WSTĘP
Grecja pod względem gospodarczym jest w ruinie. Wewnętrzne bunty wstrząsają Libią, Syrią i Egiptem, a ich płomyk rozpalają silniej najczęściej ludzie spoza nawiasu społeczności i cudzoziemscy wojownicy. Turcja drży z obawy, że również ją ogarnie panujący powszechnie zamęt - w podobnej sytuacji znajduje się także Izrael. Jordanię wypełniają tysiące uchodźców. Iran to państwo wojownicze i niebezpieczne, natomiast w Iraku trwają zamieszki. AD 2013? Jak najbardziej. Ale tak wyglądał również świat w roku 1177, ponad trzy tysiące lat temu, kiedy śródziemnomorskie cywilizacje basenu Morza Śródziemnego, kwitnące dotąd przez całą epokę brązu, zaczęły nagle upadać jedna po drugiej. Zmieniło to na zawsze losy oraz przyszłość świata Zachodu i było jednym z kluczowych momentów w historii - punktem zwrotnym dziejów świata starożytnego.
Epoka brązu na obszarze Morza Egejskiego, w Egipcie i na Bliskim Wschodzie trwała niemal dwa tysiące lat, od około 3000 do pierwszych lat XII w. Kiedy nadszedł jej kres, co nastąpiło po wielu stuleciach intensywnego rozwoju kulturowego i technologicznego, większa część cywilizowanego świata otaczającego Morze Śródziemne doświadczyła gwałtownego zahamowania, co widoczne było zarówno na terenach późniejszej Grecji i Italii na zachodzie, jak i Egipcie, Kanaanie i Mezopotamii na wschodzie. Wielkie imperia i niewielkie królestwa, które często istniały przez setki lat, niespodziewanie upadły. Wraz z ich zniknięciem rozpoczął się okres przejściowy, który współcześni badacze często uważają za pierwsze w historii "wieki ciemne". Trwał on aż do momentu, kiedy kilka stuleci później Grecja stała się miejscem nowego odrodzenia kulturowego, które z czasem przeniosło się również na inne obszary, co z kolei dało początek ewolucji społecznej Europy Zachodniej, która trwa aż do dzisiaj.
Pomimo tego, że niniejsza praca poświęcona jest przede wszystkim upadkowi cywilizacji epoki brązu oraz czynnikom, który go wywołały przed trzema tysiącami lat, to może również stanowić lekcję dla naszych współczesnych zglobalizowanych i wielokulturowych społeczeństw. Może się wydawać, że trudno porównywać świat późnej epoki brązu i współczesność opierającą się przecież na wysoko rozwiniętych technologiach. Jednak bliższa analiza dowodzi, że takie podobieństwa rzeczywiście są widoczne - dotyczy to relacji dyplomatycznych i ograniczeń nakładanych na handel, ale także porwań i okupów, morderstw i zabójstw koronowanych głów, wspaniałych małżeństw i dramatycznych rozwodów, międzynarodowych intryg i dezinformacji wojskowej, przemian klimatycznych i związanego z tym głodu, a nawet wraków statków morskich. Powoduje to, że badania nad wydarzeniami, ludami i miejscami sprzed trzech tysięcy lat są czymś więcej niż tylko czysto akademickim dyskursem1. We współczesnej zglobalizowanej ekonomii, w świecie, który pustoszony jest przez trzęsienia ziemi i tsunami (np. w Japonii) oraz "Arabską Wiosnę" - demokratyczne przewroty w Egipcie, Tunezji, Libii, Syrii i Jemenie - amerykańskie oraz europejskie finanse i inwestycje stanowią integralną część systemu, który obejmuje również wschodnią Azję oraz państwa wydobywające ropę naftową na Bliskim Wschodzie. Tak więc istnieje potencjalnie wiele elementów, które możemy odkryć, analizując szczątki podobnych, wzajemnie ze sobą powiązanych cywilizacji, które zniknęły ponad 3000 lat wcześniej.
Analiza "załamań" oraz porównywanie początków i upadków imperiów nie jest niczym nowym - badacze zajmują się tymi zagadnieniami co najmniej od XVIII wieku, kiedy Edward Gibbon napisał swoją monumentalną pracę ukazującą upadek Imperium Rzymskiego. Bardziej współczesnym przykładem tego typu pracy jest Collapse Jareda Diamonda2. Jednak obu autorów interesuje pytanie, w jaki sposób kresu dobiegło istnienie jednego imperium lub pojedynczej cywilizacji - Rzymian, Majów, Mongołów i innych. My natomiast staramy się przeanalizować globalny system wzajemnie powiązanych ze sobą cywilizacji, które, przynajmniej częściowo, były od siebie nawzajem zależne. W historii znaleźć można zaledwie kilka przykładów tego typu systemów - jeden z nich funkcjonował w późnej epoce brązu, a z kolejnym mamy do czynienia współcześnie. Są to dla nas dwa najbardziej oczywiste przykłady, a analogie - choć może lepszym określeniem byłoby tu "porównania" - które można pomiędzy nimi znaleźć, są czasami bardzo intrygujące.
Carol Bell, współczesna badaczka brytyjska zauważyła, że strategiczne znaczenie cyny w epoce późnego brązu ... zapewne nie różniło się zbytnio od tego, jakie współcześnie ma ropa naftowa3. W ówczesnym świecie cyna wydobywana była jedynie z kilku złóż w Badachszanie w Afganistanie, skąd musiała przebyć długą podróż do miast Mezopotamii (współczesny Irak) i północnej Syrii, po czym była dystrybuowana dalej na północ, południe lub zachód, a nawet transportowana morzem na obszar egejski. Bell stwierdza również, że dostęp do wystarczającej ilości cyny, aby móc wytwarzać ... różne rodzaje broni wykonywanej z brązu, musiał zaprzątać umysły Wielkiego Króla w Hattusie i faraona w Tebach w równym stopniu, jak współcześnie dostępność ropy naftowej dla amerykańskiego kierowcy samochodu absorbuje amerykańskiego prezydenta!4.
Susan Sherratt, archeolożka pracująca niegdyś w Ashmolean Museum w Oksfordzie, a obecnie na University of Sheffield, już dekadę temu dowodziła zasadności tego typu porównań. Jak twierdziła, istnieją naprawdę użyteczne analogie pomiędzy światem z roku 1200 i współczesnym, do których zaliczała rosnące rozdrobnienie polityczne, społeczne i ekonomiczne, a także rozwój bezpośredniej wymiany na niespotykanych dotąd poziomach społecznych i na bezprecedensowe odległości. Jej najważniejszym wnioskiem jest to, że sytuacja, która miała miejsce pod koniec epoki późnego brązu, w dużym stopniu przypominała dzisiejszy świat z coraz bardziej homogeniczną, chociaż niemożliwą do kontrolowania globalną ekonomią i kulturą, w której ... polityczny brak stabilności w jednym miejscu świata może mieć dramatyczny wpływ na ekonomię regionów oddalonych od niego o tysiące kilometrów5.
Historyk Fernand Braudel uważał, że historia epoki brązu może być łatwo opisywana w sposób bardzo dramatyczny - jest pełna inwazji, wojen, grabieży, katastrof politycznych i długotrwałych załamań gospodarczych, jest "pierwszym starciem pomiędzy ludami". Dowodził jednak, że historia ta może być spisana nie tylko jako opowieść pełna dramatów i przemocy, ale jako historia bardziej życzliwych kontaktów - handlowych, dyplomatycznych (nawet w tym okresie) i przede wszystkim kulturowych6. Sugestie Braudela należy wziąć sobie do serca, co też uczyniliśmy, pisząc naszą historię (czy też raczej "historie") późnej epoki brązu jako "sztukę w czterech aktach". Dzięki właściwej narracji oraz elementom retrospekcji dostarczającym właściwego kontekstu mamy możność ukazania najważniejszych aktorów, którzy zaistniawszy na scenie świata mogą następnie z niej zejść - od Tudhaliji z państwa Hetytów i Tuszratty z Mitanni, aż po Amenhotepa III z Egiptu i Aszur-uballita z Asyrii (słownik "dramatis personae" został umieszczony na końcu pracy dla tych, którzy chcą łatwiej dopasowywać do siebie imiona i powiązane z nimi daty).
Nasza historia będzie miała w sobie także dużo z opowieści detektywistycznej, w której znajdą się gwałtowne zwroty akcji, fałszywe tropy i ważne wskazówki. Można tu zacytować powiedzenie Herkulesa Poirot, legendarnego belgijskiego detektywa stworzonego przez Agatę Christie, która sama była przecież żoną archeologa7, że powinniśmy wykorzystywać nasze małe szare komórki. Pozwoli nam to pod koniec naszej historii połączyć ze sobą różne dowody, tak aby podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego stabilny system międzynarodowy, który kwitł przez stulecia, nagle upadł.
Aby naprawdę zrozumieć, co wydarzyło się w roku 1177 i dlaczego był to tak istotny moment w dziejach starożytnych, musimy naszą opowieść rozpocząć dużo wcześniej. Można to porównać do sytuacji, kiedy to, aby ostatecznie zrozumieć, jakie były początki współczesnego zglobalizowanego świata, mamy konieczność cofnąć się do XVIII wieku i zacząć opowieść od szczytowego momentu Oświecenia, rewolucji przemysłowej oraz utworzenia Stanów Zjednoczonych. Mimo że moim głównym celem jest ukazanie możliwych przyczyn upadku cywilizacji z epoki brązu, pokuszę się też jednak o podjęcie próby odpowiedzi na pytanie, co świat utracił w owym kluczowym dla niego momencie. Upadek imperiów i królestw drugiego tysiąclecia przed naszą erą niewątpliwie cofnął rozwój cywilizacyjny w tej części świata (w niektórych miejscach na całe stulecia) i z pewnością nieodwołalnie go zmienił. Skala katastrofy była niezwykła - niczego podobnego świat nie miał oglądać aż do momentu upadku Imperium Rzymskiego, co miało miejsce ponad 1500 lat później.
PROLOGUPADEK CYWILIZACJI: 1177 PRZED CHR.
Na scenę świata wkroczyli wojownicy i poruszali się po niej szybko, znacząc swój szlak śmiercią i zniszczeniem. Współcześni badacze określają ich zbiorową nazwą "Ludów Morza", chociaż Egipcjanie, którzy opisywali ich atak na swój kraj, nigdy ich tak nie nazywali. Zamiast tego określali ich jako odrębne grupy wojowników, które działały wspólnie - Peleset (Prst)1, Tjekel (Tkr, Czeker), Szekelesz (Śkrs, Szakalesz), Szardana (Śrdn), Danuna (D3-in-iw-n3) i Weszesz (Wss, Waszasz). Były to obco brzmiące nazwy, które nadano obco wyglądającym ludom2.
Poza tym, co mówią o nich źródła egipskie, nie wiemy na ich temat niemal nic. Nie wiemy nawet, skąd owe Ludy Morza miały się wywodzić - mogła to być dzisiejsza Sycylia albo Sardynia lub Italia, jak twierdzi jedna z wersji, lub też obszar Morza Egejskiego albo zachodnia Anatolia, czy nawet Cypr bądź wschodnia część basenu Morza Śródziemnego3. Żadne ze starożytnych miejsc nie zostało, jak dotąd, zidentyfikowane jako ich ojczyzna - nie jest nawet znane to, z którego wyruszyli. Postrzegamy ich najczęściej jako niestrudzonych wędrowców przemieszczających się z miejsca na miejsce i siejących zniszczenie w każdym kraju lub królestwie, które napotkali na swej drodze. Według egipskich tekstów, mieli założyć obozowisko na terenie dzisiejszej Syrii, skąd zeszli na równiny Kanaanu (który obejmował wówczas część współczesnej Syrii, Liban i Izrael), a następnie wtargnęli na należącą do Egiptu deltę Nilu.
Il. 1. Przedstawiciele Ludów Morza ukazani jako jeńcy w Medinet Habu (za Medinet Habu, t. 1, il. 44; dzięki uprzejmości Instytutu Orientalistyki University of Chicago)
Był rok 1177 i ósmy rok panowania faraona Ramzesa III4. Według samych starożytnych Egipcjan (co potwierdziły współczesne badania archeologiczne), część Ludów Morza miała przybyć lądem, a część przypłynąć morzem5. Przybysze nie nosili żadnych jednolitych strojów ani błyszczących pancerzy. Ówczesne wyobrażenia ukazują jedną z grup przybraną w rodzaj pióropuszy z piór, podczas gdy inni noszą okrągłe czapki przylegające do głowy, a jeszcze inni mają na niej hełmy z rogami albo po prostu maszerują z gołą głową. Niektórzy mają krótkie szpiczaste brody i ubrani są w krótkie spódniczki, a tors mają nagi lub osłonięty rodzajem tuniki; inni są w ogóle pozbawieni zarostu na twarzy i noszą dłuższe szaty. Obserwacje te dowodzą, że w skład Ludów Morza wchodziły różne grupy ludów wywodzących się z rozmaitych obszarów geograficznych i kręgów kulturowych. Uzbrojeni w ostre miecze z brązu, drewniane włócznie zakończone metalowym ostrzem oraz łuki i strzały, przybysze przemieszczali się na okrętach, wozach ciągnionych przez woły i rydwanach. Pomimo tego, że przyjąłem rok 1177 jako moment przełomowy, wiemy dzisiaj, że owi najeźdźcy przybywali w kolejnych falach na przestrzeni wielu lat. Czasami byli to sami wojownicy, a czasami towarzyszyły im rodziny.
Według inskrypcji Ramzesa III, żaden z krajów nie zdołał się oprzeć owej masie ludzkiej, gotowej na wszystko. Wszelki opór okazywał się daremny. Wielkie potęgi ówczesnego świata - Hetyci, Mykeńczycy, Kanaanejczycy, Cypryjczycy i inni - upadały jedna po drugiej. Niektórym spośród ocalałych udało się umknąć przed rzezią, inni wegetowali w ruinach swoich do niedawna wspaniałych miast, a jeszcze inni przyłączyli się do najeźdźców, zapominając najczęściej o swojej dotychczasowej pozycji społecznej, co jeszcze bardziej komplikowało skład etniczny Ludów Morza. Znajdowały się one w nieustannym ruchu i każda z tworzących je grup mogła mieć własną motywację, która skłoniła je do podjęcia takiego ryzyka. Niektórych mogła skusić wizja zdobycia łupów lub niewolników, innych do wędrówki mogła skłonić populacyjna presja, która zmusiła ich do opuszczenia rodzinnych stron gdzieś na zachodzie i szukania szczęścia na wschodzie.
Na murach świątyni grobowej Ramzesa w Medinet Habu, położonej w pobliżu Doliny Królów, podany jest krótki i zwięzły opis:
Obce kraje zawiązały spisek na swoich wyspach. Wszystkie kraje naraz zostały zniszczone i rozproszone w walce. Żaden kraj nie mógł się przed nimi obronić, Hatti, Kode, Karkemisz, Arzawa czy Alaszija, gdyż zostały od siebie odcięte [naraz]. W pewnym miejscu w Amurru [założyli] obóz. Wyludnili go i kraj ten jest, jak gdyby nigdy nie był zamieszkany. Zbliżali się do Egiptu, a płomień stąpał przed nimi. Do ich związku należeli Peleset, Tjekel, Szekelesz, Danuna i Weszesz, wszystkie zjednoczone. Kładli swoje ręce na krajach położonych na odległych obrzeżach ziemi, a ich serca były ufne i pewne6.
Wspomniane w tekście miejsca, które wpadły w ręce najeźdźców, są nam dobrze znane, gdyż w starożytności były to sławne państwa. Hatti było krajem Hetytów, którego centrum znajdowało się na płaskowyżu w środkowej Anatolii (nazwa, którą w starożytności określano tereny obecnej Turcji) w pobliżu dzisiejszej Ankary, a terytorium rozciągało się od wybrzeży Morza Egejskiego, na zachodzie, aż do obszarów północnej Syrii, na wschodzie. Kode było najprawdopodobniej położone w południowo-wschodniej części dzisiejszej Turcji (być może na ziemiach starożytnego państwa Kizzuwatna). Karkemisz jest doskonale znane archeologom, gdyż od niemal wieku jest miejscem intensywnych prac wykopaliskowych. Zapoczątkowali je jeszcze: sir Leonard Wooley, który zasłynął głównie dzięki pracom archeologicznym w "Ur Chaldejczyków" w Iraku, skąd wywodzić się miał biblijny Abraham, oraz T.E. Lawrence, który był wykształconym na Oksfordzie archeologiem, zanim dokonania z czasów pierwszej wojny światowej przekształciły go w hollywoodzkiego "Lawrence'a z Arabii". Arzawa była krajem znanym Hetytom i położonym w zachodniej Anatolii, tuż przy ich granicy. Alaszija to najprawdopodobniej starożytna nazwa wyspy Cypr, miejsca bogatego w złoża metali i słynącego ze swoich zasobów miedzi. Amurru położone było na wybrzeżu północnej Syrii. Na kartach niniejszej książki, w kolejnych rozdziałach, będziemy mieli jeszcze niejednokrotnie okazję odwiedzić te miejsca.
W czasie inwazji Ludy Morza tworzyło sześć oddzielnych plemion - pięć z nich zostało wspomnianych przez Ramzesa w Medinet Habu, a szóste, znane pod nazwą Szardana, pojawia się w innej ówczesnej inskrypcji. Są one dużo bardziej tajemnicze od krajów, które udało im się opanować. Nie pozostawiły żadnej własnej inskrypcji, co powoduje, że znane są niemal wyłącznie z tekstów egipskich7.
Większość z owych plemion jest równie trudna do zidentyfikowania w źródłach archeologicznych. Pomimo starań archeologów i filologów, którzy przez ostatnie ponad sto lat podejmowali liczne próby, najpierw prowadząc swego rodzaju "gry" lingwistyczne, a następnie, już bardziej współcześnie, badając ceramikę i inne pozostałości archeologiczne, ciągle nie wiemy niemal nic. Plemię Danuna na przykład było przez długi czas identyfikowane z Danajami Homera, którzy w epoce brązu mieli zamieszkiwać obszary Morza Egejskiego. O Szekelesz najczęściej wysuwano hipotezy, że pochodzi z Sycylii, a Szardana - z Sardynii. Opierało się to przede wszystkim na podobieństwie owych nazw oraz na fakcie, że według Ramzesa wywodzili się z obcych krajów, które zawiązały spisek na swoich wyspach, przy czym inskrypcja szczególnie w przypadku Szardana podkreśla fakt, że pochodzili oni z morza8.
Nie wszyscy badacze zaakceptowali jednak owe hipotezy i z czasem powstała cała szkoła, która starała się dowieść, że Szekelesz i Szardana nie pochodzą z zachodnich obszarów Morza Śródziemnego, ale raczej z jego wschodniej części. Dopiero bowiem po klęsce zadanej im przez Egipcjan mieli znaleźć schronienie na Sycylii i Sardynii, a te następnie przyjęły ich nazwy. Na rzecz takiej argumentacji przemawia niepodważalny fakt, że Szardana walczyli zarówno przeciwko Egiptowi, jak i po jego stronie na długo przed przybyciem Ludów Morza. Z kolei argumentem przeciwników tej hipotezy jest fakt, że, jak się dowiadujemy później od samego Ramzesa III, miał on osiedlić niedobitków agresorów w samym Egipcie9.
Ze wszystkich obcych grup, które działały wówczas na tym obszarze, dokładnie zidentyfikowano zaledwie jedną. Zostało bowiem powszechnie zaakceptowane, że pojawiający się wśród Ludów Morza Peleset to nikt inny jak Filistyni, których Biblia określa jako przybyszy z Krety10. Identyfikacja językowa była tak oczywista, że Jean-François Champollion, któremu jako pierwszemu Europejczykowi udało się odczytać egipskie hieroglify, sugerował tę możliwość jeszcze w 1836 r. Określony typ ceramiki, architektury i innych pozostałości materialnych zaczęto nazywać "filistyńskimi" już w roku 1899, kiedy archeolodzy biblijni rozpoczęli wykopaliska w Tall es-Safi, które uznano za biblijne Gat11.
Il. 2. Bitwa morska z Ludami Morza w Medinet Habu (za Medinet Habu, t. 1, il. 37; dzięki uprzejmości Oriental Institute University of Chicago)
Pomimo tego, że nie wiemy praktycznie nic na temat pochodzenia najeźdźców ani motywacji, którą się kierowali, to jednak możemy przyjrzeć się im samym - ich nazwy i twarze wyryte zostały na ścianach świątyni grobowej Ramzesa III w Medinet Habu. Owo starożytne miejsce jest bardzo obficie zdobione przedstawieniami figuralnymi, a także majestatycznymi rzędami napisów wykonanych pismem hieroglificznym. Wyposażenie najeźdźców - broń, szaty, okręty, wozy ciągnięte przez woły i załadowane dobytkiem - zostały ukazane w tak dokładny i plastyczny sposób, że współcześni badacze mają możliwość dokonywania analizy nawet pojedynczych postaci i konkretnych okrętów12. Niektóre ze scen mają charakter bardzo widowiskowy, np. jedna z nich ukazuje przybyszy i Egipcjan w chaotycznej bitwie morskiej - niektórzy unoszą się na wodzie twarzami w dół, wyraźnie martwi, podczas gdy inni nadal toczą okrutny bój z pokładów swoich łodzi.
Od lat dwudziestych XX wieku inskrypcje i sceny z Medinet Habu były studiowane i szczegółowo kopiowane przez egiptologów z Instytutu Orientalistyki (Oriental Institute) University of Chicago. Instytut ten był i ciągle pozostaje jednym z najważniejszych centrów studiów nad starożytnymi cywilizacjami Egiptu i Bliskiego Wschodu. James Henry Breasted założył go po powrocie z imponującej podróży po Bliskim Wschodzie, gdzie przebywał w latach 1919 i 1920, dzięki 50 000 dolarów podarowanych mu przez Johna D. Rockefellera Jr. Archeolodzy z OI (jak się go zazwyczaj określa od nazwy Oriental Institute - przyp. tłum.) prowadzili wykopaliska na całym Bliskim Wschodzie, od Iranu aż po Egipt.
Wiele napisano o samym Breastedzie i projektach, które OI rozpoczęło pod jego kierunkiem - należą do nich m.in. wykopaliska w Megiddo (biblijnym Armagedonie) na terenie Izraela, które trwały w latach 1925-193913. Do najważniejszych projektów należą badania epigraficzne przedsięwzięte w całym Egipcie, w trakcie których egiptolodzy skrupulatnie skopiowali teksty hieroglificzne oraz sceny pozostawione przez faraonów w ich świątyniach i pałacach. Była to niezwykle żmudna praca, która polegała na ręcznym przerysowywaniu hieroglifów wyrytych na kamiennych ścianach i posągach. Musiała trwać całymi godzinami, a kopiści zwykle zmuszeni byli korzystać z drabin lub rusztowań, które stawiano w pełnym słońcu i z których mieli dostęp do często już uszkodzonych znaków wyrytych na bramach, w świątyniach i na kolumnach. Wystarczy tu powiedzieć, że rezultaty ich pracy są nie do przecenienia, zwłaszcza że wiele z inskrypcji bardzo mocno ucierpiało na skutek erozji, zniszczeń dokonanych przez turystów lub innych uszkodzeń. Gdyby nie zostały przepisane, byłyby całkowicie niedostępne dla kolejnych pokoleń. Rezultaty prac w Medinet Habu przedstawiono w całej serii publikacji, z których pierwsza ukazała się w roku 1930, a kolejne tomy i ich uzupełnienia wydawane były w latach czterdziestych oraz pięćdziesiątych XX wieku.
Pomimo tego, że dysputy na ten temat toczą się dalej, większość ekspertów zgadza się, że bitwy - lądowa i morska - które ukazano na murach Medinet Habu, mogły mieć miejsce w tym samym czasie na terenie lub w pobliżu delty Nilu. Równie możliwe jest, że przedstawienia ukazują jedno starcie, które toczyło się jednocześnie na lądzie i morzu. Niektórzy z badaczy przypuszczają nawet, że ukazana jest tu scena zasadzki przygotowanej przez Egipcjan, w którą wpadły siły Ludów Morza14. Jednak jakiekolwiek byłyby jej okoliczności, wynik nie budzi większych wątpliwości, gdyż w Medinet Habu faraon egipski wyraźnie stwierdza:
W tych, którzy dotarli do mojej granicy, nie ma już nasienia, ich serce i duch zginęły na wieczność. Ci, zaś którzy przybyli wtenczas morzem, u ujścia rzeki napotkali jasny płomień, podczas gdy palisada włóczni otoczyła ich na brzegu. Zostali wciągnięci, otoczeni i powaleni na plaży oraz zabici, i złożeni w stosy, głowa przy głowie, noga przy nodze. Ich okręty i dobytek były takie, jakby wpadły do wody. Sprawiłem, że kraje zawróciły (na samo) wspomnienie Egiptu - kiedy bowiem wymawiają moje imię w swojej ziemi, te natychmiast zostają spalone15.
Więcej informacji Ramzes podaje w słynnym dokumencie znanym jako Papirus Harris, gdzie ponownie wymienia pokonanych wrogów:
Obaliłem tych, którzy najechali ich ze swoich krajów. Ściąłem Danuna, [którzy są] na swoich wyspach, z ludów Tjekel i Peleset uczyniłem popiół. Imię Szardana i Weszesz z morza starłem z powierzchni ziemi, wziąłem ich wszystkich do niewoli i przywiodłem jako jeńców do Egiptu, a byli jak ziarna piasku na plaży. Osiedliłem ich w miejscach obronnych noszących moje imię. Liczba ich wynosiła setki tysięcy. Nałożyłem na nich podatki, w szatach i zbożu dawanych każdego roku z magazynów i spichlerzy16.
Nie był to pierwszy raz, kiedy Egipcjanie walczyli przeciwko połączonym siłom Ludów Morza. Trzydzieści lat wcześniej, w 1207, w piątym roku panowania faraona Merneptaha, podobna koalicja owych tajemniczych ludów zaatakowała Egipt.
Merneptah jest chyba najlepiej znany pasjonatom historii starożytnego Bliskiego Wschodu jako ten faraon, który pierwszy użył nazwy "Izrael" w inskrypcji datowanej na ten sam rok (1207). Jest to najwcześniejsze pozabiblijne źródło, w którym pojawia się ten termin. W inskrypcji faraona ta nazwa - zapisana ze specjalnym znakiem świadczącym, że dotyczy ludu, a nie miejsca - występuje w krótkim opisie wyprawy wojennej w Kanaanie, gdzie miał także zamieszkiwać lud o mianie "Izrael"17. Wzmianka ta pojawia się jednak w kontekście dłuższego opisu dotyczącego dokonań Merneptaha w bitwach z Libijczykami, którzy zamieszkiwali obszary położone na zachód od samego Egiptu. Tego roku to właśnie Libijczycy i Ludy Morza w dużo większym stopniu niż Izraelici przykuli jego uwagę.
W tekście odnalezionym w Heliopolis (datowanym na rok 5, drugi miesiąc trzeciej pory roku (dziesiąty miesiąc)), nędzny wódz Libii dokonał inwazji wraz [z] Szekelesz i każdym innym obcym krajem, które przybyły wraz z nim, aby przekroczyć granice Egiptu18. Ten sam opis powtarza inna inskrypcja, znana jako "Kolumna Kairska"19.
W kolejnej, nieco dłuższej, odnalezionej w Karnaku (współczesny Luksor), znaleźć możemy znacznie więcej szczegółów na temat owej wcześniejszej fali Ludów Morza. Pojawiają się tu również ich nazwy:
[Początki zwycięstwa, które jego wysokość odniósł w kraju Libii] Ekwesz, Teresz, Lukka, Szardana, Szekelesz, Mieszkańcy Północy przybyli ze wszystkich krajów ... trzeciej porze roku, mówiąc: "Nędzny, upadły wódz Libii ... spadł na kraj Tehenu ze swoimi łucznikami - Szardana, Szekelesz, Ekwesz, Lukka, Teresz, zabierając ze sobą najlepszych wojowników i każdego zdolnego do noszenia broni ze swego kraju ...
Lista jeńców wyprowadzonych z kraju Libii i krajów, które przywiódł ze sobą...
Szerden, Szekelesz, Ekwesz z krajów morza, którzy nie posiadają napletków:
Szekelesz 222 ludzi,
co czyni 250 dłoni.
Teresz 742 ludzi,
co czyni 790 dłoni.
Szardana -------,
[co czyni] ------.
[Ek]wesz, którzy nie posiadają napletków, których dłonie zostały przyniesione, (gdyż)
nie posiadali [napletków]
Szekelesz i Teresz, którzy przybyli, jako wrogowie Libii ----
Kehek i Libijczycy, którzy wyprowadzeni zostali jako żywi jeńcy w liczbie 218 ludzi20.
Inskrypcja ta zawiera kilka istotnych dla nas informacji. Po pierwsze, pojawia się w niej pięć, a nie sześć nazw plemion, które miały należeć do pierwszej fali Ludów Morza: Szardana (lub Szerden), Szekelesz, Ekwesz (Ikws, Akauasz), Lukka i Teresz. Szardana i Szekelesz były uczestnikami zarówno tego najazdu, jak i inwazji z czasów Ramzesa III, ale kolejne trzy nazwy są całkowicie odmienne. Po drugie, Szardana, Szekelesz i Ekwesz są dokładnie opisane jako wywodzące się z krajów morza. Pozostałe ludy określone są natomiast ogólną nazwą mieszkańców Północy, którzy przybyli ze wszystkich krajów. Nazwa ta nie jest zbytnim zaskoczeniem, gdyż większość krajów, z którymi Egipt w okresie Nowego Państwa utrzymywał kontakty (za wyjątkiem Nubii i Libii), położona była na północy. Identyfikacja Szardana i Szekelesz jako krajów morza wydaje się wspierać hipotezę, która łączy te ludy z Sardynią i Sycylią.
Określenie Ekwesz jako ludu, który miał się wywodzić z krajów morza, spowodowało, że część badaczy uznała, że może tu chodzić o homeryckich Achajów - mieli to być więc Mykeńczycy, zamieszkujący w epoce brązu kontynentalną część Grecji. Ramzes III w swojej inskrypcji, która powstała dwie dekady później, mógł ich z kolei umieścić pod nazwą Danuna. Co do dwóch ostatnich plemion, badacze na ogół zgadzają się, że Lukka jest nazwą ludu wywodzącego się z obszaru dzisiejszej południowo-zachodniej Turcji - regionu, który później, w okresie klasycznym, znany był pod nazwą Licji. Pochodzenie Teresz pozostaje nieznane, ale można ich łączyć z Etruskami w Italii21.
Niewiele więcej możemy powiedzieć na temat samych inskrypcji i mamy jedynie ogólne pojęcie, gdzie odbyła się ta bitwa, czy też bitwy. Merneptah stwierdza jedynie, że zwycięstwo zostało odniesione w kraju Libii, który w innym miejscu utożsamia z krajem Tehenu. Faraon wyraźnie stwierdza, że zwyciężył, i wymienia liczbę wrogów, którzy zostali zabici oraz wzięci do niewoli - zarówno ludzi, jak i "dłoni". Powszechną praktyką w owym czasie było bowiem odcinanie dłoni zabitego nieprzyjaciela, którą przynoszono jako dowód odniesionego zwycięstwa, w zamian za co otrzymywano od władcy nagrodę. Makabryczne dowody tego typu praktyk znajdowano w Egipcie począwszy od okresu panowania Hyksosów, kilkaset lat przed panowaniem Merneptaha. Przykładem mogą tu być cztery zagłębienia w pałacu władców hyksoskich w Awaris (Hut-uret) w delcie Nilu, gdzie odkryto szczątki 16 prawych dłoni22. Jednak mimo wszystko nie wiemy, czy zabite zostały wszystkie Ludy Morza, czy też część z nich ocalała - chociaż bardziej prawdopodobne wydaje się to drugie przypuszczenie. Dowodzi tego fakt, że wiele ich grup powróciło ponownie 30 lat później, w czasie drugiej próby inwazji.
W roku 1177, podobnie jak w 1207, Egipcjanie odnieśli zwycięstwo. Ludy Morza nie pojawiły się już więcej w Egipcie. Ramzes dumnie szczyci się, że jego wrogowie zostali pokonani i zniszczeni we własnych krajach. Ich serca, jak pisze, zostały zabrane; ich dusze odleciały. Ich broń została rozrzucona w morzu23. Było to jednakże iście pyrrusowe zwycięstwo. Pomimo tego, że państwo Ramzesa III było jedyną znaczącą potęgą, której udało skutecznie stawić opór najazdowi Ludów Morza, Egipt okresu Nowego Państwa nie był już tym samym krajem, co wcześniej. Niewątpliwy wpływ na to miały problemy, które - jak zobaczymy poniżej - dotknęły wówczas cały basen Morza Śródziemnego. Kolejni faraonowie, którzy rządzili do końca drugiego tysiąclecia przed naszą erą, musieli zadowolić się władzą nad krajem o w dużym stopniu ograniczonej potędze i wpływach. Egipt stał się państwem drugorzędnym - zaledwie cieniem tego, czym był wcześniej. Stan ten utrzymywał się, aż do momentu objęcia władzy przez faraona imieniem Szeszonk, Libijczyka, który ok. 945 r. założył nową, XXII Dynastię - i którego zapewne można identyfikować z faraonem Sziszakiem znanym z Biblii hebrajskiej24. Egipt wówczas ponownie wzniósł się do pozycji, która przynajmniej sprawiała pozór znaczącej.
Poza Egiptem niemal wszystkie inne kraje i potęgi, które istniały w drugim tysiącleciu na obszarze egejskim i na Bliskim Wschodzie - i które przeżywały swój złoty wiek w okresie obecnie nazywanym przez nas późną epoką brązu - podupadły i zniknęły, albo natychmiast po najeździe Ludów Morza, albo w ciągu najbliższego stulecia. Pod koniec trwania tego procesu świat zaczął wyglądać tak, jakby z tego regionu usunięto wszelkie przejawy rozwoju cywilizacyjnego. Wiele z osiągnięć poprzednich stuleci - a może i wszystkie - zniknęło z wielkich połaci terytoriów ciągnących się od Grecji aż po Mezopotamię. Rozpoczął się nowy okres przejściowy - epoka, która trwała przynajmniej wiek, a na niektórych obszarach przeciągnęła się nawet do ponad 300 lat.
Nie ma większych wątpliwości, że w owych czasach, w ostatnich dniach istnienia wielkich królestw, dominowały strach i przemoc. Ich atmosferę oddaje list władcy Ugarit zapisany na glinianej tabliczce, adresowany do stojącego wyżej w hierarchii ówczesnych władców króla Cypru:
Mój ojcze, przybyły okręty wrogów. Podłożyli ogień pod moje miasta i uczynili wiele szkód w kraju. Czyż nie wie mój ojciec, że całe moje wojsko i [rydwany] stacjonują w Hatti i że moje okręty przebywają w kraju Lukka? Nie powróciły jeszcze i dlatego kraj jest w ruinie. Niech mój ojciec wie o tych sprawach. Siedem okrętów wrogów, które teraz przybyły, wyrządziło nam wiele szkód. Jeżeli więc zjawią się inne nieprzyjacielskie okręty, wyślij mi natychmiast informację, tak abym się o tym wiedział25.
Od dawna trwa dyskusja, czy owa tabliczka kiedykolwiek dotarła do jej adresata na Cyprze. Archeolodzy, którzy odnaleźli ową wiadomość, uważali, że nigdy nie została wysłana. Pierwsze raporty podawały nawet, że została odnaleziona w piecu, gdzie wraz z innymi 70 tabliczkami miała zostać wypalona - co miało zagwarantować, że w dobrym stanie przetrwa podróż na Cypr26. Jej odkrywcy, podobnie zresztą jak inni badacze, przyjęli hipotezę, że wspomniane w tekście nieprzyjacielskie okręty zawróciły i zajęły miasto, zanim udało się wysłać jakąkolwiek informację z prośbą o pomoc. Historię tę powtarzano w licznych książkach, na których wyrosło całe pokolenie studentów. Obecnie jednak udało się dowieść, że tabliczka wcale nie znajdowała się w piecu i, jak zobaczymy dalej, była prawdopodobnie kopią listu, który mimo wszystko udało się wysłać na Cypr.
Do niedawna istniała wyraźna tendencja do przypisywania wszelkich zniszczeń, jakie miały miejsce w tym okresie, działalności Ludów Morza27. Jednak niewątpliwym aktem arogancji byłoby zrzucać całą winę za kres epoki brązu na całym obszarze egejskim i we wschodnim basenie Morza Śródziemnego tylko i wyłącznie na ich barki. Najprawdopodobniej jest to duża przesada, czego dowodzi także fakt, że nie mamy innych dowodów niż teksty i inskrypcje egipskie, które koncentrują się przede wszystkim na aspektach militarnych. Czy Ludy Morza nadciągnęły na Bliski Wschód jako armia, która chociaż w minimalnym stopniu posiadała wewnętrzną organizację i strukturę (wówczas przypominałyby jedną z armii krzyżowców, które w średniowieczu usiłowały zająć Ziemię Świętą); czy też były to luźne i słabo zorganizowane grupy maruderów (jak późniejsi wikingowie); czy może były to grupy uchodźców, którzy, uciekając przed katastrofą, szukali nowej ojczyzny? Z tego, co wiemy, równie prawdziwe mogły być wszystkie te możliwości - ale równie dobrze żadna z nich może nie wchodzić w grę.
Współczesny badacz musi wziąć pod uwagę wielkie bogactwo informacji, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci trafiły w nasze ręce28. Obecnie nie mamy już takiej pewności, że wszystkie miejsca, które noszą ślady zniszczeń, zostały zrównane z ziemią przez Ludy Morza. Dzięki danym pochodzącym z wykopalisk archeologicznych możemy stwierdzić, że określone miejsce zostało zniszczone, ale nie zawsze udaje się odpowiedzieć, w jaki sposób to nastąpiło albo kto był tego sprawcą. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że miejsca te nie uległy zniszczeniu jednocześnie, lecz ich upadek był raczej rozciągnięty w czasie na wiele dziesięcioleci, a być może nawet trwał dłużej niż wiek.
Pomimo tego, że nie znamy przyczyny - czy też przyczyn - upadku świata epoki brązu w Grecji, Egipcie i na Bliskim Wschodzie, to wiele ówczesnych źródeł wyraźnie dowodzi, że przyczyną owego kryzysu nie były tylko i wyłącznie Ludy Morza. Obecnie wiele wskazuje, że w ówczesnym świecie upadających cywilizacji były one w takim samym stopniu agresorami, jak ofiarami29. Jedna z hipotez dowodzi, że zostały zmuszone do opuszczenia swoich ojczystych stron przez całą serię nieszczęść i powędrowały na wschód, gdzie po drodze starły się z królestwami oraz imperiami, które już od pewnego czasu chyliły się ku upadkowi. Możliwe jest przecież, że zaatakowały i ostatecznie rozgromiły napotkane po drodze królestwa właśnie dlatego, że dożywały one swoich ostatnich dni i były już mocno osłabione. W tej sytuacji Ludy Morza mogą być uważane po prostu za "wykorzystujących sposobność", jak nazwał je jeden z badaczy, a ich osadnictwo we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego mogło przebiegać w dużo bardziej pokojowy sposób, niż dotąd przypuszczano. Poniżej rozważymy te możliwości w sposób bardziej szczegółowy.
Niemniej jednak przez całe dziesięciolecia Ludy były swego rodzaju kozłem ofiarnym obarczonym odpowiedzialnością za całą sytuację, która tak naprawdę mogła być dużo bardziej skomplikowana i niezależna od ich planów. Teraz natomiast całkowicie się to zmieniło i wielu badaczy uważa, że "historia" katastrofalnego najazdu Ludów Morza i/lub ich migracji została stworzona przez samych naukowców, takich jak Gaston Maspero, słynny egiptolog francuski, i to już w latach 60-tych i 70-tych XIX wieku, a do roku 1901 zdążyła już mocno okrzepnąć. Ich teoria w całości opierała się jednak na informacjach pochodzących z inskrypcji i powstała na długo przed tym, zanim zniszczone miejsca zostały poddane badaniom archeologicznym. Niemniej nawet ci uczeni, którzy podzielali opinie Maspero, nie mogli dojść do porozumienia co do kierunku, w którym ostatecznie podążyły Ludy Morza - część doszła nawet do wniosku, że po pokonaniu ich przez Egipcjan powędrowały na zachód basenu Morza Śródziemnego, nie zaś - że tam rozpoczęły swą wędrówkę30.
W naszej obecnej opinii, jak zobaczymy poniżej, plemiona te rzeczywiście mogły być odpowiedzialne za część zniszczeń, które miały miejsce pod koniec późnej epoki brązu. Jednak ich bardziej prawdopodobną przyczyną jest równoczesne oddziaływanie czynników "ludzkich" oraz naturalnych - do których zaliczyć możemy zmiany klimatyczne, susze, trzęsienia ziemi, bunty wewnętrzne oraz "upadek systemu"; była to "iście piekielna mieszanka", która położyła kres tej epoce. Aby jednak zrozumieć niezwykłość wydarzeń, które miały miejsce około roku 1177, musimy naszą opowieść rozpocząć trzy wieki wcześniej.
TABELA 1. KRÓLOWIE EGIPSCY I PAŃSTW BLISKIEGO WSCHODU Z PÓŹNEJ EPOKI BRĄZU, KTÓRZY ZOSTALI WYMIENIENI W TEKŚCIE (UPORZĄDKOWANI WEDŁUG KRAJU/KRÓLESTWA I CHRONOLOGICZNIE)
Wiek
Egipt
Państwo Hetytów
Asyria
Babilonia
Mitanni
Ugarit
Inne
XVIII
Zimri-Lim (Mari)
XVII
Hattusilis
Mursilis I
XVI
Sekenere
Khan (Hyksosi)
Komose
Apopis (Hyksosi)
Ahmose I
Totmes I
Totmes II
XV
Hatszepsut
Tudhalija I/II
Szausztatar
Kukkuli (Assuwa)
Totmes III
XIV
Amenhotep III
Suppiluliuma I
Adad-Nirari I
Kurigulzu I
Szuttarna II
Ammistamru I
Tarkhundaradu (Arzawa)
Echnaton
Mursilis II
Aszur-uballit
Kadaszman-Enlil
Tuszratta
Nikmaddu II
Tutanchamon
Burna-Buriasz II
Szattiwaza
Nikmepa
Aj
Kurigulzu II
XIII
Ramzes II
Mursilis II
Tukulti- Ninurta I
Kasztiliaszu
Nikmepa
Szauszgamuwa (Amurru)
Merneptah
Muwatallis II
Ammistamru II
Hattusilis III
Nikmaddu III
Tudhalija
Ammurapi
Suppiluliuma II
XII
Ramzes III
Suppiluliuma II
Ammurapi
Szutruk-Nahhunte (Elam)
TABELA 2. OBECNE NAZWY MIEJSC I OBSZARÓW ORAZ ICH PRAWDOPODOBNE NAZWY Z EPOKI PÓŹNEGO BRĄZU
Obszar
Nazwa starożytna 1
Nazwa starożytna 2
Nazwa starożytna 3
Cypr
Alaszija
Grecja kontynentalna
Tanaja
Ahhijawa
Hijawa
Kreta
Keftiu
Kaftor (Kaptaru)
Troja/ Troada
Assuwa (?)
Isy (?)
Wilusa
Kanaan
Pa-ka-na-na
Retenu
Egipt
Misraim