Narodziny potęgi. Polska w czasach rządów Bolesława Chrobrego
Spadkobierca Mieszka I
25 maja 992 roku zmarł książę Mieszko I wywodzący się z wojowniczego rodu Piastów. Rządził on Polską przez ponad
trzy dekady. Nie bez kozery wielu historyków uważa go za twórcę państwa
polskiego. To właśnie dzięki niemu Polska na stałe zawitała na
polityczną mapę Europy. Jakby na to nie patrzeć, było to nie lada
osiągnięcie tego władcy, gdyż niemało tworów państwowych, które powstały
we wczesnym średniowieczu, nie ostało się, ginąc bezpowrotnie pod
naporem potężniejszych sąsiadów. Z państwem polskim miało być
inaczej1.
Mieszko I był zręcznym politykiem i utalentowanym wodzem. Dowiódł tego
wielokrotnie, wygrywając wiele konfliktów zbrojnych. W efekcie zapanował
nad Wielkopolską, Kujawami, Mazowszem, Pomorzem, Śląskiem i Małopolską.
We wczesnej historiografii sądzono, iż władza polskiego księcia
rozciągała się także nad Morawami i częścią Połabszczyzny, jednak
późniejsza krytyka naukowa dowiodła, że tak nie było. Na zdobytym
terytorium Mieszko I rozpoczął budowę sieci grodów, mającą integrować
jego państwo. Dzieło to z powodzeniem kontynuował jego najstarszy syn
Bolesław, zwany później "Chrobrym"2.
Bolesław Chrobry urodził się najpóźniej w 967 roku. Jego matką była
czeska księżniczka Dobrawa (Dąbrówka). Chłopiec otrzymał imię po dziadku
(Bolesławie I Srogim) ze strony matki. O pierwszych latach życia
spadkobiercy Mieszka I nie wiadomo praktycznie nic. W 973 roku trafił on
na dwór cesarza Ottona I jako rękojmia zawartego nieco wcześniej pokoju
polsko-niemieckiego, wieńczącego konflikt Mieszka I z margrabią łużyckim
Hodonem (bitwa pod Cedynią - 24 czerwca 972 roku)3.
Pobytu Bolesława w Rzeszy nie należy sobie wyobrażać jako ciężkiej
niewoli. Był to okres, w którym młody książę nabył nowe umiejętności -
nawiązał kontakty z panami niemieckimi, z którymi porozumiewał się w ich
ojczystym języku, a także poznał arkana wielkiej polityki, co
zaprocentowało w przyszłości4.
Nie sposób ocenić, jak długo Bolesław Chrobry przebywał w cesarskiej
niewoli. Jeśli kilka lat, za czym optowali niektórzy historycy, to po
powrocie w rodzinne strony musiał zmierzyć się z nową sytuacją. W 977
roku zmarła bowiem jego matka, zaś po jej śmierci Mieszko I ożenił się z Odą, córką margrabiego Marchii Północnej Dytryka. Saska arystokratka
urodziła Piastowi aż trzech synów (Mieszka, Świętopełka i Lamberta), w których Bolesław mógł upatrywać potencjalnych kontrkandydatów do
tronu5.
Na razie jednak nie doszło do bratobójczego konfliktu. Być może
charyzmatyczna postać Mieszka I gwarantowała zachowanie pokoju w łonie
ekspresowo rozrastającej się dynastii piastowskiej. W rzeczywistości
Bolesław nie miał żadnego powodu do wystąpienia przeciwko ojcu, który
ok. 984 roku ożenił go z nieznaną z imienia córką margrabiego Miśni
Rygdaga. Z niewiadomych powodów Bolesław odprawił jednak małżonkę do
domu (co zapewne skonsultował z ojcem), po czym ożenił się z jakąś
Węgierką. Niestety, i to małżeństwo nie przetrwało próby czasu i zostało
rychło zerwane przez Piastowica. Jego kolejną żoną została (ok. 989
roku) córka słowiańskiego księcia Dobromira o imieniu Emnilda. Nowa
wybranka musiała mieć chyba w sobie coś wyjątkowego, bowiem związek
przetrwał w sumie ponad 25 lat, aż do jej śmierci (1017)6.
Bolesław i Emnilda przypuszczalnie zamieszkali w Krakowie. To właśnie
tutaj historycy lokalizują dzielnicę Chrobrego, wyznaczoną mu przez
ojca. Pośrednio wnioskuje się o tym na podstawie osławionego dokumentu
Dagome iudex, oddającego państwo piastowskie w opiekę Stolicy
Apostolskiej. Wystawcami tego aktu byli Mieszko I, Oda i ich dwaj
synowie. W dokumencie nie wymieniono imienia Bolesława, a ten brak
tłumaczono na różne sposoby. Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest
takie, że Bolesław od jakiegoś czasu przebywał z nadania Mieszka w Krakowie, skąd rządził całą Małopolską, która nie została ujęta, w przeciwieństwie do innych ziem polskich, w tekście dokumentu Dagome
iudex7.
Dagome iudex - streszczenie z końca XI wieku dokumentu wystawionego
prawdopodobnie około 991 roku, w którym Mieszko I oddał swoje państwo
(opisując zarazem jego zasięg) w opiekę papieżowi
Po śmierci Mieszka I Bolesław Chrobry przeniósł się do Wielkopolski,
osiadając tutaj na stałe. Nie spodobało się to jego macosze Odzie, z którą popadł w poważny konflikt. Nie wiadomo, czy pasierb próbował w jakiś sposób porozumieć się z wdową, która po śmierci męża stała się
jedną z najpotężniejszych kobiet w państwie Piastów - wokół niej
zgromadziło się wielu panów świeckich i duchownych. A wszystko dlatego,
że jej synowie jeszcze przed śmiercią ojca dostali jako uposażenie
oddzielne dzielnice. Nie było to jednak po myśli Bolesława, dążącego do
jedynowładztwa. Rozpoczynając zmagania z Odą i jej obozem, Chrobry wiele
ryzykował - w razie niekorzystnego rozwoju sytuacji musiałby raz na
zawsze wyrzec się swoich marzeń. Przebieg wydarzeń z 992 roku zakończył
się jednak pomyślnie dla energicznego i przedsiębiorczego księcia, który
zmusił Odę i przyrodnich braci do opuszczenia Polski. Jeden z niemieckich kronikarzy przy tej okazji napisał, iż Bolesław z "lisią
chytrością" zjednoczył cały kraj8.
Jakby na to nie patrzeć, unifikacyjna działalność Bolesława Chrobrego
była niezwykle korzystna dla Polski. Państwo uniknęło wojen domowych z prawdziwego zdarzenia, które co jakiś czas wstrząsały posadami Rzeszy.
Ewentualny konflikt wewnętrzny stwarzał też doskonałą sposobność do
wplątania się obcych państw w rozgrywki polityczne między
skonfliktowanymi stronami. Przede wszystkim dawni wrogowie Mieszka I mogliby podnieść głowy i dążyć do powetowania wszystkich szkód, jakich
od niego doznali. Szybkie opanowanie sytuacji przez Chrobrego pozwoliło
jednak jego krajowi uniknąć najgorszego ze scenariuszy.
Eliminując rodzinę z sukcesji, Bolesław Chrobry wykazał się względną
łagodnością. Mógł przecież sięgnąć po bardziej brutalne środki, włącznie
ze skrytobójstwem. Do takich metod uciekali się niektórzy władcy
europejscy tych czasów, dla których nie istniały żadne granice. Swoją
surowość Chrobry okazał natomiast zausznikom Ody, których kazał oślepić.
Przeprowadzona przez niego akcja pacyfikacyjna musiała być nad wyraz
skuteczna, bowiem podczas jego długoletnich rządów opozycja już nigdy
więcej nie podniosła głowy.
Pamiętny rok 1000
Zaraz po wypędzeniu z kraju Ody i przyrodnich braci Bolesław Chrobry
wsparł zbrojnie cesarza Ottona III, próbującego przywrócić swoje
zwierzchnictwo nad niedawno utraconym grodem słowiańskim Brenna
(Brandenburg). Mimo pomocy Piasta, wojska niemieckie nie zdołały
opanować zaatakowanego ośrodka. Polski książę nie wziął udziału w tych
walkach, bowiem groziła mu, według jednego ze źródeł niemieckich, wojna
z Rusią9. W konsekwencji piastowski władca wolał pozostać w domu
i bronić wschodnich rubieży swego państwa. Można przypuszczać, iż na
zachód wysłał jedynie część swych wojsk, pozostałe zaś przeznaczył do
ewentualnych zmagań z Rusinami. Na jego szczęście do żadnych
poważniejszych działań na froncie wschodnim nie doszło, a przynajmniej
milczą o tym ówczesne przekazy pisane.
Trzy lata później (995) piastowskie wojska ponownie wyruszyły wraz z niemiecką armią na Połabie. Na miejscu poczynaniami tych pierwszych
kierował Bolesław Chrobry, któremu tym razem nie zagrażało już żadne
niebezpieczeństwo z zewnątrz. Wyprawa z 995 roku także nie przyniosła
jednak rozstrzygnięcia. Podczas kampanii Bolesław poznał za to osobiście
Ottona III. Przypuszczalnie było to pierwsze spotkanie obu tych władców
- wcześniej, z powodu problemów, z którymi borykali się w swoich
państwach, kontaktowali się zapewne jedynie przez poselstwa. Jest więcej
niż pewne, że w 995 roku miały miejsce zakulisowe rozmowy między Ottonem
a Bolesławem. Późniejszy rozwój wydarzeń wskazuje, iż władcy przypadli
sobie wówczas do gustu, co następnie zaowocowało trwałą przyjaźnią, o czym świadczy chociażby przybycie cesarza do Gniezna w 1000 roku.
Zanim jednak Otton III wybrał się na wschód, miało miejsce ważne
wydarzenie - zginął jego serdeczny przyjaciel Wojciech Sławnikowic,
wyniesiony na ołtarze w 999 roku. Dwa lata wcześniej (997) Wojciech udał
się z misją do pogańskich Prusów. W pierwszym etapie podróży
misjonarzowi towarzyszyło 30 wojów Bolesława Chrobrego, któremu nie były
obojętne rezultaty całej misji. Ostatecznie Sławnikowic został
zamordowany przez Prusów. Następca Mieszka I bardzo szybko dowiedział
się o tym i wykupił ciało męczennika, które następnie złożył w Gnieźnie.
Dzięki temu w przyszłości Piast mógł się starać o utworzenie metropolii
kościelnej, której Polska jeszcze wtedy nie miała10.
W marcu 1000 roku do grobu Wojciecha przybył cesarz Otton III. Po raz
pierwszy w stosunkach polsko-niemieckich władca Rzeszy przyjeżdżał
oficjalnie do Polski - wcześniej bowiem to władcy piastowscy gościli u cesarzy, zaś spotkania te miały rozmaity charakter i odbywały się w różnych okolicznościach, nie zawsze korzystnych dla państwa polskiego.
Tym razem miało być jednak inaczej, co skrzętnie zarejestrowały przekazy
z epoki.
Cesarz Otton III na tronie w otoczeniu duchownych i rycerzy. Miniatura z cesarskiego ewangeliarza wykonanego około 1000 roku
Najwięcej na temat przebiegu trwającego kilka dni zjazdu gnieźnieńskiego
napisali dwaj kronikarze: biskup merseburski Thietmar (975-1018) oraz
bezimienny mnich Anonim zwany Gallem, piszący na dworze Bolesława III
Krzywoustego (1102-1138). Według pierwszego z wymienionych autorów, gdy
Otton III "ujrzał z daleka upragniony gród, zbliżył się doń boso ze
słowami modlitwy na ustach. Tamtejszy biskup Unger przyjął go z wielkim
szacunkiem i wprowadził do kościoła, gdzie cesarz, zalany łzami, prosił
świętego męczennika o wstawiennictwo, by mógł dostąpić łaski
Chrystusowej. Następnie utworzył zaraz arcybiskupstwo, zgodnie z prawem,
jak przypuszczam, lecz bez zgody wymienionego tylko co biskupa [Ungera
- przyp. M.S.], którego diecezja obejmowała cały ten kraj.
Arcybiskupstwo to powierzył bratu wspomnianego męczennika Radzimowi i podporządkował mu, z wyjątkiem biskupa poznańskiego Ungera,
następujących biskupów: kołobrzeskiego Reinberna, krakowskiego Poppona i wrocławskiego Jana. Również ufundował tam ołtarz i złożył na nim
uroczyście święte relikwie. Po załatwieniu tych wszystkich ważnych spraw
cesarz otrzymał od księcia Bolesława wspaniałe dary i wśród nich, co
największą sprawiło mu przyjemność, trzystu opancerzonych żołnierzy.
Kiedy odjeżdżał, Bolesław odprowadził go z doborowym pocztem aż do
Magdeburga, gdzie obchodzili uroczyście niedzielę palmową"11.
Nieco inaczej spotkanie Bolesława z Ottonem zrelacjonował najstarszy
polski kronikarz. Według niego cesarz "przybył do grobu św. Wojciecha
dla modlitwy i pojednania, a zarazem w celu poznania sławnego Bolesława,
jak o tym można dokładniej wyczytać w księdze o męczeństwie tego
świętego. Bolesław przyjął go tak zaszczytnie i okazale, jak wypadało
przyjąć króla, cesarza rzymskiego i dostojnego gościa. Albowiem na
przybycie cesarza przygotował przedziwne wprost cuda; najpierw hufce
przeróżne rycerstwa, następnie dostojników rozstawił jak chóry na
obszernej równinie, a poszczególne, z osobna stojące, hufce wyróżniała
odmienna barwa strojów. A nie była to tania pstrokacizna byle jakich
ozdób, lecz najkosztowniejsze rzeczy, jakie można znaleźć gdziekolwiek
na świecie. Bo za czasów Bolesława każdy rycerz i każda niewiasta
dworska zamiast sukien lnianych lub wełnianych używali płaszczy z kosztownych tkanin, a skór, nawet bardzo cennych, choćby były nowe, nie
noszono na jego dworze bez podszycia kosztowną tkaniną i bez złotych
frędzli. Złoto bowiem za jego czasów było tak pospolite u wszystkich jak
dziś srebro, srebro zaś było tanie jak słoma. Zważywszy jego chwałę,
potęgę i bogactwo, cesarz rzymski zawołał w podziwie: "Na koronę mego
cesarstwa! To, co widzę, większe jest, niż wieść głosiła!". I za radą
swych magnatów dodał wobec wszystkich: "Nie godzi się takiego i tak
wielkiego męża, jakby jednego spośród dostojników, księciem nazywać lub
hrabią, lecz wypada chlubnie wynieść go na tron królewski i uwieńczyć
koroną". A zdjąwszy z głowy swej diadem cesarski, włożył go na głowę
Bolesława na zadatek przymierza i przyjaźni, i za chorągiew tryumfalną
dał mu w darze gwóźdź z krzyża Pańskiego wraz z włócznią św. Maurycego,
w zamian za co Bolesław ofiarował mu ramię św. Wojciecha. I tak wielką
owego dnia złączyli się miłością, że cesarz mianował go bratem i współpracownikiem cesarstwa i nazwał go przyjacielem i sprzymierzeńcem
narodu rzymskiego. Ponadto zaś przekazał na jego oraz jego następców
wszelką władzę, jaka w zakresie udzielania godności kościelnych
przysługiwała cesarstwu w królestwie polskim czy też w innych podbitych
już przez niego krajach barbarzyńców oraz w tych, które podbije w przyszłości. Postanowienia tego układu zatwierdził następnie papież
Sylwester przywilejem św. Rzymskiego Kościoła"12.
Zjazd gnieźnieński stanowił niesamowite wyróżnienie dla Polski Bolesława
Chrobrego. Erygowano wówczas arcybiskupstwo niezależne od Kościoła
niemieckiego. Warto pamiętać w tym kontekście o tym, iż na powołanie
osobnej metropolii Przemyślidzi, posiadający znacznie dłuższe tradycje
chrześcijańskie od Polaków, musieli poczekać aż do XIV wieku. Bolesław
Chrobry w Gnieźnie uzyskał też prawo udzielania inwestytury na wszystkie
biskupstwa polskie (z siedzibami w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu).
Odtąd polskiemu władcy przysługiwały te same prerogatywy, co cesarzowi
na terenie państwa niemieckiego. Otton III włożył również na głowę
polskiego księcia koronę, co stanowiło uznanie niezawisłości Chrobrego.
Niektórzy historycy sądzili nawet, iż w 1000 roku Piast został
koronowany na króla. Trudno wyrokować o prawdziwości tego
przypuszczenia, tym bardziej że, według niektórych źródeł, polski książę
po zjeździe gnieźnieńskim podjął starania o tytuł królewski i oficjalną
koronację. Według ówczesnych pojęć prawnych wymagało to uzyskania zgody
od papieża. Ostatecznie usiłowania Piasta spełzły na niczym, zaś
przeznaczoną dla Polski koronę otrzymał władca Węgier Stefan z dynastii
Arpadów13.
Zjazd gnieźnieński był jednym z najistotniejszych wydarzeń
najwcześniejszej historii państwa piastowskiego (głównie z powodu
utworzenia odrębnego arcybiskupstwa, stanowiącego poważne spoiwo w umacnianiu jedności Polski). Przez najbliższe dziesięciolecia nie doszło
już do tego typu spotkania, zaś polscy władcy spotykali się z monarchami
Rzeszy jedynie podczas rokowań kończących poszczególne etapy trwających
między nimi konfliktów militarnych. Bolesław Chrobry, dzięki prowadzonej
w 1000 roku polityce, na trwałe wpisał się w system polityczny ówczesnej
łacińskiej Europy. Doskonale rozumiał, w jakich warunkach przyszło mu
działać, i w pełni wykorzystał nadarzającą się sposob-ność do znacznego
zwiększenia roli ówczesnej Polski w tej części kontynentu. Po
uporządkowaniu spraw wewnętrznych Bolesław mógł poświęcić więcej uwagi
polityce zagranicznej i wyprawom wojennym.
Początek podbojów
Przyjazne stosunki Bolesława Chrobrego z cesarstwem w zasadzie skończyły
się wraz ze śmiercią Ottona III w drugiej połowie stycznia 1002 roku.
Nagły zgon cesarza (być może został otruty, ale nie ma na to
jednoznacznych dowodów źródłowych), który nie pozostawił po sobie
potomka, wywołał kryzys sukcesyjny w państwie niemieckim. Do rywalizacji
o koronę stanęło kilku pretendentów (książę bawarski Henryk, książę
szwabski Herman oraz margrabia miśnieński Ekkehard). Ostatecznie po
władzę sięgnął kuzyn zmarłego cesarza, Henryk II14. Chrobry
postanowił wykorzystać zamieszanie w Rzeszy i zajął Milsko, Łużyce i Miśnię. W sierpniu 1002 roku przybył na zwołany przez Henryka II zjazd
panów saskich w Merseburgu i osiągnął kompromis. Niemiecki władca
pozwolił mu zatrzymać Milsko i Łużyce, natomiast Miśnię pozostawił pod
swoją kontrolą, osadzając w niej przychylnego Polsce grafa Guncelina.
Efekt rozmów w Merseburgu zaprzepaścił jednak incydent, jaki miał
miejsce tuż po opuszczeniu przez Bolesława Chrobrego rezydencji
królewskiej. Według saskiego kronikarza Thietmara piastowski książę padł
wtedy ofiarą nieudanego zamachu. Przed śmiercią uratował Bolesława
margrabia Marchii Północnej Henryk ze Schweinfurtu. Wielu historyków
domyślało się, że inspiratorem zamachu na Piasta był Henryk II.
Podobnego zdania był z pewnością także sam poszkodowany, albowiem w drodze powrotnej do Polski spalił jeden z pogranicznych grodów i uprowadził stamtąd wielu jeńców15.
Król niemiecki Henryk II (w środku). Miniatura z Sakramentariusza
władcy
Od tego momentu stosunki polsko-niemieckie stały się bardzo napięte. Na
razie nie wybuchła jednak otwarta wojna, gdyż Bolesław i Henryk byli
zajęci innymi ważnymi sprawami. Ten pierwszy wmieszał się w spory
dynastyczne w państwie czeskim. Początkowo popierał Bolesława III
Rudego, syna zmarłego w 999 roku księcia Bolesława Pobożnego. Następnie,
gdy rządy Rudego wywołały powszechne niezadowolenie wśród ludu, Piast
osadził na tronie praskim Władywoja, pochodzącego z bocznej linii
Przemyślidów. Ten nie rządził jednak długo, gdyż zmarł już na początku
1003 roku. Chrobry ponownie postanowił interweniować w sprawy
południowego sąsiada, wprowadzając do Pragi swego imiennika, Bolesława
III Rudego, który po ucieczce z Czech schronił się w Wielkopolsce.
Przemyślida natychmiast po przechwyceniu władzy przystąpił do
rozprawienia się z dawną opozycją. Historia się powtórzyła, gdyż
przeciwnicy Rudego zwrócili się z prośbą o interwencję do Chrobrego. Ten
tylko na to czekał i najpóźniej w marcu 1003 roku osobiście objął rządy
w Czechach, co było zgodne z jego skrywanym głęboko w sercu
planem16.
Relacjonujący przebieg praskiej elekcji biskup merseburski Thietmar nie
mógł się pogodzić z wyborem panów czeskich. Ale Bolesław Chrobry nie
zważał na to. Dla niego zdecydowanie ważniejsza była realizacja tego, co
wcześniej zaplanował - chciał bowiem udowodnić, iż zasługuje na miano
sprytnego i wyrachowanego gracza, reagującego na bieżący rozwój
wydarzeń.
Zawładnięcie krajem nad Wełtawą umożliwiało Bolesławowi Chrobremu lepsze
przygotowanie się do nieuniknionego już wtedy konfliktu z Niemcami
poprzez stworzenie dogodnego zaplecza do działań przeciwko Henrykowi II.
Jeszcze w tym samym 1003 roku piastowski książę opanował dodatkowo
Morawy. Nie wiadomo, jak to się stało, ale jest to fakt stosunkowo pewny
(potwierdzają go wykopaliska archeologiczne, stwierdzające istnienie
charakterystycznych dla budownictwa polskiego elementów konstrukcyjnych
w grodziskach morawskich). Mniej więcej w tym samym czasie następca
Mieszka I wszedł również w posiadanie Słowacji. Niewykluczone, iż obszar
ten podbijano stopniowo od zachodu, od strony Czech i Moraw17.
Ekspansja terytorialna z 1003 roku sprawiła, iż państwo polskie znacznie
się powiększyło. Bolesław Chrobry osiągnął więcej niż którykolwiek z jego przodków. Dokonał tego dzięki zdolnościom politycznym oraz
wytrwałości i konsekwencji w działaniu. Dzięki temu wszystkiemu Polska
stała się istną potęgą, z którą należało się liczyć w regionie. Okresowo
- na ponad rok - stolicą państwa polskiego (w średniowiecznym rozumieniu
tego słowa) stała się Praga.
Henryk II w natarciu
Henryk II z uwagą śledził rozwój sytuacji w Czechach. Państwo to od
jakiegoś już czasu podlegało zwierzchnictwu królów niemieckich, mających
istotny wpływ na to, kto zasiądzie na tronie praskim. Istniała nawet
szansa zalegalizowania panowania Bolesława Chrobrego nad Wełtawą,
ponieważ jednak piastowski książę odmówił złożenia Niemcom hołdu ze
świeżo zdobytego obszaru, nic z tego nie wyszło18. Wojna
polsko-niemiecka stała się zatem faktem.
Obie strony zaczęły na gwałt szukać sprzymierzeńców. Władca Rzeszy
nieoczekiwanie znalazł ich w arcypogańskich Lucicach, do tej pory
najzacieklejszych z jego wrogów. Oficjalne porozumienie
lucicko-niemieckie zawarto jeszcze pod koniec marca 1003 roku, a więc
niedługo po usadowieniu się Piastów na południe od Karpat. W momencie
potwierdzenia tego sojuszu Ludolfing kompletnie zbagatelizował opinię
duchowieństwa niemieckiego, przeciwnego układaniu się z poganami, oraz
niektórych feudałów, głównie Sasów, którzy stracili możliwość ekspansji
na ziemie lucickie. Tak naprawdę dla Henryka II liczyły się wówczas
jedynie względy czysto polityczne. Działał bowiem w myśl zasady "cel
uświęca środki"19.
Bolesław Chrobry według Jana Matejki z Pocztu królów i książąt
polskich
Bolesław Chrobry nie zamierzał pozostać obojętny wobec poczynań
adwersarza. Miał jednak zdecydowanie mniejsze pole manewru. O pomocy
któregoś z państw z regionu, obawiających uwikłania się w niepotrzebną
wojnę z Niemcami, mógł w zasadzie zapomnieć. W efekcie ograniczył się do
podkopania pozycji Henryka II na terenie Niemiec, porozumiewając się z jego wrogami. W świetle źródeł odniósł na tym polu sporo sukcesów.
Wprawdzie Ludolfing próbował temu przeciwdziałać, jednak bez
spodziewanych efektów20.
Na początku maja 1003 roku wybuchł bunt przeciwko Henrykowi II. Na jego
czele stanął margrabia Henryk ze Schweinfurtu. Nie mógł on już więcej
znieść obłudy władcy, który jeszcze w czasach zmagań o koronę niemiecką
po śmierci Ottona III obiecał mu Bawarię w zamian za poparcie, jednak po
opanowaniu sytuacji nie wywiązał się ze swych obietnic, czym bardzo
uraził margrabiego. Powstanie Schweinfurtczyka wyglądało poważnie, w szeregach powstańców znalazł się nawet rodzony brat Henryka II Brunon.
Również Bolesław Chrobry poparł malkontentów, wysyłając im liczny
oddział wojskowy. Ta pomoc nie poprawiła jednak ogólnego położenia
margrabiego, który po kilku miesiącach zawziętego oporu musiał uznać
wyższość wojsk królewskich, które po kolei zajmowały poszczególne punkty
oporu przeciwnika21.
Bolesław Chrobry, widząc zbliżającą się klęskę Henryka ze Schweinfurtu,
postanowił jeszcze raz wesprzeć rebelię, przeprowadzając akcję
dywersyjną na Połabiu. W drugiej połowie sierpnia na czele swych wojsk
pojawił się pod Miśnią, próbując przekonać jej włodarza margrabiego
Guncelina do oddania mu tego grodu (przypomnijmy, że rok wcześniej
musiał się z niego usunąć na wyraźny rozkaz Henryka II). Plany Piasta
spaliły jednak na panewce, ponieważ Guncelin nie zamierzał spełniać jego
prośby. Bolesław, rozczarowany postawą swego dotychczasowego sojusznika,
przekroczył Łabę i udał się do kraju Głomaczów, oddalonego o ok. 60 km
na północ od Miśni, który podlegał jurysdykcji margrabiego. Po dotarciu
do celu podróży, jak zapisał w swej kronice bp Thietmar: "Bezzwłocznie,
na rozkaz księcia, wojsko zostało podzielone na cztery części i otrzymało polecenie ponownego połączenia się wieczorem koło warownego
zamku Czyrzyna. Dwa hufce wysłane naprzód miały przeciwdziałać
niepokojeniu wojska książęcego ze strony margrabiego. Cały ten kraj,
Głomackim nazwany, bogato zagospodarowany, w tym jednym dniu w żałosny
sposób został zniszczony ogniem i mieczem oraz przez uprowadzenie
mieszkańców"22.
Podczas wyprawy w ręce zwycięskiego wodza wpadło aż 3 tys. jeńców.
Biorąc pod uwagę długość trwania akcji (zaledwie jeden dzień), można to
uznać za spory sukces Bolesława. Nawet wielki jego poprzednik nie mógł
pochwalić się takimi zdobyczami. Były to jednak tak naprawdę jedyne
profity z całej wyprawy, która pod względem politycznym i militarnym
zakończyła się fiaskiem. Jakby tego było mało, Henryk II zapowiedział
zorganizowanie przeciwko polskiemu władcy ekspedycji
odwetowej23.
Doszło do niej w lutym 1004 roku. Wybór terminu przez niemieckie
dowództwo okazał się fatalny. Najpierw Niemców zaskoczyły obfite opady
śniegu i towarzyszący im srogi mróz, a następnie gwałtowna odwilż,
znacznie utrudniająca poruszanie się w terenie. Po krótkiej naradzie
król rozkazał swym oddziałom wycofać się na zachód. Jeśli Bolesław
Chrobry był w tym czasie na Połabiu, to mógł z bliska obserwować klęskę
wroga, niepotrafiącego okiełznać sił natury. Przypuszczalnie również i polski wódz nie byłby w stanie sprostać tym wszystkim trudnościom, jakie
na swej drodze napotkał Ludolfing. Ale było to zmartwienie jedynie
Henryka, który nie przewidział najgorszego ze scenariuszy. Na razie w rozpoczętym niedawno konflikcie polsko-niemieckim górą był zatem Piast.
Miało się to jednak zmienić jeszcze w tym samym 1004 roku, po kolejnej
niemieckiej wyprawie na państwo polskie24.
Henryk II nakazał koncentrację swoich wojsk w Merseburgu, dokąd w oznaczonym terminie ściągnęło mnóstwo wschodnioniemieckich panów.
Zdawało się, iż król wyruszy z nimi na wschód, wprost na Milsko. Tak się
jednak nie stało. W ostatnim momencie niemieckie wojsko zmieniło
kierunek natarcia, uderzając na Czechy, a więc w najczulszy punkt
rozległego państwa Bolesława Chrobrego. Piastowski książę był całkowicie
zaskoczony rozwojem sytuacji - jego szpiedzy dali się wywieść w pole,
przekazując swojemu panu błędne informacje co do zamiarów adwersarza.
Miało to doniosły wpływ na przebieg całej kampanii, podczas której od
samego początku inicjatywę mieli Niemcy. Już na początku ekspedycji
wojska królewskie zdobyły północną część kotliny czeskiej. Następnie
przyszła kolej na pozostałe fragmenty państwa Przemyślidów. Henryk II
parł do przodu niczym walec, zajmując kolejne punkty oporu bronione
przez Polaków. Na początku września znalazł się już pod Pragą, którą
Chrobry opuścił w panicznym strachu25.
Nie był to jednak koniec walk. Po krótkim odpoczynku w stołecznym
grodzie czeskim, w którym Henryk II zainstalował wiernego sobie księcia
Jaromira, niemieckie wojsko wyruszyło w drogę i ostatecznie zatrzymało
się pod wałami Budziszyna, najważniejszego z grodów ziemi Milczan. Przez
kilka tygodni Niemcy i wspomagający ich Czesi próbowali go zdobyć,
jednak załoga Budziszyna broniła się mężnie, odpierając mnóstwo szturmów
nieprzyjaciela. Szczególną aktywnością odznaczyli się polscy łucznicy,
zabijając lub raniąc wielu oblegających. Na tych ostatnich sypały się
również ciężkie kamienie, zrzucane przez obrońców z wałów26.
Bolesław Chrobry rozkazuje wbić słupy graniczne na Łabie i Soławie.
Obraz pędzla Józefa Peszki z XIX wieku
Bolesław Chrobry był za słaby, aby przyjść oblężonym z odsieczą. Przez
gońców pozwolił załodze grodu rozpocząć rozmowy z nieprzyjacielem. W zamian za poddanie warowni jej obrońcom pozwolono odejść. Budziszyn
wracał pod kontrolę Niemców27.
Do ponownego polsko-niemieckiego starcia doszło już w 1005 roku.
Działania zbrojne rozpoczął Henryk II, wiedziony nadzieją całkowitego
pokonania polskiego księcia, który do tej pory nie uznał niemieckiego
zwierzchnictwa, na czym tak bardzo zależało królowi. Do nowej
konfrontacji następca Ottona III przygotował się starannie, gromadząc
wielką armię, rekrutującą się ze wschodnich prowincji państwa, którą
miały wesprzeć posiłki przywiedzione przez Czechów i Luciców28.
W 1005 roku wywiad Chrobrego zadziałał zdecydowanie lepiej, co pozwoliło
księciu przygotować się do defensywy. Umacniano grody i gromadzono w nich żywność na wypadek oblężenia. Na spodziewanych kierunkach marszu
nieprzyjaciela wzniesiono przesieki ze zwalonych doraźnie drzew. Do
obrony brodów wydelegowano odpowiednio liczne oddziały. By zatrzymać
napór przeciwnika, następca Mieszka I utworzył w sumie trzy linie
obronne. Pierwsza z nich znajdowała się na obszarze Łużyc, przez które
wróg musiał maszerować, chcąc dotrzeć do Polski. Druga linia umieszczona
była wzdłuż brzegów Odry i Bobru, trzecia natomiast w okolicach Poznania
i Gniezna. Piastowskiemu dowództwu zależało na tym, aby nieprzyjaciel
wykrwawił się już na obszarze przygranicznym, co stanowiło istotną cechę
polskiej strategii wojennej w omawianym okresie29.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki