zagraniczna współczesnej Bułgarii, Warszawa 1995.
121 Andrzej Nowosad, Władza i media w Bułgarii, Kraków 2008.
122 Евгения Калинова, Искра Баева, Българските преходи 1939-2005, София 2006. Warto tu dodać, że Iskra Baewa obroniła doktorat w Polsce.
123 Venelin I. Ganev, Preying on the State: The Transformation of Bulgaria after 1989, Ithaca, NY 2013.
124 M.in. prace dotyczące historii gospodarczej komunizmu: Мартин Иванов, Реформаторство без реформи. Политическата икономия на българския комунизъм 1963-1989, София 2008; Даниел Ванков, Мартин Иванов, Българският външен дълг 1944-1989. Банкрутът на комунистическата икономика, София 2008; o służbie bezpieczeństwa: Moмчил Методиев, Машината за легитимност. Ролята на Държавна сигурност в комунистическа държава, София 2008; o polityce władz komunistycznych wobec mniejszości tureckiej: Михаил Груев, Алексей Кальонски, "Възродителният процес". Мюсюлманските общности и комунистическият режим, София 2008.
125 Костадин Чакъров, Вторият етаж, София 1990; tenże, От втория етаж към нашествието на демократите, София 2001.
126 Димитър Луджев, Революцията в България 1989-1991, t. 1-2, София 2008, 2012.
127 Najcenniejsze z tej serii pozycje to: Шесто управление срещу неформалните организации в Ъългария 1988-1989 г., София 1999; Калин Йосифов (red.), Началото. СДС - политически обзор и хронология, София 2008. Warto także wymienić tu stenogramy i dokumenty z posiedzeń bułgarskiego okrągłego stołu: Кръглата маса. Стенографски протоколи (3 януари-15 май 1990), София 1998.
128 Albert P. Melone, Creating Parliamentary Government. The Transition to Democracy in Bulgaria, Columbus 1998.
129 Ivaylo Znepolski, Mihail Gruev, Momtchil Metodiev, Martin Ivanov, Daniel Vatchkov, Ivan Elenkov, Plamen Doynov, Bulgaria Under Communism, Abingdon, Oxon 2018.
130 Adam Burakowski, Aleksander Gubrynowicz, Paweł Ukielski, 1989 - Jesień Narodów, Warszawa 2009.
131 Adam Burakowski, Aleksander Gubrynowicz, Paweł Ukielski, 1989. Toamna naţiunilor, Ia?i 2013.
132 Adam Burakowski, Aleksander Gubrynowicz, Paweł Ukielski, 1989 - A kommunista diktatúra végnapjai Közép- és Kelet-Európában, Budapest 2014.
Wprowadzenie
1 M.in.: George Kolankiewicz, Ray Taras, Poland: Socialism for Everyman, w: Archie Brown, Jack Gray (red.), Political culture and political change in communist states, New York 1977, s. 104-105; George Schöpflin, Hungary: An Uneasy Stability, w: tamże, s. 135.
2 Np. porównanie Polski i Czechosłowacji w: Abbott Gleason, Totalitarianism: the inner history of the Cold War, New York - Oxford 1995, s. 168.
3 Geoffrey K. Roberts, The Soviet Union in World Politics: Coexistence, Revolution and Cold War, 1945-1991, London - New York 1999, s. 19.
4 Więcej o przyczynach ambiwalentnego stosunku chłopów w państwach środkowoeuropejskich do reformy rolnej zob. Anne Appelbaum, Za żelazną kurtyną. Ujarzmienie Europy Wschodniej 1944-1956, tł. Barbara Gadomska, Warszawa 2018, s. 267-271.
5 O ograniczeniach gospodarek centralnie sterowanych: Wojciech Roszkowski, East Central Europe..., s. 348-373; tenże, Gospodraka. Wzrost i upadek systemu nakazowo-rozdzielczego, Warszawa 2008.
6 Robert Bideleux, Ian Jeffries, A History of Eastern Europe: Crisis and Change, London-New York 1998, s. 566.
7 Mary Heimann, Czechoslovakia: the state that failed, New Haven-London 2009, s. 211-242.
8 Teresa Rakowska-Harmstone, Reluctant..., s. 36.
9 Robert Bideleux, Ian Jeffries, A History..., s. 564.
10 O kryzysie meksykańskim zob. Koen Brinke, The Mexican 1982 debt crisis. Economic Report, https://economics.rabobank.com/publications/2013/september/the-mexican-1982-debt-crisis/ [dostęp: 17.03.2019].
11 Jan Kofman, Wojciech Roszkowski, Transformacja i postkomunizm, Warszawa 1999, s. 15.
12 János Kornai, Niedobór w gospodarce, Warszawa 1985, s. 362-399.
13 Jan Kofman, Wojciech Roszkowski, Transformacja..., s. 13-15.
14 Tamże, s. 84.
15 Tamże, s. 25.
16 Yegor Gaidar, The Soviet Collapse: Grain and Oil, American Enterprise Institute, April 2007, https://www.aei.org/wp-content/uploads/2011/10/20070419_Gaidar.pdf [dostęp: 20.03.2019].
17 Jan Kofman, Wojciech Roszkowski, Transformacja..., s. 24.
18 Józef Biskup, Marian Guzek, Handel Rosji z krajami CEFTA, w: Paweł Bożyk (red.), Rola CEFTA w integrującej się Europie, Warszawa 1999, s. 169-172.
19 Zob. Andrzej Zawistowski, Bilety do sklepu. Handel reglamentowany w PRL, Warszawa 2017, s. 166-189.
20 Robert Bideleux, Ian Jeffries, A History..., s. 572.
21 J. Robert Wegs, Robert Ladrech, Europa po 1945 roku. Zarys historii, tł. Rafał Dymek, Warszawa 2008, s. 258.
22 Thomas Palley, From Keynesianism to Neoliberalism: Shifting Paradigms in Economics, w: Alfredo Saad-Filho, Deborah Johnston (red.), Neoliberalism. A Critical Reader, London 2004, s. 21.
23 Thomas Palley, From Keynesianism..., s. 21.
24 Jan Kofman, Wojciech Roszkowski, Transformacja..., s. 28-29.
25 Na porażkę ideologiczną, jako główną przyczynę upadku system komunistycznego, wskazuje m.in. Andrzej Walicki, Marksizm i skok do Królestwa Wolności. Dzieje komunistycznej utopii, Warszawa 1996.
26 Thomas W. Simons, jr., Eastern Europe in the postwar World, New York 1991, s. 219.
27 Archie Brown, The rise and fall of communism, wyd. 1. USA, New York 2009, s. 461.
28 Stanisław Parzymies, Stosunki międzynarodowe w Europie 1945-2004, Warszawa 2004, s. 151-152.
29 Abbott Gleason, Totalitarianism..., s. 177-189.
30 Wojciech Roszkowski, East Central Europe..., s. 328-329.
31 Tamże.
32 Wojciech Roszkowski, Półwiecze..., s. 299-301.
33 Por. Beth A. Fischer, The Reagan reversal: foreign policy and the end of the Cold War, Columbia-London 1997, s. 16-29.
34 Wojciech Roszkowski, Półwiecze..., s. 330.
35 Dana H. Allin, Cold War illusions: America, Europe and Soviet power, wyd. 1, London 1994, Houndmills 1998, s. 175.
36 Wojciech Roszkowski, Półwiecze..., s. 330.
37 Tamże.
38 Tamże.
39 Tamże, s. 316.
40 Archie Brown, The Gorbachev factor, Oxford-New York 1996, s. 82.
41 Ciekawą analizę przypadków państw, które pozostały komunistyczne, przeprowadził Steven Saxonberg w: Transitions and non-transitions from communism: Regime survival in China, Cuba, North Korea and Vietnam, New York 2013.
42 Archie Brown, The rise and fall..., s. 482-485.
43 Cyt. za: Martin Malia, Sowiecka tragedia. Historia komunistycznego imperium rosyjskiego 1917-1991, tł. Magdalena Hułas, Elżbieta Wyzner, Warszawa 1998, s. 450.
44 Archie Brown, The Gorbachev..., s. 79-80.
45 Geoffrey K. Roberts, The Soviet Union..., s. 87.
46 Tamże, s. 94.
47 Beth A. Fischer, The Reagan..., s. 46-49.
48 Archie Brown, The rise and fall..., s. 488-494.
49 Tenże, The Gorbachev..., s. 123.
50 Anatolij Rybakow, Dzieci Arbatu, tł. Zofia Gadzinianka, Michał B. Jagiełło, Warszawa 1988.
51 Włodzimierz Marciniak, Rozgrabione imperium. Upadek Związku Sowieckiego i powstanie Federacji Rosyjskiej, Kraków 2001, s. 128.
52 Wojciech Roszkowski, East Central Europe..., s. 376 i 388-390.
53 Tamże, s. 389.
54 Por. Michael P. Croissant, The Armenia-Azerbaijan Conflict: Causes and Implications, Westport, CT 1998. Uwaga ta nabiera szczególnej aktualności w obliczu wojny armeńsko-azerbejdżańskiej jesienią 2020.
55 Wojciech Materski, Gruzja, Warszawa 2000, s. 226.
56 Archie Brown, The rise and fall..., s. 514-521.
57 Jonathan Haslam, Russia's Cold War: From the October Revolution to the Fall of the Wall, New Haven - London 2011, s. 367.
58 Wojciech Roszkowski, East Central Europe..., s. 378.
59 Tenże, Półwiecze..., s. 391-392.
60 Tenże, East Central Europe..., s. 388.
61 Geoffrey K. Roberts, The Soviet Union..., s. 92.
62 Dokumenty te zostały opublikowane w Polsce. Antoni Dudek, Andrzej Friszke (red.), Polska 1986-1989: koniec systemu. Materiały międzynarodowej konferencji, Miedzeszyn 21-23 października 1999, t. 3, Dokumenty, Warszawa 2002, s. 215-252.
Polska - tu wszystko się zaczęło
1 Jerzy Eisler, "Polskie miesiące" czyli kryzys(y) w PRL, Warszawa 2008.
2 Andrzej Paczkowski, Strajki, bunty, manifestacje, jako "polska droga" przez socjalizm, Poznań 2003.
3 Adam Zamoyski, Holy Madness: Romantic, Patriots and Revolutionaries: 1776-1871, London 2001.
4 Polskie tradycje myśli antykomunistycznej są bogate i sięgają XIX w. Bogdan Szlachta (red.), Polish Anti-Communism and Its Intellectual Traditions, Cracow 2001.
5 Stéphane Courtois, Jean-Louis Panné, Rémi Kauffer, Rewolucja światowa, wojna domowa i terror, w: Stéphane Courtois, Nicolas Werth, Jean-Louis Panné, Andrzej Paczkowski, Karel Bartošek Jean Louis Margolin, Czarna księga komunizmu, zbrodnie, terror, prześladowania, Warszawa 1999, cz. 2, s. 286. Zob. także Andrzej Paczkowski, Polacy pod obcą i własną przemocą, tamże, cz. 3 (współaut. Karel Bartošek), s. 342-344.
6 Andrzej Paczkowski, Polacy pod obcą...
7 O fascynacji przedwojennych elit niemieckich bolszewizmem zob. w szczególności Gerd Koenen, Der-Russland - Komplex: Die Deutschen und der Osten 1900-1945, München 2005.
8 O szczególnych warunkach okupacji w Polsce Richard C. Lukas, Forgotten Holocaust: The Poles Under German Occupation 1939-1944, wyd. 2, Lexington, KY 2001; Czesław Madajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, t. I-II, Warszawa 2019.
9 Szerzej na ten temat Norman Davies, Powstanie '44, tł. Elżbieta Tabakowska, Kraków 2004.
10 Nikołaj Iwanow, Powstanie Warszawskie widziane z Moskwy, Kraków 2010.
11 Zob.: Adam Borkiewicz, Powstanie Warszawskie 1944. Zarys działań natury wojskowej, wyd. 4, uzup. i popr., Warszawa 2018; Norman Davies, Powstanie '44..., Alexandra Richie, Warszawa 1944. Tragiczne powstanie, tł. Zofia Kunert, Warszawa 2014; Piotr Gursztyn, Rzeź Woli, Warszawa 2014.
12 Antoni Dudek, Ryszard Gryz, Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1980), Kraków 2006, s. 9.
13 Andrzej Friszke, Przystosowanie i opór. Studia z dziejów PRL, Warszawa 2007.
14 Obszernie na ten temat Rafał Wnuk (red.) Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956, Warszawa 2007.
15 Piotr Osęka, Rytuały stalinizmu, Warszawa 2007; Robert Kupiecki, "Natchnienie milionów". Kult Józefa Stalina w Polsce w latach 1944-1956, Warszawa 1993; o stosunkach państwo-Kościół zob. Jan Żaryn, Dzieje Kościoła katolickiego w Polsce (1944-1989), Warszawa 1997; tenże, Kościół w PRL, Warszawa 2004; tenże, Kościół a władza w Polsce1945-1950, Warszawa 1997.
16 O przebiegu wydarzeń 1956 w Polsce zob. Paulina Codogni, Rok 1956, Warszawa 2006.
17 Jerzy Eisler, "Polskie miesiące"..., s. 24.
18 Dotyczyło to zwłaszcza środowisk PSL. Andrzej Słowakiewicz, Trzecia Droga ruchu ludowego w Polsce powojennej, "Antyk" 1988, nr 5, s. 120.
19 Wojciech Roszkowski, Najnowsza historia Polski. 1945-1980, Warszawa 2003, s. 349-350.
20 Tamże, s. 103-107, 119.
21 Tamże, s. 317-319.
22 Szerzej na ten temat Andrzej Friszke, Koło Posłów Znak w Sejmie PRL 1957-1976, Warszawa 2002, w szczególności s. 148-152.
23 Zob. m.in. Ewa K. Czaczkowska, Kardynał Wyszyński, Warszawa 2009; Roman Graczyk, Cena przetrwania? SB wobec "Tygodnika Powszechnego", Warszawa 2011.
24 Zob. uwagi A. Dudka i R. Gryza na temat postawy Kościoła w czasie kryzysu 1968 i 1970, Antoni Dudek, Ryszard Gryz Komuniści i Kościół..., s. 277-278.
25 Tamże, s. 120-122.
26 Szerzej na ten temat: Widmo głodu albo meandry polityki rolnej PRL, z. 1, Poznań 1981, a w szczególności artykuły Waldemara Kuczyńskiego, Meandry polityki rolnej, oraz Ryszarda Manteuffla, Czy rolnictwo indywidualne jest niewydolne?, przedruk w: "Zielony Sztandar" 1981, nr 65. Także Wojciech Roszkowski, Najnowsza historia Polski. 1945-1980, s. 640-642 oraz 714-715.
27 Wyczerpująco: Jerzy Eisler, Polski rok 1968, Warszawa 2006.
28 Tamże.
29 Wojciech Roszkowski, Najnowsza historia Polski. 1945-1980, s. 523-524.
30 Tamże, s. 634-635.
31 Działania Służby Bezpieczeństwa wobec organizacji "Ruch", wstęp, wybór i oprac. Piotr Byszewski, Warszawa 2008.
32 Emil Morgiewicz, Ruch wobec stabilizacji, "Karta" 1996, nr 20; Piotr Byszewski, Kryptonim "Rewident". SB na tropie "Ruchu", "Biuletyn IPN" 2005, nr 3; Antoni Dudek, Akcja "Poronin", w: tegoż, Ślady PeeReLu. Ludzie, wydarzenia, mechanizmy, Kraków 2000, s. 127-131.
33 Tekst deklaracji "Ruchu": strona internetowa rodziny Czumów, http://www.czuma.pl/public/MijajaLata.html
34 Np. Marzec 1968 w dokumentach MSW. t. I, Niepokorni, red. nauk. Franciszek Dąbrowski, Piotr Gontarczyk, Paweł Tomaski, Warszawa 2008, s. 107-118.
35 O sprawie listu i jego treści zob. Andrzej Friszke, Anatomia buntu. Kuroń Modzelewski i komandosi, Kraków 2010, s. 202-222.
36 Szerzej tamże.
[1] Zdając sobie sprawę, że dyskusja na temat granic i określenia państw "pomiędzy Rosją a Niemcami" jest daleka od rozstrzygnięcia (wraz z bardzo popularnym, zwłaszcza w latach 90., pojęciem "Europa Środkowo-Wschodnia"), autorzy niniejszego opracowania skłaniają się do określenia "Europa Środkowa" w stosunku do opisanych tu państw.
[2] Można tu zauważyć jednocześnie, że państwa te zazwyczaj określano mianem "Europy Wschodniej", ponieważ w czasie zimnej wojny Europa była podzielona jedynie na dwie części. Nie przypadkiem wspomniana wyżej definicja, zaproponowana przez Oskara Haleckiego, pozostawała ostatnią przez kolejne dekady, gdyż pojęcie "Europa Środkowa" zniknęło ze słowników politycznych. Podporządkowana Związkowi Sowieckiemu Europa Środkowa stała się jedynie częścią Europy Wschodniej.
[3] Oczywiście, w tym miejscu należy wprowadzić nieco bardziej zniuansowany podział: Słowenia i Chorwacja, podobnie jak państwa bałtyckie, także zostały członkami UE, negocjacje akcesyjne rozpoczęły także inne kraje powstałe po rozpadzie Jugosławii. Ta sama piątka, podobnie jak Albania i Czarnogóra, została przyjęta do NATO. W naszym przekonaniu nie jest to argument wystarczający, by rozszerzyć zakres niniejszej analizy. Książka skupia się na wydarzeniach z 1989 r. i nie obejmuje zmiany reżimu w Słowenii i Chorwacji (która dokonała się dopiero w 1991 r.), jako że proces ten związany był z erozją Jugosławii i późniejszym wybuchem wojen bałkańskich. Z podobnych powodów nie możemy rozszerzyć badań na kraje bałtyckie. Po pierwsze, proces odzyskiwania przez nie niepodległości poprzedzał okres bezpośredniej okupacji sowieckiej (co czyni ich przypadek fundamentalnie odmiennym od przypadków państw należących do Układu Warszawskiego i RWPG). Po drugie zaś, przejmowanie przez ruchy niepodległościowe władzy na Litwie, Łotwie i w Estonii było częścią znacznie szerszego zjawiska - słabnięcia i rozpadu całego ZSRR. Z powyższych powodów zdecydowaliśmy się wyłączyć te państwa z naszej analizy, mając jednakże świadomość, że istnieją również istotne podobieństwa w przebiegu transformacji gospodarczej i politycznej w latach 90., a także ich drodze do NATO i UE między krajami bałtyckimi i Słowenią a państwami omawianymi w niniejszej książce.
[4] Przytoczone powyżej argumenty nie są jedynymi, które mogą uzasadniać przyjęte przez nas podejście. W podobnym duchu zob. Steffen Kailitz, Die Kulturelle Prägung macht den Unterschied! Zur regimeentwicklung postkomunistischer Staaten, w: Clemens Vollnhals (red.), Jahre des Umbruchs, Friedliche Revolution in der DDR und Transition in Ostmitteleuropa, Göttinge-Oakville, CT, 2011, s. 361-391 (zwłaszcza s. 385-391).
[5] Czasami rok 1989 nazywany jest "cudownym rokiem", łac. annus mirabilis.
[6] Podział świata na dwa rywalizujące bloki polityczno-gospodarcze stanowił decydujący czynnik w całym okresie 1945-1989. Najpopularniejszymi terminami opisującymi ówczesną rzeczywistość były pojęcia: "zimna wojna" (wojna prowadzona wszystkimi środkami oprócz militarnych) oraz "żelazna kurtyna" (granica między oboma blokami), zgodnie ze słynnymi słowami Winstona Churchilla z przemówienia w 1946 roku: "od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem opuściła się żelazna kurtyna w poprzek kontynentu". Inne określenia z kolei podkreślały istniejący podział. D. Reynolds, One World Divisible. A Global History Since 1945, London 2000.
[7] Wojciech Roszkowski, Cień Jałty. Raport, Warszawa 2005. Na podkreślenie zasługuje przy tym to, że praktycznie wszystkie inkorporacje, jakich ZSRR dokonał w latach 1939-1941, stanowiły jaskrawe naruszenie zobowiązań międzynarodowych ZSRR, które w okresie późniejszym - z rozmaitym skutkiem - usiłował zalegalizować.
[8] Wojciech Roszkowski wyróżnia trzy modele przejmowania władzy przez komunistów w Europie Środkowej: inkorporacja (państwa bałtyckie oraz wschodnie terytoria Polski, Czechosłowacji i Rumunii), eksport rewolucji komunistycznej (Polska, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria) oraz lokalna rewolucja komunistyczna (Jugosławia i Albania). Wojciech Roszkowski, East Central Europe. A Concise History, Warsaw 2015, s. 289-290 i 292-302.
[9] Dla przykładu, na Litwie w latach 1944-1953 około 50 tys. ludzi działało na rzecz zbrojnego oporu, zaś cały ruch oporu obejmował dwukrotnie większą liczbę uczestników. Arvydas Arnušauskas (red.), Lithuania in 1940-1991: the History of Occupied Lithuania, Vilnius 2015, s. 270-320.
[10] Znana sowietolog Teresa Rakowska-Harmstone nazwała ten okres mianem "kohezji": całkowitego przystosowania do modelu sowieckiego. Teresa Rakowska-Harmstone, Reluctant Clones. Moscow and the "Socialist Commonwealth", Warsaw 2014, s. 34.
[11] RWPG powstała jako swego rodzaju odpowiedź na Plan Marshalla, zaś Układ Warszawski jako reakcja na odbudowę sił zbrojnych Niemiec Zachodnich i ich przyjęcie do NATO. Geoffrey K. Roberts, The Soviet Union in World Politics: Coexistence, Revolution and Cold War, 1945-1991, London - New York 1999, s. 15 i 24.
[12] Specyfika przypadku Czechosłowacji w porównaniu z Polską, Węgrami, Rumunią i Bułgarią doprowadziła Archie Browna do konkluzji (choć z zastrzeżeniami), że należy on raczej do wspólnej kategorii z Albanią i Jugosławią (rewolucja lokalna) niż do krajów importujących rewolucję. Biorąc pod uwagę wszystkie wyżej wymienione okoliczności, autorzy niniejszego opracowania nie zgadzają się jednak z tą tezą. Archie Brown, The rise and fall of communism, wyd. 1 USA, New York 2009, s. 148-160.
[13] Teresa Rakowska-Harmstone dzieli państwa na trzy antyrosyjskie (Polska, Rumunia i Węgry), dwa prorosyjskie (Bułgaria i Czechosłowacja) i jedno o stosunku ambiwalentnym (NRD). Teresa Rakowska-Harmstone, Reluctant..., s. 37-40.
[14] John Lewis Gaddis wskazuje na jeszcze jeden czynnik, który negatywnie wpłynął na stosunek narodów bloku wschodniego do Związku Sowieckiego: Sowieci całkowicie wchłonęli kraje bałtyckie oraz anektowali duże terytoria Niemiec, Polski, Rumunii i Czechosłowacji, jak więc mogli w tej sytuacji oczekiwać pozytywnego stosunku do siebie? John Lewis Gaddis, We Now Know: Rethinking Cold War History, Oxford 1998, s. 18.
[15] Stało to nie tylko w sprzeczności z sowiecką propagandą, ale także z przekonaniami samych stalinistów, którzy wierzyli, że w długim okresie sowiecka centralnie sterowana gospodarka jest w stanie rywalizować i wywierać presję na gospodarki rynkowe w zachodnim stylu. Geoffrey K. Roberts, The Soviet Union.... s. 36-37.
[16] W literaturze przedmiotu kwestia, czy komunizm po okresie stalinowskim wciąż stanowił ustrój totalitarny, czy może po roku 1956 przestał nim być, stanowi istotne pole dyskusji i sporu. Główne jego osie przedstawił Paweł Kowal, stawiając również tezę, że istotną rolę odgrywają w nim emocje i jednoznacznie silnie negatywne zabarwienie samego pojęcia. Odejście od emocjonalnych konotacji i zastosowanie klasycznych definicji wraz z prezentowanymi w nich cechami ustroju totalitarnego (władza jednej partii, jej dominacja ideologiczna, jednoosobowe kierownictwo, nielimitowane prawa policji, monopol informacyjny i wyłączne prawo państwa do posiadania broni oraz centralnie kierowana gospodarka) wykazuje, że co do zasady pozostawały one aktualne aż do roku 1989. Przyjmując, że żaden model teoretyczny w rzeczywistości nigdy nie jest realizowany w stu procentach oraz zgadzając się, że po roku 1956 totalitaryzm komunistyczny w Europie Środkowej miał coraz więcej "niedoskonałości", autorzy zgadzają się z prezentowaną przez Kowala tezą, że można mówić o ustroju totalitarnym do roku 1989. Zob.: Paweł Kowal, Koniec systemu władzy. Polityka ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach 1986-1989, Warszawa 2012, s. 11-17.
[17] Eksperyment Chudenki okazał się "zbyt wielkim sukcesem". Wprowadzenie uzależnienia wynagrodzenia od efektów pracy przyniosło wielokrotny wzrost produktywności. Wkrótce kołchoz zamknięto, zaś sam Chudenko został aresztowany i zmarł w obozie pracy. Alexander Shtromas, Dissent and Political Change in the Soviet Union, w: Erik P. Hoffmann, Robbin Frederick Laird (red.), The Soviet Polity in the Modern Era, New York 1984, s. 730.
[18] Ciekawą i kontrowersyjną tezę przedstawił Dana Allin, który twierdzi, że zimna wojna skończyła się de facto w drugiej połowie lat 60. Supremacja nuklearna Zachodu była wówczas oczywista, granice stref wpływów ustalone, zaś sukces gospodarczy dowiódł, że system liberalny jest bardziej efektywny niż centralnie sterowany. Komunizm był wyraźnie słabszy, również z powodu konfliktu sowiecko-chińskiego. Problem stanowiła jednak percepcja: Zachód nie zdawał sobie sprawy z własnej dominacji (głównie ze względu na wszechobecny pesymizmu oraz wojnę wietnamską). Dana H. Allin, Cold War illusions: America, Europe and Soviet power, wyd. 1, London 1994, Macmillan Press LTD, 1998, s. 23-25.
[19] Wojciech Roszkowski określa ten czynnik mianem "ograniczenia "miękkiego budżetu"" (ang. 'soft budget' constraint). Wojciech Roszkowski, East Central Europe..., s. 359-361.
[20] Co ciekawe, państwa RWPG na badania wydawały podobne kwoty jak państwa zachodnie, co pokazuje, że gospodarki sowieckiego typu nie były w stanie odpowiednio zorganizować wdrażania wyników badań w proces produkcji. Steven Saxonberg, The Fall: A Comparative Study of the End of Communism in Czechoslovakia, East Germany, Hungary and Poland (przedmowa Seymore Martin Lipset), London - New York 2001, s. 87.
[21] Na początku lat 80. również szpiegostwo gospodarcze stało się mniej efektywne. Po odkryciu skali zjawiska w 1981 roku "Amerykanie wprowadzali błędne dane do sowieckiego systemu ich gromadzenia, co spowodowało tak rozległe szkody i chaos, że Moskwa przestała wierzyć własnym źródłom". Jonathan Haslam, Russia's Cold War: From the October Revolution to the Fall of the Wall, New Haven - London 2011, s. 329.
[22] Związek Sowiecki cierpiał na "nadmierne imperialne rozciągnięcie" (imperial overstretch). Geoffrey K. Roberts, The Soviet Union..., s. 91.
[23] Należy też pamiętać o olbrzymiej nierównowadze między samym Związkiem Sowieckim, który w 1983 r. obejmował 88% terytorium RWPG i 60% jego ludności, a pozostałymi krajami bloku. Robert Bideleux, Ian Jeffries, A History of Eastern Europe: Crisis and Change, London - New York 1998, s. 564.
[24] Zgodnie z modelem Huntingtona państwa te należały w większości do "cywilizacji zachodniej". Samuel P. Huntington, The Clash of Civilisations?, "Foreign Affairs" 1993, t. 72, nr 3, s. 30.
[25] Np. Heinz Reinefarth, niemiecki dowódca oddziałów SS odpowiedzialny za masowe egzekucje cywilów podczas powstania warszawskiego, nigdy nie został oskarżony o zbrodnie wojenne, a w latach 1951-1967 był burmistrzem miasteczka Westerland na wyspie Sylt. Philipp Marti, Der Fall Reinefarth: Eine biografische Studie zum öffentlichen und juristischen Umgang mit der NS-Vergangenheit, Hamburg 2014.
[26] Steven Saxonberg określił to mianem "utraty legitymizacji", szczegółowo analizując, jak reżim utracił swój wpływ ideologiczny, monopol na prawdę i jak dysydenci, społeczeństwa i elity rządzące stawały się coraz bardziej krytyczne wobec systemu sowieckiego. Steven Saxonberg, The Fall..., s. 143-164.
[27] Abbott Gleason, Totalitarianism..., s. 173. Praska Wiosna oznaczała również ostateczne zerwanie między komunistami zachodnimi a z sowieckimi i utworzenie przez nich "eurokomunizmu". Mary Heimann, Czechoslovakia: the state that failed, New Haven - London 2009, s. 282.
[28] Dostęp do zachodnich dóbr i usług, podobnie jak do liberalnych idei, nie był identyczny we wszystkich krajach regionu. W latach 80. w Polsce głównym nośnikiem wyobrażeń o życiu na Zachodzie był magnetowid VHS, podczas gdy w NRD czy Czechosłowacji mieszkańcy z łatwością mogli oglądać zachodnioniemieckie i austriackie kanały telewizyjne. Dostęp taki był utrudniony w przypadku Bułgarii i Rumunii (ze względów geograficznych i stopnia opresyjności reżimu), jednak również tam świadomość standardów życia za żelazną kurtyną rosła.
[29] Miarą gorączki, jaka od schyłku lat 70. ogarnęła zarówno społeczeństwa, jak i przedstawicieli aparatu partyjnego, była fala wyjazdów - zarówno legalnych, jak i mniej lub bardziej dramatycznych prób ucieczki na Zachód. Podejmowali je również oficerowie bezpieki (m.in. Ion Mihai Pacepa, Matei Pavel Haiducu, Werner Stiller, Ladislav Bittman, Jerzy Sumiński, Iordan Mantarov, Valdimir Kostov), dyplomaci (Jerzy Bahr, Romuald Spasowski czy Milan Švec), a nawet członkowie Politbiura (jak Stefan Olszowski), choć teoretycznie należeli oni do uprzywilejowanej materialnie grupy.
[30] Trzeba jednak podkreślić, że niektórzy wysoko postawieni sowieccy aparatczycy (jak Jurij Andropow i Michaił Susłow) zdawali sobie sprawę z zagrożeń, jakie niósł dla Sowietów "trzeci koszyk". Z drugiej strony zaś część polityków zachodnich (Margaret Thatcher czy Ronald Reagan) nie doceniało jego potencjalnego wpływu i krytykowała proces helsiński. Archie Brown, The rise and fall..., s. 462-463.
[31] Pod koniec lat 70. zostały podjęte również próby współpracy międzynarodowej polskich i czechosłowackich grup opozycyjnych. Zob.: Łukasz Kamiński, Grzegorz Majewski, Petr Blažek, Ponad granicami. Historia Solidarności Polsko-Czechosłowackiej, Wrocław 2019.
[32] Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Cartera, sowiecką inwazję na Afganistan określał mianem "wojny wietnamskiej Związku Sowieckiego". Jonathan Haslam, Russia's Cold War..., s. 326.
[33] Według danych oficjalnych w wyniku katastrofy w Czernobylu bezpośrednio zginęło 31 osób. Szacunki liczby ofiar pośrednich są bardzo zróżnicowane - raport Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej z 2005 roku szacuje ją na 4000, podczas gdy inne dane wskazują nawet na 200000 "nadliczbowych" śmierci na Białorusi, Ukrainie i w Rosji w latach 1990-2004. The Chernobyl Catastrophe. Consequences on Human Health, Greenpeace 2006, s. 9, https://wayback.archive-it.org/9650/20200406055928/http://p3-raw.greenpeace.org/international/Global/international/planet-2/report/2006/4/chernobylhealthreport.pdf [dostęp: 7.02.2021].
[34] Nie tylko propaganda przedstawiała Reagana jako zagrożenie - sowieccy przywódcy naprawdę obawiali się USA i wojny nuklearnej, co było dla Reagana sporym zaskoczeniem, gdy się o tym dowiedział. Jonathan Haslam, Russia's Cold War..., s. 332-334.
[35] Bez odpowiedzi wciąż pozostaje pytanie, czy Gorbaczow aktywnie i bezpośrednio wspierał zmiany w krajach satelickich, czy też jedynie przyjął bierną postawę. Zob. analizę w: Steven Saxonberg, The Fall..., s. 137-143.
[36] Oznacza to również, że przywódcy krajów bloku byli z tego samego pokolenia, co trzej poprzedni przywódcy ZSRR urodzeni przed Wielką Rewolucją Październikową. Archie Brown, The Gorbachev factor, Oxford-New York 1996, s. 25.
[37] Przykładowo, w Rumunii wśród wyższych stopniem oficerów służb specjalnych rozpowszechniony był pogląd, że Gorbaczow jest tak naprawdę zachodnim agentem. Adam Burakowski, Geniusz Karpat. Dyktatura Nicolae Ceauşescu 1965-1989, Warszawa 2008, s. 306.
[38] "Doktryna Breżniewa" została sformułowana w 1968 r. w celu uzasadnienia inwazji państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Głosiła ona, iż w przypadku zagrożenia zdobyczy socjalizmu w którymkolwiek z państw bloku pozostałe kraje mają prawo podjąć interwencję zbrojną, która nie jest agresją, lecz samoobroną przed ingerencją wrogiej ideologii.
[39] W mołdawskiej SRR posługiwano się, oprócz rosyjskiego, językiem rumuńskim, choć zapisanym cyrylicą. Przywrócenie alfabetu łacińskiego było jednym z postulatów tamtejszego Mołdawskiego Frontu Ludowego (Frontul Popular din Moldova - w przeciwieństwie do innych tego typu organizacji z republik związkowych front mołdawski był "ludowy", a nie "narodowy").
[40] Niektórzy komentatorzy ukuli termin "gorbizm" na określenie niespotykanego wcześniej zainteresowania mediów osobą sekretarza generalnego KPZS. Ci bardziej złośliwi mówili nawet o "gorbazmie".
[41] Warto tu dodać, że Stalin odrzucił propozycję Hitlera utworzenia buforowego państewka polskiego, zależnego od III Rzeszy.
[42] Nie można wszakże nie zauważyć, że skala oporu zbrojnego przeciw sowieckiej okupacji w latach 1944-1947 była olbrzymia i wciąż nie do końca przywrócona powszechnej pamięci. Kilkanaście tysięcy ofiar po stronie partyzantów oraz podobna liczba po stronie formacji komunistycznych zwalczających podziemie stanowi skalę porównywalną z powstaniami. Zob. Rafał Wnuk (red.) Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956, Warszawa 2007, s. XXXIV. Szersze spektrum oporu (nie tylko zbrojnego) wobec nowo narzuconego systemu ukazuje Piotr Semka, My, reakcja. Historia emocji antykomunistów 1944-1956, Poznań 2015.
[43] Stosunek członków partii do liczby dorosłych obywateli.
[44] Po 1945 roku na mocy porozumień z Jałty i Poczdamu granice Polski zostały zmienione: włączono terytoria, które przed II wojną światową należały do Niemiec, czemu zdecydowanie sprzeciwiał się rząd RFN. W konsekwencji kwestia statusu owych granic pozostawała przedmiotem sporu między PRL i RFN aż do 1990 roku, kiedy to ostatecznie Niemcy zrzekli się jakichkolwiek roszczeń do tych terytoriów. W omawianym okresie jednak RFN uważała, iż terytoria te w dalszym ciągu należą do Niemiec, a nie do dużo słabszej PRL, co w konsekwencji dawało komunistom dodatkowy argument w walce o rząd dusz w Polsce, gdyż utrzymanie terytorialnego status quo zależało w dużej mierze od życzliwości Moskwy.
[45] Należy podkreślić, że z uwagi na rolę, jaką w historii Polski odgrywali duchowni, byli oni poddani - nawet jak na warunki okupacji niemieckiej - szczególnie mocnym i bezpardonowym represjom. Okupant niemiecki wychodził z założenia, że fizyczna eliminacja kleru stanowi jeden z kluczy do zniewolenia Polaków, stąd też skala represji wymierzonych w tę właśnie grupę przekraczała zdecydowanie (i bez tego niezwykle wysoki) poziom natężenia terroru, jaki hitlerowcy zastosowali na ziemiach polskich.
[46] W tym miejscu godzi się przypomnieć, że opisywane w literaturze przedmiotu walki frakcyjne w PZPR w 1956 r. w ogóle nie dotyczyły polityki kościelnej, gdyż wszystkie zwalczające się w łonie KC i Biura Politycznego kliki uważały ją za słuszną i w pełni akceptowały nawet najbardziej drastyczne akty bezprawia, jak uwięzienie prymasa Wyszyńskiego. Antoni Dudek, Ryszard Gryz, Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1980), Kraków 2006, s. 103-107.
[47] Według byłego sekretarza prymasa, ks. prałata Bronisława Piaseckiego, zwrotu tego miał używać w gronie najbliższych uczestników sam kard. Wyszyński (rozmowa ustna przeprowadzona na początku tej dekady z ks. prałatem Piaseckim - informacja A.G.).
[48] W szczególności warto odnotować na tym polu aktywność filmową wspieraną przez władze PRL. Produkowane w latach 60. i 70. seriale telewizyjne Czterej pancerni i pies, Stawka większa niż życie czy Polskie drogi odwoływały się nie tyle do sloganów komunistycznych, ale właśnie do haseł narodowych, gdzie komunista w ostatecznym rozrachunku miał się okazać patriotą, a jego przeciwnicy - politycznie naiwnymi lub zdrajcami.