3. Nożyczki
Ciemne pomieszczenie, brudne okna przez które prawie nic nie widać. W kącie, kilka palet ustawionych jedna na drugiej. Na nich siedzi kobieta, opiera się plecami o ścianę. Wygląda na około 30 lat, jej skóra ma kolor kawy z mlekiem. Krótkie, zaczesane do tyłu włosy. Jest ubrana w długie białe sportowe spodnie adidasa i luźną bluzę od kompletu. Wydaje się być znudzona, ma półprzymknięte oczy. NORMALNA BUDOWA CIAŁA, MOŻE KILKA KG ZA DUŻO. OKOŁO 25 LAT. MA NA IMIĘ TANK, JEST 7/10. MULATKI SĄ TERAZ W MODZIE. JESZCZE NIE WIESZ, KIM ONA JEST. PRZED TANK STOJĄ DWAJ MĘŻCZYŹNI: PIOTR I EVRETT. MAJĄ PO OKOŁO 25-30 LAT. WYGLĄDAJĄ NORMALNIE. BIALI, SZCZUPLI. PO 6/10. POMIESZCZENIE W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJĄ TO KUCHNIA. ZNISZCZONA I BRUDNA KUCHNIA. Tank mówi cichym, jakby zmęczonym głosem "Dzisiaj będzie tu mój brat, jak dobrze pójdzie dostanę prawa do opieki nad nim. Wiecie ile się dostaje na opiekę nad takim gnojkiem? Ponad 500 ? miesięcznie. Więc jest o co się starać. Nie wystraszcie go, rozumiecie? Bo to on zdecyduje, czy mnie chce na opiekuna. Może zawsze wybrać kogoś innego". Piotr i Evrett stoją naprzeciwko niej i rzucają sobie nawzajem porozumiewawcze spojrzenie. Evrett bierze z blatu kuchennego otwartą puszkę piwa i pociąga łyk. "Ale odpalisz nam coś?". Tank szybko odpowiada "Imprezujecie na mój koszt od 2 miesięcy, teraz proszę o przysługę". Evrett wzrusza ramionami, Piotr uśmiecha się do niego. "Nie wiem... nie widzę tego w ten sam sposób". Tank wstaje się z palet, staje przed nimi, podchodzi bliżej, podnosi do góry ręce, jakby w pozycji do bójki. "Ja pierdolę! Ale z was pijawki! Całe piętro imprezuje na mój koszt. Od pierdolonych dwu miesięcy, a wy nie chcecie mi teraz pomóc!?". Evrett pociąga łyk piwa i wzrusza ramionami "Jakbym ja dostał spadek to bym też się podzielił. Tak po prostu jest sprawiedliwie. Wszyscy tutaj dzielimy się tym, co mamy". Tank nic nie odpowiada, opuszcza ręce. Piotr mówi "Chodzi tylko o to, że jak mamy tu coś ogarnąć, posprzątać, to by się przydało trochę zioła". Po chwili uśmiecha się i dodaje "Albo chociaż daj mi dupy". Tank ciężko wzdycha "Mam nadzieję, że żartujesz. Będzie zioło, będzie alko, wszystko będzie, obiecuję. Tylko nie wystraszcie mojego brata". Evrett pokazuje ręką pomieszczenie za ścianą. "A przy okazji, nie wiesz, kto tam leży?". Tank wychodzi z kuchni i idzie w kierunku, który wskazał Evrett, do salonu, Piotr i Evrett idą za nią. Salon jest pełen śmieci, na ścianie piracka flaga, na podłodze leży komputer, monitor i głośniki. W kącie leży na podłodze czarnoskóry mężczyzna, waga ponad 120 kg, ubrany w podarte spodnie od dresu, klapki i biały podkoszulek. "Nie wiem, nikt go nie zna? Dobrze by było się go pozbyć. Ja go sama nie wyniosę, jest za ciężki. Ogarniecie to?". Piotr trąca leżącego butem go w nogę. "A on w ogóle żyje?". Tank wzrusza ramionami, Piotr wyciąga komórkę ze spodni, kuca przy twarzy mężczyzny i przykłada mu telefon do ust. Para wodna zbiera się na ekranie. "Żyje". Evrett chwyta mężczyznę za rękę i ciągnie. Mężczyzna ani drgnie. Evrett schyla się nad nim i krzyczy mu do ucha "Wstawać, grubasie! Pobudka!". Nie ma żadnej reakcji. Piotr zdejmuje ze ściany czarną, piracką flagę i przykrywa ciało grubasa. "Musi być po czymś mocnym. Nie obudzisz go tak łatwo. Ale chuj, nie widać go, to nie trzeba go też wynosić".
Słychać dźwięk przychodzącej wiadomości, Tank wyciąga swój telefon z kieszeni i czyta wiadomość "Droga Pani Rust, będziemy z Pani bratem za około godzinę pod wskazanym wcześniej adresem. Do zobaczenia". Nadawca wiadomości: "Ahmed Hadid". Tank odpisuje emotikonką uśmiechniętej buźki, wraca do kuchni i przeszukuje butelki na kuchennym blacie. Znajduje butelkę po wódce z kilkoma milimetrami przeźroczystego płynu na dnie. Wącha, a zaraz potem wypija to co zostało w środku. Odkłada butelkę. Otwiera szafki i szuka czegoś dalej, szafki są jednak puste. Wychodzi z kuchni i przechodząc przez salon wychodzi z mieszkania, idzie na klatkę schodową i wchodzi do sąsiedniego mieszkania. Drzwi do niego są otwarte. W półmroku, kilka osób śpi na podłodze, obok nich leżą otwarte puszki po piwie. Tank sięga po jedną, potem drugą, ich waga wskazuje, że są puste, odkłada je. Wypatruje jedną, nieotwartą z napisem "Van Pur", podnosi ją i otwiera. Wypija od razu do połowy, kilka razy ciężko oddycha i zaraz potem jednym długim łykiem kończy zawartość. Odkłada puszkę na podłogę, w miejsce skąd ją wzięła i wraca do mieszkania z którego wyszła. Idzie do kuchni i podnosi z podłogi deskę, podłożoną pod drzwi, by te się same nie zamykały. Deską strąca na podłogę wszystko, co jest na kuchennym blacie: butelki, puszki, resztki jedzenia, reklamówki, worki foliowe. Wszystko to spada na podłogę, hałasując. Po prawie pustym już blacie przebiegają karaluchy. Tank próbuje je trafić deską, ale w żadnego nie trafia. Karaluchy rozbiegają się w losowych kierunkach. Większość wbiega za szafkę, jeden biegnie po drzwiczkach na podłogę, próbując wejść się pod szafkę od strony frontu. Tank nadeptuje go. Chrupiący dźwięk rozgniatanego karalucha. Tank deską wpycha rozmazane zwłoki karalucha pod szafkę. Otwiera z powrotem drzwi do kuchni, które zdążyły się w międzyczasie zamknąć, podkłada pod nie deskę. Drzwi zatrzymują się na niej. Tank kopie po kolei rzeczy leżące na podłodze, wszystko, co przed chwilą zrzuciła z blatu, w kierunku drzwi wejściowych do mieszkania. Po chwili przestaje. Wraca przed blat kuchenny i rozgląda się, szuka czegoś wzrokiem. Wewnątrz umywalki jest stos brudnych naczyń. Tank delikatnie bierze po kolei do ręki kubki, butelki, oglądają je uważnie. Wzdycha ciężko, rzuca kubkiem który ma akurat w ręku z powrotem do zlewu i idzie do salonu.
W salonie jest nadal Evrett i Piotr, rozmawiają, śmieją się. Grubas przykryty piracką flagą nadal leży w rogi pokoju. W salonie jest teraz także dziewczyna o ufarbowanych na czerwono włosach. Brudna sukienka w kolorowe prążki ledwo zakrywająca dupę. Nie było jej tam jeszcze przed chwilą. DZIEWCZYNA MA NA IMIĘ SONIA I JEST 6/10. GDYBY BYŁA LEPIEJ UBRANA, BYŁABY 8/10. Trzyma w ręku małe pomarańczowe opakowanie z napisem Reese i małymi czekoladkami w środku. Zjada kilka i odkłada opakowanie na podłogę, wyciera ręce w spodnie. Tank podchodzi do niej i podnosi opakowanie, bierze od razu dwie czekoladki do ust i pyta Sonii "Wegańskie?". Sonia kiwa głową na tak "Tak, mamy tego cały karton. Podobno były z robakami, więc dali nam z hurtowni. Ale nie mają robaków, są tylko przeterminowane.". Sonia kuca przy śpiącym mężczyźnie i czerwonym flamastrem rysuje mu na policzku napis "RAF tu był". Potem próbuje wstać, ale traci równowagę. Prostuje się podtrzymując się ręką ściany. Jej oczy są przekrwione i rozbiegane, a twarz zmęczona. Piotr i Evrett śmieją się. Piotr trzyma w ręku nożyczki, podchodzi do śpiącego grubasa i przykłada je do nogawki jego dresowych spodni na wysokości kostek, zaczyna ciąć. Kiedy nogawka jest już rozcięta do wysokości pośladka, robi to samo z drugą. W tym samym czasie Evrett zapala skręta i podaje Soni. Ta zaciąga się i oddaje skręta Evretowi, ten zamiast odebrać skręta, łapie ją za nadgarstek i przyciąga do siebie, obejmuje ją. Dopiero teraz odbiera od niej skręta. Ona się śmieje, oblizuje nerwowo wargi. Evrett zaciąga się i otwiera usta pozwalając powoli wypływać dymowi na zewnątrz. Kiedy cały dym z niego uchodzi, całuje Sonię w policzek, odwraca się w kierunku Tank i podaje jej skręta. Tank zaciąga się, przypatrując się co Piotr robi z nożyczkami. "Po co mu tniesz ubranie?". Piotr odpowiada nie odwracając się do niej "Dla zabawy". Sonia podnosi znowu z podłogi flamaster i pisze mężczyźnie na łydce "Lubię lizać", na drugiej łydce dopisuje "brudne cipska". Zaczyna się śmiać i przewraca się na podłogę, potem śmieje się jeszcze głośniej. Kiedy leży na podłodze, widać, że pod sukienką nie ma majtek. Evrett bierze ją za rękę i próbuje podnieść, ale nie udaje mu się, więc zaciąga się jeszcze raz i ze skrętem w ręku kładzie się na niej "A ty masz brudną cipę? Potrzebujesz żeby ją ci ktoś wylizał?". Sonia się śmieje, nie odpowiada. Piotr rozcina w tym czasie grubasowi podkoszulek na plecach.
Tank zamyślona, trzymając w rękach opakowanie z czekoladkami otwiera drzwi do łazienki i zaczyna przekopywać do niej śmieci z podłogi. Potem wchodzi sama do środka, chce zamknąć za sobą drzwi, ale klamka odpada, spada na podłogę. Tank odkłada opakowanie czekoladek do umywalki i schyla się po klamkę, wkłada ją w swoje miejsce w drzwiach. Naciska ją, by zamknąć drzwi, ale klamka znowu odpada, spada na podłogę. Tank kopie ją, wkładając palec w dziurę po klamce, przyciąga drzwi do siebie, zamyka je. Zsuwa dresowe spodnie do kolan i siada na toalecie. Sika chwilę, potem staje przed umywalką. Widać teraz, że ma od dawna niegoloną cipę z włosami długimi na 1-2 cm. Odkręca wodę w kranie i nabiera trochę wody w dłonie, pije. Odkaszliwuje kilka razy i znowu pije wodę w ten sam sposób. Słychać czyjeś kroki, Tank schyla się i przez otwór w drzwiach w który włożona normalnie byłaby klamka, widzi, ze ktoś wchodzi do mieszkania. Zakręca wodę, podciąga dresowe spodnie i wychodzi z łazienki. W drzwiach stoją Ahmed Hadid i Nori. Ahmed Hadid jest uśmiechnięty, Nori wydaje się być spięty, rozgląda się dookoła. Tank robi krok w kierunku Noriego. Wyciąga do niego rękę. "Cześć, jestem twoją siostrą!". Nori teraz uśmiecha się i wyciąga swoją rękę na powitanie, wtedy Tank chwyta go za nią i przyciąga do siebie i przytula. Jest od niego wyższa o mniej więcej pół głowy. Ahmed Hadid śmieje się, klaszcze w dłonie, mówi "Rodzina w komplecie, co?". Tank obejmując nadal Noriego, odwraca się w kierunku kuchni, pcha go tam przed sobą "Chodźmy, tam będziemy mogli porozmawiać". Wchodzą do kuchni, Tank puszcza Noriego i odwraca się za siebie, ale nie widzi tam Ahmeda Hadida, szybko idzie do salonu, znajduje swojego gościa wzrokiem.
Na plecach teraz całkiem już nagiego, wciąż śpiącego grubasa siedzi Piotr i pali skręta. Obok nich leżą pocięte nożyczkami kawałki ubrań. Ahmed Hadid stoi i przygląda się Soni i Evrettowi. Sonia jest na czworakach na środku salonu, z zawiniętą na plecy pstrokatą sukienką, za nią klęczy Evrett. Rucha ją w cipę. Sonia odwraca głowę w kierunku Piotra. Ten zaciąga się, nie wstając z ciała grubasa, podaje Soni skręta prosto do ust. Ta pociąga głęboko. Dym wydobywa się z jej ust to wolniej, to szybciej w rytm poruszającego się w niej penisa. Piotr zabiera z powrotem skręta z jej ust. Sonia wydaje z siebie długi, przeciągły jęk zadowolenia. Evrett jebie ją z całych sił, jest wyraźnie skupiony. Nie wydaje się, aby ktokolwiek poza Tank zauważył, że w salonie jest gość. Piotr pali dalej skręta i dopiero teraz skierowuje wzrok na Ahmeda Hadid. "Coś ty za jeden? Chcesz ją przelecieć? Zła informacja, bracie, jest właśnie zajęta". Piotr sam zaczyna się śmiać z tego, co powiedział. Ahmed Hadid patrzy na ciało grubasa, na jakim siedzi Piotr i pyta "On żyje?". Piotr odwraca się na chwilę w kierunku głowy grubasa i podnosi z niej piracką flagę. "Żyje, nie martw się. Zejdzie mu trochę stężenie, to się obudzi". Piotr na powrót kładzie piracką flagę na jego głowę i znowu się zaciąga skrętem, potem podaje go Ahmedowi, ten wykonuje rękami zaprzeczający gest "Nie dziękuję". W tym momencie, czuje na sobie dotyk ręki Tank i słyszy jej głos "Chodźmy, oni tutaj mają swoje sprawy, my też mamy co robić". Ahmed uśmiecha się do niej, w sztuczny, niezdradzający intencji sposób i idzie za nią do kuchni.
Cała trójka: Tank, Nori i Ahmed Hadid są teraz w kuchni. W rogu położonych jest, jedna na drugiej, kilka palet. Nori siedzi na nich i patrzy w niebo przez brudne okno. Kiedy zbliżają się do niego Tank i Ahmed, odwraca się jednak do nich. Tank bierze ręce Ahmeda w swoje i mówi "Proszę nie brać pod uwagę tego, co się tam dzieje w salonie. To ja będę się opiekować bratem. Panuję nad tym, co się dzieje w moim mieszkaniu. Nori będzie miał przestrzeń, będzie miał gdzie spać i czuć się bezpiecznie". Ahmed uśmiecha się, a zaraz potem wzrusza ramionami "A co ja niby takiego widziałem? Seks? Seks to nie jest przestępstwo, to najnormalniejsza rzecz na świecie. Seks, a już w ogóle ten bez udziału przemocy jest piękny. Jakkolwiek by nie patrzeć na to, lepiej się kochać, niż bić. Co do opieki nad młodym człowiekiem... bardziej potencjalnie problematyczny jest brak mebli, półek, biurka, szafy i tak dalej... młody człowiek powinien mieć miejsce by trzymać swoje osobiste rzeczy, jeśli oczywiście będzie chciał je mieć". Tank wzrusza ramionami "My tu nie przywiązujemy się za bardzo do rzeczy". Ahmed podnosi do góry wskazujący palec, i uśmiecha się, jakby tryumfująco "I to jest w sumie nawet ciekawe. To inne spojrzenie na świat. A inne, wcale nie oznacza, że gorsze". Odwraca się do Noriego i mówi dalej "No, co? Chciałbyś mieszkać tutaj? Mieć dużo znajomych? Zabawa każdego dnia? Koledzy by ci zazdrościli, co? Każdy w twoim wieku chce chyba mieszkać na squacie. Za moich czasów tak się to nazywało. Mało kto w ten sposób mieszkał, więc mieliśmy na to specjalne słowo: squat". Nori pyta Ahmeda "A ty tak mieszkałeś?". Ten kręci głową przecząco "Niestety, ja mieszkałem całe dzieciństwo w takich typowych, normalnych, nudnych mieszkaniach. Ilekroć moi opiekunowie się przeprowadzali, wybierali wciąż to samo, a ja musiałem się ich pytać o zgodę gdy ktoś miał do mnie przyjść. Ale... w sumie... naprawdę to trochę żałuję. Dużo straciłem". Po chwili patrzy na Tank, na Noriego, znowu na Tank i dodaje "Ja tylko wyjaśnię, że jestem tutaj tylko jako doradca. Nori sam zdecyduje, kogo wybierze, na prawnego opiekuna i jakie wybierze miejsce zamieszkania. Ciągle może wrócić do swojej dotychczasowej prawnej opiekunki lub zamieszkać w rodzinie zastępczej. Może też wybrać kogokolwiek innego, nieskazanego aktualnie na karę więzienia na opiekuna i zamieszkać z nim". Nori pyta "Ale jak to, kogokolwiek?". Ahmed odpowiada "To znaczy, każda dorosła osoba pod warunkiem, że się na to zgodzi. Poza tym, że ma być pełnoletnia i nie ukrywać się aktualnie przed nakazem zgłoszenia się do więzienia, czy nie ukrywać się przed listem gończym. Nie ma innych przeciwskazań. Nie ma innych przeciwskazań. Wolność, chłopcze, to jest właśnie wolność". Ahmed Hadid odwraca się do Tank, pyta ją "To jest w sumie nieistotne pytanie, ale z ciekawości, jest Pani biologiczną siostrą Noriego, tak? Ale nie wychowaliście się razem, to tylko był ten sam dawca spermy, tak?". Tank kiwa głową na tak. "I nie jest Pani poszukiwana listem gończym?". Ahmed Hadid mówiąc to, uśmiecha się szeroko. Tank wyciąga dłoń ze środkowym palcem i podsuwa mu pod nos "Pierdol się". Ahmed się śmieje jeszcze bardziej "Jak ja lubię takie silne osobowości! Uwielbiam!".
Nagle uderza ich ściana dźwięku, muzyka dochodzi gdzieś zza ściany. Machine Gun Kelly. Po chwili muzyka robi się nieco cichsza. Nori wstaje z palet i chwilę przechadza się po kuchni, rozgląda się, potem idzie do salonu. Drzwi do łazienki są uchylone. Nori zagląda do środka. Na toalecie siedzi Sonia, z podciągniętą do góry sukienką, jest skulona i wyraźnie ciężko oddycha. W powietrzu unosi się zapach gówna. Nori od razu robi krok w tył, zamyka drzwi i idzie w głąb salonu. Evrett i Piotr stoją obok ciała grubasa i palą jednego skręta, podając go sobie po każdym sztachnięciu. Evrett bawi się zawiązaną prezerwatywą z ładunkiem spermy w środku. Widząc Noriego, rzuca prezerwatywą na śpiącego pod ścianą grubasa i podaje Noriemu skręta "Zapalisz młody?". Ten bierze od niego skręta, patrząc jednocześnie na wystającego z jego rozpiętych spodni penisa. Penis jest obwisły, jest na nim częściowo zaschnięta już sperma. Evrett zauważa wzrok Noriego i sam też patrzy w dół. Śmieje się, chowa penisa do spodni i zapina je. Nori zaciąga się skrętem i zaraz potem odkaszliwuje kilka razy. Piotr daje głośniej muzykę na głośnikach przy monitorze, używając swojej komórki, a potem pyta go "To ty jesteś ten brat Tank, co miał dziś przyjść? Ten od spadku?". Nori oddaje mu skręta, kręci głową przecząco i odpowiada "Nie wiem. Może".