1945 - Szymon Kościanowski

-
Proszę czekać

[1] Heinkel He 280 był pierwszym na świecie odrzutowym myśliwcem, który odbył lot z własnym napędem odrzutowym. Oblatany w 1941 roku, został opracowany przez firmę Heinkel jako dwusilnikowy średniopłat z ciśnieniową kabiną i chowanym podwoziem trójkołowym. Konstrukcja wyprzedzała swoje czasy, wprowadzając liczne innowacje, m.in. katapultowany fotel pilota (prototypowy system ratunkowy), zdalne sterowanie testowe bez pilota, nowoczesną aerodynamikę kadłuba oraz kompleksowe badania z zakresu lotów dużych prędkości. Pomimo wyprzedzenia Messerschmitta Me 262 pod względem koncepcji, projekt został ostatecznie zarzucony z powodu problemów z silnikami HeS 8 i braku wsparcia ze strony Luftwaffe.

[2] Messerschmitt Me 262 Schwalbe ("Jaskółka") - pierwszy na świecie odrzutowy myśliwiec użyty bojowo. Wszedł do służby w Luftwaffe w 1944 roku i stanowił technologiczny przełom: z prędkością ponad 850 km/h był szybszy od każdego alianckiego samolotu. Napędzany dwoma silnikami odrzutowymi Junkers Jumo 004, Me 262 był trudny do przechwycenia i wyjątkowo skuteczny w walce z formacjami bombowców. Uzbrojony w cztery działka MK 108 kal. 30 mm i niekiedy rakiety R4M, mógł dosłownie rozrywać B-17. Jednak mimo przewagi technologicznej, Me 262 pojawił się zbyt późno i w zbyt małej liczbie, by odwrócić losy wojny. Cierpiał też na problemy z niezawodnością silników, niedobory materiałowe i błędy strategiczne (Hitler nalegał, by część maszyn pełniła rolę bombowców). Symbol niedoścignionej przewagi technicznej III Rzeszy - i jej upadku.

[3] Messerschmitt Me 163 Komet - niemiecki eksperymentalny myśliwiec przechwytujący napędzany silnikiem rakietowym, jedyny tego typu samolot użyty bojowo w historii. Opracowany przez zespół pod kierunkiem Alexandra Lippischa, Me 163 osiągał zawrotną prędkość ponad 950 km/h, co czyniło go na krótko najszybszym samolotem II wojny światowej. Startował na wózku odrzucanym po oderwaniu od pasa, lądował na wysuwanym płozy ogonowej. Mimo oszałamiających osiągów - m.in. błyskawicznego wznoszenia i trudnej do przechwycenia prędkości - jego bojowa skuteczność była ograniczona przez krótki czas lotu (około 7 minut przy pełnym dopalaniu), trudną obsługę i śmiertelnie niebezpieczne paliwo rakietowe (C-Stoff i T-Stoff). Uzbrojony zazwyczaj w dwa działka MK 108 kal. 30 mm, Me 163 był próbą desperackiej technologicznej przewagi, lecz pozostał ciekawostką - śmiertelną zarówno dla wroga, jak i własnych pilotów.

[4] de Havilland Mosquito - brytyjski dwusilnikowy samolot wielozadaniowy z czasów II wojny światowej, znany jako "Wooden Wonder" ze względu na nietypową drewnianą konstrukcję. Dzięki niskiej masie i potężnym silnikom Rolls-Royce Merlin, Mosquito był jednym z najszybszych samolotów wojny, zdolnym do lotu bez osłony myśliwskiej. Występował w wielu wariantach: jako bombowiec, nocny myśliwiec (z radarami AI Mk. IV i Mk.VIII), samolot rozpoznawczy, myśliwiec eskortowy oraz do zadań specjalnych. Uzbrojony m.in. w działka 20 mm i karabiny maszynowe.303 cala, a także bomby i rakiety, Mosquito był symbolem elastyczności RAF-u. Dzięki połączeniu prędkości, siły ognia i wszechstronności, zdobył reputację jednego z najskuteczniejszych i najbardziej cenionych samolotów alianckich.

[5] Radar AI Mk. IV - pierwszy brytyjski pokładowy radar przechwytujący (Airborne Interception), wprowadzony do użytku bojowego w 1940 roku. Działał w paśmie VHF (ok. 200 MHz) i umożliwiał wykrywanie wrogich samolotów na odległość do 6-8 km. Choć oferował stosunkowo niewielką rozdzielczość, był przełomowy dla działań nocnych myśliwców RAF-u, zwłaszcza w początkowej fazie nocnej obrony Wielkiej Brytanii. AI Mk. IV montowano m.in. w samolotach Bristol Beaufighter i de Havilland Mosquito, które dzięki niemu mogły skutecznie przechwytywać niemieckie bombowce nawet w całkowitych ciemnościach.

[6] Northrop P-61 Black Widow - amerykański nocny myśliwiec przechwytujący, pierwszy w historii USA zaprojektowany od podstaw z myślą o walce w nocy. Wprowadzony do służby w 1944 roku, był masywną, dwusilnikową maszyną o charakterystycznym układzie z podwójnym statecznikiem i przednią kabiną. P-61 był wyposażony w pokładowy radar SCR-720, który pozwalał na wykrywanie wrogich samolotów w ciemnościach i złej pogodzie. Uzbrojony w cztery działka kal. 20 mm i cztery karabiny Browning.50 cala w wieżyczce grzbietowej, mógł skutecznie niszczyć bombowce i inne maszyny. Choć pojawił się późno, odegrał znaczącą rolę w nocnych walkach powietrznych na Pacyfiku, a także w działaniach nad Chinami.

[7] Freya - niemiecki radar wczesnego ostrzegania używany przez Luftwaffe w czasie II wojny światowej. Rozwinięty na przełomie lat 30. i 40., był jednym z pierwszych efektywnie działających radarów naziemnych na świecie. Działał w paśmie około 120-130 MHz i miał zasięg do 120 km, co pozwalało na wczesne wykrywanie formacji alianckich bombowców zbliżających się do terytorium Rzeszy. Radary Freya stanowiły część większego systemu obrony powietrznej "Kammhuber-Linie", współpracując z radarami Würzburg i naziemnym dowodzeniem nocnych myśliwców. Nazwa pochodzi od nordyckiej bogini Frei - podobnie jak w przypadku innych niemieckich radarów, nawiązujących do mitologii.

[8] Würzburg - niemiecki radar artyleryjski i kierowania ogniem z czasów II wojny światowej, stosowany przede wszystkim do wykrywania i namierzania celów powietrznych na średnich i krótkich dystansach. Wyposażony w charakterystyczną antenę paraboliczną o średnicy około 3 metrów, radar Würzburg umożliwiał precyzyjne prowadzenie ognia przeciwlotniczego, szczególnie w obronie przeciwko alianckim nalotom bombowym. Był fundamentem niemieckich systemów obrony przeciwlotniczej (Flak) i stanowił istotny element sieci radarowej Rzeszy.

[9] FuG 202, FuG 212 i FuG 220 Lichtenstein - seria pokładowych radarów pokładowych montowanych w nocnych myśliwcach Luftwaffe w czasie II wojny światowej. FuG 202 Lichtenstein B/C był pierwszym operacyjnym radarem lotniczym Niemiec, wprowadzonym w 1941 roku; pracował na częstotliwości około 490 MHz (pasmo UHF), ale miał ograniczony zasięg i był wrażliwy na zakłócenia. FuG 212 Lichtenstein C-1 był jego ulepszoną wersją, o większym zasięgu i precyzji. Najbardziej zaawansowany był FuG 220 Lichtenstein SN-2, wprowadzony w 1943 roku - działał na niższej częstotliwości (~90 MHz), co utrudniało jego zakłócanie i zapewniało lepsze wykrywanie celów. Typowo stosowane w myśliwcach takich jak Ju 88 G, Bf 110, czy He 219, radary Lichtenstein umożliwiły niemieckim pilotom skuteczne przechwytywanie alianckich bombowców podczas nocnych nalotów.

[10] Heinkel He 219 Uhu - niemiecki nocny myśliwiec przechwytujący, zaprojektowany z myślą o zwalczaniu alianckich bombowców podczas nocnych nalotów nad Rzeszą. Wszedł do służby w 1943 roku jako jedna z najbardziej zaawansowanych maszyn Luftwaffe: wyposażony był w radar FuG 220 Lichtenstein SN-2, fotele katapultowane (pierwsze seryjne w samolocie bojowym), nowoczesną kabinę w układzie tandem oraz silne uzbrojenie - m.in. działka kal. 20 i 30 mm, również w konfiguracji Schräge Musik (skośne działka strzelające w górę). Choć bardzo skuteczny, He 219 był produkowany w ograniczonej liczbie z powodu konfliktów politycznych i biurokratycznych w nazistowskich strukturach dowodzenia.

[11] Junkers Ju 88 G - nocny myśliwiec Luftwaffe, będący specjalistyczną wersją uniwersalnego bombowca Ju 88, wprowadzony do służby w 1943 roku. Wyposażony w potężne działka kalibru 20 i 30 mm oraz radar FuG 220 Lichtenstein SN-2, przeznaczony był do przechwytywania alianckich bombowców podczas nocnych nalotów. Pozbawiony przeszklonego nosa typowego dla bombowców, miał bardziej opływową sylwetkę i mocniejsze silniki BMW 801. Ju 88 G odegrał istotną rolę w niemieckiej obronie powietrznej podczas alianckiej ofensywy bombowej nad III Rzeszą.

[12] Boeing B-29 Superfortress - amerykański czterosilnikowy bombowiec strategiczny dalekiego zasięgu, jeden z najnowocześniejszych samolotów II wojny światowej. Wyposażony w ciśnieniowaną kabinę, zdalnie sterowane wieżyczki obronne i systemy bombardowania wysokiej precyzji, był przeznaczony do prowadzenia długodystansowych misji nad Japonią. Wszedł do służby w 1944 roku i zasłynął jako maszyna, z której zrzucono bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. B-29 był symbolem amerykańskiej potęgi technologicznej i początkiem nowej ery w wojnie powietrznej.

[13] Haunebu III - rzekomy, zaawansowany projekt latającego dysku opracowywany przez III Rzeszę w ramach tajnych programów Wunderwaffe (cudownej broni). Według źródeł pseudohistorycznych i teorii spiskowych, Haunebu III miał być trzecią i najbardziej zaawansowaną wersją tzw. latających spodków, napędzaną silnikiem antygrawitacyjnym zasilanym energią opartą na efektach elektrograwitacyjnych lub tzw. napędzie Vril.

Prolog

W dwudziestoleciu międzywojennym niebo było jeszcze puste. Dźwięk silnika lotniczego wciąż wywoływał u przechodniów odruch uniesienia głowy. Piloci, odziani w skórzane kurtki i gogle, przypominali pionierów nowych światów - pół-mitologicznych herosów unoszących się ponad granicami państw i czasów.

Ale to był dopiero początek.

W 1920 roku samolot był wciąż drewnianą maszyną z płóciennymi skrzydłami, napędzaną tłokowym silnikiem o mocy stu koni mechanicznych. Loty wymagały nie tylko odwagi, lecz także wiary - w maszynę, w człowieka, w to, że niebo nie okaże się ostatnim błędem.

Dziesięć lat później niebo już nie milczało. Srebrne sylwetki Junkersów i Douglasów przecinały kontynenty, przenosząc pocztę, pasażerów i wojskowych obserwatorów. Lotnictwo przestało być ekstrawagancją - stało się narzędziem. A zaraz potem... bronią.

Wraz z wybuchem II wojny światowej przyszła eksplozja technologii. W ciągu zaledwie sześciu lat świat przeszedł drogę od samolotów z otwartym kokpitem do potężnych bombowców strategicznych, silników odrzutowych, radarów i pierwszych eksperymentów z maszynami bezzałogowymi.

Do 1945 roku w powietrzu pojawiły się rzeczy, które dekadę wcześniej uchodziły za fantazję.

Heinkel He 280[1] pierwszy myśliwiec odrzutowy, platforma testowa nowych rozwiązań z zakresu dużych prędkości.

Messerschmitt Me 262 Schwalbe[2] - pierwszy myśliwiec odrzutowy użyty w boju - osiągał prędkości ponad 850 km/h.

Messerschmitt Me 163 Komet[3], napędzany silnikiem rakietowym, wspinał się niemal pionowo, z szybkością zbliżoną do 1000 km/h.

A bracia Hortenowie zaprojektowali latające skrzydła, które bardziej przypominały przyszłość niż teraźniejszość początku lat 40-tych.

Równolegle rozwijała się technika walki nocnej.

Radary - jeszcze niedawno ciekawostka - stały się oczami w ciemności.

Brytyjskie Mosquito[4] z radarami AI Mk. IV[5] i amerykańskie P-61 Black Widow[6] patrolowały nocne niebo. Niemcy mieli własne odpowiedzi: stacjonarne systemy Freya[7] i Würzburg[8], a także pokładowe zestawy FuG 202, 212 i 220 Lichtenstein[9], montowane w myśliwcach nocnych, takich jak Heinkel He 219 Uhu[10] i Ju 88 G[11].

Noc przestała być bezpieczna.

Zamiast mroku - anteny, wykrywacze, działka systemu Schräge Musik strzelające pod kątem wprost w brzuch lecącego bombowca.

Precyzja rosła. Czas reakcji malał.

A na wysokim pułapie latał już Boeing B-29 Superfortress[12] - zdolny wznieść się na dziesięć tysięcy metrów i przelecieć ponad pięć tysięcy kilometrów w jedną stronę zrzucając ładunki, które mogły zniszczyć całe miasta.

I mimo tego wszystkiego...

Gdzieś za kulisami toczył się inny wyścig. Cichszy.

Oparty na fizyce, która balansowała na granicy magii.

O broń, której nie dało się zatrzymać.

O napęd, który nie potrzebował skrzydeł.

O energię, która nie pochodziła z ropy.

To tam, poza wiedzą opinii publicznej i poza oficjalnymi rejestrami, narodził się Haunebu III[13].

I z nim - pytania, na które do dziś nie ma odpowiedzi.

[1] "Dora" - przydomek nadany wersji D (D-9) myśliwca Focke-Wulf FW-190, wywodzący się z niemieckiego alfabetu fonetycznego: D wie Dora. Tego typu oznaczenia stosowano powszechnie w Luftwaffe dla jednoznacznej identyfikacji liter w komunikacji radiowej i dokumentacji technicznej. Każdej literze alfabetu przypisano unikalne słowo - przykładowo: A wie Anton, B wie Berta, C wie Cäsar, D wie Dora, E wie Emil, F wie Friedrich itd. Stąd różne warianty danego modelu samolotu zyskiwały potoczne przydomki, odnoszące się do ich literowych oznaczeń. W przypadku FW-190 D-9 "Dora" odróżniała się od wcześniejszych wersji m.in. wydłużonym kadłubem i nowym silnikiem rzędowym.

[2] Focke-Wulf FW-190 D-9 - elegancka i śmiercionośna "Dora", ostatnia perła tłokowego lotnictwa myśliwskiego Luftwaffe. Smukła sylwetka i potężny silnik Jumo 213A dawały jej przewagę nad wieloma alianckimi maszynami, zwłaszcza na dużych wysokościach. W rękach doświadczonego pilota była narzędziem precyzyjnej dominacji w powietrzu - szybka, zwrotna i trudna do zestrzelenia. Dla aliantów stała się symbolem niemieckiej desperacji, ale i inżynierskiego kunsztu końca wojny.

[3] Jak-9 - lekki, zwrotny i niezawodny, był oczami i pięścią radzieckiego nieba. Ten jednomiejscowy myśliwiec, zbudowany z metalu i sklejki, stanowił szczyt ewolucji rodziny Jakowlewów. Uzbrojony w działko kalibru 20 lub 23 mm oraz karabiny maszynowe, w niektórych wersjach także w działko 37 mm lub 45 mm, mógł równie dobrze prowadzić walkę powietrzną, jak i niszczyć cele naziemne. W 1944 roku Jak-9 dominował nad wschodnim frontem, wspierając piechotę, osłaniając bombowce i tocząc pojedynki z Focke-Wulfami i Messerschmittami. W powietrzu - twardy i nieustępliwy, na ziemi - ulubieniec radzieckich pilotów.

[4] Focke-Wulf FW-190 - jedna z najważniejszych rodzin niemieckich myśliwców II wojny światowej, zaprojektowana przez Kurta Tanka. Produkowana od 1941 roku, charakteryzowała się solidną konstrukcją, doskonałą zwrotnością i potężnym uzbrojeniem. Wersje FW-190 obejmowały modele myśliwskie, myśliwsko-bombowe oraz bombowce nurkujące, co czyniło ją wszechstronną i skuteczną maszyną na różnych frontach. Dzięki ciągłym modernizacjom, takim jak zmiana silnika na chłodzony cieczą w modelu D-9, FW-190 pozostawała groźnym przeciwnikiem do końca wojny.

[5] Junkers Ju-87 - niemiecki samolot szturmowy i bombowiec nurkujący, znany jako "Stuka". Wprowadzony do służby na początku II wojny światowej, stał się symbolem niemieckiej taktyki blitzkriegu dzięki precyzyjnemu bombardowaniu i charakterystycznemu syrenowemu alarmowi. Konstrukcja Ju-87 była prosta i solidna, co pozwalało na skuteczne ataki na cele naziemne, choć z czasem maszyna stała się coraz bardziej podatna na nowoczesne myśliwce. Różnorodne wersje modelu dostosowywały go do potrzeb frontów i zadań, od wsparcia piechoty po walkę z celami pancernymi.

[6] Dornier Do 217 - niemiecki bombowiec średni, rozwinięcie wcześniejszego modelu Do 17, produkowany od 1941 roku. Charakteryzował się większym zasięgiem, ładunkiem bombowym i lepszą obroną niż poprzednik. Wszechstronny - wykorzystywany zarówno do bombardowań poziomych, nurkowych, jak i jako samolot rozpoznawczy czy nocny myśliwiec. Do 217 operował na różnych frontach, stanowiąc ważny element Luftwaffe w średnim okresie wojny.

[7] Heinkel He 111 - jeden z najbardziej rozpoznawalnych niemieckich bombowców średniego zasięgu II wojny światowej. Dzięki charakterystycznemu, opływowemu kadłubowi i przeszklonemu nosowi, był symbolem Luftwaffe od kampanii w Polsce po bitwę o Anglię. Wszechstronny i niezawodny, wykorzystywany zarówno do bombardowań poziomych, jak i misji transportowych oraz jako samolot morski w wersjach patrolowych. Z czasem ustępował nowocześniejszym konstrukcjom, ale pozostawał podstawą niemieckiego lotnictwa bombowego przez większą część wojny.

[8] Junkers Ju-88 - wszechstronny niemiecki samolot wielozadaniowy, który służył jako bombowiec nurkujący, bombowiec torpedowy, samolot rozpoznawczy, nocny myśliwiec oraz myśliwiec bombardujący. Wprowadzony do służby w 1939 roku, stał się jednym z najważniejszych i najbardziej produkowanych samolotów Luftwaffe podczas II wojny światowej. Jego nowoczesna konstrukcja i elastyczność zastosowań pozwoliły na efektywne wykorzystanie na wszystkich frontach, czyniąc Ju-88 symbolem niemieckiej inżynierii i adaptacji wojennej.

[9] Focke-Wulf - niemiecka wytwórnia lotnicza założona w 1923 roku, która odegrała kluczową rolę w rozwoju Luftwaffe przed i podczas II wojny światowej. Specjalizowała się w konstrukcji myśliwców i samolotów bojowych, tworząc ikoniczne maszyny takie jak FW-190, znany ze swojej wytrzymałości, szybkości i siły ognia. Firma była symbolem niemieckiego inżynierskiego kunsztu i innowacji lotniczych tamtej epoki.

[10] Junkers Jumo 213A - niemiecki silnik tłokowy w układzie V12, chłodzony cieczą, opracowany przez firmę Junkers w czasie II wojny światowej. Stanowił rozwinięcie wcześniejszego Jumo 211 i był przeznaczony do napędu nowocześniejszych maszyn Luftwaffe, takich jak Focke-Wulf FW-190 D-9 czy Junkers Ju-188. Silnik o pojemności 35 litrów osiągał moc około 1750 KM (do 2100 KM z wtryskiem MW 50), zapewniając lepsze osiągi na dużych wysokościach niż jego poprzednicy. Uznawany za jeden z najbardziej zaawansowanych niemieckich silników tłokowych końcowego okresu wojny.

[11] MG 151/20 - niemieckie działko lotnicze kalibru 20 mm, szeroko stosowane w myśliwcach Luftwaffe od 1941 roku. Opracowane przez firmę Mauser jako rozwinięcie wcześniejszego MG 151 kal. 15 mm, nowy wariant zapewniał lepszą siłę rażenia przy zachowaniu wysokiej szybkostrzelności (ok. 700 strz./min). Montowane w skrzydłach m.in. Focke-Wulfów FW-190, stanowiło podstawowe uzbrojenie do walki powietrznej i zwalczania celów naziemnych oraz bombowców.

[12] MG 131 - niemiecki wielkokalibrowy karabin maszynowy kalibru 13 mm, opracowany przez firmę Rheinmetall-Borsig. Wprowadzony do uzbrojenia Luftwaffe w 1940 roku jako lżejsza alternatywa dla działek pokładowych. Dzięki kompaktowej konstrukcji mógł być montowany w kadłubie i wieżyczkach samolotów myśliwskich i bombowych. Miał szybkostrzelność ok. 900 strz./min i skuteczność przeciw celom powietrznym. W wielu myśliwcach - jak FW-190 D-9 - stanowił uzbrojenie kadłubowe, uzupełniając skrzydłowe działka MG 151/20.

[13] Jak (Jakowlew) - oznaczenie serii radzieckich samolotów wojskowych projektowanych przez biuro konstrukcyjne Aleksandra Jakowlewa (OKB Jakowlew) od lat 30. XX wieku. W czasie II wojny światowej myśliwce z tej rodziny - zwłaszcza Jak-1, Jak-3, Jak-7 i Jak-9 - stały się podstawą radzieckiego lotnictwa frontowego. Znane były z dużej zwrotności, prostej konstrukcji i łatwości w produkcji masowej. Szczególnie Jak-3 i Jak-9 cieszyły się uznaniem pilotów dzięki dobrym osiągom na małych i średnich wysokościach, gdzie dominowała większość walk powietrznych na froncie wschodnim. Po wojnie seria Jak była rozwijana dalej, obejmując samoloty szkolne (Jak-11), odrzutowe (Jak-15, Jak-23), a później również samoloty szkolno-bojowe (np. Jak-130).

[14] Iwan - potoczne, stereotypowe określenie radzieckiego pilota w nomenklaturze niemieckiej. W literaturze i relacjach wojennych "Iwan" uosabia anonimowego, lecz zawziętego, wytrwałego i bezkompromisowego przeciwnika ze Wschodu. Za sterami Jak-ów czy ŁaGG-ów, Iwan nie miał często tylu godzin nalotu co jego niemiecki odpowiednik, ale nadrabiał zaciekłością i gotowością do walki do ostatniego naboju. W oczach wielu alianckich obserwatorów był brutalny, ale skuteczny - pilotem, który nie szukał finezji, lecz zwycięstwa.

[15] RLM (Reichsluftfahrtministerium) - Ministerstwo Lotnictwa Rzeszy, niemiecka instytucja rządowa działająca w latach 1933-1945, odpowiedzialna za rozwój, produkcję i zarządzanie siłami powietrznymi III Rzeszy. Na jej czele stał Hermann Göring. RLM nadzorowało projektowanie i produkcję samolotów wojskowych, a także koordynowało politykę lotniczą Niemiec podczas II wojny światowej.

Berlin, Ministerstwo Lotnictwa Rzeszy (RLM)

Te zdarzenia miały miejsce ponad dwa miesiące wcześniej. Pamiętał doskonale trzy tygodnie spędzone w szpitalu we Lwowie i kolejne dwa w sanatorium ulokowanym w zamku myśliwskim Gelbensande, w pobliżu Rostocka.

Gdy doszedł do siebie, pocztą kurierską otrzymał rozkaz o natychmiastowym stawieniu się w Ministerstwie Lotnictwa Rzeszy. Przybył tam jak na skazanie, pewny swego losu za utratę wartościowej, prototypowej bądź co bądź, maszyny. Do tego dochodziły nieporozumienia zarówno z dowódcą 8. Eskadry, jak i 54. Pułku Myśliwskiego na froncie wschodnim. W głębi duszy szczerze dziwił się, że jeszcze ani Abwehra[1], ani - co gorsza - SD[2], nie "zaprosili" go na przesłuchanie.

Energicznie nacisnął klamkę do gabinetu swojego przełożonego, pułkownika Edgara Petersena, szefa ośrodków testowych Luftwaffe. Wszedł do środka, zamknął za sobą drzwi i odwrócił się w stronę biurka, stukając obcasami.

- Panie pułkowniku, major Einar Koestian melduje powrót z sanatorium! - wyrecytował na jednym wdechu, spodziewając się najgorszego.

Znad biurka uniosła się głowa, uzbrojona w zaczesane do tyłu, schludne, ciemnoblond włosy szczupłego mężczyzny po czterdziestce.

- Einar, mój drogi! - Petersen podniósł się sprężyście z fotela, obchodząc energicznie biurko i kierując się w stronę pilota, odsłaniając jednocześnie w pełni swój szaroniebieski mundur Luftwaffe ze złoto-srebrnymi naramiennikami okraszonymi złotą gwiazdką generała majora. - Dobrze cię widzieć w pełni zdrowia! - dodał.

- Dziękuję, Herr... Generalmajor! - Einar wyprężył się jak struna. - Gratuluję awansu!

- Dziękuję, dziękuję - odpowiedział Petersen. - Kurt Tank przysyła pozdrowienia i podziękowania za zebrane dane. Są dla nas praktycznie bezcenne. Prawie przypłaciłeś to życiem. Doceniamy to. Dlatego oficjalnie informuję cię, że otrzymałeś Krzyż Żelazny I klasy. Gwoli ścisłości - formalnie przyznał ci go dowódca JG 54., a nieformalnie to ja podpisałem wniosek i zatwierdziłem. Proszę.

Einar uniósł brwi, słysząc nazwisko. Tank. To nie był byle kto. Główny konstruktor Focke-Wulfa, ojciec Fw 190 - człowiek, którego podpis decydował o kształcie powietrznej wojny. Dla większości był legendą. Dla pilotów - kimś więcej. Jeśli Kurt Tank dziękował osobiście, to znaczyło, że poświęcenie Einara naprawdę coś znaczyło.

Poza odznaczeniem trzymał w dłoni również rozkaz jego nadania z uzasadnieniem. Na papierze, jak zawsze, widniała ta sama formuła: "w imieniu Führera". Nawet jeśli sam Hitler nie miał pojęcia, kto to jest ten Koestian.

- Proszę, siadaj - kontynuował generał. - Skoro już wydobrzałeś, to mam dla ciebie nowe zadanie.

- Zamieniam się w słuch - odrzekł Einar.

Petersen podał mu dwie teczki: jedną brązową, z lakowanym sznurem i pieczęcią RLM. W środku - rozkaz przejęcia dowództwa nad jednostką specjalną EKdo 264. Rozkaz podpisany został przez samego Generalleutnanta Gallanda[3], z dopiskiem: "Dyrektywa zatwierdzona na szczeblu specjalnym".