Korona śniegu i krwi (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    5.2/6  Opinie: 5
    Stron:
    736
    Czas nagrania:
    30 godz. 0 min.
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi
     
    Audiobook w mp3

    Ebook

    35,00 zł 20%
    28,00 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Audiobook w mp3

    49,90 zł 20%
    39,92 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Król potrzebny od zaraz

    Znakomita powieść historyczna, której akcja osadzona została w czasach rozbicia dzielnicowego. Z pozoru jest to mało ciekawy okres, o którym nawet kroniki niewiele mówią. Jednak nie dla Elżbiety Cherezińskiej. Korona śniegu i krwi to fascynująca książka, w której wiodącą postacią jest książę Starszej Polski Przemysław II. Poznajemy go jeszcze jako nastolatka zawieszonego gdzieś między dzieciństwem, a dorosłością, ale już odnoszącego militarne sukcesy. Widać, że ten butny nastolatek zajdzie daleko. Póki co młodzieniec spędza czas na turniejach i w poszukiwaniu rycerskich laurów. Polski tron stoi pusty, a królestwem władają skłóceni Piastowie. Na horyzoncie pojawia się nadzieja — skromny kantor Jakub Świnka odczytuje klątwę i jako pierwszy dostrzega księcia, który może ją odwrócić. Jednak na opustoszałe miejsce króla pożądliwym okiem spoglądają sąsiedni władcy. W głębi lasów budzą się ludzie Starszej Krwi, a wraz z nimi zapomniane przez stulecia demony. Z herbów schodzą bestie, by w walce wspomóc swych panów. Sieć intryg coraz ciaśniej zaciska się wokół młodego księcia.

    (…) Nad rozległymi błoniami wokół Pogorzelicy zachodziło słońce, ale wielki obóz rycerstwa Starszej Polski nie kładł się do snu. Przeciwnie. Po burzliwym dniu nadchodziła nie mniej burzliwa noc.
    Przeprawy przez Wartę strzegli rycerze Świętego Jana z białym krzyżem na czerwonych tarczach. Teren należał do nich, komandoria była ziemią zakonu, wolną od książęcego prawa, tu więc rycerstwo Starszej Polski postanowiło zwołać swój wiec.
    Rzeka, niczym fosa, znaczyła granicę obozowiska. Purpurowa kula zachodzącego słońca odbijała się w ciemnozielonej wodzie; nurt kołysał się łagodnie, usypiając czujność słońca. Pochyliło się nisko, jakby rzeka była łożem, w którym spocznie po ciężkim dniu. Warta, dotychczas łagodna i zapraszająca, posłała falę, która cichym chlupnięciem przykryła światło, porywając je w głąb nurtu. Zaszeleściły trzciny, złowieszcze niczym suchy chichot (…)

                                                                                                              Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl